The death of anecdote - prosaic form

Once upon a time (In the same part of the time or any time of part - it's my responsibility - if you like a simple story, could you write sth). Maybe "Once upon a time..." could be good enough or better (over the time we trying understand) in both of the correctly two forms. Albeit it's individual ability of the author. The ambiguity of these forms not pretending to will be giving all people the false. "Short form" - we said about our poem, are very interesting and bring knowledge closer. Stated above, that is currently imagination and perversion (in nowadays) - how the writer exposes himself text. Gonna sth to do? I've intention and I want. Let's start because the introduction is too boring, even me. She was born... (everyone must be born somewhere) unconscious, being on a wave. Every life was bled from a part in the body in front of conscious ears with listened to the voices from the world (Awesome - like in "the never-ending story"). In childhood, taught morality, she didn't hide her insights. As it happens in children, she was honest and devoted entirely to better protection of herself. Her youth was strange, sometimes funny (insights into the human soul be hardy because many problems are too heavy and arms are too weak). She moved between the lines, drawing up the unfinished life credas ("perfectly imperfect" was a dream, not nightmares like in Freddy Kruger stories). She started her cushy life's. If we don't want to lose control, we'll stay together.

Satanizm - co to naprawdę oznacza?

Satanizm to nie absurd, to nie subkultura, to nie dogmaty i nie religia. Satanizm to droga, pewien rodzaj filozofii oraz postrzegania świata. Wyjaśniając, pokrótce czym jest satanizm, postaram się oprzeć na pewnym przedstawieniu historii, bez której nie będę w stanie się obyć w temacie. Satanizm narodził się wraz z człowiekiem, ale to dopiero ludzie nadali temu zjawisku znaczenie, które pozwala dyskutować nad nazwą, zasadą oraz ogólną koncepcją. Satanizm nie jest ani dobry, ani zły. To koncepcja, bez której nie można się obyć w rozumieniu świata, wykorzystywana przez ludzi do zdobywania poklasku. Wykluczam satanizm, jako religię i dogmat, gdyż przekonanie o byciu w ofensywie do założonego planu stworzenia, nie może stanowić religii, a z tragedii, która się zadziała, nie można czynić doktryny. Istota satanizmu jest niewątpliwie ciekawa. Poznałem wielu znawców tego tematu, a jeszcze większą ilość obserwatorów i kibiców szatana, z którymi rozmawiałem. Największymi krzewicielami satanizmu w znanej nam postaci, są i będą ludzie religijni.Bez nich, satanizm i szatan, nigdy nie mieliby szansy zaistnieć, w takiej skali, o której możemy tutaj napisać. Działania tych osób, są niewątpliwie szkodliwe dla wiedzy o tym zjawisku, aczkolwiek stanowią pewien koloryt w sprawie.

Doktryna zła i szatan

Od zawsze, najważniejszą w identyfikacji aniołów była doktryna zła. Każdy, oparty na tym założeniu system, ma swoje dobre i złe strony. Czerpie z biblijnych przekazów, a te, przenoszą dawne zwyczaje i tradycje, na grunt własnego opisu, kształtując na nowo. Symboliczny szatan, to ofiara ludzkiej manipulacji, a nie sprawca grzechu. Zło uczynił zły, a tym złym był szatan, zwany również „diabłem”, „smokiem” lub „bestią”. Ileż to nie stworzono określeń, a ich lista jest tak imponująca, że musiałbym zapisać wszystkie karty tej książki, aby je w pełni podać. Pominę karkołomną identyfikację, ograniczając się w tym miejscu do zwykłego rozważania. Może sama książka wyjaśni więcej, niż nieciekawy opis ze wstępu. Skupmy się na tym, że według ludzi, szatan to absolutne zło. Absolut może być złem – stwierdzenie czystej abstrakcji. Absolut nie ma w sobie wątpliwości, ani nie miewa rozterek. Zło i dobro, to wahania, które wykluczają ideał. Pogląd ten został tak mocno zakorzeniony, że nie sposób z nim dyskutować. Dziwnym byłoby, gdybym na tym etapie, zaznaczył fakt, że każde nadane szatanowi imię, stanowi symboliczne określenie zjawiska, bądź odnosi się wprost do stworzeń, które z szatanem niewiele mają wspólnego.

Kaczkoduk przejmuje ster - próbka tekstu

Na początku[1] był system. Potem pojawił się człowiek tego systemu. Był nim, znany w kręgach politycznych, Wincenty Maria Dubie­niecki, zwany Pułkownikiem. Strefa jego wpływów, wskazywałaby niejednoznacznie, że mógłby zostać, co najmniej marszałkiem czy wręcz niekoronowanym królem Polgaru, czy też Europy. Ot, taki wyidealizowany obrońca systemu, a jednocześnie jego pan i władca. Choć, jak się czasem okazuje, „pan i władca”, też ma nad sobą kogoś kolejnego. Daw­niej mawiało się, że każdy ma dobrego towarzysza, w osobie „jakiegoś” kaprala. Jawny model drabiny społecznej z uwidocznionymi szczeblami powiązań i zależności (prasa wiecznie lubuje się w używaniu pojęć nieprzyzwoitych: „pajęczyna” i „ośmiorniczka”). Pułkownik miał szpakowate włosy, nosił ciemne okulary, eleganckie spodnie i koszulę na długi rękaw. Przypominał typowego wuja. Jego głos pasował do Hollywood, brzmiał jak Al Pacino, w roli Michaela Corleone, z filmu Francisa Forda Coppoli Ojciec chrzestny. Czasem przebrzmiewał[2] coś i w przebłysku olśnienia, przypominał niemą wersję Marlona Brando, wcielającego się w postać Dona Vito Corleone, tytułowego ojca mafijnego świata z Nowego Jorku.

Posłowie do Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo

Każdy autor, pisze posłowie do własnego dzieła, umieszczając na końcu książki, aby nie zdradzić Czytelnikowi zbyt wiele, z jego osobliwej historii. Stwierdzenie tego na początku, sprawiłoby wtedy, że dalsze czytanie książki byłoby utrudnione. Z posłowiem zapoznać się należy, mając wiedzę o treści, aby wydobyć z ostatnich tez autora, właściwy zamiar twórczy jego dzieła. Używam słowa „dzieło”, w odniesieniu do tego, co stworzyłem, bo tak zwykło się określać książki. Jeśli rzemieślnik wykona stół, to też jest jego dzieło. Czy tym jest właściwie ta książka? Oceńcie sami, czytając tę lekturę. Postaraliśmy się, aby cieszyła nie tylko zmysły, ale również nie męczyła, zbyt licznymi błędami. Trwało to dość długo. Jednak, każda rzecz dobra, powstaje w dość dużym okresie czasu. No… chyba że ktoś z Was rozpoczął czytanie właśnie z tego miejsca. Wówczas, i tak nie miałbym sposobu na to, jak to zmienić, nawet prosząc o to. Książka jest tak wykonana, że gdziekolwiek byście jej nie otworzyli, ma sens zapoznawanie się z jej treścią. Nie zgubicie się w tym, jak również nie zgubiliście się nigdy w Biblii, czytając tamto dzieło z dowolnego miejsca. Oczywiście, nie porównuje tych dwóch ksiąg, ale zaznaczam fakty dotyczące pewnego sposobu konstruowania treści. Udało mi się uzyskać dobrą formę.

Pierwotny świat: na początku nie było nic, poza Stwórcami

Na początku nie było nic, poza IHWH’a, Re i Liturem Dar’ghallem. Nasz Stwórca stworzył Erem i Ereb, Re uczynił Ziemię i jej wszechświaty, ...

