The death of anecdote - prosaic form

Once upon a time (In the same part of the time or any time of part - it's my responsibility - if you like a simple story, could you write sth). Maybe "Once upon a time..." could be good enough or better (over the time we trying understand) in both of the correctly two forms. Albeit it's individual ability of the author. The ambiguity of these forms not pretending to will be giving all people the false. "Short form" - we said about our poem, are very interesting and bring knowledge closer. Stated above, that is currently imagination and perversion (in nowadays) - how the writer exposes himself text. Gonna sth to do? I've intention and I want. Let's start because the introduction is too boring, even me. She was born... (everyone must be born somewhere) unconscious, being on a wave. Every life was bled from a part in the body in front of conscious ears with listened to the voices from the world (Awesome - like in "the never-ending story"). In childhood, taught morality, she didn't hide her insights. As it happens in children, she was honest and devoted entirely to better protection of herself. Her youth was strange, sometimes funny (insights into the human soul be hardy because many problems are too heavy and arms are too weak). She moved between the lines, drawing up the unfinished life credas ("perfectly imperfect" was a dream, not nightmares like in Freddy Kruger stories). She started her cushy life's. If we don't want to lose control, we'll stay together.

Satanizm - co to naprawdę oznacza?

Satanizm to nie absurd, to nie subkultura, to nie dogmaty i nie religia. Satanizm to droga, pewien rodzaj filozofii oraz postrzegania świata. Wyjaśniając, pokrótce czym jest satanizm, postaram się oprzeć na pewnym przedstawieniu historii, bez której nie będę w stanie się obyć w temacie. Satanizm narodził się wraz z człowiekiem, ale to dopiero ludzie nadali temu zjawisku znaczenie, które pozwala dyskutować nad nazwą, zasadą oraz ogólną koncepcją. Satanizm nie jest ani dobry, ani zły. To koncepcja, bez której nie można się obyć w rozumieniu świata, wykorzystywana przez ludzi do zdobywania poklasku. Wykluczam satanizm, jako religię i dogmat, gdyż przekonanie o byciu w ofensywie do założonego planu stworzenia, nie może stanowić religii, a z tragedii, która się zadziała, nie można czynić doktryny. Istota satanizmu jest niewątpliwie ciekawa. Poznałem wielu znawców tego tematu, a jeszcze większą ilość obserwatorów i kibiców szatana, z którymi rozmawiałem. Największymi krzewicielami satanizmu w znanej nam postaci, są i będą ludzie religijni.Bez nich, satanizm i szatan, nigdy nie mieliby szansy zaistnieć, w takiej skali, o której możemy tutaj napisać. Działania tych osób, są niewątpliwie szkodliwe dla wiedzy o tym zjawisku, aczkolwiek stanowią pewien koloryt w sprawie.

Doktryna zła i szatan

Od zawsze, najważniejszą w identyfikacji aniołów była doktryna zła. Każdy, oparty na tym założeniu system, ma swoje dobre i złe strony. Czerpie z biblijnych przekazów, a te, przenoszą dawne zwyczaje i tradycje, na grunt własnego opisu, kształtując na nowo. Symboliczny szatan, to ofiara ludzkiej manipulacji, a nie sprawca grzechu. Zło uczynił zły, a tym złym był szatan, zwany również „diabłem”, „smokiem” lub „bestią”. Ileż to nie stworzono określeń, a ich lista jest tak imponująca, że musiałbym zapisać wszystkie karty tej książki, aby je w pełni podać. Pominę karkołomną identyfikację, ograniczając się w tym miejscu do zwykłego rozważania. Może sama książka wyjaśni więcej, niż nieciekawy opis ze wstępu. Skupmy się na tym, że według ludzi, szatan to absolutne zło. Absolut może być złem – stwierdzenie czystej abstrakcji. Absolut nie ma w sobie wątpliwości, ani nie miewa rozterek. Zło i dobro, to wahania, które wykluczają ideał. Pogląd ten został tak mocno zakorzeniony, że nie sposób z nim dyskutować. Dziwnym byłoby, gdybym na tym etapie, zaznaczył fakt, że każde nadane szatanowi imię, stanowi symboliczne określenie zjawiska, bądź odnosi się wprost do stworzeń, które z szatanem niewiele mają wspólnego.

Kaczkoduk przejmuje ster - próbka tekstu

Na początku[1] był system. Potem pojawił się człowiek tego systemu. Był nim, znany w kręgach politycznych, Wincenty Maria Dubie­niecki, zwany Pułkownikiem. Strefa jego wpływów, wskazywałaby niejednoznacznie, że mógłby zostać, co najmniej marszałkiem czy wręcz niekoronowanym królem Polgaru, czy też Europy. Ot, taki wyidealizowany obrońca systemu, a jednocześnie jego pan i władca. Choć, jak się czasem okazuje, „pan i władca”, też ma nad sobą kogoś kolejnego. Daw­niej mawiało się, że każdy ma dobrego towarzysza, w osobie „jakiegoś” kaprala. Jawny model drabiny społecznej z uwidocznionymi szczeblami powiązań i zależności (prasa wiecznie lubuje się w używaniu pojęć nieprzyzwoitych: „pajęczyna” i „ośmiorniczka”). Pułkownik miał szpakowate włosy, nosił ciemne okulary, eleganckie spodnie i koszulę na długi rękaw. Przypominał typowego wuja. Jego głos pasował do Hollywood, brzmiał jak Al Pacino, w roli Michaela Corleone, z filmu Francisa Forda Coppoli Ojciec chrzestny. Czasem przebrzmiewał[2] coś i w przebłysku olśnienia, przypominał niemą wersję Marlona Brando, wcielającego się w postać Dona Vito Corleone, tytułowego ojca mafijnego świata z Nowego Jorku.

