The death of anecdote - prosaic form

Once upon a time (In the same part of the time or any time of part - it's my responsibility - if you like a simple story, could you write sth). Maybe "Once upon a time..." could be good enough or better (over the time we trying understand) in both of the correctly two forms. Albeit it's individual ability of the author. The ambiguity of these forms not pretending to will be giving all people the false. "Short form" - we said about our poem, are very interesting and bring knowledge closer. Stated above, that is currently imagination and perversion (in nowadays) - how the writer exposes himself text. Gonna sth to do? I've intention and I want. Let's start because the introduction is too boring, even me. She was born... (everyone must be born somewhere) unconscious, being on a wave. Every life was bled from a part in the body in front of conscious ears with listened to the voices from the world (Awesome - like in "the never-ending story"). In childhood, taught morality, she didn't hide her insights. As it happens in children, she was honest and devoted entirely to better protection of herself. Her youth was strange, sometimes funny (insights into the human soul be hardy because many problems are too heavy and arms are too weak). She moved between the lines, drawing up the unfinished life credas ("perfectly imperfect" was a dream, not nightmares like in Freddy Kruger stories). She started her cushy life's. If we don't want to lose control, we'll stay together.

Satanizm - co to naprawdę oznacza?

Satanizm to nie absurd, to nie subkultura, to nie dogmaty i nie religia. Satanizm to droga, pewien rodzaj filozofii oraz postrzegania świata. Wyjaśniając, pokrótce czym jest satanizm, postaram się oprzeć na pewnym przedstawieniu historii, bez której nie będę w stanie się obyć w temacie. Satanizm narodził się wraz z człowiekiem, ale to dopiero ludzie nadali temu zjawisku znaczenie, które pozwala dyskutować nad nazwą, zasadą oraz ogólną koncepcją. Satanizm nie jest ani dobry, ani zły. To koncepcja, bez której nie można się obyć w rozumieniu świata, wykorzystywana przez ludzi do zdobywania poklasku. Wykluczam satanizm, jako religię i dogmat, gdyż przekonanie o byciu w ofensywie do założonego planu stworzenia, nie może stanowić religii, a z tragedii, która się zadziała, nie można czynić doktryny. Istota satanizmu jest niewątpliwie ciekawa. Poznałem wielu znawców tego tematu, a jeszcze większą ilość obserwatorów i kibiców szatana, z którymi rozmawiałem. Największymi krzewicielami satanizmu w znanej nam postaci, są i będą ludzie religijni.Bez nich, satanizm i szatan, nigdy nie mieliby szansy zaistnieć, w takiej skali, o której możemy tutaj napisać. Działania tych osób, są niewątpliwie szkodliwe dla wiedzy o tym zjawisku, aczkolwiek stanowią pewien koloryt w sprawie.

Doktryna zła i szatan

Od zawsze, najważniejszą w identyfikacji aniołów była doktryna zła. Każdy, oparty na tym założeniu system, ma swoje dobre i złe strony. Czerpie z biblijnych przekazów, a te, przenoszą dawne zwyczaje i tradycje, na grunt własnego opisu, kształtując na nowo. Symboliczny szatan, to ofiara ludzkiej manipulacji, a nie sprawca grzechu. Zło uczynił zły, a tym złym był szatan, zwany również „diabłem”, „smokiem” lub „bestią”. Ileż to nie stworzono określeń, a ich lista jest tak imponująca, że musiałbym zapisać wszystkie karty tej książki, aby je w pełni podać. Pominę karkołomną identyfikację, ograniczając się w tym miejscu do zwykłego rozważania. Może sama książka wyjaśni więcej, niż nieciekawy opis ze wstępu. Skupmy się na tym, że według ludzi, szatan to absolutne zło. Absolut może być złem – stwierdzenie czystej abstrakcji. Absolut nie ma w sobie wątpliwości, ani nie miewa rozterek. Zło i dobro, to wahania, które wykluczają ideał. Pogląd ten został tak mocno zakorzeniony, że nie sposób z nim dyskutować. Dziwnym byłoby, gdybym na tym etapie, zaznaczył fakt, że każde nadane szatanowi imię, stanowi symboliczne określenie zjawiska, bądź odnosi się wprost do stworzeń, które z szatanem niewiele mają wspólnego.

Kaczkoduk przejmuje ster - próbka tekstu

Na początku[1] był system. Potem pojawił się człowiek tego systemu. Był nim, znany w kręgach politycznych, Wincenty Maria Dubie­niecki, zwany Pułkownikiem. Strefa jego wpływów, wskazywałaby niejednoznacznie, że mógłby zostać, co najmniej marszałkiem czy wręcz niekoronowanym królem Polgaru, czy też Europy. Ot, taki wyidealizowany obrońca systemu, a jednocześnie jego pan i władca. Choć, jak się czasem okazuje, „pan i władca”, też ma nad sobą kogoś kolejnego. Daw­niej mawiało się, że każdy ma dobrego towarzysza, w osobie „jakiegoś” kaprala. Jawny model drabiny społecznej z uwidocznionymi szczeblami powiązań i zależności (prasa wiecznie lubuje się w używaniu pojęć nieprzyzwoitych: „pajęczyna” i „ośmiorniczka”). Pułkownik miał szpakowate włosy, nosił ciemne okulary, eleganckie spodnie i koszulę na długi rękaw. Przypominał typowego wuja. Jego głos pasował do Hollywood, brzmiał jak Al Pacino, w roli Michaela Corleone, z filmu Francisa Forda Coppoli Ojciec chrzestny. Czasem przebrzmiewał[2] coś i w przebłysku olśnienia, przypominał niemą wersję Marlona Brando, wcielającego się w postać Dona Vito Corleone, tytułowego ojca mafijnego świata z Nowego Jorku.

Posłowie do Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo

Każdy autor, pisze posłowie do własnego dzieła, umieszczając na końcu książki, aby nie zdradzić Czytelnikowi zbyt wiele, z jego osobliwej historii. Stwierdzenie tego na początku, sprawiłoby wtedy, że dalsze czytanie książki byłoby utrudnione. Z posłowiem zapoznać się należy, mając wiedzę o treści, aby wydobyć z ostatnich tez autora, właściwy zamiar twórczy jego dzieła. Używam słowa „dzieło”, w odniesieniu do tego, co stworzyłem, bo tak zwykło się określać książki. Jeśli rzemieślnik wykona stół, to też jest jego dzieło. Czy tym jest właściwie ta książka? Oceńcie sami, czytając tę lekturę. Postaraliśmy się, aby cieszyła nie tylko zmysły, ale również nie męczyła, zbyt licznymi błędami. Trwało to dość długo. Jednak, każda rzecz dobra, powstaje w dość dużym okresie czasu. No… chyba że ktoś z Was rozpoczął czytanie właśnie z tego miejsca. Wówczas, i tak nie miałbym sposobu na to, jak to zmienić, nawet prosząc o to. Książka jest tak wykonana, że gdziekolwiek byście jej nie otworzyli, ma sens zapoznawanie się z jej treścią. Nie zgubicie się w tym, jak również nie zgubiliście się nigdy w Biblii, czytając tamto dzieło z dowolnego miejsca. Oczywiście, nie porównuje tych dwóch ksiąg, ale zaznaczam fakty dotyczące pewnego sposobu konstruowania treści. Udało mi się uzyskać dobrą formę.