Thursday, 10 January 2019

Pierwotny świat: na początku nie było nic, poza Stwórcami


Na początku nie było nic, poza IHWH’a, Re i Liturem Dar’ghallem. Nasz Stwórca stworzył Erem i Ereb, Re uczynił Ziemię i jej wszechświaty, a Litur Dar’ghall stworzył Urel, Luntarię, Dagię i Santorię. Powstało tak siedem związanych światów. Potem wybuchły wojny, lecz troszczyli się o własną materię i stworzone dzieło. Wygrał nasz Stwórca, a tych dwóch zamknięto w strukturze ich światów, odbierając możliwość samoistnego istnienia. Połączyliśmy ich z pierwotną materią, zamykając w niestabilnej strukturze. Tym, wzmocnili nowe dzieło naszego panowania. Nikt nie zdołałby im przywrócić wieczności, poza tym, który wiedział jak im ją odebrano. Tym kimś był Beliar.
Porządek El’Li’Re[1] przestał istnieć, raz na zawsze, a we wszechrzeczy zapanowało niepodzielne władztwo jedynego El. Pozostawało tylko ujarzmienie buntowniczych stworzeń, które były podobne nam i służyły swym Stwórcom, ale to my narzuciliśmy im władzę. Stwórca postanowił ich nie niszczyć, zachowując te istnienia przy życiu. Sprawowanie władzy, wymagało jej siłowego narzucenia.
Rozumiecie już, czemu utrzymywaliśmy stale gotową do boju armię, złożoną z milionów kaheli. Porządek wymaga prowadzenia niekończącej się wojny, często brutalnych i siłowych rozwiązań, stosowanych względem tych, którzy nie akceptują ustalonego porządku i Prawa.
Nie jest istotne to, czy prawo z Eremu miało słuszność, czy nie. Wygrał eremski oręż i nic innego nie liczyło się pod gwiazdami. Po prostu, każde życie musiało się nam poddać, albo przestać istnieć. Wieczność przyjmuje proste rozwiązania. Brak w tym omyłki czy przypadku.
Uziel pozostawał zbyt zakłamany, aby odróżnić dobro od zła. Zresztą, czym było dobro i zło[2]? Niczym innym, jak doświadczeniem okrucieństwa i realiów istnienia we wszechrzeczy, w której silniejsi, narzucali wolę słabszym.
Wojny, które przetoczyły się dawnymi czasy przez El’Li’Re, zapoczątkowały kres nowego chaosu, podporządkowując rzeczy właściwemu biegowi. Rozerwani i zgładzeni Stwórcy – jakkolwiek by to nie brzmiało – nie mieli prawa powrotu, a ich energia zasilała światy. Nie mogły one istnieć bez nich. Niemożliwi do zgładzenia, pozostali skruszeni i rozrzuceni, łącząc się z nową materią Eremu, która tylko z lekka przykryła, nadany tym światom wzorzec doskonałości, który pochodził od nich.
Ważne pytanie: Czy nasz Ojciec był tyranem?
Załóżmy, że ludzie poznali prawdę. Zapewne uznaliby ten fakt, że ich świat nie należał do nas i zostali wygnani, do zupełnie nieznanej nam struktury, której narzuciliśmy niepodzielną władzę, a ona jest ich pierwotnym światem. Nie każdy pogodziłby się z tym stanem, usprawiedliwiając własne poczynania tym, że nikomu władza i potęga nie zostały, raz na zawsze dane, ale musiał je sobie wywalczyć. Świat ten należał do stworzeń, które ujarzmił człowiek, własnym pojawieniem albo ponownym przybyciem. Zapewne, to ludzie stworzyli te istoty i nadali im właściwy bieg, włączając w cykle… Jednak, to my panujemy nad całością. 
Człowiek otrzymał zakaz niszczenia, którego nie przestrzega i nie będzie przestrzegał. Tajemnic tych strzegliśmy, broniąc przed wpływem tej wiedzy, nowo powstałe zastępy. Zachowaliśmy pozory i utrzymaliśmy tajemnice, nawet przed swoimi. Dawni weterani tych walk, nie byli skłonni do powrotu, z dawna zeszłych z piedestału Stwórców materii, wiedząc dobrze i bodaj mając pewność, czym skończyłby się ich nagły początek. Może to my, stalibyśmy teraz tam, gdzie stoją ludzie?  
Ta wojna wybuchła, aby ich powstrzymać. Mogliby usiłować, w końcu wskrzesić Litura Dar’ghalla. – Nie mogłem na to pozwolić – nie żałował decyzji Uziel. Wyprowadziłem armię, aby zebrać litur i zamknąć Dar’ghalla w niebycie. Ostateczne rozwiąza­nie i rozprawienie się z jego istotą. Sporo już zgromadziłem. Wie­działem, że po tym, jak się dowiedzą, że w Luntarii są umiejsco­wione esencje ich największej relikwii, to zaatakują. Podejdą i bez żadnego wyrazu i krzty oporu, wyrwą nam serca. Zagłuszyć zamiar przeciwnika, to zmiażdżyć mu głowę, nim dobędzie ostrza.
Wierzą, że Dar’ghall przywróci ich do życia[3], nagradzając za poświęcenie i prowadzoną wojnę, odda świetności we władanie.
Prosta to wiara, oparta na fanatyzmie[4]. W rękach, potężnych i tak Urgali, litur czyni ich równych z ziemskimi Bogami. I gdybym, jak ludzie uwierzył w piekło i demony, to Litur Dar’ghall byłby ich wodzem i panem.
Ukrywaliśmy istnienie Ziemi przez tysiąclecia, oszukując światy, trzymając w izolacji Urgali, ale nie udało się to do końca. Zrozumieli, gdzie szukać źródła przyszłych pokoleń, ruszając na podbój Eremu. – Materia nic im nie pomoże – wiedziałem od zawsze o tej prawidłowości. – Muszą najpierw poznać drogę. Najprostszym spo­so­bem dla nich, jest użycie gilgalu w Luntarii. To też jest odpowiedź, dlaczego w tamtych czterech światach nie ma gilgali.
 Dla wyższych cywilizacji, okazałyby się użyteczne. Ludziom nie sprawia zawodu brak znajomości wszechrzeczy, ani brak jakiejkolwiek wiedzy w ogóle. Podejmują wyzwanie, gdy po tysiącleciach powtarzania określonej prawdy, dotrze do nich fakt, że możliwa jest jakakolwiek zmiana. Marność człowieka wyraża wręcz absolut naszego dzieła.
Z potężnej istoty, uczyniliśmy ziemskiego karła. Gdyby tak postąpić ze wszystkimi światami? Mogłoby to być dość ryzykowne, gdyż zabrakłoby nam przeciwników. Od tego, jeden krok dzielący nas od sensu istnienia, którym jest prowadzenie niewypowiedzianej wojny… Warte przemyślenia, czy nasz Ojciec nie chciał tego uczynić?  



Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 




[1] El’Li’Re – „pierwotny świat”, inne określenie eremskie na wszechrzecz. Wzorzec doskonało­ści, w oparciu o który można było „stwarzać”.
[2] Odniesienie do Rdz 3,22, w przekł. BT  – […] „oto człowiek stał się taki jak my: zna dobro i zło; niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki” […]. Poznanie „dobra i zła” stanowiło grzech, czyli zakaz obejmujący strefę nieprzekraczalną. Życie wieczne zostało odebrane człowiekowi, który poprzez „pozna­nie” mógłby żyć wiecznie. Brak możliwości unicestwienia tchnienia, wytworzyło sposobność do cyklicznego pojawiania się człowieka, który wykorzystuje po odrodzeniu nowe ciało, sta­jąc się o wiele słabszą istotą oraz ma czas na zmianę i zachowanie Prawa. Określam to mianem „przystosowania”. Jest to ciekawy przypadek „karania” za poznanie i wiedzę, wska­zujący główne źródło winy istoty ludzkiej.
Uważam, że nikt nie skazuje nikogo za wiedzę, a planeta pełni rolę miejsca „odosobnienia”, „przechodzenia kwarantanny” tchnienia lub „zsyłki”, niż miałaby być światem, w którym cierpi się za wiedzę. Właściwe zrozumienie poznania „dobra i zła”, nie wiąże się z historią grzechu i winy, ale próby, podjętej po zdarzeniu, którego inspiratorem i wykonawcą był człowiek. Przeszłość jest zawiła i trudna, ale w tych małych niuansach, musimy poszukiwać klucza do jej poznania. W książce założyłem, że człowiek żył w Eremie, był o wiele potężniejszy z racji owego „podobieństwa” – por. Rdz 1,26. Wskutek buntu, został wygnany na Ziemię i pozba­wiony części mocy. Kolejne bunty, znowuż dotknęły siłę człowieka, czynią go tym, czym jest obecnie – słaby, wątły i przypominający proch – odniesienie do Rdz 3,19: czyli przemiany czło­wieka w proch.
Inaczej: człowiek został pozbawiony wieczności w Rdz 3,22, ale dopiero w Rdz 6,03, na skutek zmieszania krwi ludzi i aniołów, ograniczono życie człowieka do 120 lat. Ludzie wie­rzą, że wszystko odbywało się na słowo: Stwórca rzekł i stało się. Oczywiście jest to uprosz­czenie. Człowiekowi ograniczono możliwość dłuższego życia, „majstrując” przy nim. To musiał być dostatecznie długi proces. Do­słownie oznacza to, że został złapany, dostosowany i na nowo dopuszczony do życia. O tych zdarzeniach wspominam w książce. Mogą stanowić duże rozwinięcie dla tych wątków biblij­nych, co prawda literackie, ale teza w nich zawarta jest godna uwagi.  
Literatura ma to do siebie, że posługuje się prawem dopowiadania faktów. Należy zrozumieć, że rozwój ludzkiej nauki zapoczątkował schematyczne podejście do wielu ocenianych faktów i zdarzeń. Ludzie założyli, że wiara odnosi się do istot duchowych: jedni w nie wierzą, drudzy określają zjawisko „ewolucją zmyślonych wierzeń”. Wspólnie przenoszą na grunt poznania, sprawę istnienia duchowych istot, zakładając że bogowie stanowią bezkształtne formy, przenikające materię. A gdyby przyjąć, że ci bogowie władali materią? Czy nie łatwiej byłoby wiele spraw wytłumaczyć? Poza tym, człowiek zbyt uzależnił się od swojej wiedzy, opartej na założeniu lub zbyt ślepo przyjmuje wiarę. „Dobro i zło” stanowią wciąż otwartą kwestię, definiowaną przez silniejszego. To nie jest zapisana karta.
[3] Tu: w znaczeniu „przywróci im zdolność rozmnażania”. Urgalowie byli wieczni, ale Erem pozbawił ich możliwości posiadania potomstwa.
[4] Fanatyzm – żarliwość w wyznawaniu jakiejś idei lub religii, połączona ze skrajną nietoleran­cją.



