Aniołowie podbili Ziemię i zgładzili ludzkiego Stwórcę, porywając człowieka do swego świata, a potem go stamtąd wygnali, osadzając na Ziemi

Nie było jednak zamierzeniem ludzi, sparaliżowanych strachem czegoś czynić, nawet gdyby ta śmierć oszczędziła miliony in­nych, nie podjęli...

Tuesday, 13 November 2018

Co wy w tych urzędach wyprawiacie? O tym jak Jerzy Krasiulec buchał osobistą sekretarkę (wyłącznie dla osób pełnoletnich)

Wszedł do środka. Urocza sekretarka uśmiechała się i próbo­wała go od progu zbyć, udając że Krasiulca nie ma.
– Wójt na spotkaniu – zakomunikowała lekceważąco.  
Dubieniecki nie wytrzymał tego irytującego tonu.
– Tak nie będzie, kępo[1]! – warknął dosadnie. – Wiesz, z kim masz do czynienia, gówniaro? – zapytał.
Sekretarka poczerwieniała i odpowiedziała: – Niech pan uwa­ża na słowa, bo zawezwę policję!
Dubieniecki machnął ręką i wtargnął do środka. Zobaczył tam Jur­ka, któremu pod biurkiem stawiała loda, jakaś czarnowłosa nie­wia­sta. Cały spocony, podskoczył na widok Pułkownika, odwrócił się, za­słaniając goliznę i zapiął pośpiesznie spodnie. Dubieniecki, na znak dezaprobaty, pokiwał lekceważąco głową.
– To tak, wita się przyjaciół? – zapytał Pułkownik, bardzo grzecznie, choć stanowczo.
            Sekretarka, pośpiesznie oderwana od manicure, usiłowała się we­drzeć przez drzwi, prowadzące do ośrodka władzy. Mała, nieco oty­ła – takie przynajmniej sprawiała wrażenie, gdy wzrok kierowało się na obwisły biust. Dziewczyna o blond kręconych włosach, wymalowa­nej buzi i szerokim siedzisku.
W oczy, uderzyły Pułkownika jej usta, które zdawały się z lekka być większe, niż powinny, szpetnie wysmaro­wane i twarz, wypudro­wa­na i świecąca od magicznego prosz­ku. Pochwyciła grabią drzwi i roz­tworzyła je, uderzając w bark Pułkow­nika.
– Panie wójcie – sapała sekretarka. – Ten człowiek tu po prostu wtar­gnął, a mnie przy tym brutalnie obraził.
            Pułkownik odskoczył i chwycił za pistolet, którym wycelował w dziewczynę, odbezpieczył… wydało to charakterystyczny brzdęk.
– Zwiedzać, nie spać, zapierdalać! – wykrzyczał Dubieniecki. 
            Krasiulec wystraszył się potężnie, że o mało nie wyskoczył przez okno, które było otwarte na oścież. Rozumiał poniekąd frustra­cję Pułkownika. Opanował się, nabrał oddechu i postanowił rozluźnić atmosferę, wypraszając niepo­trzebne, w tym momencie, panny.
– Wynoście się we dwie! – krzyczał do zdezorientowanych kobiet. – Po­szły won! Do jasnej cholery! Won mówię! – darł się Krasiulec.
– Ładne masz usta – zwrócił się Pułkownik do lodziarki. – Kiedyś za­proszę cię do „pieprznika” – zapewnił, mrugając oczkiem. – Zoba­czysz, co to prawdziwe doznanie, malutka.   
Kobieta poczerwieniała i szybko opuściła pokój. Pułkownik wy­wnioskował jej potrzeby, obserwując spodnie dziewczyny, które w oko­licach rozporka, były lekko zawilgocone.
Wprawne oczy szpiega, na­uczone odruchowej obserwacji (po­łą­czone ze zmysłem wiecznie głod­nego samca), dobrze wiedziały, że sącząca się struga z kobiety, ozna­czać może tylko jedno. Na co dzień, uchodziła za wzorową damę, nie odskakując zbytnio od reszty, a że mia­ła swoje niecne tajemnice i fantazje (któż ich nie ma), to chyba rzecz normalna (jeden dzień uczciwości i mówienia prawdy o wła­snych pragnieniach i tym, co się myśli, na zawsze odmieniłoby ten świat).
Przekraczanie granic i na­miętne zdrady, to tylko kolejna kon­se­kwencja kapitalistycznej propa­gandy (w pogardzie do siebie, uczy­nio­no z ciała sieczkę, nie mogąc za­spo­kajać się jednotorowo, wy­bie­rano wielobranżowe przygody), która pchnęła ludzi w niwecz, zmu­sza­jąc do poszukiwania dobrobytu w moralnym upadku systemu (sek­su­alna intryga, oddanie i zarobek na ciele).