Posłowie do Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo

Każdy autor, pisze posłowie do własnego dzieła, umieszczając na końcu książki, aby nie zdradzić Czytelnikowi zbyt wiele, z jego osobliwej historii. Stwierdzenie tego na początku, sprawiłoby wtedy, że dalsze czytanie książki byłoby utrudnione. Z posłowiem zapoznać się należy, mając wiedzę o treści, aby wydobyć z ostatnich tez autora, właściwy zamiar twórczy jego dzieła. Używam słowa „dzieło”, w odniesieniu do tego, co stworzyłem, bo tak zwykło się określać książki. Jeśli rzemieślnik wykona stół, to też jest jego dzieło. Czy tym jest właściwie ta książka? Oceńcie sami, czytając tę lekturę. Postaraliśmy się, aby cieszyła nie tylko zmysły, ale również nie męczyła, zbyt licznymi błędami. Trwało to dość długo. Jednak, każda rzecz dobra, powstaje w dość dużym okresie czasu. No… chyba że ktoś z Was rozpoczął czytanie właśnie z tego miejsca. Wówczas, i tak nie miałbym sposobu na to, jak to zmienić, nawet prosząc o to. Książka jest tak wykonana, że gdziekolwiek byście jej nie otworzyli, ma sens zapoznawanie się z jej treścią. Nie zgubicie się w tym, jak również nie zgubiliście się nigdy w Biblii, czytając tamto dzieło z dowolnego miejsca. Oczywiście, nie porównuje tych dwóch ksiąg, ale zaznaczam fakty dotyczące pewnego sposobu konstruowania treści. Udało mi się uzyskać dobrą formę.

O tym jak Maciejowik Józef przyjechał karierę robić do Łysoczołów ze Szczachów Dolnych

Łysoczoły to gmina bardzo mała, umiejscowiona w sercu województwa wartowsko-manowskiego, na skraju powiatu kur­tow­skiego. Przez gminę prze...