Pierwotny świat: na początku nie było nic, poza Stwórcami


Kochanie proszę, pozwól mi wyjść z kolegami


Zlękniony i wyobcowany, Krzysztof mieszkał z żoną i synem. Miał już swoje lata i przeżywał drugą młodość, ciesząc się zacnym wiekiem czterdziestolatka.
Człowiek cieszy się, gdy dożyje tak pięknego wieku, ale on, nie miał powodów do radości. Dręczył go smutek oraz skrywany żal, za swój los i codzienność, która dopadła go jak drapieżnik, schwyciła za bary i nakazała nieruchome leżenie w poprzek salonowej podłogi.
Żona pracowała w firmie zajmującej się sprzedażą ciastek, a on krzątał się po domu, wyłapując kurz, gotując obiad i w międzyczasie, doprowadzając toaletę do błysku.  Stał się w tym arcymistrzem, którego niejedna pani domu, nie dałaby rady zaskoczyć.
 Nieraz, łapał zlecenia na remonty łazienek. Cieszył się wtedy jak dziecko i narzekał, że ma wiele pracy. W głębi, czuł się doceniony i mógł wyrwać się, oddzielając od codziennej rutyny.  
Żonę kochał, ale jej blask zaślepił mu oczy. Z wiekiem to przeszkadza i bywa bolesne, przy zbyt częstych kontaktach.
Kasę i tak oddawał żonie, ale czasem udało mu się wykręcić kilka złotówek na boku, z czego osobiście bywał bardzo dumny. – W końcu mam swój grosz – mawiał.
Brak stałej pensji stawiał go w trudnej sytuacji. Nawet zakup piwa w markecie, wymagał cichej akceptacji partnerki.
Nauczył się reagować na jej wzrok, który dyktował mu rytm życia, nadawał sensu oraz dozwalał na małe grzeszki.
Lata mijały, a Krzysztof tułał się od pokoju, do sypialni, od łazienki do kuchni, ubrany w fartuszek i z miotełką przy boku. Jego berłem był mop, a atrybutem sucha ścierka.
 Nieobecność żony wykorzystywał na przemyślenia, sen oraz dopieszczanie gryzaka, gdyż od dziecka był przyzwyczajony do ostrego traktowania sprawy własną grabą.  
W życiu codziennym, często żartował z kolegami,  mówiąc pogardliwie że tylko frajerzy „drą łacha”, czym próbował odwrócić uwagę od siebie.
Niecny był w tym i sądził że jego żona nie wiedziała o sprawie. Otóż, mylił się i to bardzo. Kobieta czuła, kiedy to robił, po ilości nasienia zostawianego na jej ciele, po upojnie rozpoczętej nocy. Potem, miał iść spać, bo musiała rano wstawać, a praca nie była lekka.  
Nic nie mówiła, bo nauczona kultury, wiedziała że pewnych spraw się nie wyciąga. Publicznie pisze się ładnie, a obrabiając tyłki ludziom, można już we własnym gronie, lekko ponarzekać i dać upust rzeczywistemu zasobowi słownictwa.
W kraju lepiej jest, jak kto inny uchodzi za chama – inny niż my sami.
Życie na pokaz, to trochę brutalny sport, gdy człowiek zbliża się do pewnego wieku, ale nie jest to aż tak uciążliwe, gdy praktykuje się to od dzieciństwa.
Raz, Krzysztof wybrał się na zakupy, a że żony nie było w domu, to postanowił sobie kupić z trzy piwa, które ukrył. Nie mógł jeszcze spożyć, gdyż ta, kazała mu codziennie gdzieś jeździć, aby nie miał możliwości zażycia żadnego trunku. Ot, kobieca intuicja, zgrana z życiowym trudem.   
Wieczorem miał ochotę coś wypić, ale żona była czujna i oglądanie serialu, nie przeszkodziło jej w kontrolowaniu zachowań męża.
– Jeśli zobaczę w tygodniu piwo, to wyślę cię na odwyk! – krzyczała.
– Może nie mówi serio? – zastanawiał się Krzysztof. – Bał się przekroczyć granicę, gdyż będąc na utrzymaniu kobiety, mógł wiele stracić.
            Trochę go to martwiło, że nadmiernie krzyczy. Zawsze ustępował, ale w końcu zaczął się obawiać wrzasków.
Poza tym, nie pracował i nie uzyskiwał stałych dochodów, co eliminowało go jako pełnoprawnego mężczyznę.
Dylematy pojawiały się, gdy miał wyjść gdzieś z kolegami. Starał się na kilka dni przed, gotował obiady, sprzątał, mówił czułe słówka… a gdy poprosił o zgodę, otrzymywał stałą odpowiedź: – Nigdzie nie pójdziesz!
Kolegom tłumaczył, że nie ma kolegów i nie lubi nigdzie chodzić, bo jest zajęty i dobrze czuje się w domu.
Przykładny mąż i ojciec, cierpiał i nikt nie wiedział jak mocno boli go ta uprząż, założona przez kochającą żonę.
Z czasem, przyzwyczaił się do takiego życia. Przylgnął do domowych pieleszy jak sok do poszewki i żył tak, prowadząc nieharmonijne i wyobcowane życie, które nie pasuje do samca, o naturze Goliata oraz cechach samotnika, pragnącego czasem obcować z butelką.


Kochanie proszę, pozwól mi wyjść z kolegami


W połowie życia, ciężko przyznać się do tego, że człowiek do którego mówiłam „tato” nie był moim ojcem


 Kolejny odcinek przygód Agatki i Matyldy, opowiada historię wymyśloną, ale taką, która mogłaby się prawdziwie wydarzyć. 

Cieszymy się, że mogą Państwo przeczytać fragmenty naszej powieści, którą piszemy poprzez stronę seeik.pl i zachęcamy do jej śledzenia. 

Materiał powstał w ramach działalności statutowej. Nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Stanowi promocję sztuki, nawiązując do wolności słowa i środków wyrazu. 

Wszelka zbieżność, może być jedynie czysto przypadkowa i nie stanowi podstawy do roszczeń osób trzecich, gdyż opowieść nigdy się nie wydarzyła i ukazane sytuacje, stanowią jedynie wyobraźnię autorów i nie mogą stanowić odniesienia do rzeczywistości. 