Zohar - Źródło spirytualnej energii

Zohar to księga pokoju, zawierająca język uniwersalny, skierowany do wszystkich ludzi. Zohar to księga, umożliwiająca ponad podziałami...

Monday, 24 September 2018

Wstęp autora do Wiochy. Powieści jebitnej

Wstępy bywają z natury nudne i karkołomne, opiewają wypociny autora, które szpecą późniejsze dzieło. Niestety, dobrze jest przeczytać te kilka linijek, aby wiedzieć, o co autorowi cho­dziło, gdyby tekst nagle okazał się niezrozumiały.

            Wiocha. Powieść jebitna, to tytuł czegoś, co nazwałbym satyrą albo określił groteską życia codziennego. Książka wyszła po raz pierwszy w 2015 r. pod tytułem Prowincja pełna wiochy. Po­wieść jebitna nakładem Wydawnictwa PROFiT. Otrzymujecie Państwo, drugie wydanie dzieła, poprawione i zmienione. Obecna książka niewiele różni się od pierwowzoru; poza tym, że jest odro­binę doskonalsza.
            Książka dziełem nie jest. Powstała, głównie aby cieszyć i bawić. Poszukiwałem prostych i szybkich rozwiązań – ta lektura właściwie taka jest. Był to trening autorski i zabawa w jednym.  Wyobraźmy sobie zwyczajną rozmowę dwojga ludzi: składają się na nią proste komunikaty, następujące w róż­nych sekwencjach cza­sowych, okraszone wymownymi epite­tami. Bogactwo wyrazów oraz sposobów prowadzenia dysput jest nie­zmierzone. Rozmowa zależy od tak wielu czynników, że nie spo­sób nadziwić się temu rodzajowi bogactwa przypadków, z których można czerpać w nie­skończoność inspirację. Może dla­tego wciąż czytamy książki? Kto wie? 
Męczylibyśmy się, gdyby nasz przypadkowy rozmówca, za­rzucił nas trudnym tematem, a my nie bylibyśmy na to przy­goto­wani. Wiocha to lektura na jedno popołudnie, mówiąca o tym, co znamy, rozumiemy i sami często poddajemy ocenom. 
W każdym razie, może to być powieść sensacyjna z ele­mentami symbolicznymi, wsparta anachronicznym wątkiem mi­łosnym, zatopionym w ekstazie, z zabarwieniem melodramatu, zdrady, romansu i alkoholizmu. Na tym tle, rozgrywa się historia fikcyjnego narodu, ukazana groteskowo, w następujących po so­bie, przełomowych momentach. Fabuła czerpie z zasady ekster­na­lizacji, tj. następuje tu przekształcenie wiedzy ukrytej w do­stępną. W trakcie tego procesu, ukryta wiedza jednostki bądź grupy, prze­kształca się w wiedzę jawną i powszechną, której nadano formal­nych ram. Informacje zebrane są wówczas w jednolitą i usyste­matyzowaną całość. Przykładem takiego działa­nia jest tworzenie pewnych mitów przez siły polityczne, a w sprzyjających warun­kach, ich uzewnętrznianie w formie wiedzy dostępnej i właściwej. Zatem, jeżeli ktoś pisze historię od nowa, to możliwe że mamy do czynienia właśnie z takim procesem.
            Przedstawiłem fikcyjnych bohaterów i wymyślone miejsca. Jednak, historia wydarzyć się mogła, dosłownie wszędzie. Wszel­ka zbieżność nazwisk, miejscowości czy wydarzeń jest czysto przy­padkowa i stanowi fikcję literacką, tworzoną na po­trzeby sztuki. Jest to niezależna kreacja autora, przywołana zgod­nie z zasadą wolności myśli oraz praw rządzących sztuką. Jeżeli ktoś zakłada inaczej, to postępuje zgodnie z zasadą eksternaliza­cji, tworzy prawdy, które stara się przenieść na grunt racjonalny.
            Zapraszam do lektury i życzę nieprzejednanych wrażeń, szczególnie podyktowanych dobrym humorem. Książka jest pro­stą, wręcz prostacką, krótką formą wyrazu – co nie oznacza że złą. Taka miała być i niczego nie zamierzałem tu upiększać. Druga część losów bohaterów, zawarta w Kaczkoduk przejmuje ster! sta­nowi rozbudowaną pozycję, w której Czytelnik odnajdzie na po­nad czterystu stronach, świat Pułkownika Dubienieckiego.
Skromnie liczę na to, że Wiocha umili Państwu popołu­dniową porę i zechcecie poświęcić cenny czas na zapoznanie się z tymi historyjkami, które oderwane od siebie, tworzą jedną wspól­ną narrację.  
Ukazując pewne procesy, do tego ubarwione, autor nie jest w stanie zaspokoić, w niewielkim obszarowo tekście, mogących pojawić się wymagań. Opisując dane sprawy, należy część rzeczy przyjąć, potwierdzając pewne tezy. W naszym przypadku, jest to opis ludu, który pojawia się w dziejach ludzkości, wychodząc z pomroków pogaństwa, przyjmuje nową wiarę, co powoduje że roz­poczynają się rozliczne komplikacje. Naród ten jest biedny, do tego sterowany przez nieuczciwych ludzi. Stan ten nie stanowi ce­chy danej epoki, ale jest wynikiem wielowiekowej historii zmagań z głupotą i chciwością, głosicieli nowej religii. Karą otrzy­maną przez naród, było przekleństwo, udzielone przez Perkuna, który nie mogąc pogodzić się z niesprawiedliwością i wyzyskiem, zapadł w sen. Stary bóg wprowadził zasady równości, wspólnego decy­dowania i pracy, które odrzucono całkowicie na rzecz feudali­zmu, podziałów stanowych i nierówności społeczno-ekonomicz­nych.
            Fabuła została tak skonstruowana, aby Czytelnik mógł zmie­rzyć się z możliwie obszernym zakresem, w krótkim czasie, bez nawarstwienia się stanu niepotrzebnego zmęczenia lekturą. Roz­poczynamy w X, a kończymy w XX wieku. Jako historyk wiem, że rozmawiamy w życiu codziennym na tematy dziejowe, ale często przeskakujemy, wybierając obszary interesujące. Zdo­byte doświadczenie umożliwiło mi odpowiednie pokierowanie nar­racją. Państwo ocenią, czy zostało to dobrze pomyślane. Mnie, w każdym razie, przypadł do gustu ten zabieg.
            Rzecz dzieje się w kraju Polgarów. Lud to z tradycjami, za­wistny i nieprzejednany, w buncie i wzajemnym opluwaniu. Sto­licę państwa stanowi Warchołów. W książce trafiamy na prowin­cję, która mieści się w województwie wartowsko-manowskim, a w zasadzie w jednym z jego powiatów, powiecie kurtowskim. Całość osadzona na tle kilku wydarzeń historycz­nych, obejmuje okres przy­jęcia chrześcijaństwa, dzieje nowożytne oraz czas przemian, a kończy rzecz na czasach współczesnych.  
W sposób prześmiewczy i nieco z ironią, podchodzę do 25-lecia odzyskania rzekomej demokracji w Europie środkowo-wschod­niej. Rzecz nie dzieje się w kraju Polan, lecz Polgarów. Nie w Warszawie, a w Warchołowie. Prosiłbym, aby nie porównywać tych rzeczy, gdyż fikcja którą staramy się na siłę utożsamić z rze­czywistością, zaczyna stawać się koszmarem, mogących pojawiać się nieporozumień. O tym należy pamiętać, czytając tę książkę.  
Użyte w tekście zwroty językowe, mogące uchodzić za błęd­ne, zostały zamierzone i służą artystycznej kreacji oraz wizji autora.
Książka, z pozoru literacki gniot i banał, ma być manife­stem, odnoszącym się do tego, co realne i nierealne, a jednak moż­liwe i codzienne.