Sekretarka, rozumiejąc nieco sytuację, zamknęła pośpiesznie drzwi za koleżanką. Dziewczyny konkurowały pomiędzy sobą o pre­mię, którą w zwiększonej kwotowo porcji, otrzymywała ta, której za­ssanie, danego miesiąca bardziej zadowalało wójta. Istniały dobre stro­ny tej zabawy, zmuszające dziewczyny do poszukiwań i ekspe­ry­mentów, na czym korzystał ich życiowy (lub przygodny) partner. Fi­nał tej doskonałości, należał wyłącznie do Krasiulca, który topił fiuta w ich gardłach (na tym polega przywilej władzy i dominacja pieniądza – wszyst­ko można kupić, łącznie z żoną, którą na równych prawach, bę­dzie kochało się nieprzejednanie).
Pułkownik od razu wpadł na to, że ich nabrzmiałe usta nie sta­nowiły efektu medycznych zdobyczy, ale zwykłego wyeksploatowa­nia ma­teriału. Dziewczyny wyszły, a dwaj pa­nowie pozostali sami.
– I co teraz? – zapytał Dubieniecki, zaskoczonego sytuacją Krasiulca.
– Proszę mi wybaczyć – odpowiedział Krasiulec. – Dzień powszedni, mia­łem trochę stresów i musiałem jakoś odreagować – wyjaśnił. – Gdyby Pułkownik wcześniej uprzedził, to nie byłoby niepotrzebnego faux pas – tłumaczył się karnie.     
– Dobrze – zbył go Pułkownik, niezadowolony tak mętną odpowiedzią i usiadł za stołem.
            Krasiulec nie mógł ustać na nogach, wiercił się i krzątał, jak­by go jakaś menda w worek gryzła, a w dodatku, niezwykle niezde­cydo­wa­na.
– Co wy, w tych urzędach wyprawiacie? – podpytywał Pułkownik. Sie­dział spokojnie, wymachując na boki ręką, w której dzierżył stanowczo pistolet. – To jest nie do pomyślenia – wyraził z przekona­niem. – Po­my­ślałeś, jakby trafiono z tym do opinii publicznej? – maglował bie­daka pytaniami. – Pilnuj się, Jurek! – ostrzegał Pułkow­nik. – Bo to nie bę­dzie jak z tym jeżdżeniem Poldkiem[2] na gazie[3] – oznajmił. – Nie po­mogę, no i pójdziesz do mamra[4].  
– Może koniaczku? – podpytywał Krasiulec. – A może wódeczki? – son­dował Pułkownika, chcąc zaserwować jego opium[5]. – Mam schło­dzoną – oświadczył.  
– Nie chcę – wyraził Pułkownik. – Właściwie, to idę do Ofelii – zagrał mu tymi słowami na nosie. – Zaszedłem do ciebie, bo chcę mieć wolną przestrzeń na górce. Będziemy potrzebowali na dwa dni terenu – za­wiadomił.
– Zrozumiałem – odpowiedział Krasiulec, posłusznie układając głowę równo z karkiem. – Wszystko zostanie należycie przygotowane i nikt nieproszony – zapewniał – nie będzie kręcił się po terenie. 
– To oczywiste, gamoniu – odpowiedział Pułkownik i opuścił pistolet.
            Krasiulec odetchnął z ulgą i usiadł za biurkiem, prostując nogi, na znak dzisiejszego zwycięstwa.
– Widzę, że mnie ignorujesz – dał do zrozumienia Pułkownik.
            Krasiulec przeciągnął leniwie ręce, napiął palce u stóp, wy­cią­gając giętko podeszwy do siebie. Prostował kości i ziewał, co dopro­wadziło Pułkownika do szału.
– To masz! – krzyknął Dubieniecki.  
            Wystrzelił ze spluwy, dziurawiąc na przestrzał stopę, przez któ­rą przeszła kula w okolicy styku kości sześciennej z łódkowatą. Bie­da­czysko zaniemógł, ale nie wydarł się ani przez sekundę. Na twarzy był nieswój. Do gabinetu, raptownie wtargnęła przestraszona sekretarka.
– Panie wójcie, panie wójcie! – wrzeszczała jak opętana.
            Posuwając się głębiej, do wnętrza pomieszczenia, minęła Puł­kow­nika i stanęła przed biurkiem Krasiulca. Wokół było pełno dymu, po­zostawionego przez papierosy i nie dało się wyczuć zapachu prochu czy sączącej się krwi. Dziewczyna była zdezorientowana, bo w całym urzę­dzie zrobił się szum. Ludzie biegali i myśleli, że ktoś zorganizował zamach lub kogoś zastrzelono albo że coś wybuchło i wkrótce roze­gra­ją się dantejskie sceny[6]; gdy zawali się ściana lub co gorsze, ogień ro­zejdzie się po całej budowli.
– Czy nic panu nie jest? – zapytała z przerażeniem.
– Nie, a czemu pytasz? – wójt odwrócił pytanie, zagadując sekretarkę.
– Bo był tu straszliwy huk – tłumaczyła – jakby stąd, od pana.
– Błądzisz, huk był – potwierdził – ale to szampan wystrzelił i trafił w me­talowy zegar.
            Zaśmiał się i poprosił, aby kobieta wyszła, zająć się własnymi sprawami oraz poinformowała ludzi o tym nieszczęśliwym wypadku, którego okoliczności zostały jej skrzętnie przytoczone.
– Zmądrzałeś – pochwalił Dubieniecki.