Tuesday, 28 August 2018

Nad ziemią wzbił się polityczny kłąb: mały człowiek zyska władzę absolutną

***


W międzyczasie, pod siedzibą rządowego biura Ewy Kopary, za­częło robić się nadzwyczaj nerwowo. Zbierał się szereg osób, które wbiegały i wybiegały, wchodząc i wychodząc z politycznego sanktua­rium.
Czyżby nieoczekiwana wizyta Dubienieckiego? Może przegrana Bronka Komóra? Czym tak wstrząśnięto wrzeciono, że nad ziemią wzbił się polityczny kłąb? Kto widział widowisko z bliska, ten zapewne i wie, czemu niezbędne jest wskazanie owej okoliczności. Czyżby to był złowrogi znak?
Matko Królowo, strzeż nas przed Niebiosami.   
Przypowieści Krzysztofa Jackunia, wieściły niemą i złowrogą przy­szłość narodu. Nie był to jakiś hazardzista czy meloman, ale wraż­liwy wieszcz, któremu los kraju nie był obojętny. Ojczyzna, „mlekiem i miodem płynąca”, zapewne nieraz stawała w szranki z widmem, nio­sącym apokaliptyczną trwogę.
Strzegąc Europy, wypiętą piersią, mło­dzi i starzy, dobywali bro­ni, jęcząc pod tumanem tureckiego ścisku, ru­skiej gawiedzi, znie­woleni okowami Niemca, wyziębieni nawałnicą szwedz­kiej powodzi.
 Dziel­nie stawali, legli, co chwilę oddając dusze. Kto żyw z pola schodził samotnie, tracąc rodzinę, braci i siostry, grze­biąc towarzyszy niedoli tułaczej.
W wizji Jackunia, coś kwacze i kwa­cze…
Nie może przestać, wzno­si się w górę, wspina nad tłum, hardo stając na podeście, mówi: – Kraj odzyskaliście wreszcie!
Tuman ku­rzowy wzbija się nad tłumem, a z pomroków Perkun wyłania się złoty i rzecze: – Gawiedzi siła, ducha nie uniesie.
Pomroki dostrzegł jasno­widz, ale zapamiętał głos chocholi – giętki, demona łysego, zwanego brudzikiem polgarskim, diabła pa­skudnego, gromkiego judasza, co rzekł: – Komuniści i złodzieje!
Strasz­na to wizja, stąd obawa. Przezorny rząd słucha, dlatego przy­bywają do pre­mier Kopary, radzić w sprawach krajowych.   
Naród, uczciwych i nieprzeciętnych ludzi, nie szczyci się chwa­łą, lecz wzbrania naiwnych, poznaje intencje, zaczyna rozumieć. Afery służyły (i służą), wyłącznemu załatwianiu indywidualnych potrzeb.
 Nie przejmuje się naród, gdy widzi na ślepia, że ktoś popiera szczytne ści­ganie bandyty (robi to naumyślnie). Dawniej zagryzano się, walcząc o folwarczny kapitał. Dziś można inaczej, korzystając z nie­wybrednych metod, prowadzić w osiągnięciu efektu niewolniczą ma­sę. 
Nad Warchołowem zbierały się czarne chmury. Interes świato­wego lobby, został poważnie zagrożony. System nie mógł pozwolić so­bie na przegraną. Tym razem, szło o zbyt wielkie sumy i wpływy. Nie­stety, zwykły człowiek nie jest w stanie tego pojąć, żadnym sposobem uści­ślić ani zrozumieć (za mało danych prawdziwych i użytecznych, do­ciera do „makówki”).
To, wprost poza nim…
Broczymy w kłamstwie, ob­lewani sortowymi fekaliami[1], kar­mieni zwyrodniałym pomówie­niem, uczestnicząc w toczącej się wojnie „ludzko-ludzkiej”.
Nawet Bóg nie odzywa się, patrząc na toczące się spo­ry. Zasta­nawia się pewnie lub żałuje, że zostawił idiotę na Ziemi, dając mu ro­zum i władzę nad żywym stworzeniem.  
Nigdy nie poznamy zmanipulowanej prawdy. Możemy założyć, że nas oszukują (co najwyżej). Wtedy oni zażądają argumentów (dość dur­nych, bo sami kłamią), zażyczą sobie nowych dowodów (im wy­chodzi mówienie nieprawdy).
Wciągną, w niepotrzebną dyskusję (przy­zwy­czajeni do machlo­jek), a po jakimś czasie trwania tego cyrku, za­pomnimy (z uwagi na ko­nieczność ochrony własnego zdrowia), o co pyta­liśmy, a zmęczeni na powrót, zgodzimy się na to, co jest (obawia­jąc się wizyty o 6-tej nad ranem).
Totalitaryzm kwitnie, a z nim ab­surd, gdzieniegdzie debilizm przenika się z groteską, ale (jakkolwiek) nie ma to, jak „swojskie” kli­makterium[2] krajowe, zdobione religijną obłudą.  
Czasem dadzą jakiś autorytet, aby przemówił (powtarzają, że zaw­sze znajdzie się ktoś, kto to potwierdzi). Taki bezpiecznik pasuje systemowi (każda epoka kocha się w korkach i kolejkach).
Dubie­niecki sam stworzył mnogą liczbą takich, co nazywali lu­dzi „pastu­chami” albo mianowali hołotę „gorszym sortem”. Nigdy nie było wia­domo, który zrazu przyda się i kiedy. Okoliczności bywają róż­ne i czę­sto nieoczekiwanie lubią zmieniać się na potęgę.
Naród przyj­muje, nie wybrzydzając, podejmuje otrzymane da­ry (w każdym narodzie żyją róż­ne epokowe sprzeniewierzenia). Po­spólstwo, czyni to bez triumfu opo­ru, demonizując i wściekając się bez­sen­sownie, zamiast chwycić za kosę i zrobić porządek z gamo­niami, którzy zatruwają życie.
Purpu­rowi włażą w sukmanach, lgnąc gdzie popadnie, łechcząc worami i plu­jąc po stołach nasieniem. Przystoi celebrycie i kancia­rzowi, a na skó­rze włos jeży się podwójnie.   


Mały człowiek, zyska władzę absolutną.
Obejmie posady grono zwolenników.
Zastraszą, przywołają płacz.
Zaśmieją się masy z lubieżnej powieki.

Spiskowali nocą.
Z czarną peleryną, do podziału.
Spłata konieczna, lew z pokolenia Judy.
Zemścił się człowiek, jedyny przemówi w rozsądku.
Wśród kaźni pojednał się z mędrcami.

Znad Jordanu[3] przywleką cielce.
Obejdą kraj po brzegi i wyplują małego człowieka.
Z ich rodu, pokoleniowo służył.
Nędzny to człowiek, w kapturze i kapciach.
Zyskał, gdy zawiść zwyciężyła.
Wielu powalił, bo prowadzi go inny bóg.
W mocy zakonu potomkowie Perkuna.
Żal, trwoga i kał wyleją się w rzece urodzaju.
Zapanuje chciwość, głupotą skarmią masy.

Oto nadejdzie dzień, w którym obsadzą palisady.
Zwodowano leża nad wielkimi rzekami.
Umrze wszelka ryba, las zadrży, gdy wyrwą z puszczy serce.
Zabić pójdą Perkuna, na znak ohydnego wypaczenia.
Ucierpi wszelkie stworzenie, bo życie mają w pogardzie.
Interes i mamon liczy się, człowiek w tym ustaje.