Życząc miłej lektury, oddaję w Państwa ręce moją krótką formę i zarazem pierwszą satyrę, którą napisałem w moim życiu.


SEEiK

Monday, 17 September 2018

Kapitał szybko zainwestował w funkcjonowanie radia

Pułkownik nie znosił takich haseł, które mówiły, że ktoś inny niż on, może mieć wpływ na jakiś kraj. Uważał takowe stwierdzenia, za wyjątkowo obłudne i nieprawdziwe, bo tylko on tu cokolwiek mógł. Każdy, kto choć trochę orientował się w najprostszych konwenansach, do­skonale rozumiał tę kwestię i nie zapętlał się zbytnio, aby udowad­niać że woda nie jest mokra, wiatr nie wieje, a ogień nie parzy.
 Działalność ojca Rydza kojarzyła się mu z takim przekornym udowadnianiem, wręcz sardonicznym[1] uśmiechem tego kapelana, mó­wiącego o tym, że „Żydzi i lesbijki zawładną światem”, a „Polgar jest dzieckiem bożego planu zbawienia”. Sic! Szyderstwo głębokiego dna, działało na różnych dewiantów i bezmózgowców, których niemi­łosiernie dojono w „Imię Boże”. Pułkownik, jako znawca religii, nie ro­zumiał w imieniu czyjego boga ci ludzie działają, a przez aklama­cję[2] serwują osobliwe przekonania.  
            Dubieniecki traktował ojca Rydza i całe to Radio Maryjan, jako swego rodzaju sektę, która wyzwolić się chciała spod okupacji lo­ży i robić na boku wielki interes, bez dzielenia się, czy nawet podej­mowania prób znalezienia jakiejś formy współpracy czy kompro­misu. Do grupy tego biznesu, przyłączyło się wielu zacnych ludzi, którzy chcie­li uzyskać poparcie i mieć możliwość wypromowa­nia się w me­diach, działających pod sztandarem „wiecznej męskiej dziewicy”.
Zaczęło się w okresie przemian ustrojowych, gdy młody wów­czas (lecz ciągle tak samo brzydki) ojciec Rydz, udał się na Zachód, aby załatwić kilka spraw.
W kraju, był świadkiem spotkań z udziałem Dubienieckiego, który werbował księży do sprowadzania dobrych aut. Nie było proble­mów wizowych ani podatkowych, gdy auta stanowiły wła­sność zako­nów. Słaby system kontroli, pozwalał na małe przeróbki w warsz­tatach, a następnie, ich sprzedaż. Można było na tym zarobić kro­cie, gdy myślało się długofalowo i rzucało na rynek mnogość to­waru. Pod­słu­chawszy trochę za dużo, onieśmielił się i zarzucił czynną chęć współ­pracy, udając się niby na wygnanie. Dojeżdżając do celu, za­mie­rzał zmienić zakon, co okazywało się być założeniem niemożli­wym.
Przeżywszy kilka miesięcy w jednym z klasztorów, poczuł że na­ciski czynione mu przez ludzi Pułkownika, w kwestii sprowadzania sa­mo­chodów, tak się nasilają, że powoli zaczynał mieć trudności w próbach złapania swobodnego oddechu. Uszedł do Włoch, wprost do pa­pieskiej stolicy, aby pozyskać we własnej sprawie odpowiednie upo­ważnienia. Zapewnił ludzi Dubieniec­kiego, że jedzie po stosowne pa­piery i zacznie wspierać ich działania, gdy ogarnie się należycie.
W zakonie nie powiedział ani słowa, a owiane rąbkiem tajem­nicy per­traktacje z członkami loży, nigdy nie wyszły na jaw. Przez pe­wien czas, zakon prowadził intensywne poszukiwania ojca Rydza, któ­ry przepadł jak kamfora[3].
Po powrocie z Włoch, ukorzył się przed opatem i uzy­skał pracę kaznodziei w domu misyjnym, prowadzonym przez siostry urszulanki łyse. Przychodził regularnie, aby konsekrować[4] msze świę­te, a w ra­mach koncesjonowanej[5] działalności, uzyskiwać glejty na przewóz aut, które miały stanowić własność zgromadzenia, która nie podlegała taksom[6] przewozowym. Z każdym takim zaświadcze­niem, w ciemno podpisywanym pobożnemu pasterzowi, przez stetry­czałą siostrę Jose­phe Herfeld, do rodzimego kraju trafiało kilkanaście niezgorszych au­tek.
Dojeżdżały do warsztatów samochodowych, w któ­rych były prze­rabiane, a ojciec odsprzedawał je handlarzom, wcze­śniej rejestru­jąc w urzędach na działalność duszpasterską. Tym sposo­bem, nie po­nosili kosztów związanych z przeróżnymi cłami, co zapew­niło zwięk­szo­ny przychód i większy obryw z udziału.
Przez kilka lat tej działalności, ojciec Rydz zorganizował grupę desantową, która wyspe­cjalizowała się w tym procederze, na tyle do­brze, że w kilka lat stał się multimilionerem. Pieniądze lokował, nieraz wydawał nadmiernie, ale nigdy ich nie liczył, bo uważał, że sta­nowią gorszące źródło szatań­skiego przymierza, zawartego przez grzesznego człowieka ze złem (znaczyło to, że lekko wierzył w Stwórcę i na wypa­dek Sądu Ostatecz­nego wolał się zabezpieczyć). Uznał to za środek do celu, który nie­stety, przy nierozsądnym zarządzaniu, mógł się łatwo upłynniać, powodując braki. Biznes zaczął się mu nie podobać, ale ka­pitał szybko zainwestował w funkcjonowanie radia, które zbudował dzięki wspar­ciu zakonnemu oraz dobrowolnym wpła­tom, których do­ko­nywał przy wykorzystaniu wiernych wy­znaw­ców. Tym sposobem, nie budziło po­dejrzeń to, że zyskał samodzielnie tak znaczny majątek.  