Redakcja 


_____________________________




Agatka doznała szoku, gdy jako dziecko dowiedziała się że jej własny ojciec, nie jest nim, a matka dokonała sprytnej podmiany tatusiów. Dowiedziała się… ale, nic z tym nie zamierzała zrobić, bo po co. Życie w kłamstwie stwarza lepsze perspektywy, a mówienie prawdy jest bolesne, przez co zbyteczne i niepotrzebne.
Zresztą, skoro w akcie urodzenia już ktoś figuruje, to po co się rozdrabniać i szukać sensacji. Szkoda tylko, że później samemu popełnia się podobne błędy.
Słowo „tato”, od pokoleń jest nieznanym słowem albo kojarzącym się z tajemniczym kłamstwem, o którym może wiedzieć tylko kobieta, znająca prawdę o tym, które nasienie splamiło ją pierwsze. Podobieństwo dzieci do rodziców jest widoczne, ale czasem bywają różnice, gdy po pierwszym dziecku pojawi się drugie, a matka utrzymuje nadal, że ojciec był ten sam.
Kobieta ta, o zamaszystych ruchach i niskopodłogowym zawieszeniu półdupków, niegdyś uchodziła za cud-miód zgrabną laskę, której filigranowa postura przyciągała samcze zapędy. Zadbana i chętna do rozmów, uśmiechnięta i bez cienia goryczy w sercu, wywarła przeogromne wrażenie na Edmundzie, który rozpoczął uderzać w konkury. Na dodatek, czynił to skutecznie, inwazyjnie penetrując zakamarki. Poza wyglądem zewnętrznym, posiadała także i inne walory, w tym umiejętność dopracowania drążka w trakcie jazdy. Praktyka uczyniła z niej wprawną amatorkę, tej tajemnej sztuki masażu.
Romans trwał na przełomie połowy lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, ale za to był burzliwy i pełen uniesień, pchnięć i ciągnięć. Tym sposobem, kobieta zaszła w ciąże, co stało się dla niej nie lada szokiem. Nic dziwnego, gdyż dziecka tak młodo nie planowała.
Nie mogła urodzić nieślubnego potomka, obawiając się reakcji rodziny oraz otoczenia. Ojciec nie wybaczyłby jej tego, gdyby się okazało iż wnuk czy wnuczka, którzy pojawią się na świecie, poczęte zostały poza ogólnie przyjętą normą etyczną. Jego córka nie mogła uchodzić za ladacznicę, ani łatwą damulkę, o które wszędzie było prosto. Sam też zdradzał żonę, ale czynił to tak, aby świat o tym nie wiedział, nie mówił i nawet nie pisnął półszeptem.
Ślub z Edmundem nie wchodził w grę, gdyż ojciec nie zaakceptowałby tego młodzieńca. Miał uraz do jego rodziny, przez co małżeństwo w tym układzie odpadało. Stanowcze „nie” nie padło, ale kobieta nie musiała pytać, gdyż znała odpowiedź.  
Na poczekaniu, wymyśliła sprytny plan i zapoznała Romualda, takiego cwaniaczka, pijącego przy każdej okazji. Lekki wypłosz, ale w tłoku uchodził.
 Pod nieobecność Edmunda, wpuściła nowy nabytek do sypialni i po paru razach, oświadczyła że jest w ciąży. Mężczyzna nie pamiętał odbytych zbliżeń, ale uznał że wytrysnął na tyle mocno, że powstało nowe życie. Przestraszył się i chciał zbiec, ale kobieta miała swoje sposoby i namówiła go na wspólne pożycie, które miało rozpocząć się od wzięcia ślubu. Na liźnięciu się nie skończyło…
Niczego nieświadomy Romuald, przystał na tę propozycję. W zamian otrzymał zapewnienie, że będzie mógł nadal nadużywać trunków, a dodatkowo otrzyma tak, jak nikt jeszcze w życiu nie otrzymał. Dla mężczyzny w pewny wieku, perspektywa porzucenia ręcznej przyjemności, stanowić może rzeczywistą perspektywę na odmianę losu. Zagwarantowała mu też dach nad głową, a później mieli czegoś poszukać, aby pójść na swoje.
Na czas ciąży, kobieta musiała odstawić licznych kochanków i udawać uczciwą żonę, aby nikt nie czynił jej zarzutów o dzieciaka, poddając w wątpliwość ojcostwo Romualda.
I tak, przykładna matka-Polka, mogła już spokojnie i bez żadnych oporów donosić pierwszą ciążę. Wzorowa i wierna, nadal była dobrą córką tatusia oraz zachowała twarz. Ludzie szeptali, ale kto by tam wierzył ludziom. Zawsze gadali i gadać będą, a alibi miała doskonałe, że mucha nie siada. Mąż był i to zaręczać miało o jej nieskazitelności.  
Pewnego dnia, pojawił się Edmund, który namolnie wysyłał jej listy i prosił o to, aby mogli wziąć ślub i wychować wspólnie ich dziecko. Kobieta na listy nie odpisywała, a gdy się przypałętał nieproszony, przyjęła go w wejściu, kazała obiecać że będzie milczał i nigdy nie powie swojej córce, że jest jej ojcem.
Edmund przyjął to z żalem i odszedł. Od tego czasu, zaczęły się też i jego problemy. Żył sam i nie mógł się ustabilizować. Miał jedną małżeńską przygodę, ale to nie było to.
Myślał wciąż o kobiecie i córce. Bo ta wdała się idealnie w tatusia: nos, oczy, uszy, czoło, podbródek i pasja do kutasa, odzwierciedlały siłę genów, które zwyciężyły, kształtując wyjątkową osobowość. Po mamie, odziedziczyła umiejętność odwracania uwagi i zachowywania pozorów. Edmund coraz bardziej popijał i zagłuszał sumienie, głównie organizowanymi orgietkami…
Nie mógł przepuścić żadnej zainteresowanej kobiecie, a okazje miewał wszędzie. W domu, w kawiarni, w piwnicy, a nawet w szopie. Każda ewentualność, to była nowa przygoda dla jego wciąż nienasyconego bolca, rozmiar 21. Seks stanowił dla niego wyzwolenie i uwielbiał to robić – prosto i na temat.
W późniejszym życiu, gdy Agatka chciała zaspokoić własną szparkę, to ciągnęła się przez cały kraj, aby dopaść bolca, nawet o 800 km oddalonego od domu. Po to, aby ludzie nie wiedzieli, co robi zacna i „nieszturchana” panna. Pasję należy zaspokajać, inaczej instynkt zawiesi się na karku i wytworzy garb.
Gdyby Matylda znała tę prawdę, to wiedziałaby dlaczego Agatka się tak namiętnie pruła. Twarz można zmienić, ale genów nie da się wyprzeć. Zasadniczo, miała to w naturze, po mamusi i tatusiu. Zatem, w jej życiu wróciło to ze zdwojoną siłą, darowane przez obojga rodziców.
Z perspektywy czasu, można byłoby docenić ten czyn matki i uznać to za swoiste mistrzostwo świata, uczynione tak precyzyjnie że mucha nie siada. Powinna karierę robić w bankowości, a nigdy nie zabrakłoby jej pieniędzy, gdyby ten talent znalazł w tej branży zastosowanie.
Ileż to takich historii może dotyczyć nas samych, a ilu rzeczy do końca nie wiemy o sobie? Przykre, ale i prawdziwe. Najgorzej po dupie dostała Matylda, która wierzyła iż Agatka może się zmienić.
Niełatwo uwierzyć, że ktoś został wychowany w przeświadczeniu iż jego ojciec to nie ojciec, ale człowiek któremu przypisano dziecko i zgodził się na taki ruch, sam często niczego nieświadomy. Dowodzi to tego, że kobiety potrafią sprytnie zmanipulować mężczyznę, a ich dzieci zdążają tym śladem, z wyrafinowania, wyrachowania i wiernopoddańczej modły.
Niejedna taka historia wydarzyła się w wielu zacnych rodzinach, ale nigdy nie wyjdzie na jaw, gdyż nikt nie przyzna się do tego, że był zakłamanym i prostolinijnym człowiekiem, którego rozwiązłość prowadzi do częstych tragedii i dramatów, za sprawą których zwykli ludzie cierpieli katusze.
Rodzina nie cierpiała, ale Matylda przeżywała sprawy, nie mając świadomości w tym, z jaką materią przyszło się jej zmierzyć.



seeik.pl



To be continued...


__________________
Jeżeli interesują was dalsze losy. Śledźcie naszą stronę na www.seeik.pl.
Szerokości.

Kolejne części:
Jak żyć?

Wednesday, 9 January 2019

Władza, panowanie i dominacja – przyciągają, zachwycają i czynią istoty wyrodnymi


Władza, panowanie i dominacja – przyciągają, zachwycają i czynią istoty wyrodnymi. Niezwykłym jest, gdy można kroczyć drogą wspólnie, bez uprzedzeń, agresji i niesienia zagłady.
Stajemy się siewcami śmierci lub ich orędownikami, w każdej chwili, popierając niewłaściwą stronę, której wydaje się, że panowanie zostało nadane i jest należne.
Wiara w to, że komuś coś, należy się z przyrodzenia, stanowi daleko idące nadużycie, wykorzystywane przez ludzi do czynienia zła.
Równość jest pomiędzy ludźmi – czego nie rozumieją. Nie uznają też tego, że zwierzęta żywe mają równe im prawa.
Dominacja oraz dążność do niszczenia człowieka, czyniona przez drugiego człowieka – usprawiedliwiona pokłosiem wiary, przygniecionym stertą trupich czaszek – to obraz ludzkich rządów, który jawi się nam zuchwale, uwidoczniony od wieków.
Wyzysk i brak zasad – cechy ludzkie, z którymi nie należy dyskutować, ale uprzedzać się o nich, rozumiejąc ich fatalny wpływ na rzeczywistość.
Ludzie są inni, gdy służą temu, czego będą obawiać się. Wychodzą z założenia, że moc Stwórcy – zwłaszcza ta niszcząca – stanowić ma strachu i zbliżającej się zagładzie. – Stwórca jest tak mocny, że może uczynić z nich pył – mawiają. – Oddajemy Mu dlatego cześć, bo jest Mocny – bredzą.
Zapewniają, że ktoś im coś obiecał. Twierdzą, że będą mieli udział w wojnie, w której brutalnie zostaną zgładzeni ich wrogowie.
 Realizują tym własne marzenia o śmierci, życzą zagłady innym. Brudzą ręce we krwi zwierząt, bo pragną krwi. Nikt im nie nakazywał bezsensownie mordować. To nie grzech, a ich surowica, prowadzi do kresu.
Czekają na ostateczny koniec, a gdy nadchodzi, jęczą i wiją się w konwulsjach[1], udając uprzywilejowanych… Tyle, że ich miłość nie działa. Mordowali, przekraczając Prawo – to ich przekreśla.
Czekają na Stwórcę, który będzie gładził – to ich obnaża. Nie rozumieją skomplikowania spraw, którego dokonali, bowiem prostota życia jest tak oczywista, że jej nie dostrzegają. Czy myślą, że toczymy walki z przyjemności?
Pragną nieść zagładę, rękoma naszych braci ujarzmiać niewinne życie, a przypisywać chwałę Stwórcy, że zniszczył jakąkolwiek cząstkę istnienia.
Krwią mażą ołtarze, wystawiane bluźnierstwu na pokaz. Nie uznają równości oraz dialogu. Nie potrafią zasiąść i uznać, że nikt nie stworzył ich po to, aby służyli, a wyłącznie ku temu, aby współdziałali. Jednak oni opierają życie na strachu, dominacji, władzy i śmierci…
Tak, śmierć zadawana daje im prawo władzy, a siła decyduje u nich o racji. Przegrali w ten sposób już dwa sądy, gdy Erem upomniał się o Prawo.
Zadawanie śmierci, nie stanowi o celu. Nie jest wyróżniony ten, który oddaje cześć lub nie oddaje. Nikt nie dał praw do panowania czy tworzenia religii, ale przyzwolił na istnienie i decydowanie. Każda istota ma prawo do życia. Ziemia wystawia sobie świadectwo. Człowiek dąży do zagłady.