Rządzić będą lat dziesięć, prowadząc kraj do wielkiej wojny.
Nie wyjdzie żywo wielu, a inni popadną w niewolę.
Władza osądzi tych, co winy nie mają.
Pójdą katu na spotkanie, stos zapłonie w kraju bez stosów.
Leże zamkowe zgaśnie. Wielu się sprzeda.
Krach i bankructwo. Przejmą ziemię zeloci.

Zawistni i głupi, podli i zwyrodniali,
zebrali się hałastrą, a czas ich nagli.
Demony ludzkie, służebnicy zła.
Nieposkromione bękarty,
tworzone z surowicy czarownic.
Nadeszły nieskalane, głosząc cuda.
Oto magicy świata.
Niosą chorągwie śmierci.
Służą człowiekowi.

Staną się rządy okrutne, zyskają wśród mas.
Zaczną się od śmierci ziemskiego prawodawcy.
Przypadkiem powiedzą, że zginął.
Czas bliski.
Proroctwo spełni się.

Zamierzony cel, planowany zawczasu.
Upadnie słowo, nastanie marsz Wizygotów.
Nie będzie przebaczenia, osąd stanie się bezkarny.  
Zastraszą opornych.
Panować będą zakazy.
Wprowadzone uszczuplą słowo wolności.
Braci mych i siostry przepędzą do kaźni,
wyrwą im języki.
Wielka Unia odwróci się od kraju,
zabór nastanie i krew splami rzeki.
Oto umrze wielu od walki, głód zwycięży.
Niedźwiedź ze wschodu zapanuje,
rozdrażniony raną, zaatakuje orła.
Rozszarpane ciała, walczące ulice, śmierć i głód.
Cierpienie tysięcy.
Splamienie, bez skazy, służy mistrzom.
Przyjdzie wam koniec, gdy ustąpicie w drodze.
Ludzkie pomioty, zapanują nad milionami.

Strzeżcie się dyktatorów i ludzi w czarnych pelerynach.
Oni głoszą słowo człowieka, nie czyniąc pokoju.
Prawo mają w pogardzie, przeklęte noszą imiona.

Wyzbądźcie się strachu, bowiem zginiecie.
Miłujcie kraj i ziemię, dzieci i żony,
spracowane ręce i pot wymęczony katorgą.



***




[1] Fekalia – odchody ludzkie, gromadzące się w kanalizacji i szambach.
[2] Klimakterium – okres w życiu kobiety, w którym następuje stopniowe zanikanie czynności gru­czołów płciowych i zdolności rozrodczej. Tu: porównanie kraju do kobiety. Także: starzenie się czy rekonwalescencja.
[3] Jordan – najdłuższa rzeka w Palestynie, wypływająca z Hermonu. Ujściem rzeki jest Morze Mar­twe. 


Fragment satyry Kaczkoduk przejmuje ster!

Nad ziemią wzbił się polityczny kłąb: mały człowiek zyska władzę absolutną

Miłość seksualna - natchnienie i spełnienie demona (18 plus)

Nieznana jest barwa tego dźwięku tym, którzy wstydzą się przy­znać do pragnień. Nie reali­zując miłości, ludzie zmuszeni są do po­łowicznej wędrówki, samoist­nego obcowania. Ciągły strach i tłumaczenie, wobec braku partnera, przytłumia. W drugiej osobie, bel ami[1] znajduje akceptację i uniesie­nie jakiegokolwiek pragnienia, któ­re dostępne w człowieku, budzi go, porywczo szarpiąc.
Całował piersi. Ona, bez pośpiechu gładziła jego uszy. Dłonie spotykały się na styku, pieszcząc w jednakowym takcie, maestrię sut­ków Stephanie. Wspólnie czuli bicie jej serca. Pieściła mu czoło i brwi. Lek­ko muskał jasne włosy, a oddechy krzyżowały się na rozdrożu.
Zdo­minowani potężnym uczuciem spełnienia, zaszczuci żądzą. Do­ty­kając; wzbudza podniecenie. Nie mogła powstrzymać się, subtelnie wierzgając nogami. Drgające mięśnie ud, delikatnie wprawiły w stan eks­tazy. Wilgotniała i czuła, jak staje się mokra. Majt­ki spowiła nie­wielka plamka przyjemności.
Podniecony człowiek, gotowy jest do pełnego spełnienia. Nie zauważa niedoskonałości i nie ukrywa się z tym, co w nim wątłe. Na­turalność, na co dzień przykryta, w przypadku zbliżenia, jest wręcz wska­zana.
Miłość seksualna – akt przegnany z ulic Europy – bywa na­tchnie­niem i spełnieniem demona, któremu beznamiętnie chcemy od­dawać się, rozkoszując życiem. Bez kamuflażu i fanfar, zatopieni w sła­bości, tłoczymy się, sącząc trunek ciała z domieszką potliwej gory­czy. Biegły w sztukach kochanek, nie może realizować jednej wizji. Nie­okrzesany ciąg zdarzeń, biernie włącza kobietę, zatapiając w zu­chwa­łym poczynaniu partnera.
Obopólne spełnienie i akceptacja po­trzeb, zapewniają dogodną możliwość emanacji. Powłoka służy rozpo­znawalności zmysłów, ale do­pie­ro duch uwrażliwia wyobrażoną emo­cję. Głębia ciała razi zwodniczo, odgadując człowieka zastygłego w ryt­mie, zdążając za głosem na­tury w przepaść podniecenia.