– Proszę mi wybaczyć – tłumaczył wcześniejsze zachowanie Krasiulec. – Byłem niemądry, coś we mnie wstąpiło, Panie Pułkowniku – prosił.
– Znaj łaskę pańską – odpowiedział Dubieniecki.
– Dziękuję, dziękuję – mamrotał przez zęby, zbliżając się do stanu omdle­nia.
– Jaki pan, taki kram! – spuentował Pułkownik. 
Na wyjściu, pieprznął drzwiami, aż tynk odleciał ze ścian. Se­kretarka, widząc jego poczerwienione od złości oczy, próbowała uda­wać, że wszystko jest w porządku. Nie zaryzykowała konfrontacji, uzna­jąc że to ktoś znaczny, skoro wójt zatrząsnął portkami.
– Oczywiście – wymamrotał Krasiulec i poległ na biurku.
            Leżał nieprzytomny kilka minut, ale został ocucony przez se­kretarkę, która weszła sprawdzić, martwiąc się o stan mocodawcy i ogól­ną kondycję, dawcy dziennej porcji nasienia.
– Boże! – wrzasnęła. – Trup! Jednak cię zabili, mój Juruś!
            Mawiają, że czasem ludzie nie mają szczęścia, niekiedy pokory, a innym razem ambicji. Szczęście to taki stan, w którym człowiek nie musi miarkować i ma się dobrze, żyjąc w zgodzie ze sobą i wedle po­trzeb. Osiąga się to, pielęgnując różne cnoty i stale hartując ducha.  
Nam, nie o takie szczęście chodzi, tylko o niefart (życiowy, zwy­kły, nie­elegancki). Gdy lamentowała, w drzwiach stanęła żona Kra­siulca, któ­ra dość ostro spojrzała na te wymowne wynaturzenia. 
– Jaki on twój, larwo! – warknęła Krasiulcowa.
– Jezus, Maria, Święty Duchu! – wzniosła okrzyk sekretarka, dobywa­jąc wołania najświętszych przewodzicieli[7] ludu.
– Ej, dajże pokój, „kutarpyto lukrowana”! – wydarła Krasiulcowa.
– Daruj, to nie tak – błagała dziewczyna.
– Dobra, dobra – odpowiedziała Krasiulcowa. – Nie ty pierwsza i nie ostat­nia – oznajmiła. 
            Sekretarce, aż zrobiło się słabo, na samą myśl o żonie szefa, któ­ra słynęła z tego, że po złapaniu kochanki, potrafiła powyrywać jej kudły. Nie mogła prowadzić kompetycji[8] z żoną. Nie doszło do ni­cze­go, a za same słowa, dostała bluzgi, a nie z plaskacza po doniczce.
– Ja nic nie zrobiłam, przysięgam – wyjaśniała.
– Nie wierzę ci – wykpiła Krasiulcowa. – Jesteś naiwna i głupia, zro­zum i nie obrażaj się, dziewczyno – tłumaczyła. – W twoim wieku, też byłam durna, dlatego tę szmatę wzięłam za męża.
– Przepraszam – powiedziała sekretarka.
– Schlał się czy trup? – spytała Krasiulcowa.
– Pani, co gadasz za nieprawdę?
– Tak, a ty młoda myślisz, że ja durna? – sondowała.
– Nie, skądże.
– To uważaj, wódę czuć w powietrzu, ale to nic nadzwyczajnego, bo ten chlej, ciągle pije – opowiadała. – A gdy nie pije, to nie myśli – do­dała.
            Podeszła bliżej, dostrzegając kałużę krwi na podłodze.
– Co to ma być?! – usiłowała się dowiedzieć, pozostając lekko zanie­pokojona obrotem spraw.
– Nie wiem – tłumaczyła się sekretarka, która nie dostrzegła nic dziw­nego.
            Dziewczyna wykonała kilka kroków i już wiedziała, w czym rzecz.
– O, Jezu! – wykrzyknęła. – Dzwonię na glinę – zakomunikowała.
– Stój, dziewucho! – wrzasnęła Krasiulcowa.
– Dzwoń po doktora Nadrzędę – poleciła. – To kumpel tego opoja.
            Krasiulcowa wiedziała, że nie był to zwykły przypadek i oba­wiała się, że ten pijak mógł postrzelić się sztucerem. Skończyłaby się ka­riera, gdyby przyjechała policja i jej przypuszczenia okazałyby się praw­dziwe.  
– Gdyby wódki nie pił – tłumaczyła – to by tyle krwi nie poleciało.
– Zadzwoniłam już – zakomunikowała sekretarka.
– Dobrze – powiedziała Krasiulcowa. – Kiedy będzie? – starała się do­wiedzieć.
– Za dziesięć minut – zakomunikowała sekretarka.
– Wytrzymaj, debilu niecny – mruczała żona wójta.
– Na pewno przeżyje – pocieszała sekretarka.
– To wiem – odpowiedziała. – Znam go, pamiętam jak w oborze, na gno­ju, zimą sypiał i też go nic nie wzięło – wyjaśniła. – Wóda, młoda pan­no, każdego kutafona konserwuje, a ten mój, wali piołunówkę[9] lub księżycówkę[10].