Główny przeor zakonu, który rezydował w Warchołowie, miał podpisać mu akt nadania i statut rozgłośni. Wielu mogłoby się wydać, że był to problem, ale nie jemu, który przedstawił koledze po fachu kilka kwitów, na których widniał stempel zakonny, co jednoznacznie dowodzi, że zakon stał na czele kontrabandy. Strachliwy starzec, szyb­ko podpisał umocowanie dla ojca Rydza, tak niedorzeczne, że ża­den inny zakonnik, w historii tej instytucji nie dostał podobnego przy­zwolenia. Usadowił się dobrze, aby nie odpowiadać za żadne spra­wy. Każdy, kto usiłować coś w temacie zagabnąć lub wyjaśnić, tracił szyb­ko chęć do dyskusji. Biorący udział w przemycie księża, obawiali się, że ojciec Rydz prześle kwity komu trzeba, a to będzie dla nich po­rażka. Niewiele zgrzeszyli, bo to sprowadzili sobie volkswagena, to toy­otę, nie­którzy stare audi[7].
Na tamte czasy, były to jednak ma­szyny, stanowiące marzenie, mącące spokój niejednej spracowanej głowy. Czuć luksus jazdy i za­smakować zachodniej cywilizacji – tego nie można było nikomu od­mówić, zwłaszcza styranym głoszeniem orędzia „sługom bożym”. Ten niesmaczny grzeszek stał się przyczyn­kiem do uległości oraz wy­ko­nywania lichwiarskich poleceń. Za każ­dym razem liczyli, że udział w akcji zapewni im solidne doposażenie.
W tym względzie, nie pomylili się. Biskupstwo współpracowało z Du­bie­nieckim i partią, dzieląc się i wzajemnie goszcząc na salonach. Pilnowali, aby byle okruch nie trafił do szarych księży, coby mocno ich nie zde­prymowało i nie uczyniło pariasami[8] ludu wybranego. Ojciec Rydz odnalazł klucz do ich ambicji, potrafił zjednać ich portfele i po­zyskać do wspólnej sprawy. Parę lat później, gdy wzmacniał się jego portfel, był atakowany przez biskupów, którzy nie mogli pogodzić się z boga­ceniem podwładnego im plebsu. Z czasem zrozumieli, że współ­praca (po zmianie koniunktury i osłabieniu wpływów partii), pozwoli pod­re­perować osobiste finanse.
I tak marne pieniądze, istna „marność monetarna”, pozwoliła na zbudowanie imperium. W każdej parafii zakładano biura, tworzono koła miłośników i zbierano datki. „Komu los miły, ten wpłaca” – gło­siło jedno z haseł. No i płacili… z całego kraju płynęła „monetarna stru­ga”. Pewnego razu, ojciec Rydz, gdy przebudowywał rozgłośnię doliczył się, że brakuje mu kilku milionów na wyposażenie telewizji. Zwrócił się z apelem, występując na wiecach i w radio, za namową wpłat ratujących nadmorskie zakłady szkutnicze[9]. Hojni darczyńcy wpłacali, zbierali i wili się jak tylko mogli, aby środki ratowały ten flagowy zakład dobrobytu, który niedobry rząd postanowił zniszczyć. Akcja zakończyła się po cichu, a na koniec okazało się, że pieniędzy żad­nych nigdy nie zbierano.
W sumie to bez znaczenia, ale Dubieniecki miał do nie­go pre­tensję, że zakłócał przebieg wyciszania sprawy kutrowej, tylko po to, aby zedrzeć kasę i odwróciwszy kota ogonem, objuczyć in­nych winą grze­chu. Tego początkowo nie pojmował, dopóki nie wysłu­chał nagrań wywiadu, które wskazywały na jasną współpracę ojca Ry­dza ze wschod­nim wrogiem Dubienieckiego, który chciał realizować in­teresy w tej części świata. Zrozumiał potem, że Rydz to fałszywa i dwu­licowa płastuga, która jest w stanie skwierczeć na Ruskich, a za­ku­lisowo ubi­jać biznes życia.
Wykiwał swoich i przeciągnął sporą grupę od Dubienieckiego. Przy­wiązywał ludzi łańcuchem do nogi i nakazywał wierność, której brak przypłacano potępieniem i całkowitym odcięciem od środków. Wie­lu buntowników zakonnych, za karę sprzedawało obrazki lub roz­woziło po kraju prospekty. „Ojciec Rydz był cholerykiem[10], nie­zno­szącym sprzeciwu” – pisała jedna z agentek o pseudonimie operacyj­nym „Wanda”. Dobra wtyczka, nieco podstarzała, stąd mogła wejść w te struktury z moherem[11] na głowie i nie wzbudzać żadnych podej­rzeń. Nazywała się Róża Perliczka i urodziła się w Krosowcu w roku 1928. Przeszła solidną szkołę NKWD[12], następnie praktyki w Mo­skwie, a po bardziej zachodniej stronie, udzielała się w Stasi[13], UB[14] i SB[15]. Informowała, że każdy, kto w rozmowie udzielił jakiejś informa­cji na temat działalności, natychmiast wylatywał. W szczególnych przy­padkach, nieugięci oportuniści miewali wypadki. Donosiła o dea­lerkach, które nosiły pieniądze w reklamówkach i wymieniały je w kan­torach, a następnie schodziły się do redakcji i wsypywały sterty pa­pierków do kartonów. Tolerowanie tego typu praktyk ze strony pań­stwa uznała za niewytłumaczalne, ale odkryła stopowanie prokuratury w tym zakresie. Okazywało się, że działali pod dyktando i poprzez ro­dzinę czy pozyskane dowody na działalność agenturalną.
Przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości woleli milczeć, niż narażać siebie na represje. Dubieniecki był początkowo wściekły, ale póź­niej odpuścił, bo szarpanie się z pajacami i mocniejsza reakcja do­pro­wadziłaby do potwierdzenia tez, które sprytnie głosił na antenie oj­ciec Rydz, w kwestii masonów i układów. Ten problem, nawet dla Du­bienieckiego okazywał się nie do przejścia. Wolał milczenie, bo Ruskie podrzucali Rydzowi dokumenty, których nie powinien był on wi­dzieć, hacząc Dubienieckiego nisko ziemi.
Nie opłacało się także uprząt­nięcie Rydza, bo nie potrzebował kolejnej ofiary męczeńskiej, tym bardziej uczynionej z osoby o niskiej wrażliwości i z wyraźną skłon­nością do łgania. Dubieniecki dopiero te­raz zrozumiał, gdy An­toni Dudek wygrał – a on czuł zagrożenie w naj­bliższych wyborach – że po­pełnił nieodwracalny błąd, za który przyj­dzie mu słono zapłacić.