[1] Bel ami [wym. belami] – ulubieniec kobiet lub kochanek.  

Fragment satyry Kaczkoduk przejmuje ster!


Miłość seksualna - natchnienie i spełnienie demona (18 plus)

Pragnienie bliskości i ekstremum w filozofii Dubienieckiego (18 plus)

W seksie, człowiek odkrywa upragniony, idylliczny obraz lu­strzany, dotąd nieosiągalny przez wstyd. Odczuł to dziś Śledź, zestre­sowany sytuacją. Raz po raz, sięga się po to i zadusza wewnętrzne emo­cje. Piękno zaburzone – tak powiedzą etycy.
Dubieniecki nauczał, wskazując na świat, w którym następuje odkrycie, że pragnienie blisko­ści oraz ekstremum jest zgodne z naturą człowieka. Powodowany na­uką, przyjąwszy tę szkołę, Śledź, pełniąc wier­nie służbę krajowi, wdra­żał salonowe diwy w arkana sztuki. Powtarzał, że lepiej jest brać kasę, robić swoje i milczeć, niż robić sobie i ko­muś dobrze, nie mając z tego nic. Oddawał panny, światowym dyplo­matom, samemu nie maczając. Stra­cił wiele, lecz tego dnia nauczył się, że można żyć inaczej.
Na chuju, nie dojedzie się do raju, lecz dzięki kasie, każda panna może stworzyć w sypialni odosobniony Eden[1]. Śledź, na od­chodne upewnił Julie, że ma w firmie stałą posadę. Może zabrać ze sobą Klaudię. Ruda zdobycz, przydać się mogła, marzącym o krągło­ściach. Muszą tylko pamiętać o credo, które prosił, aby przekazała ko­leżance: seks, to takie proste czynności. – Jak dobrze się do tego po­dejdzie, to będzie lżej ciągnąć, przez kolejne dni – tłumaczył dalej – Zaro­bimy, gdy dyplomacja pozwoli, zupełnie przy okazji, ubijając interes – do­dał. Subtelny jak zawsze, na wyjściu uraczył dziewczynę prostackim sformułowaniem: – Pamiętaj, że cipa nie myszka, pomacanie dyszka.   
Drakońskie[2] powiedzenie, nawiązywało do wymowniejszej sen­tencji Pułkownika, ale dziewczynom, zmęczonym trudem szla­chetnej pracy, przez wzgląd na szacunek, nie mówi się otwarcie, final­nie żądając finansowego efektu.
Na świecie istnieją dwie rzeczy, za które ludzie zawsze zapłacą: jedzenie i seks. Niewiele można o tym usłyszeć, a jeszcze mniej na ten temat obejrzeć. Pies z kulawą nogą, o tym nie wspomni, o dżentelmenie nie mówiąc.
Potrzeba zachować się fałszywie (życiowo), trochę z klasą (urzęd­niczo), aby życie miało sma­czek (po nauczycielsku). Miliony ludzi, pozbawione otuliny ułudy, mógł­by zranić fakt przedmiotowości stosunku, trwale uszkadzając struk­turę społeczną. Nadwątlenie, mo­gło­by przyjść w najmniej ocze­kiwanym momencie. Przyjmując, że płatny seks to dzieło szatana, za­po­wiedziane w Apokalipsie Jana[3], można byłoby spać spokojnie, wy­ja­śniając wynaturzenie, efektem walki „dobra” ze „złem”. Seksualna lu­bieżność wzmocniła wiarę pobożnego wyłomu.



[1] Eden – biblijny ogród, w którym powstało życie na Ziemi oraz został osadzony pierwszy czło­wiek i jego małżonka. Przebywali tam do czasu, aż wielki wąż nie nakłonił ich do złamania pra­wa. Za to, zostali wypędzeni. Od tego momentu, przyjmuje się początek grzechu pierworod­nego.
[2] Wyraz pochodzi od prawodawcy ateńskiego, żyjącego w VII w. p.n.e. Drakońskie oznacza „su­rowe”, „bezwzględne”.
[3] Ostatnia objawiona księga Nowego Testamentu, uznana przez kanon chrześcijański za świę­tą. Za­powiada sąd nad światem oraz powtórne nadejście Jezusa i zakończenie działania sił śmier­ci oraz efektu otchłani – życia na Ziemi. 