[1] Konwulsje – mimowolne, gwałtowne skurcze mięśni powodujące silne drgania całego ciała lub gwałtowne zmiany poprzedzające koniec czegoś.



Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 


 Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Sunday, 6 January 2019

Tak został zabity Behemot – najsilniejszy z lądowych stworzeń


Spokój zgromadzonych niechybnie został przerwany. Sprawił to potworny ryk Behemota, który poruszony został za czyjąś spra­wą.
Gwałtownie się zerwał, parskając, wydobywał z siebie gorące wrzenie. Para ta raniła śmiertelnych, spalając członki ciał, przemieniając w popiół, nie szczędząc ludzkiego kośćca.  
– Wyczuł obecność wroga! – zaalarmował Set.
– Trwajcie w gotowości! – polecił gwardzistom Anubis.
            Przyglądali się, rozpatrując[1] wokół. Poszukiwali winowajcy całego zamieszania. I jak w kondukcie stanęli, wlokąc się za marą Dagona, którego kołtuniasta sierść, przysłaniała widoczność ko­lu­brynowym cielskiem.
Skołowacieli, przez chwilę myśląc, że bestia oszalała, gotowa zgotować koszmar im samym. – Zapewne zapragnęła tych sześciu kel el – trwożył się Set. – Mało mu! – złorzeczył przy tym na nieudolność Anubisa, którego po całym zajściu z chęcią obwiniłby za wszystko i ukarał. To było zgodne z jego przekonaniem, że ojcowska ręka karcąc, daje dowód największej miłości.
            Behemot zaryczał bardziej, a jego potworny łeb przechylił się, wyrzucając z gardzieli masę śliny i resztek z nieprzeżutych wnętrz­ności, rozbryzgując na posadzce pałacowego dziedzińca.
Poruszyli się, gdy w krasie ukazał się im Uziel, który krajał ciętym ostrzem, obfite cielsko potwora zmieniając w paski. Behemot usiłował pochwycić najeźdźcę paszczęką lub przebić rogami. Uziel stał się na ten czas nieuchwytnym, kotłując się z wrogiem na swój sposób. I nie sprawiał mu bólu ogień, ciskany z nozdrzy, nie paliła mu skóry ślina, a dyszenie nie odbierało mu powietrza.
Starał się uśmiercić monstrum, co okazało się być nad wyraz trudne i niebezpieczne. Zadał kilka powierzchownych ran, lecz nieznaczących. Behemot miał tę przewagę, że wystarczyło, iż raz pochwyci, a Uziel skończy istnienie w jego żrącym żołądku.
Walka wydawała się nader nierozstrzygnięta, a każdy z wbitych ledwie kaheli, zdobiących ciało Behemota, dobił Uziel ze staranną precyzją, prowadząc do samego dna, mszcząc tym śmierć za­cnych braci. Nic to nie dało, a jeszcze bardziej rozjuszyło bestię.  
            Uderzył gromem w łeb potwora, aż trzasnęło w przestrzeni, gruchocząc wzmożonym dźwiękiem trwałe budowle. I powiew wia­tru wydobył tak mocny, niosąc kamień i żelazo z szybkością zu­chwałego powietrza, lecz skóra bestii pozostawała nawet nietknięta. Odbity materiał zmusił Uziela do złożenia skrzydeł, co wykorzystał Behemot. Machnąwszy łapskiem, wbił postać w po­sadz­kę. Powstały pęknięcia, a twór Eremu wieńczył sworzeń[2].
Potem, skakał po nim i szarpał zajadle, nie ustępując, chcącemu zachować się życiu, tak mocno, że Uziel ledwo trzymał się we wzbronieniu.  
– Dość tego! – zaryczał Uziel.
            Wyrwał do przodu, waląc mocą skrzydeł i uciekł z opresji. Wył z bólu, pełen drapieżnej pożogi, spojrzał na ofiarę jak łowca na zwierzynę. Dobył aser, uzbroił i cisnął w serce giganta, przebijając je na wskroś. Uśmierzył tym ból istnienia, a Behemot zachwiał się i potulnie wysunął bardziej w przód, odsłaniając członki.
            Uziel nabrał rozpędu, tocząc się z miejsca pod brzuchem po­twora. Chciał, obracając się w locie, ostrzem przedzierżyć[3] potężny pancerz. Czuły punkt, podbrzusze – to była dla niego, jedyna pewna szansa. Ostrze kel el, uczynione z diadeitowej stali, rozpędzone, tnie każdą powłokę.
Stracił Behemot wnętrzności, które zalały dziedziniec, rwąc jak lawa, ciepłe i palące, trawiąc komnatę.            
            Zdobywszy swój aser, znajdujący się za bestią, chwycił go i wzniósł nad ziemią, przelatując wysoko nad grzbietem ofiary. Wy­celował i przy­mierzył w pysk, trafiając w okolicę nozdrzy, a przebiwszy tak paszczę, zniżył ją, przytwierdzając do gruntu, czym zmu­sił stworzenie do bezwiednego powalenia. Obrócił się i ruchem ręki, wbił miecz w ogromną szyję.
Poczuł natychmiastową ulgę, przy­niesioną z powiewem powietrza, ale na tym nie poprzestał. Przeciągnął miecz wokół szyi, rwąc gardło, stopami sięgnął w odsłoniętym skrawku kręgów, które bezbłędnie zmiażdżył.
Tak został zabity Behemot – najsilniejszy z lądowych stworzeń, które wlekły swe stopy po ziemskich pagórkach i wbijały pazury w doliny.
Zmagał się z nim Uziel, nie przywdziewając pancerza. Obawiał się przemiany, aby zbytnio nie zaufać mocny ochronnej łuski. Szczęka Behemota potworna, mogłaby zgruchotać w łatwości, wielką i dotąd niepowstrzymaną materię.
Uziel, do walki i śmierci, podchodził osobliwie, nie stosując w stosunku do swych przeciwników, jednego znanego sobie fortelu. Był wyniosły i dumny, pewny swej siły. Dlatego mierzył się jawnie, igrając na granicy życia, pokładając ufność w szybkości, ceniąc nazbyt zdolność regeneracji, przepełniającej go materii.
Po zabiciu bestii, stanął na jej odciętej głowie i przywołał bu­rzę. Niebo rozwarło przestworza, pociemniało, a jego oczy rozbłysnęły promienistym światłem, iskrząc się, przewijając energię, która nie gasła. Starła się ta moc z przestrzenią, przypominając od­twarzane powoli i niezwykle często, uderzenie potężnego pioruna.


[1] Dokładnie zapoznawali się ze zjawiskiem i analizowali, w celu oceny lub podjęcia jakiejś decyzji. W zdaniu „rozpatrując wokół”, można tłumaczyć też jako „pośród siebie”.
[2] Sworzeń – element konstrukcyjny służący do łączenia elementów w sposób umożliwiający ich obracanie się.
[3] Trzymanym w ręku, przesunąć.



Fragment z książki Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Tuesday, 1 January 2019

Myślicie, że jeden Stwórca zapoczątkował wszechświat?