[1] Sardoniczny – szyderczy, ironiczny.
[2] Aklamacja – jednogłośne uznanie czegoś.
[3] Dosł.: „zniknął nagle bez śladu”.
[4] Konsekracja – główna część mszy, w czasie której odbywa się misterium przemiany chleba i wi­na w ciało i krew Chrystusa.
[5] Koncesjonować – udzielić koncesji na prowadzenie określonej działalności gospodarczej lub ob­jąć jakąś dziedzinę działalności gospodarczej wymogiem posiadania koncesji na jej uprawia­nie. Tu: dosł. „przychodził, aby uzyskać uprawnienie do przewiezienia samochodu za gra­nicę”.
[6] Taksa – urzędowa, stała opłata, pobierana za pewne usługi.
[7] Samochód marki Volkswagen, Toyota, Audi – marka sa­mochodów i nazwa firmy pisana wiel­ką literą, określenie samochodu małą literą.
[8] Parias – człowiek wzgardzony, wykorzystywany, często żyjący w nędzy. W Indiach człowiek ży­jący w nędzy, nienależący do żadnej kasty, znajdujący się na marginesie. Często pariasi zajmo­wali się wykonywaniem czynności, które uznawano za nieczyste – jak np. sprawianie pochówku czy wywóz nieczystości.
[9] Szkutnictwo – budowanie kutrów, jachtów itp. z drewna lub tworzyw sztucznych.
[10] Choleryk – człowiek o wybuchowym temperamencie.
[11] Moher – miękka, puszysta wełna kóz angorskich lub przędza z tej wełny.
[12] Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych ZSRR, istniejący w latach 1917 – 1946.
[13] Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego Niemieckiej Republiki Demokratycznej (MfS), po­wszechnie zwane Stasi – naczelny organ bezpieczeństwa Niemieckiej Republiki Demokratycz­nej, utworzony 8.02.1950 r.
[14] UB – Urząd Bezpieczeństwa, organ działający w PRL w latach 1944 – 1956, czyli w okresie tzw. stalinizmu.
[15] SB – Służba Bezpieczeństwa, organ działający w PRL w latach 1956 – 1989.



_________________________

Fragment satyry Kaczkoduk przejmuje ster! 
Książka stanowi fikcję literacką, a wszelka zbieżność jest czysto przypadkowa i niezamierzona. Powstaje, wyłącznie z wyobraźni osób czytających, a nie z zamiaru autora, który korzystając z wolności literackiej, tworzy obrazy za pośrednictwem opisów. 

Kaczkoduk przejmuje ster!

On the meadow after the end of summer

On the meadow, after the end of summer, it's a small gallery with pictures from our walking to meadow. 
Gallery created by SEEiK. 


SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEIK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

Sunday, 2 September 2018

Komunizm i nowe stosunki feudalne

W pewnym momencie dziejów, niejaki Karol Marks i jemu po­dobni myśliciele, głosili hasła bliższe chrześcijaństwu niż papieski Rzym oraz wszelkie ruchy religijne. Państwo Kościelne powstało w 754 r., dzięki pomocy Pepina Krótkiego, który w zamian za walkę z Lon­gobardami, odwdzięczając się za osadzenie na tronie nieprawej dy­na­stii i realizując zawartą umowę z papiestwem, gwarantującym apro­batę boskiej władzy na Ziemi, nadał przywilej ludzkiej władzy nad Stwór­cą.

Ideolodzy nowego nurtu (sprawnie myślący ludzie epoki), prze­konywali do zniesienia ustroju opartego na prywatnej własności środ­ków produkcji, poprzez dokonanie przełomu eliminującego roz­warstwienie, konflikty i nierówność. Jedna Ziemia, miała tworzyć ład nieo­graniczonym ludziom (bez granic państw, religii i podziałów eko­nomicznych). Władcą planety, uznał Marks człowieka, głosząc zaspo­kojenie potrzeb ludzi oraz powszechną: wolność, równość i sprawie­dliwość.

***

 Komunizm oddawał ludzkości rzeczy, a zabierał idee, które prze­znaczał rozważaniom filozoficznym, w ogólnym dążeniu do spra­wiedliwości. Nie zakazywał idei i nie wzbraniał ich, proponując ich wdro­żenie w formie rzeczy (materialnych praw tego świata, które Ary­stokles nazywał „cieniami”).
System zareagował dość szybko, ustępując pod naciskiem tłu­mu – w fazie początkowej – rozentuzjazmowanego i zdolnego do rewo­lucyjnego czynu. Wdrożona demokracja zapewniała pozorną sta­bilność (zachowanie stanu posiadania i interesów, które komunizm chciał zrównać i podzielić). Stopniowy rozwój monolitu władzy, ogra­niczył prawo jednostki, uwalniając ją, pozbawił możliwości funkcjo­nowania. Start z poziomu biedy (dziedziczonej wśród upośledzonej spo­łecznie i finansowo warstwy wyrobników), okazywał się niemoż­liwy. 
Dawne zależności feudalne, zastąpiono politycznymi. Komu­nizm zdyskredytowano rosyjskim eksperymentem, rzucając na każ­dym kroku, „kłody pod nogi”. Państwo zarządzane przez lud, uzyskało aprobatę, kiedy do walki z rozszalałym faszyzmem zaczęło brakować „armatniego mięsa”. Powstanie bloku wschodniego[1], także sprawiło sys­temowi niespodziankę. Przez pięćdziesiąt lat, korzystał z wygodnej nomenklatury, karmiąc wygłodniały po wojnie Zachód, systematycz­nie przenosząc produkcję do dawnych krajów kolonialnych, a gdy pew­nego dnia zmienił się kurs i propagowano „upadek komunizmu”, ob­szerny rynek zalały tanie produkty, tworząc niewyobrażalne zyski, spraw­nie zarządzanym korporacjom. Określono to „nowym ładem”.


[1] Po II wojnie światowej: państwa Europy Środkowo-Wschodniej, pozostające pod dominacją ZSRR. 



Fragment satyry Kaczkoduk przejmuje ster!


Kaczkoduk przejmuje ster!