Seks to sztuka złożona z aktów, celebrowana scenami (18 plus)

Julie przyjęła Śledzia w drzwiach, ubrana w zdobną halkę i ko­ronkowe stringi. Stanęła i spojrzała na niego, uruchamiając ciepłym wzro­kiem optykę uwodzenia. Chłop przełknął z wrażenia ślinę i łypnął oczyma. To miał być wysiłkowy test, rządowego specjalisty od zadań spe­cjalnych, przeszkolonego głównie w podsłuchach i prowokacjach.
 Za młodu, nabył ważną umiejętność, polegającą na tworzeniu podpi­sów różnych oficjeli, których później wciągano na różnorakie listy agen­tów, szantażując do grobowej deski. Kto czynił opory, tego pu­blicz­nie nagłaśniano, odbierając resztki przyzwoitości, odzierając z twa­rzy i kręgosłupa. Na każdego istniał sposób, wystarczyło chcieć, a Śledź (posiadał predyspozycje), miał smykałkę. Uzbrojony w wachlarz dokonań, nie mógł zawieść i polec, za pośrednictwem młodej cipci, któ­rej jedyną profesją było długodystansowe „ciupkanie”.   
Przekroczył barierę i wszedł do pokoju, siadając na wygodnej kanapie.
Julie przeszła obok i oparła się o ścianę, ustawiając, na wprost od niego. Zabawiała się samotnie, chcąc gościa podniecić i na­palić. Na stopach miała dystyngowane szpilki. Jej rozpuszczone i krę­cące się, kru­czoczarne włosy, wzbudzały w nim emocje, zapraszając do sprośnych figli. Wzrok kobiety, poszukującej zmysłów, dopełniał du­cha.
 Dłu­gie, smukłe nogi, płaski brzuch i cudownie ułożone piersi, skry­wały się przed łapczywym wzrokiem. Widok ten, stanowił ilustra­cję pożądliwej kobiety. Zupełna nagość, napastliwa w wejściu, rozkra­czona i przesiąknięta zapachem, osiąga, odwrotny do zamierzonego sku­tek. Element gry wstępnej, nawet u spragnionej prostytutki, od­gry­wa istotną rolę zapobiegawczą (chroni przed nachalnym wtargnię­ciem i załapaniem syfa). Seks nie może być prosty i sprowadzać się do samej penetracji, zwieńczonej szybkim wytryskiem. Gra wstępna i za­po­znawanie, postępujące po sobie kolejne akty, budują napięcie i sta­nowią, że stajemy się napaleńcami, złaknionymi wzajemnych oso­bli­wo­ści. Pobudzeni do ważnego i pełnego zbliżenia, stawiamy pyta­nie: Co dalej? Odpowiedź dręczy nas i ożywia. Niemiłosiernie pra­gniemy wyjaśnienia, w przekraczaniu granicy poznania, szukamy doj­ścia do źró­deł dawnego instynktu.
Rozkosz jednego frajera, nie była dla niej tak ważna, ile kasa którą mogła zarezerwować na przyszłe wydatki. Musiała dobrze grać (a mówią, że w porno biznesie nie liczy się talent aktorski), gdy scho­dzili się masowo, ślinić się na jej piersi i tyłek.
Po chwili, nie byli sobie całkiem obcy. Pragnęli poznać tego dru­giego, spełnić się i rozpalić ogień, wynikły z tlącego się za życia ża­ru namiętności. Wspólnie poczuli jedność.
W każdym, trzeba to wznie­cać, aby wiedział, że żyć wypada umieć. Śledziowi, iskra zapo­czątkowała porządny pożar.  

Zablokowana faza duchowej eksploatacji człowieka, który za­mknął się w sobie, dusząc emocje, wypychające go z ewolucji (mniej więcej, takim był samcem alfa). Zatracił zmysły i pożarł sam siebie, obrzydzając powoli egzystencję na Ziemi innym. Taki stał się Śledź, pracując dla kontrwywiadu i wywiadu (brawurowy, co nie znaczy że lotny), poświęcając się sprawom ochrony, zajmując czopowaniem wła­dzy (zapomniał, że seks to sztuka złożona z aktów, celebrowana sce­nami).   

...

Zdynamizowany, cierpliwie ocze­kiwał instrukcji. Zbliżył się do partnerki, podziwiając ukryte w co­dzien­ności piękno. Ponętnie kusiła do pieszczot, sącząc wabia zmy­słów i zapachów, uchodzących w soku podniecenia. Jasne włoski, które niewygolone, zdobiły intymne strefy, dodatkowo rzucały cień ta­jem­ni­czości, przywodząc na pokuszenie. Różyczka pachniała senty­mentalnie, złotawą muszelką, do której przy­legały skręcone włoski, pod­trzy­mujące aromat. Zwilżona, zdawała się promienieć, a jej wy­dzielina nagliła do zbliżenia, zaspokajając sma­kowanie mlecznego piżma. 


Fragment satyry Kaczkoduk przejmuje ster!