Myślicie, że jeden Stwórca zapoczątkował wszechświat?
– Jesteście w błędzie. Mali ludzie, jakże żałosne bywają te uniesienia. Skryci i fałszywi, zgniatacie samych siebie. Nie nadążam i wolałem dotychczas milczeć, aby nie schodzić do waszego poziomu. Dziś pozostawiam wam to, co zostało odebrane.     
Pora wyjawić wam pewien sekret. Zapewne nauczono was, że nikt – nawet my, nie wie jak powstało to, co widać. Zakładam, że tak jest! Przewidzieliśmy czas i jego materię, poznaliśmy ścieżkę. Teraz nic, wobec największych i tych, którzy zrozumieli, nie podda się ciemności, a to, nie zaowocuje niewiedzą w poznaniu. Dokąd to zmierza? Pomyślcie, pożeracze padliny.
Mylicie się, oceniając poczynania kel el, twierdząc że nie dosię­gamy tak daleko. Mówicie, że nie posiadamy mocy równej Stwór­cy, a On może nas zmieść jak wy czynicie z robakiem.
 Macie rację…
Bowiem nie wszyscy z nas posiedli władztwo materii. Istnieje trzech, którzy stali się równie potężni, aby stanąć na straży ładu i porządku wszechrzeczy.
Całe bezkresy walczyliśmy z różnymi Stwórcami, którzy równi naszemu, chcieli zdominować wszechrzecz. Zwyciężył On, nasz Ojciec, dzięki wysiłkowi oraz waleczności swych synów. Zastęp to nie śpiewający chór, ale najgroźniejsza armia, z którą przyszłoby się komukolwiek zmierzyć. Nawet zastęp ma słabe punkty w konstrukcji. Przestał spełniać rolę, gdy jeden taki mały punk zapoczątkował rdzewienie.
Wyobrażacie sobie Stwórcę, jako potęgę o niezmierzonej mo­cy. Mylicie się, każdy z nas podlega ograniczeniom. To wiedza i zdolności uczyniły nas potęgami, a nieśmiertelność stwarza możliwość ciągłego doskonalenia.
On, zapoczątkował drogę, tysiące mogr temu. Nie mnie jest to zliczyć…
 Zabawnym byłoby wiedzieć, ile to już będzie po waszemu. Przeliczamy to na Ziemię: może z piętnaście? Nie jestem pewny. Wieczność zatraca. Zrozumcie, każdy z was jej doświadcza, ale nie pamiętacie.
My jesteśmy pierwociną, a wy zarazą, która pojawiła się znacznie później, nadchodząc znikąd i zapoczątkowała niekończący się brak ładu. Miałem wrażenie, że stworzono was dla pokarmu. Nie jest to myślenie nieuzasadnione. Część tego gatunku, poważnie przysłużyła się nam: i to nie raz!
 Chroniliśmy was, ukrywaliśmy ten świat przed zakusami różnych stworzeń, których siły nie pojmiecie. Nie istnieje kel el, który nie pragnął zagłady ludzkości. Broniąc stworzeń ziemskich, jedynie postępował zgodnie z wolą Ojca, a nie własnym przekonaniem.
W kel el, nie zaistnieje poczucie krzywdy i buntu. Istnieje za to, czysta lojalność i zobowiązanie. Każda dusza, tworzy jedną struk­turę z pozostałymi. Połączeni, stajemy się wieczni. Oto jest największa tajemnica współczesnej ludzkości i powód, dla którego Beliar zbliżył się do córki człowieczej. Wina została dawno zapomniana. Pradawny ból nie istnieje. Łzy tworzą wyłącznie nieprzyjemne spojrzenie na przeszłość, która czasem płacze.
Wyjawiam tajemnicę, gdyż jest prawem moim tworzyć to, co możecie czytać. Razjel ofiarował wam Księgę, lecz zniweczyliście słowa, nie dzieląc się z ogółem.
To ja posłałem Razjela.
Wybrani odebrali dla siebie wiedzę, pouczając innych w nieprawości. Za namową waszych kapłanów i ciał kierowniczych, zarządców i proroków, wstąpiliście do piekła, na którego krawędzi żyjecie. Powróciłem, aby wobec życia, upomnieć się o swoje. Zginiecie, gdy tego zechcę. Ciało człowiecze, moje nowe więzienie, nie obroni was przede mną. To ja skonstruowałem zabezpieczenia planety, a gdy zechcę, spalę was żywcem. Uczynię to, nawet pozbawiony mocy.
Wy wmawiacie mi, że powinienem stać po czyjejś stronie. Nie rozumiecie, że nie jestem po żadnej. Patrzę, gdyż wiem iż zbliża się do Ziemi przepotężna armia, na czele której stanął mój brat. Grozi wam zagłada, a moje zastępy zostały zdziesiątkowane. Nie zdołam przegrupować sił, aby was ochronić.
Wielu z was zdradzi własną rasę, układając się z Urgalami. Nie wiecie, komu oddaliście klucze do drzwi domu. Wpuszczacie ich tu… Dziś nie rozumiecie, ale mówicie, że to dar, gdy wzrośnie w was niespotykana siła. Przytłumiacie własną. Chcecie, abym powiedział wam jak skutecznie przywoływać? Powiem. Czyńcie, co chcecie, nie ma to bowiem znaczenia. Moje bramy są mocne i dopóki mój dech istnieje, one kroczyć będą nad ziemską powłoką.
Jestem Uziel, ostatni Pan Zastępów, sługa Stwórcy, wierny Tronu Pana.
Nazywajcie mnie jak chcecie. Mogę być diabłem i szatanem, bestią, wilkołakiem i wampirem. Idzie za mną Otchłań, Śmierć we mnie zmierza. Jednakże czy to znaczy, że według was jestem złym demonem? Skoro jestem, niechże tak i będzie. Nie ma pośród was tego, o czym nauczacie.
Zasadniczo, to gorszy problem od mojej demonicznej natury. Obudźcie się, zanim zostaniecie zgładzeni. 
Naturalnym jest, że będę was chronił. Co jednak, gdy za­wiodę? Musicie nauczyć się istnieć, bez opowiadania bajek i słuchania kłamstw.
Wyobraźcie sobie ten inny świat, jako najlepiej zmilitaryzowaną oraz rozwiniętą rasę, która kiedykolwiek istniała.
Jesteśmy wieczni. Ludzie, nadal pozostają najsłabszą częścią ogniwa. Kroczyliśmy z wami, lecz pewnego dnia nastąpił koniec. Nasz świat upadł. Wyobrażacie sobie, że wasz Stwórca znalazł się w niewoli.
Nie możecie sobie tego wyobrazić, bo jest On wam najdoskonalszy i najmocniejszy. Nie znacie innych ras oraz ich potęg. Niegdyś na Ziemi istnieli prawdziwi mocarze, opowiem wam o nich oraz o tym, co wydarzyło się kilkanaście wieków temu.
Poznaliście już jeden koniec świata. Był to schyłek i upadek drugiej Ziemi. Ubolewam nad tym. Wkroczyliśmy w trzecią. Najgorsza faza, bo niestety ostatnia. Wątpliwości, które spotkały mych braci i mnie, doprowadziły do tego, co mamy.
Jestem winny upadku… Rozpoczyna się historia, która zapoczątkowała mój zły ogląd rzeczy i postawiła mnie tu, pośród piasku i błota, w ciele najgorszym z możliwych.
Gotowi? Pamiętajcie, wchodząc zyskacie zaburzony obraz waszego życia. Czynicie to z woli, zgodnie z Prawem Eremu.


Fragment z książki Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 

Myślicie, że jeden Stwórca zapoczątkował wszechświat?