 – Ale mnie pani teraz pocieszyła, bo myślałam, że to koniec – zako­mu­nikowała pracownica gminy.
– No, no – robiła żarty Krasiulcowa. – Żaden koniec, teraz taki spole­gliwy leży i gęby nie piłuje – powiedziała. – W domu, to wcale anioł nie jest, ale przynajmniej się nie postrzela.
– On? – spytała sekretarka. – Nie miał sposobności, bo jakiś człowiek u niego był, ale ja pytałam po tym, gdy wyszedł… – zdradziła.
– No i? – ciągnęła za język Krasiulcowa, nie dając za wygraną, zawie­dziona nagłym przerwaniem w pół zdania.
– Powiedział mi, że w porządku i to był szampan – uzupełniła. – Bo my się tu w urzędzie baliśmy, że jaki zamach.
– Ha! – Nie mogę! – zadrwiła Krasiulcowa.
Doświadczona żona wieloletniego samorządowca, odebrała ten fakt za niskiej klasy dowcip. Znała urzędników od dziecka, rozumiejąc ich nagły strach i zbytnie zapatrzenie we własne odbicie.
– To wy myślicie, że ten wasz urząd to jakie centrum? – kpiła dalej.
– My też w Europie – przedrzeźniała się młoda.
            Krasiulcowa nie miała ochoty poświęcać czasu na dyskusję, stąd poleciła jej przynieść wodę i szmatę, aby zmyć krew. Chciała wy­prowadzić męża tak, aby nikt nie zauważył wypadku lub znaleźć jakąś wymówkę. Lekarz miał pomóc choremu, no i wystawić stosowne za­świadczenie, wydać opinię i skierować na L4[11], aby pieniądz nie prze­padł, gdyby zechciał w domu posiedzieć z kilka tygodni.
W ocze­kiwaniu, postanowiła przeszukać pokój i sprawdzić gdzie schował broń. Trzymanie tego rodzaju pukawki w urzędzie pań­stwowym, a co gor­sza, jej użycie pod wpływem, mogło zrujnować mu ka­rierę. Oba­wiała się, że pracy by nie znalazł, bo do niczego in­nego, nie nadawał się ten chłop.  
Broni nie znalazła, ale po przybyciu lekarza i opatrzeniu cho­rego, został on zakwalifikowany do wypadku przy pracy, a lekarz uznał że stopę przebiła ostra krawędź zegara, który niefortunnie przewrócił się na wójta, powodując okaleczenie, skutkujące omdleniem. Po opa­trzeniu, chorego przewieziono do szpitala w innym mieście – tak zapi­sano w oficjalnej karcie (oczywiście otrzymał od razu zastrzyk prze­ciwtężcowy i solidny opatrunek, a następnie, odwieziono go do do­mu). Rannego wyprowadzono tylnymi drzwiami, w czym asystował le­karz i sekretarka. Żona upewniła się, czy w gabinecie nie pozostały żadne ślady i po niedługim czasie, dołączyła do konwoju.
Przytomność odzyskał na drugi dzień wieczorem, majacząc coś o pułkownikach, zobowiązaniach i górce, ale nie miała zamiaru go dalej słuchać, więc podała dwie szklanki schłodzonej wódeczki, po któ­rych ululał się jak dziecko i spowił do snu. Dotychczas, mąż nie spra­wiał jej problemów, zresztą, zazwyczaj potrafił o siebie zadbać, spo­kojnie sącząc trunki. Od lat, klękał na prawym kolanie, zawsze w tym samym miejscu, liżąc tyłki wyższym oficjelom. Nie oczekiwał zmia­ny czy jakiegoś nagłego olśnienia, zachowując się roztropnie jak na czterdziestoletniego faceta (z kilkoma wiosenkami wzwyż) przy­stało, ze sporym zrezygnowaniem i niechęcią.
Wóda, w pewnym wie­ku, stanowi nieodłączną towarzyszkę ży­cia mężczyzny, przywracając mu urok, zwraca na powrót hard du­cha (przepełnia ekstazą i kolorytem). Każ­dy samiec, potrafi się wów­czas odnaleźć we własnej jaskini, spowi­tej dymem i przytłumionej lek­ko żarzącym się światłem lampki. W tak doraźnym wieku, sma­kowa­nie cipki (wyłącznie młodej) czy rozkoszo­wanie się możliwością erek­cji, należy do niechlubnych, ale za to, naj­wspanialszych rozrywek do­rosłe­go supermana[12].



[1] Kępa – wysepka na rzece lub jeziorze porosła roślinami. Tu: w znaczeniu oazy, którą tworzy nie­dosięgła (nie można jej dorównać) sekretarka lub też z uwagi na jej bujne włosy.
[2] Poldek – nazwa potoczna samochodu Polonez – „model marki FSO”. W użyciu książkowym wielką literą, gdyż odnosi się do nazwy własnej, używanej w języku obiegowym (potocznym).
[3] Tu: stan po spożyciu alkoholu, przekraczający we krwi dawkę od 0,2‰ do 0,5‰ albo obec­ność w 1 dm3 wydychanego powietrza od 0,1 mg do 0,25 mg.