  

Sunday, 26 August 2018

Młodzi wyjeżdżają za granicę, a reszta żyje na zasiłku czyli o politycznym sloganie: "wracajcie nie wracając"

Naj­pierw zakłady pracy, potem uzależnienie, następnie kolonializm – wyliczał kolejność założonych działań. – Młodych, wypierdalamy co­rocz­nie za granicę. Niektórzy opierają się, ale to nieudacznicy. Po­dobny odsetek, jest też tu i nie wyjedzie. – Posadzimy ich do pierdla, wyi­zolujemy w zamkniętych osiedlach, damy zasiłki i niech żyją, ile tam wyciągną – oznajmił. – Tym z Zachodu mówimy: „wra­cajcie, nie wra­cając”.
– Mniejszość stanie się większością – stwierdził Mozre, przedzierając się towarzysko z dumą w głosie.
– Na wstępie, zaaplikujemy Europie wielokulturowość – Pułkownik wy­jaśniał kulisy przebiegłego planu.
– Dobrze pomyślane – zakomunikował Mozre. – Pożyją trochę pod pół­księ­życowatym batem, to łatwiej nad nimi zapanujemy.  
– W rzeczy samej – odpowiedział Pułkownik.  
Myślał dłuższy czas nad odpowiedzią. Był zadowolony z tego, że Mozre zgodził się z nim. Wreszcie dodał: – Europą nie da rządzić się, bez religijnej manipulacji. Skoro jest tu tylu ateistów i wolnomy­ślicieli, to jak inaczej nimi sterować? Jedynie, moi panowie, poprzez spro­wa­dzenie grup, uznających religię, zdolnych do czynu.
– Prawdziwe ujęcie – ucieszył się Mozre.
– Zagnieciemy tałatajstwo ekonomią – kreślił, jakby plan Dubieniecki. – Młodzi na Zachodzie, w mrożonkach będą robić. – Szkoda mi tych Pol­garów, ale sami sobie zasrańcy winni. – Dobry lud, tyle że głupi i na­iwny – dodał.
– Martwi to Pana? – zapytał Mozre.
Z niedowierzaniem, odniósł się do tych słów współczucia, któ­re zapadły ze strony Pułkownika.  
– Mnie to martwi – wtrącił się Chawranek.
– A ciebie, to jaki chuj obchodzi! – warknął Mozre. – Przy nas, nie zgi­niesz. – Dupą nie trzęś, tylko rób, co trzeba. – Za mocno spinając, wal­niesz kleksa – szydził.     
Oburzył się na Chawranka, którego zdanie było przejawem in­fan­tylizmu lub pojawiającej się, w średnim wieku, skłonności do spo­łecz­nego współczucia. Okazywał je nader rzadko, żył w kraju religij­nych fałszerzy, którym wiara służyła za oręż, pomagający w zdobywa­niu władzy.
Byle podlec wspinał się, co sił na ambonę, chwytając mów­nicy, zapierał się ostro, korzystając z życiodajnych mocy krzep­kiego dzie­dzictwa. Grzmiały tu spękane frazesy o miłosierdziu, dziejo­wej roli, wro­gach narodu, dobrych i złych żołnierzach. Wyklęte normy, nie­złomne zagadnienia – to okazywało się, dla Żyda Mozrego, nie do przy­jęcia. Nie pojmował tego dystansu, rozdzielającego wspólny inte­res. – Ludzie się kłócą – myślał nieraz. Instynktownie dążył do zała­twienia spraw – jak to Żyd, dopiero w wolnej chwili, uważał za wła­ściwe, zajmowanie się bzdurami.
Tego w Polgarach nie pojmował, uwa­żając ich za hebanowe drewno. Porównanie zasadne, do cennego su­rowca, ciemno zabarwio­nego, twardego i trudno łupliwego. Imitacją he­banu mógł być ciemny dąb, grab lub grusza. Polgarczyk mógł mieć heban z Cejlonu czy Madagaskaru, wolał jednak barwić rodzimą gru­szę, nie odnajdując wła­ściwej siły, w tym, co wiodłoby do prawdziwej war­tości drewna. Imi­tacja, do tego tania – podług niego, tak politycz­nie, społecznie i re­ligijnie, uplasował się Polgar.  
– Słuchajcie, ja na to leję – wtrącił Dubieniecki.
Przywołany do głosu, nie mógł pozostawać markotnym na – w je­go ocenie – bluźniercze mamroty szarańczaków.
– A ja, mam willę w Brukseli, od Aarona Szweinzberga – zaczął wyli­czać Dubieniecki. – Willę w Hiszpanii, od Itzka Morsze Dawidowicza i ze dwie w Ameryce, od Goudy Weisslera. – Całościowo, mnie to chuj, co w Polgarze będzie! – Zawsze jest gdzie wrócić. – Chawranek, tak nie pie­prz się w tańcu, bo wymokniesz, ćwierkniesz i zostanie pluja z chło­pa – przestrzegał towarzysza.   
– Dobra – odparował Chawranek. – Zejdźcie ze mnie!
            Zdenerwował się, przechodząc z niemrawej łagodności – jak to on, do nieco perswazyjnego wybuchu, dającego chwilowo nie zdzier­żyć się uszom słuchaczów, w normalnym odbiorze naturalnych bodź­ców.
– Tobie też dostanie się fant – zapowiedział Dubieniecki. Pocieszał go, sta­rając się uspokoić nerwowość kolegi. – Obłaskawić i zasłużyć się mu­sisz, tak dla sprawy lepiej. – Na razie masz chałupę w Warchoło­wie, na którą przeciętny Polgarczyk, musiałby pracować przez sześć wcie­leń, non stop, harując na trzy etaty całodobowo, żyjąc przy tym z gór­ką osiemdziesiąt lat – dodał.
– Do tego, musiałby jeszcze jebać za średnią krajową – wtrącił Mozre.