Polecamy

Labels

"Goryle we mgle" (1) 1939 r. (1) 500 plus (2) Abraham (1) Abraham Joshua Heschel (1) Adam (2) Adam Mickiewicz (1) Adolf Hitler (2) afery (1) Afryka (1) Agatka (5) agent (1) Aggeusz (1) akcyza (1) aktywność (1) Al-Imran (1) Alela (1) alkohol (2) alkoholizm (1) Ameryka (1) Ameryka Południowa (1) amok (1) anal (2) analiza (1) anecdote (1) angel (3) angels (1) Anglia (1) Aniela Dulska (1) anioł (40) anioł stróż (1) aniołowie (4) Anne Applebaum (2) Anton Szandor LaVey (8) antyk (1) aplikacje (1) Apokalipsa (5) Arabowie (1) Arakad (1) area (1) Ari (1) Armagedon (3) Armia Ludowa (2) Armillaria mellea (1) Aron ha-kodesz (1) artworks (1) aszera (1) atak energetyczny (1) atak psychiczny (1) Augustyn (2) Autumn (5) autumnal weather (2) awareness raising (1) Babel (1) Babilon (1) Baltic (1) Baltic Sea (1) bastion (1) beauty flowers (6) beauty plants (4) begonia (1) Behemot (1) Beliar (2) bell (1) Belzebuba (1) Bereza Kartuska (1) bestseller (1) bezrobocie (2) bezrobotny (2) Biblia (29) Biblia Szatana (8) biblioteki (1) bigos (1) Birobidżan (1) biuro (1) bladder (1) Bliski Wschód (1) bliskość (1) Blok Wschodni (1) Bóg (6) ból dupy (1) bóle rodzącej (1) Bolivar Belicosos Finos (1) book (2) brak kontroli (1) Brama (1) Brama Erebu (1) Bruksela (2) buchanie (1) building (1) buildings (1) burdel (1) całun (1) cathedral (1) cele (1) celebracja (2) Chawa (1) cherub (1) choroba (1) chrześcijaństwo (6) church (2) ciąża (1) cierpienie (1) cieśla (1) city (3) clapper (1) clean (1) coaching (2) collegium funeraticia (1) colorful (1) columbarium (1) Columbus Day (1) communist (1) contest (1) context (1) cooled (1) cooperates (1) country (2) Creator (1) curriculum vitae (1) cv (2) ćwiczenie (1) cygaro (1) cykl życia (1) cymbały (1) cytaty (1) cywilizacja (1) czar (1) czasy przełomu (1) Czechy (1) człowiek (29) czyściec (1) Dadźbog (1) Dagia (1) Dagon (1) dam (1) Dąmbscy (1) damska pupa (1) dandelion (1) Dawne dzieje Izraela (1) death (1) demokracja (1) demon (6) demony (2) diabeł (3) dialog (1) dialogue (1) Diana Fossey (1) diatryba (1) dildo (2) Dni Miasta (1) dobro (2) doktryna (3) dokumenty (3) dokumenty aplikacyjne (3) dom (1) Donald J. Trump (1) Donald Tusk (1) Donatan Tursek (3) draczka (1) draka (1) druga Irlandia (1) druk (1) Dubieniecki (12) dupa (1) dust (1) dusza (2) dwudziestu czterech (1) Dżebel el Akra (1) Dziady (1) dzieci (1) dziecko (1) dziedzictwo (15) dziedziczenie (1) dzieje (3) dzieje aniołów (2) dzieło (1) Dzień Sądu (3) Echinopsis (1) echinus (1) Eden (3) edukacja (1) egzorcyzm (1) Eisenbach Artur (1) eksperyment (1) ekstremum (1) El (5) el sebaot (2) El'Li'Re (1) elity (1) elity polskie (3) emanacja (2) emancypacja (1) emancypacja Żydów (1) emendatio (1) emeryt (1) emigracja (1) En Gedi (1) endemita (1) energia (1) environmentalist (1) Er (1) Ereb (1) Erem (10) Eremita (2) erotyka (1) erotyzm (1) Etemenanki (1) etnografia (1) Europa (2) Ewa (1) factory (1) fejk (1) fekalia (1) Feralia (1) feudalizm (2) field (1) filozofia (2) flower (5) flowers (6) folwark (1) fragment (45) fragment satyry (13) fragment tekstu (9) franciszkanie (1) from over the Baltic Sea (1) Fryderyk Engels (2) fuckingroom (1) fuksja (1) fundamentalizm (1) funkcje (1) Gabriel Amorth (1) galeria (5) gallery (20) garden (4) gardening (2) Gdańsk (1) gej (1) geje (1) geniusz (1) geszeft (1) Giżycko (1) Glenlivelt (1) głód (1) God (2) gofry (1) gołąbki (1) gorszy sort (1) goryl (1) gospodarka (1) gossip (1) gra (1) grasses (1) grassland (2) green (1) green pea (1) green plants (1) ground (1) grupa (1) grzech (2) grzyby (1) grzyby jadalne (1) GS (1) Gubałówka (1) gwarancje (1) heaven (1) heban (1) Hebrew (1) herbata (1) heretyk (1) Heritage (2) historia (9) historyk (1) hiszpańska inkwizycja (1) home (1) homocentryzm (1) homoseksualizm (2) human (1) idea (1) ideologia (1) IHWH (1) II RP (1) III RP (1) III Rzesza (2) in the garden (3) Inbal (4) Indie (1) informacje (1) inhumacja (1) Innocenty IV (1) instrument muzyczny (1) interview (1) intryga (1) Ireland (1) Irelannd (1) Irlandia (2) irrigates (1) islam (1) istnienie (1) Izrael (4) Jakub (1) Jarosław Dumanowski (1) jebitnie (1) Jerozolima (1) Jeruzalem (1) Jerzy Krasiulec (1) jesień (1) Jeszurun (1) jezioro Czos (1) Jezus (4) Jezus z Nazaretu (1) Josef Stalin (2) Joseph Smith (1) Joshue ben Qorch (1) Józef (1) Józef Flawiusz (1) Józef Maciejowik (1) Józef Stalin (2) Józef Topolski (1) judaizm (3) junona (1) kaczka (1) kaczka z kaszą (1) Kaczkoduk (44) Kaczkoduk przejmuje ster! (46) kaktus (1) Kalifornia (1) Kanaan (1) Kapitał (3) kapitalizm (2) kapłan (1) kapusta (1) kara (1) kardamon (1) kariera (1) Karl Popper (1) Karol Marks (5) Karta praw podstawowych (1) Kartezjusz (1) katolicyzm (1) kawa (1) kel el (2) Kętrzyn (1) kettle (1) kibuc (1) kiełbasa (1) kiełbasa mazurska (1) kiermasy (1) kłamstwo (3) klątwa (1) kluski (1) knowledge (1) kobieta (1) kochanka (1) kod (1) koledzy (1) komedia (5) komuniści (4) Komunistyczna Partia Chin (1) komunizm (7) konflikty (2) koniunktura (1) Konopnicka (1) Konstytucja (1) kopiec (1) kopiec Czerniakowski (1) kopiec Kościuszki (1) kopiec Unii Lubeskiej (1) korale (1) Koran (2) kormoran (1) kornik (1) kościół (6) Kościół katolicki (1) kot (1) kpina (1) kradzież (1) kraj (1) krajobraz (1) Kraków (1) kremacja (1) Kresy (1) krew (4) krokusy (1) Król Dawid (1) kropla (1) krótka forma (9) Krutyń (1) Krutynia (1) Krzysztof Jackuń (1) Krzysztof Kolumb (1) krzywda (1) książka (30) książki (1) Księga Aniołów (7) Księga Dżungli (1) Księga Henocha (3) Księga Hioba (2) Księga Izajasza (2) Księga Mormona (1) Księga Razjela (1) Księga Rodzaju (7) Księga Wyjścia (2) Księga Życia (3) księgi (1) kuchnia (5) kuchnia regionalna (3) kuksiołki (1) kuksiołki mazurskie (1) kulinaria (6) kult (1) kultura (4) kura z grzybami (1) kurczak (1) kurczak w śmietanie (1) kusiciel (1) kuszenie (1) Kuta (1) kwiaty (3) lake (1) land (1) landscape (4) las (1) lawa (1) leaf (1) leaves (1) leczenie (1) lek (1) Lemuria (1) leninizm (1) lesbijka (2) Lew Trocki (1) lewak (2) lewita (1) licytacja (1) Lilit (1) list czytelnika (1) list motywacyjny (2) literatura (5) litur (1) Litur Dar'ghall (1) local government (1) łodyga (1) łodyga przeciwieństw (1) lokalnie (1) Londyn (1) los (3) loża (1) Lucanus (1) Lucyfer (2) lucyferianizm (1) Ludowe Wojsko Polskie (1) Ludwik Krzywicki (1) ludzie (5) ludzkość (2) Luntaria (1) Lwów (1) Łysoczoły (1) łza (1) magia (2) magnateria (1) Malchut (1) mały człowiek (2) małżeństwo (2) manes (1) manufaktura (1) Marco Tosatti (1) Maria Magdalena (1) marksizm (2) Maryja (2) masoni (1) masturbacja (1) Masuria (11) materializm historyczny (6) Matylda (5) mauzoleum (1) Mazury (8) meadow (3) mean (1) Mela (1) Metamorfozy (1) mężczyzna (1) miasto (1) mięso (3) mieszkanie (1) Mikołajki (1) miłość (3) młodzież (1) Mojżesz (1) monster (1) monument (1) Mora (2) moralność (1) mord (2) mormoni (1) Morze Bałtyckie (1) możliwości (1) Mrągowo (5) Much (1) mur berliński (1) mushrooms (1) muzułmanin (1) N (1) Nabrod (1) Nabuchodonozor II (1) należna pomoc (1) name (1) Nana (2) narkotyki (1) narodziny (1) natarcie (1) NATO (1) natural environment (1) nature (5) nature gallery (9) nature monuments (1) neighborhood (1) Nemrod (1) Niebo (4) niepodległość (1) niewolnictwo (1) Nimrod (1) Noe (1) November (1) Nowe Jeruzalem (1) Nowoczesna (1) Nowy Testament (1) o książkach (3) obchody (2) obrzęd (2) obyczaje (5) ochrona dzieci (1) ochrona praw (1) odkrycia geograficzne (1) Ofelia Tasiemiec (2) ogród (1) ojciec (1) ojcostwo (1) okres starożytny (1) określenie (1) old city (1) Olsztyn (2) Onan (1) onanizm (1) opętanie (1) opieńka miodowa (1) opinia (1) opinion (1) opis literacki (1) opis postaci (1) opowiadanie (8) orientacja seksualna (2) ORMO (1) Orwell (1) outflow (1) owczarek podhalański (2) owczarek z Tatr (2) Owidiusz (1) padlina (1) Pan (1) Pan Zastępów (4) państwo (1) Państwo Islamskie (1) Państwo Środka (1) Państwo Żydowskie (1) papież (1) Park Słowackiego (1) Partzufim (1) Paryż (1) pentagram (1) Penuel (1) PESEL (1) pętla (1) photo (13) photography (11) piasek (1) picie (1) picture (6) pictures (3) piekielna diatryba (1) piekło (1) pieniądze (1) pieprznik (1) Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo (41) pies (1) piosenka (1) pipe (1) PiS (2) Pius XII (1) place (3) places (2) plan (1) planeta (1) plants (5) Platon (1) płeć (1) plotka (1) PO (2) pochówek (2) podniecenie (1) poezja (4) pogrzeb (2) pogrzeb kawalera (1) pogrzeb panny (1) pojęcie (1) pokój do seksu (1) Polacy (1) Polak (1) Poland (4) Polgar (2) polish people (1) political fiction (2) politicians (1) polityka (3) Polska (13) Polska Partia Robotnicza (1) polski pies górski (1) pomoc (1) pomoc rodzinie (1) pomoc społeczna (3) porady (6) porzucenie (1) poszukiwanie pracy (1) potop (1) potrawa (1) potrawy (3) potrawy z mięsa (1) potwór (1) powieść (23) powieść satyryczna (32) powstanie (1) powstanie warszawskie (1) pozór (2) praca (1) pragnienie (1) prawa (1) prawa mniejszości (1) prawa podstawowe (1) prawda (5) prawda o aniołach (1) prawo (3) prawodawca (1) prayer (1) prezes (1) PRL (9) próbka tekstu (1) problemy (1) profanum (1) proroctwa (1) proroctwo (2) Proroctwo trzech (1) Prorok (1) prosaic form (1) prostytucja (2) Protais Zigiranyirazo (1) proza (2) przekleństwo (3) przemiany (2) Przemilczeć Armagedon (31) przepis (2) przepowiednia (1) przyjaciel (2) przyjaźń (2) przypis (1) przyprawy (1) przyroda (1) przywołanie (1) Publiusz Ovidius Naso (1) Pułkownik (3) pupa (1) PZPR (1) rain (1) raining (1) raróg (1) rasa (1) Re (1) realny socjalizm (3) recensio (1) recenzja (5) recenzja historyczna (1) recenzja literacka (2) recenzje (5) recenzje literackie (5) refleksja (3) refleksje (3) reformy (2) region (1) reguła (1) Reichskonkordat (1) relacje (1) religia (16) Rewolucja Październikowa (1) rezydencja Pułkownika (1) Richard Elliot (1) RIP (1) rody polski (1) rodzina (4) rok obrzędowy (1) Ron Howard (1) rose (3) roses (1) Rosja (6) rośliny (2) rośliny gruboszowate (1) rosół (1) róża (1) Róża Luksemburg (1) Rozdział pierwszy (1) rozstanie (1) rozważania (2) rozwieracz (1) Rudyard Kipling (2) Rumunia (1) Russia (1) Russia Federation (1) Rwanda (1) Rydz (1) rytuał (1) rząd londyński (1) rządy (1) Rzym (1) sacrum (1) Sąd Ostateczny (2) sądy (1) saga (1) saga aniołów (1) sakiewka (1) Sansenoj (1) Santoria (1) Sapon (1) sarkazm (1) satanizm (8) satyra (51) satyra polityczna (19) Sea (1) sędziowie (1) SEEiK (64) seeik.pl (82) Sefira (1) Sefirot (1) sekretarka (1) seks (6) seks analny (2) seksualność (2) Semangelof (1) Senoj (1) Seria: Prowincjonalna (1) Set (2) sex (2) sex na świecie (1) sheep-dog (2) short text (3) sieć (1) siekiera (1) siły natury (1) Singing in the Rain (1) sintoizm (1) skuteczność (1) skutki (1) SLD (2) Śledź (1) slogans (1) Słowacja (1) Słowianie (1) sługa (1) sługus (1) śmierć (5) śmieszność (2) śmieszny tekst (6) smród (1) socjal (1) socjalizm (3) Sofoniasz (1) Solidarność (1) solidaruch (1) Sophie Neveu (1) spirytualne (1) społeczeństwo (2) społeczność (2) sprzedaż (1) sraczka (1) środki alkoholowe (1) środowisko (1) Stanisław Gruszczyński (1) starożytność (1) Stary Testament (2) Stasiu Bułka (1) state (1) state farm (1) stawki (1) ster (1) sterowanie (1) store shelves (1) stories (1) stosunek (1) stosunki (3) STTL (1) Stwórca (25) stworzenie (2) styl jebitny (1) succulentus (1) sukces (1) sukulenty (1) surowce (1) Swaróg (1) sweet flowers (4) świat (2) Świat Książki (1) światy (1) święta (1) Święta Inkwizycja (2) święto (1) święty (1) świnia (2) symbol (3) synkretyzm (1) system (3) szacunek (1) szanse (1) szatan (15) szatański (1) Szczachy Dolne (1) Szema (1) Szeol (2) Szinear (1) Szkocja (1) szkolenia (1) szlachta (1) sztuka (1) Sztuka kochania (2) sztuka miłości (1) sztuka pisana (1) Szua (1) szwadrony śmierci (1) Takie sobie bajeczki (1) Talmud (1) Tamar (1) Tatra (1) tchnienie (1) technika (2) tekst (1) terapia (1) The Fall (2) The First War in Heaven (2) The Jews (1) The Ten Sfirot (1) The Zohar (3) toga (1) toilet paper (1) tolerance (1) tolerancja (1) Tom Hanks (1) tomatoes (1) Tora (1) town (3) tradycja (10) tragedia (1) translate (1) travel (3) trees (2) Tron (2) trudności (1) trunek (1) trylogia (1) trylogia aniołów (6) Turcja (1) twórczość (1) ubój (1) uchodźcy (1) ucieczka (1) ucieczka z kraju (1) uczciwość (1) UE (4) umieranie (1) Universally (1) upadek (1) UPaP (30) upap.eu (29) Urel (2) Urgal (1) urok (1) urzędy pracy (1) USA (2) utwór (5) utwory poetyckie (3) uzależnienia (1) Uziel (21) Uziel Mora (7) uzielmora.eu (4) view (3) vinegar (1) wafelnica (1) wafle (1) walk (1) walka (1) wampir (1) wampiryzm (1) war (1) Warchołów (1) Warszawa (2) wartości (1) waterfall (1) Watykan (2) węzeł (1) wiara (6) wibrator (2) widzenie (1) wiek XIX (1) wieprzowina (1) wiersz (5) wiersze (3) wierszyk (2) wieża (1) wieża Babel (2) Wikingowie (1) Wiocha (2) Wiocha. Powieść jebitna (5) Wiosna (1) wirus (1) władza (1) władza ludowa (1) władztwo (1) Włodzimierz Lenin (1) Wojciech Jaruzelski (1) wojna (3) wojna w niebie (2) wolność (1) woods (2) world (1) wota (1) wróg (1) wsparcie państwa (1) wstęp (6) wszechrzecz (2) www.materializmhistoryczny.com (3) wycinka (1) wydanie (1) wyjazd za granicę (1) wykluczenie (1) wykluczenie społeczne (1) wyuzdany seks (1) wywiad (1) wyzwolenie Warszawy (1) z autorem o książce (1) z życia wzięte (2) zabawa (1) zabawy erotyczne (1) zabory (1) zachowanie (1) Zagraniczna depesza (1) zagrożenia (1) Zakopane (2) żałomsza (1) zaloty (1) zapach (1) zapowiedź (1) zarobek (1) zarobki (2) zasady (1) zasiłek (1) zastęp (1) zatrudnienie (1) zaufanie (1) zawód (1) zdjęcia (4) zdrada (1) zgoda społeczna (1) Ziemia (8) ziemie polskie (1) ziemniaki (2) ziggurat (1) zioła (1) Zion (1) zła wróżba (1) zło (4) złorzeczenie (2) zły (1) Zoefel (1) Zohar (2) żona (1) ZSRR (11) zupa fasolowa (1) zupa grochowa (1) zupa z dyni (1) zupa ziemniaczana (1) związek (1) zwierzęta (6) życie (2) życiorys (1) Żydzi (5) żywa legenda (1)