[4] Mamr – nazwa potoczna określająca „więzienie”.
[5] Opium – wysuszony sok niedojrzałych makówek, stosowany jako środek przeciwbólowy i prze­ciwskurczowy, używany też jako narkotyk. Tu: alkohol, który pełni rolę tego środka.
[6] Dantejskie sceny – termin wywodzi się od imienia twórcy Boskiej Komedii, Dantego Alighieri, któ­ry w swoim arcydziele opisał sceny okrutne, wstrząsające, drastyczne, makabryczne. Przywo­łał opisy mąk piekielnych.
[7] Przewodziciel – dawniej „przewodnik”.
[8] Kompetycja – współzawodnictwo.
[9] Piołunówka – nalewka spirytusowa na piołunie.
[10] Księżycówka – żartobliwie o wódce, potoczne określenie „bimbru”.
[11] L4 – potoczna nazwa zwolnienia lekarskiego, wystawianego, np. w Polsce, na druku ZUS ZLA, biorąca zwyczajową nazwę z dawnego oznaczenia formularza.
[12] Superman – mężczyzna o nadzwyczajnych cechach fizycznych i umysłowych, odnoszący suk­cesy i mający duże powodzenie u kobiet.


fragment satyry Kaczkoduk przejmuje ster! 


Wszelkie podobieństwo, do osób, wydarzeń i postaci, może być czysto przypadkowe, a upatrywanie w książkowych bohaterach, znanych z życia publicznego osób, odbywa się wyłącznie za sprawą działania wyobraźni i na odpowiedzialność Czytelnika.


seeik.pl

Reakcje:

0 komentarze:

Post a Comment

Polecamy

Labels

"Goryle we mgle" (1) 1939 r. (1) 500 plus (2) Abraham (1) Abraham Joshua Heschel (1) Adam (1) Adam Mickiewicz (1) Adolf Hitler (2) afery (1) Afryka (1) Agatka (4) agent (1) Aggeusz (1) akcyza (1) aktywność (1) Al-Imran (1) Alela (1) alkohol (2) alkoholizm (1) Ameryka (1) Ameryka Południowa (1) amok (1) anal (2) analiza (1) anecdote (1) angel (3) angels (1) Anglia (1) Aniela Dulska (1) anioł (32) anioł stróż (1) aniołowie (3) Anne Applebaum (2) Anton Szandor LaVey (8) antyk (1) aplikacje (1) Apokalipsa (5) Arabowie (1) Arakad (1) area (1) Ari (1) Armagedon (3) Armia Ludowa (2) Armillaria mellea (1) Aron ha-kodesz (1) artworks (1) aszera (1) atak energetyczny (1) atak psychiczny (1) Augustyn (2) Autumn (5) autumnal weather (2) awareness raising (1) Babel (1) Babilon (1) Baltic (1) Baltic Sea (1) bastion (1) beauty flowers (6) beauty plants (4) begonia (1) Beliar (2) bell (1) Belzebuba (1) Bereza Kartuska (1) bestseller (1) bezrobocie (2) bezrobotny (2) Biblia (29) Biblia Szatana (8) biblioteki (1) bigos (1) Birobidżan (1) biuro (1) bladder (1) Bliski Wschód (1) bliskość (1) Blok Wschodni (1) Bóg (6) ból dupy (1) bóle rodzącej (1) Bolivar Belicosos Finos (1) book (2) brak kontroli (1) Brama (1) Brama Erebu (1) Bruksela (2) buchanie (1) building (1) buildings (1) burdel (1) całun (1) cathedral (1) cele (1) celebracja (2) Chawa (1) cherub (1) choroba (1) chrześcijaństwo (6) church (2) cierpienie (1) cieśla (1) city (3) clapper (1) clean (1) coaching (2) collegium funeraticia (1) colorful (1) columbarium (1) Columbus Day (1) communist (1) contest (1) context (1) cooled (1) cooperates (1) country (2) Creator (1) curriculum vitae (1) cv (2) ćwiczenie (1) cygaro (1) cykl życia (1) cymbały (1) cytaty (1) cywilizacja (1) czar (1) czasy przełomu (1) Czechy (1) człowiek (27) czyściec (1) Dadźbog (1) Dagon (1) dam (1) Dąmbscy (1) damska pupa (1) dandelion (1) Dawne dzieje Izraela (1) death (1) demokracja (1) demon (6) demony (2) diabeł (3) dialog (1) dialogue (1) Diana Fossey (1) diatryba (1) dildo (2) Dni Miasta (1) dobro (2) doktryna (3) dokumenty (3) dokumenty aplikacyjne (3) dom (1) Donald J. Trump (1) Donald Tusk (1) Donatan Tursek (3) draczka (1) draka (1) druga Irlandia (1) druk (1) Dubieniecki (12) dupa (1) dust (1) dusza (1) Dżebel el Akra (1) Dziady (1) dzieci (1) dziecko (1) dziedzictwo (11) dziedziczenie (1) dzieje (2) dzieje aniołów (1) dzieło (1) Dzień Sądu (2) Echinopsis (1) echinus (1) Eden (2) edukacja (1) egzorcyzm (1) Eisenbach Artur (1) eksperyment (1) ekstremum (1) El (3) el sebaot (2) elity (1) elity polskie (3) emanacja (2) emancypacja (1) emancypacja Żydów (1) emendatio (1) emeryt (1) emigracja (1) En Gedi (1) endemita (1) energia (1) environmentalist (1) Er (1) Erem (8) Eremita (2) erotyka (1) erotyzm (1) Etemenanki (1) etnografia (1) Europa (2) Ewa (1) factory (1) fejk (1) fekalia (1) Feralia (1) feudalizm (2) field (1) filozofia (2) flower (5) flowers (6) folwark (1) fragment (43) fragment satyry (13) fragment tekstu (9) franciszkanie (1) from over the Baltic Sea (1) Fryderyk Engels (2) fuckingroom (1) fuksja (1) fundamentalizm (1) funkcje (1) Gabriel Amorth (1) galeria (5) gallery (20) garden (4) gardening (2) Gdańsk (1) gej (1) geje (1) geniusz (1) geszeft (1) Giżycko (1) Glenlivelt (1) głód (1) God (2) gofry (1) gołąbki (1) gorszy sort (1) goryl (1) gospodarka (1) gossip (1) gra (1) grasses (1) grassland (2) green (1) green pea (1) green plants (1) ground (1) grupa (1) grzech (2) grzyby (1) grzyby jadalne (1) GS (1) Gubałówka (1) gwarancje (1) heaven (1) Hebrew (1) herbata (1) heretyk (1) Heritage (2) historia (9) historyk (1) hiszpańska inkwizycja (1) home (1) homocentryzm (1) homoseksualizm (2) human (1) idea (1) ideologia (1) IHWH (1) II RP (1) III RP (1) III Rzesza (2) in the garden (3) Inbal (4) Indie (1) informacje (1) inhumacja (1) Innocenty IV (1) instrument muzyczny (1) interview (1) intryga (1) Ireland (1) Irelannd (1) Irlandia (2) irrigates (1) islam (1) istnienie (1) Izrael (4) Jakub (1) Jarosław Dumanowski (1) jebitnie (1) Jeruzalem (1) Jerzy Krasiulec (1) jesień (1) Jeszurun (1) jezioro Czos (1) Jezus (4) Jezus z Nazaretu (1) Josef Stalin (2) Joseph Smith (1) Joshue ben Qorch (1) Józef (1) Józef Flawiusz (1) Józef Maciejowik (1) Józef Stalin (2) Józef Topolski (1) judaizm (3) junona (1) kaczka (1) kaczka z kaszą (1) Kaczkoduk (44) Kaczkoduk przejmuje ster! (46) kaktus (1) Kalifornia (1) Kanaan (1) Kapitał (3) kapitalizm (2) kapłan (1) kapusta (1) kara (1) kardamon (1) kariera (1) Karl Popper (1) Karol Marks (5) Karta praw podstawowych (1) Kartezjusz (1) katolicyzm (1) kawa (1) kel el (2) Kętrzyn (1) kettle (1) kibuc (1) kiełbasa (1) kiełbasa mazurska (1) kiermasy (1) kłamstwo (3) klątwa (1) kluski (1) knowledge (1) kobieta (1) kochanka (1) kod (1) komedia (5) komuniści (4) Komunistyczna Partia Chin (1) komunizm (7) konflikty (2) koniunktura (1) Konopnicka (1) Konstytucja (1) kopiec (1) kopiec Czerniakowski (1) kopiec Kościuszki (1) kopiec Unii Lubeskiej (1) korale (1) Koran (2) kormoran (1) kornik (1) kościół (6) Kościół katolicki (1) kot (1) kpina (1) kradzież (1) kraj (1) krajobraz (1) Kraków (1) kremacja (1) Kresy (1) krew (2) krokusy (1) Król Dawid (1) kropla (1) krótka forma (7) Krutyń (1) Krutynia (1) Krzysztof Jackuń (1) Krzysztof Kolumb (1) krzywda (1) książka (29) książki (1) Księga Aniołów (4) Księga Dżungli (1) Księga Henocha (3) Księga Hioba (2) Księga Izajasza (2) Księga Mormona (1) Księga Razjela (1) Księga Rodzaju (7) Księga Wyjścia (2) Księga Życia (2) księgi (1) kuchnia (5) kuchnia regionalna (3) kuksiołki (1) kuksiołki mazurskie (1) kulinaria (6) kult (1) kultura (4) kura z grzybami (1) kurczak (1) kurczak w śmietanie (1) kusiciel (1) kuszenie (1) Kuta (1) kwiaty (3) lake (1) land (1) landscape (4) las (1) leaf (1) leaves (1) leczenie (1) lek (1) Lemuria (1) leninizm (1) lesbijka (2) Lew Trocki (1) lewak (2) lewita (1) licytacja (1) Lilit (1) list czytelnika (1) list motywacyjny (2) literatura (5) local government (1) łodyga (1) łodyga przeciwieństw (1) lokalnie (1) Londyn (1) los (2) loża (1) Lucanus (1) Lucyfer (2) lucyferianizm (1) Ludowe Wojsko Polskie (1) Ludwik Krzywicki (1) ludzie (4) ludzkość (1) Lwów (1) Łysoczoły (1) magia (2) magnateria (1) Malchut (1) mały człowiek (2) małżeństwo (1) manes (1) manufaktura (1) Marco Tosatti (1) Maria Magdalena (1) marksizm (2) Maryja (2) masoni (1) masturbacja (1) Masuria (11) materializm historyczny (6) Matylda (4) mauzoleum (1) Mazury (8) meadow (3) mean (1) Mela (1) Metamorfozy (1) mężczyzna (1) miasto (1) mięso (3) mieszkanie (1) Mikołajki (1) miłość (3) młodzież (1) Mojżesz (1) monster (1) monument (1) Mora (2) moralność (1) mord (2) mormoni (1) Morze Bałtyckie (1) możliwości (1) Mrągowo (5) Much (1) mur berliński (1) mushrooms (1) muzułmanin (1) N (1) Nabrod (1) Nabuchodonozor II (1) należna pomoc (1) name (1) Nana (2) narkotyki (1) natarcie (1) NATO (1) natural environment (1) nature (5) nature gallery (9) nature monuments (1) neighborhood (1) Nemrod (1) Niebo (4) niepodległość (1) niewolnictwo (1) Nimrod (1) Noe (1) November (1) Nowe Jeruzalem (1) Nowoczesna (1) Nowy Testament (1) o książkach (3) obchody (2) obrzęd (2) obyczaje (5) ochrona dzieci (1) ochrona praw (1) odkrycia geograficzne (1) Ofelia Tasiemiec (2) ogród (1) ojciec (1) okres starożytny (1) określenie (1) old city (1) Olsztyn (2) Onan (1) onanizm (1) opętanie (1) opieńka miodowa (1) opinia (1) opinion (1) opis literacki (1) opis postaci (1) opowiadanie (6) orientacja seksualna (2) ORMO (1) Orwell (1) outflow (1) owczarek podhalański (2) owczarek z Tatr (2) Owidiusz (1) padlina (1) Pan (1) Pan Zastępów (4) państwo (1) Państwo Islamskie (1) Państwo Środka (1) Państwo Żydowskie (1) papież (1) Park Słowackiego (1) Partzufim (1) Paryż (1) pentagram (1) Penuel (1) PESEL (1) pętla (1) photo (13) photography (11) piasek (1) picie (1) picture (6) pictures (3) piekielna diatryba (1) piekło (1) pieniądze (1) pieprznik (1) Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo (33) pies (1) piosenka (1) pipe (1) PiS (2) Pius XII (1) place (3) places (2) plan (1) planeta (1) plants (5) Platon (1) płeć (1) plotka (1) PO (2) pochówek (2) podniecenie (1) poezja (4) pogrzeb (2) pogrzeb kawalera (1) pogrzeb panny (1) pojęcie (1) pokój do seksu (1) Polacy (1) Polak (1) Poland (4) Polgar (2) polish people (1) political fiction (2) politicians (1) polityka (3) Polska (13) Polska Partia Robotnicza (1) polski pies górski (1) pomoc (1) pomoc rodzinie (1) pomoc społeczna (3) porady (6) porzucenie (1) poszukiwanie pracy (1) potop (1) potrawa (1) potrawy (3) potrawy z mięsa (1) powieść (23) powieść satyryczna (32) powstanie warszawskie (1) pozór (2) praca (1) pragnienie (1) prawa (1) prawa mniejszości (1) prawa podstawowe (1) prawda (5) prawda o aniołach (1) prawo (3) prawodawca (1) prayer (1) prezes (1) PRL (9) próbka tekstu (1) problemy (1) profanum (1) proroctwa (1) proroctwo (2) Proroctwo trzech (1) Prorok (1) prosaic form (1) prostytucja (2) Protais Zigiranyirazo (1) proza (2) przekleństwo (3) przemiany (2) Przemilczeć Armagedon (20) przepis (2) przepowiednia (1) przyjaciel (2) przyjaźń (2) przypis (1) przyprawy (1) przyroda (1) przywołanie (1) Publiusz Ovidius Naso (1) Pułkownik (3) pupa (1) PZPR (1) rain (1) raining (1) raróg (1) rasa (1) realny socjalizm (3) recensio (1) recenzja (5) recenzja historyczna (1) recenzja literacka (2) recenzje (5) recenzje literackie (5) refleksja (3) refleksje (3) reformy (2) region (1) reguła (1) Reichskonkordat (1) relacje (1) religia (16) Rewolucja Październikowa (1) rezydencja Pułkownika (1) Richard Elliot (1) RIP (1) rody polski (1) rodzina (4) rok obrzędowy (1) Ron Howard (1) rose (3) roses (1) Rosja (6) rośliny (2) rośliny gruboszowate (1) rosół (1) róża (1) Róża Luksemburg (1) Rozdział pierwszy (1) rozstanie (1) rozważania (2) rozwieracz (1) Rudyard Kipling (2) Rumunia (1) Russia (1) Russia Federation (1) Rwanda (1) Rydz (1) rytuał (1) rząd londyński (1) rządy (1) Rzym (1) sacrum (1) Sąd Ostateczny (1) sądy (1) saga (1) saga aniołów (1) sakiewka (1) Sansenoj (1) Sapon (1) sarkazm (1) satanizm (8) satyra (51) satyra polityczna (19) Sea (1) sędziowie (1) SEEiK (64) seeik.pl (82) Sefira (1) Sefirot (1) sekretarka (1) seks (5) seks analny (2) seksualność (2) Semangelof (1) Senoj (1) Seria: Prowincjonalna (1) Set (2) sex (2) sex na świecie (1) sheep-dog (2) short text (3) siekiera (1) siły natury (1) Singing in the Rain (1) sintoizm (1) skuteczność (1) skutki (1) SLD (2) Śledź (1) slogans (1) Słowacja (1) Słowianie (1) sługa (1) sługus (1) śmierć (4) śmieszność (2) śmieszny tekst (6) socjal (1) socjalizm (3) Sofoniasz (1) Solidarność (1) solidaruch (1) Sophie Neveu (1) spirytualne (1) społeczeństwo (2) społeczność (2) sprzedaż (1) sraczka (1) środki alkoholowe (1) środowisko (1) Stanisław Gruszczyński (1) starożytność (1) Stary Testament (2) Stasiu Bułka (1) state (1) state farm (1) stawki (1) ster (1) sterowanie (1) store shelves (1) stories (1) stosunek (1) stosunki (2) STTL (1) Stwórca (18) stworzenie (2) styl jebitny (1) succulentus (1) sukces (1) sukulenty (1) surowce (1) Swaróg (1) sweet flowers (4) świat (2) Świat Książki (1) światy (1) święta (1) Święta Inkwizycja (2) święto (1) święty (1) świnia (2) symbol (3) synkretyzm (1) system (3) szacunek (1) szanse (1) szatan (15) szatański (1) Szczachy Dolne (1) Szema (1) Szeol (2) Szinear (1) Szkocja (1) szkolenia (1) szlachta (1) sztuka (1) Sztuka kochania (2) sztuka miłości (1) sztuka pisana (1) Szua (1) szwadrony śmierci (1) Takie sobie bajeczki (1) Talmud (1) Tamar (1) Tatra (1) technika (2) tekst (1) terapia (1) The Fall (2) The First War in Heaven (2) The Jews (1) The Ten Sfirot (1) The Zohar (3) toga (1) toilet paper (1) tolerance (1) tolerancja (1) Tom Hanks (1) tomatoes (1) Tora (1) town (3) tradycja (10) tragedia (1) translate (1) travel (3) trees (2) Tron (1) trudności (1) trunek (1) trylogia (1) trylogia aniołów (6) Turcja (1) twórczość (1) ubój (1) uchodźcy (1) ucieczka (1) ucieczka z kraju (1) uczciwość (1) UE (4) Universally (1) upadek (1) UPaP (30) upap.eu (29) Urel (1) Urgal (1) urok (1) urzędy pracy (1) USA (2) utwór (5) utwory poetyckie (3) uzależnienia (1) Uziel (15) Uziel Mora (5) uzielmora.eu (3) view (3) vinegar (1) wafelnica (1) wafle (1) walk (1) walka (1) wampir (1) wampiryzm (1) war (1) Warchołów (1) Warszawa (2) wartości (1) waterfall (1) Watykan (2) węzeł (1) wiara (5) wibrator (2) widzenie (1) wiek XIX (1) wieprzowina (1) wiersz (5) wiersze (3) wierszyk (2) wieża (1) wieża Babel (2) Wikingowie (1) Wiocha (2) Wiocha. Powieść jebitna (5) Wiosna (1) władza (1) władza ludowa (1) władztwo (1) Włodzimierz Lenin (1) Wojciech Jaruzelski (1) wojna (3) wojna w niebie (2) wolność (1) woods (2) world (1) wota (1) wróg (1) wsparcie państwa (1) wstęp (6) wszechrzecz (2) www.materializmhistoryczny.com (3) wycinka (1) wydanie (1) wyjazd za granicę (1) wykluczenie (1) wykluczenie społeczne (1) wyuzdany seks (1) wywiad (1) wyzwolenie Warszawy (1) z autorem o książce (1) z życia wzięte (2) zabawa (1) zabawy erotyczne (1) zabory (1) zachowanie (1) Zagraniczna depesza (1) zagrożenia (1) Zakopane (2) żałomsza (1) zaloty (1) zapowiedź (1) zarobek (1) zarobki (2) zasady (1) zasiłek (1) zastęp (1) zatrudnienie (1) zaufanie (1) zawód (1) zdjęcia (4) zgoda społeczna (1) Ziemia (6) ziemie polskie (1) ziemniaki (2) ziggurat (1) zioła (1) Zion (1) zła wróżba (1) zło (4) złorzeczenie (2) zły (1) Zoefel (1) Zohar (2) ZSRR (11) zupa fasolowa (1) zupa grochowa (1) zupa z dyni (1) zupa ziemniaczana (1) związek (1) zwierzęta (5) życie (2) życiorys (1) Żydzi (5) żywa legenda (1)