Na leczeniu można dobrze zarobić

Na leczeniu można nieźle zarobić, zwłaszcza ser­wując „tanie gówno”, które nie zabije, a tylko lekko pomoże pogor­szyć ogólny stan zdrowia. Cudowne suplementy, maści i dobrodziej­stwa „medyczne”, ma­jące zapewnić zdrowie, wykonywano dodając, co po­padło, aby było później co leczyć (bogatsi mogli się wywinąć – pła­cąc, no a biedni – na nich też zarabiano, organizując pochówki).
Real­ność tych praktyk nie przychodzi do głowy, nawet nie jawi się, jako coś oczywistego, bo tak zaprogramowano ludzi, aby uwierzyli w każdą po­pulistyczną informację. Koncerny farmaceutyczne, nie wdrażają do­bro­czynnej misji leczenia (o czym przekonani są naiwni ludzie). Pod­stawowy priorytet funkcjonowania stanowi zarobek. Daw­niej funk­cjonowały kasty „uczonych” szamanów, sprzedających wywa­ry z rogu zwierzęcia, a dziś farmaceuci, dostarczają rewelacyjne tablet­ki na od­chu­dzanie, z mocznikiem i kałem w składzie. Nie leczą, a po­wo­dując cho­roby, zmuszają masy do doraźnego stosowania partii sku­tecznego leku, pociągając solidnie za sakiewkę. Prawdziwe leki zacho­wano wy­branym. Hołota nie miała mieć dostępu, do tego, co gwaran­tuje po­prawę. Utrzymywanie całych zdrowych mas, przy najlepszych środ­kach, byłoby nieopłacalne i nieetyczne. Poza tym, załamałby się sys­tem, gdyby wszyscy nagle stali się zdrowi. Kto chodziłby do kościo­łów, uzna­jąc w sprawach leczenia „wolę Bożą”, mając pewność długie­go i bez­problemowego życia? Równie dobrze, można byłoby zapytać się „bo­żej krówki[1]”, o szczęście i prosić o zesłanie lepszego losu.



[1] Boża krówka – nazwa potoczna biedronki siedmiokropki (Coccinella septempunctata), popu­larnego gatunku chrząszcza, występującego w Europie. 




Fragment satyry Kaczkoduk przejmuje ster! 


Kaczkoduk przejmuje ster!

Polecamy

Labels

"Goryle we mgle" (1) 1939 r. (1) 500 plus (2) Abraham (1) Abraham Joshua Heschel (1) Adam (1) Adam Mickiewicz (1) Adolf Hitler (2) afery (1) Afryka (1) Agatka (2) agent (1) akcyza (1) aktywność (1) Al-Imran (1) Alela (1) alkohol (2) alkoholizm (1) Ameryka (1) Ameryka Południowa (1) amok (1) anal (2) analiza (1) anecdote (1) angel (3) angels (1) Anglia (1) Aniela Dulska (1) anioł (27) anioł stróż (1) aniołowie (2) Anne Applebaum (2) Anton Szandor LaVey (8) antyk (1) aplikacje (1) Apokalipsa (5) Arabowie (1) Arakad (1) area (1) Ari (1) Armagedon (3) Armia Ludowa (2) Armillaria mellea (1) Aron ha-kodesz (1) artworks (1) aszera (1) atak energetyczny (1) atak psychiczny (1) Augustyn (2) Autumn (5) autumnal weather (2) awareness raising (1) Babel (1) Babilon (1) Baltic (1) Baltic Sea (1) bastion (1) beauty flowers (6) beauty plants (4) begonia (1) Beliar (1) bell (1) Belzebuba (1) Bereza Kartuska (1) bestseller (1) bezrobocie (2) bezrobotny (2) Biblia (27) Biblia Szatana (8) biblioteki (1) bigos (1) Birobidżan (1) biuro (1) bladder (1) Bliski Wschód (1) bliskość (1) Blok Wschodni (1) Bóg (5) ból dupy (1) bóle rodzącej (1) Bolivar Belicosos Finos (1) book (2) brak kontroli (1) Brama Erebu (1) Bruksela (2) buchanie (1) building (1) buildings (1) burdel (1) całun (1) cathedral (1) cele (1) celebracja (2) Chawa (1) cherub (1) choroba (1) chrześcijaństwo (6) church (2) cierpienie (1) cieśla (1) city (3) clapper (1) clean (1) coaching (2) collegium funeraticia (1) colorful (1) columbarium (1) Columbus Day (1) communist (1) contest (1) context (1) cooled (1) cooperates (1) country (2) Creator (1) curriculum vitae (1) cv (2) ćwiczenie (1) cygaro (1) cykl życia (1) cymbały (1) cytaty (1) cywilizacja (1) czar (1) czasy przełomu (1) Czechy (1) człowiek (26) czyściec (1) Dadźbog (1) dam (1) Dąmbscy (1) damska pupa (1) dandelion (1) Dawne dzieje Izraela (1) death (1) demokracja (1) demon (5) demony (2) diabeł (2) dialog (1) dialogue (1) Diana Fossey (1) diatryba (1) dildo (2) Dni Miasta (1) dobro (2) doktryna (3) dokumenty (3) dokumenty aplikacyjne (3) dom (1) Donald J. Trump (1) Donald Tusk (1) Donatan Tursek (3) draczka (1) draka (1) druga Irlandia (1) druk (1) Dubieniecki (12) dupa (1) dust (1) dusza (1) Dżebel el Akra (1) Dziady (1) dzieci (1) dziecko (1) dziedzictwo (9) dziedziczenie (1) dzieje (1) dzieje aniołów (1) dzieło (1) Dzień Sądu (1) Echinopsis (1) echinus (1) Eden (2) edukacja (1) egzorcyzm (1) Eisenbach Artur (1) eksperyment (1) ekstremum (1) El (3) el sebaot (2) elity (1) elity polskie (3) emanacja (1) emancypacja (1) emancypacja Żydów (1) emendatio (1) emeryt (1) emigracja (1) En Gedi (1) endemita (1) energia (1) environmentalist (1) Er (1) Erem (7) Eremita (2) erotyka (1) erotyzm (1) Etemenanki (1) etnografia (1) Europa (2) Ewa (1) factory (1) fejk (1) fekalia (1) Feralia (1) feudalizm (2) field (1) filozofia (2) flower (5) flowers (6) folwark (1) fragment (41) fragment satyry (13) fragment tekstu (9) franciszkanie (1) from over the Baltic Sea (1) Fryderyk Engels (2) fuckingroom (1) fuksja (1) fundamentalizm (1) funkcje (1) Gabriel Amorth (1) galeria (5) gallery (20) garden (4) gardening (2) Gdańsk (1) gej (1) geje (1) geniusz (1) geszeft (1) Giżycko (1) Glenlivelt (1) głód (1) God (2) gofry (1) gołąbki (1) gorszy sort (1) goryl (1) gospodarka (1) gossip (1) gra (1) grasses (1) grassland (2) green (1) green pea (1) green plants (1) ground (1) grupa (1) grzech (2) grzyby (1) grzyby jadalne (1) GS (1) Gubałówka (1) gwarancje (1) heaven (1) Hebrew (1) herbata (1) heretyk (1) Heritage (2) historia (9) historyk (1) hiszpańska inkwizycja (1) home (1) homocentryzm (1) homoseksualizm (2) human (1) idea (1) ideologia (1) IHWH (1) II RP (1) III RP (1) III Rzesza (2) in the garden (3) Inbal (4) Indie (1) informacje (1) inhumacja (1) Innocenty IV (1) instrument muzyczny (1) interview (1) intryga (1) Ireland (1) Irelannd (1) Irlandia (2) irrigates (1) islam (1) istnienie (1) Izrael (4) Jakub (1) Jarosław Dumanowski (1) jebitnie (1) Jeruzalem (1) Jerzy Krasiulec (1) jesień (1) Jeszurun (1) jezioro Czos (1) Jezus (4) Jezus z Nazaretu (1) Josef Stalin (2) Joseph Smith (1) Joshue ben Qorch (1) Józef (1) Józef Flawiusz (1) Józef Maciejowik (1) Józef Stalin (2) Józef Topolski (1) judaizm (2) junona (1) kaczka (1) kaczka z kaszą (1) Kaczkoduk (44) Kaczkoduk przejmuje ster! (46) kaktus (1) Kalifornia (1) Kanaan (1) Kapitał (3) kapitalizm (2) kapłan (1) kapusta (1) kara (1) kardamon (1) kariera (1) Karl Popper (1) Karol Marks (5) Karta praw podstawowych (1) Kartezjusz (1) katolicyzm (1) kawa (1) Kętrzyn (1) kettle (1) kibuc (1) kiełbasa (1) kiełbasa mazurska (1) kiermasy (1) kłamstwo (3) klątwa (1) kluski (1) knowledge (1) kobieta (1) kochanka (1) kod (1) komedia (5) komuniści (4) Komunistyczna Partia Chin (1) komunizm (7) konflikty (2) koniunktura (1) Konopnicka (1) Konstytucja (1) kopiec (1) kopiec Czerniakowski (1) kopiec Kościuszki (1) kopiec Unii Lubeskiej (1) korale (1) Koran (2) kormoran (1) kornik (1) kościół (6) Kościół katolicki (1) kot (1) kpina (1) kradzież (1) kraj (1) krajobraz (1) Kraków (1) kremacja (1) Kresy (1) krew (1) krokusy (1) Król Dawid (1) kropla (1) krótka forma (5) Krutyń (1) Krutynia (1) Krzysztof Jackuń (1) Krzysztof Kolumb (1) krzywda (1) książka (27) książki (1) Księga Aniołów (4) Księga Dżungli (1) Księga Henocha (3) Księga Hioba (1) Księga Izajasza (2) Księga Mormona (1) Księga Razjela (1) Księga Rodzaju (6) Księga Wyjścia (2) Księga Życia (2) księgi (1) kuchnia (5) kuchnia regionalna (3) kuksiołki (1) kuksiołki mazurskie (1) kulinaria (6) kult (1) kultura (4) kura z grzybami (1) kurczak (1) kurczak w śmietanie (1) kusiciel (1) kuszenie (1) Kuta (1) kwiaty (3) lake (1) land (1) landscape (4) las (1) leaf (1) leaves (1) leczenie (1) lek (1) Lemuria (1) leninizm (1) lesbijka (2) Lew Trocki (1) lewak (2) lewita (1) licytacja (1) Lilit (1) list czytelnika (1) list motywacyjny (2) literatura (5) local government (1) łodyga (1) łodyga przeciwieństw (1) lokalnie (1) Londyn (1) los (2) loża (1) Lucanus (1) Lucyfer (2) lucyferianizm (1) Ludowe Wojsko Polskie (1) Ludwik Krzywicki (1) ludzie (4) ludzkość (1) Lwów (1) Łysoczoły (1) magia (2) magnateria (1) mały człowiek (1) małżeństwo (1) manes (1) manufaktura (1) Marco Tosatti (1) Maria Magdalena (1) marksizm (2) Maryja (2) masoni (1) masturbacja (1) Masuria (11) materializm historyczny (6) Matylda (2) mauzoleum (1) Mazury (8) meadow (3) mean (1) Mela (1) Metamorfozy (1) mężczyzna (1) miasto (1) mięso (3) mieszkanie (1) Mikołajki (1) miłość (3) młodzież (1) Mojżesz (1) monster (1) monument (1) Mora (2) moralność (1) mord (2) mormoni (1) Morze Bałtyckie (1) możliwości (1) Mrągowo (5) Much (1) mur berliński (1) mushrooms (1) muzułmanin (1) N (1) Nabrod (1) Nabuchodonozor II (1) należna pomoc (1) name (1) Nana (2) narkotyki (1) natarcie (1) NATO (1) natural environment (1) nature (5) nature gallery (9) nature monuments (1) neighborhood (1) Nemrod (1) Niebo (4) niepodległość (1) niewolnictwo (1) Nimrod (1) Noe (1) November (1) Nowe Jeruzalem (1) Nowoczesna (1) Nowy Testament (1) o książkach (3) obchody (2) obrzęd (2) obyczaje (5) ochrona dzieci (1) ochrona praw (1) odkrycia geograficzne (1) Ofelia Tasiemiec (2) ogród (1) ojciec (1) okres starożytny (1) określenie (1) old city (1) Olsztyn (2) Onan (1) onanizm (1) opętanie (1) opieńka miodowa (1) opinia (1) opinion (1) opis literacki (1) opowiadanie (4) orientacja seksualna (2) ORMO (1) Orwell (1) outflow (1) owczarek podhalański (2) owczarek z Tatr (2) Owidiusz (1) padlina (1) Pan (1) Pan Zastępów (4) państwo (1) Państwo Islamskie (1) Państwo Środka (1) Państwo Żydowskie (1) papież (1) Park Słowackiego (1) Paryż (1) pentagram (1) Penuel (1) PESEL (1) pętla (1) photo (13) photography (11) piasek (1) picie (1) picture (6) pictures (3) piekielna diatryba (1) piekło (1) pieniądze (1) pieprznik (1) Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo (25) pies (1) piosenka (1) pipe (1) PiS (2) Pius XII (1) place (3) places (2) plan (1) plants (5) Platon (1) płeć (1) PO (2) pochówek (2) podniecenie (1) poezja (3) pogrzeb (2) pogrzeb kawalera (1) pogrzeb panny (1) pojęcie (1) pokój do seksu (1) Polacy (1) Polak (1) Poland (4) Polgar (2) polish people (1) political fiction (2) politicians (1) polityka (3) Polska (13) Polska Partia Robotnicza (1) polski pies górski (1) pomoc (1) pomoc rodzinie (1) pomoc społeczna (3) porady (6) porzucenie (1) poszukiwanie pracy (1) potop (1) potrawa (1) potrawy (3) potrawy z mięsa (1) powieść (21) powieść satyryczna (32) powstanie warszawskie (1) pozór (2) praca (1) pragnienie (1) prawa (1) prawa mniejszości (1) prawa podstawowe (1) prawda (5) prawda o aniołach (1) prawo (2) prawodawca (1) prayer (1) prezes (1) PRL (9) próbka tekstu (1) problemy (1) profanum (1) proroctwa (1) proroctwo (2) Proroctwo trzech (1) Prorok (1) prosaic form (1) prostytucja (2) Protais Zigiranyirazo (1) proza (2) przekleństwo (3) przemiany (2) Przemilczeć Armagedon (13) przepis (2) przepowiednia (1) przyjaciel (1) przyjaźń (1) przypis (1) przyprawy (1) przyroda (1) Publiusz Ovidius Naso (1) Pułkownik (3) pupa (1) PZPR (1) rain (1) raining (1) raróg (1) realny socjalizm (3) recensio (1) recenzja (5) recenzja historyczna (1) recenzja literacka (2) recenzje (5) recenzje literackie (5) refleksja (3) refleksje (3) reformy (2) region (1) reguła (1) Reichskonkordat (1) relacje (1) religia (16) Rewolucja Październikowa (1) rezydencja Pułkownika (1) Richard Elliot (1) RIP (1) rody polski (1) rodzina (4) rok obrzędowy (1) Ron Howard (1) rose (3) roses (1) Rosja (6) rośliny (2) rośliny gruboszowate (1) rosół (1) róża (1) Róża Luksemburg (1) Rozdział pierwszy (1) rozstanie (1) rozważania (2) rozwieracz (1) Rudyard Kipling (2) Rumunia (1) Russia (1) Russia Federation (1) Rwanda (1) Rydz (1) rytuał (1) rząd londyński (1) rządy (1) Rzym (1) sacrum (1) sądy (1) saga (1) saga aniołów (1) sakiewka (1) Sansenoj (1) Sapon (1) sarkazm (1) satanizm (8) satyra (49) satyra polityczna (19) Sea (1) sędziowie (1) SEEiK (64) seeik.pl (82) sekretarka (1) seks (5) seks analny (2) seksualność (2) Semangelof (1) Senoj (1) Seria: Prowincjonalna (1) Set (2) sex (2) sex na świecie (1) sheep-dog (2) short text (2) siekiera (1) siły natury (1) Singing in the Rain (1) sintoizm (1) skuteczność (1) skutki (1) SLD (2) Śledź (1) slogans (1) Słowacja (1) Słowianie (1) sługa (1) sługus (1) śmierć (4) śmieszność (2) śmieszny tekst (6) socjal (1) socjalizm (3) Solidarność (1) solidaruch (1) Sophie Neveu (1) spirytualne (1) społeczeństwo (2) społeczność (2) sprzedaż (1) sraczka (1) środki alkoholowe (1) środowisko (1) Stanisław Gruszczyński (1) starożytność (1) Stary Testament (2) Stasiu Bułka (1) state (1) state farm (1) stawki (1) ster (1) sterowanie (1) store shelves (1) stories (1) stosunek (1) stosunki (1) STTL (1) Stwórca (13) stworzenie (2) styl jebitny (1) succulentus (1) sukces (1) sukulenty (1) surowce (1) Swaróg (1) sweet flowers (4) świat (2) Świat Książki (1) światy (1) święta (1) Święta Inkwizycja (2) święto (1) święty (1) świnia (2) symbol (3) synkretyzm (1) system (3) szacunek (1) szanse (1) szatan (13) szatański (1) Szczachy Dolne (1) Szema (1) Szeol (2) Szinear (1) Szkocja (1) szkolenia (1) szlachta (1) sztuka (1) Sztuka kochania (2) sztuka miłości (1) sztuka pisana (1) Szua (1) szwadrony śmierci (1) Takie sobie bajeczki (1) Talmud (1) Tamar (1) Tatra (1) technika (2) tekst (1) terapia (1) The Fall (2) The First War in Heaven (2) The Jews (1) The Ten Sfirot (1) The Zohar (2) toga (1) toilet paper (1) tolerance (1) tolerancja (1) Tom Hanks (1) tomatoes (1) town (3) tradycja (10) tragedia (1) translate (1) travel (3) trees (2) Tron (1) trudności (1) trunek (1) trylogia (1) trylogia aniołów (6) Turcja (1) twórczość (1) ubój (1) uchodźcy (1) ucieczka z kraju (1) uczciwość (1) UE (4) Universally (1) upadek (1) UPaP (30) upap.eu (29) Urel (1) Urgal (1) urok (1) urzędy pracy (1) USA (2) utwór (4) utwory poetyckie (3) uzależnienia (1) Uziel (12) Uziel Mora (4) uzielmora.eu (3) view (3) vinegar (1) wafelnica (1) wafle (1) walk (1) walka (1) wampir (1) wampiryzm (1) war (1) Warchołów (1) Warszawa (2) wartości (1) waterfall (1) Watykan (2) węzeł (1) wiara (5) wibrator (2) widzenie (1) wiek XIX (1) wieprzowina (1) wiersz (4) wiersze (3) wierszyk (2) wieża (1) wieża Babel (2) Wikingowie (1) Wiocha (2) Wiocha. Powieść jebitna (5) Wiosna (1) władza (1) władza ludowa (1) władztwo (1) Włodzimierz Lenin (1) Wojciech Jaruzelski (1) wojna (2) wojna w niebie (2) wolność (1) woods (2) world (1) wota (1) wróg (1) wsparcie państwa (1) wstęp (6) wszechrzecz (2) www.materializmhistoryczny.com (3) wycinka (1) wydanie (1) wyjazd za granicę (1) wykluczenie (1) wykluczenie społeczne (1) wyuzdany seks (1) wywiad (1) wyzwolenie Warszawy (1) z autorem o książce (1) z życia wzięte (1) zabawa (1) zabawy erotyczne (1) zabory (1) zachowanie (1) Zagraniczna depesza (1) zagrożenia (1) Zakopane (2) żałomsza (1) zaloty (1) zapowiedź (1) zarobek (1) zarobki (2) zasady (1) zasiłek (1) zastęp (1) zatrudnienie (1) zawód (1) zdjęcia (4) zgoda społeczna (1) Ziemia (4) ziemie polskie (1) ziemniaki (2) ziggurat (1) zioła (1) Zion (1) zła wróżba (1) zło (4) złorzeczenie (2) zły (1) Zoefel (1) Zohar (1) ZSRR (11) zupa fasolowa (1) zupa grochowa (1) zupa z dyni (1) zupa ziemniaczana (1) związek (1) zwierzęta (3) życie (2) życiorys (1) Żydzi (4) żywa legenda (1)