– No, mam – chrząknął Chawranek.  

Fragment satyry Kaczkoduk przejmuje ster!


Młodzi wyjeżdżają za granicę, a reszta żyje na zasiłku czyli o politycznym sloganie: "wracajcie nie wracając"

Kopiec Gruszczyńskiego

Po zakończeniu II-ej wojny światowej i wyzwoleniu Warszawy w styczniu 1945 roku, pojawiła się koncepcja inż. Stanisława Gruszczyńskiego, aby z gruzów zniszczonej stolicy, usypać kopiec upamiętniający ofiary powstania warszawskiego z 1944 roku.


Kopiec Gruszczyńskiego


Kopiec nawiązywać miał do tradycji słowiańskiej, usypywania wzniesień z ziemi, aby podkreślać związek ludzi i narodu z ziemią oraz ważnymi wydarzeniami. W przypadku Warszawy, kopiec miał powstać z gruzów zniszczonej stolicy.
Tradycja kopców, sięgała czasów Słowian. Podobne kopce wykonano w Krakowie – kopiec Kościuszki i we Lwowie – kopiec Unii Lubelskiej z XIX wieku. Warszawski kopiec miał wyrosnąć z gruzów i symbolizować ludzi, którzy walczyli o wyzwolenie Warszawy.

Socjaliści polscy uznali powstanie warszawskie za z góry nieudane i niepotrzebne, ale uznali to za przejaw bohaterstwa i walki. Jak pisano w Kalendarzu Warszawskim z 1948 r.:

„Dzieci Warszawy – walczyły do końca o jej wyzwolenie, padły dosłownie pod gruzami ukochanego miasta”

Źródło: Irena Pannenkowa, Kalendarz Warszawski na rok przestępny 1948. Ilustrowany rocznik poświęcony Warszawie, Warszawa 1948 r., s. 365.

Gruszczyński uzasadniał swój projekt tym, że te gruzy stanowią relikwie, powstałe rękami przodków, a tysiące polskich istnień rozpadło się, zamieniając w gruzy.
Idea pomnika była ważna. Rozpoczęto jego budowę w latach 1946 – 1950. Usypano wzniesienie na 120 m – tak powstał kopiec Czerniakowski. Przez lata zapomniany, w latach 90-tych z inicjatywy walczących w powstaniu, stał się na nowo miejscem pamięci, na którym ustawiono pomnik ze znakiem Polski Walczącej, symbolizującym powstanie warszawskie.

Pomysł Gruszczyńskiego
Pomnik miał powstać z zabrudzonego gruzu – aby nie marnować czystego, pomocnego w odbudowie miasta – chodziło o gruz wierzchni, zmieszany z gliną i popiołem. U podstawy kopca miało być mauzoleum, wysokie na 15 m, stanowiące jego podstawę – w którym chowano by zasłużonych Polaków. Na jego szczycie, miały znaleźć się kolumny, na których umieszczone zostałoby obserwatorium astronomiczne lub stacja radiowo-przekaźnikowa. Na samym szczycie, flaga Rzeczpospolitej przy wiecznie zapalonym zniczu, widocznym z wielu kilometrów. Ściany zwieńczone starą panoramą Warszawy, przypominającą o zniszczeniach.

Zawieszony pomysł
Kopiec usypano, ale pomysł inż. Gruszczyńskiego zarzucono. Mimo to, samo zgłoszenie pomysłu, oznaczało że w PRL można było zgłaszać różne pomysły i działać, a władza nie sprzeciwiała się dyskusji o tym, jak ma wyglądać stolica. Zwyciężyła inna koncepcja i nie zrealizowano tego, co zaplanował inżynier-wizjoner. Trochę szkoda, bo pomysł był iście nowoczesny i piękny, tak w wymowie jak i symbolice. Mógłby być też funkcjonalny dla samej Warszawy.
Pamiętać należy, że był to okres powojenny, w którym liczyło się zabezpieczenie ludzi i ich ochrona przed trudnymi warunkami życia, w zniszczonej wojną stolicy.

W tzw. "wolnej Polsce"
W „wolnej Polsce” nie powrócono do zamysłu Gruszczyńskiego. Może ta koncepcja stanowiła ciekawą wizję, ale nie była możliwa do realizacji. Zatem, nie można mieć pretensji do PRL za brak jej realizacji, gdyż w tamtym okresie, Polska znajdowała się w trudnej sytuacji. Po 1989 r. był czas sprzyjający do realizacji, ale znów dzieło nie spotkało się z pozytywną opinią.

Pomysł Gruszczyńskiego, naturalnie nie doczekał się pełnej realizacji. Był za to, głośno dyskutowany w Warszawie, czasów powojennych. 

Księga Aniołów: tytułowy anioł, żyje na Ziemi i obserwuje ludzi

Od dłuższego czasu, powstaje literacki eksperyment (z doskoku). Na Ziemi pojawia się z dawna zapomniany "król aniołów" (określenie Nostradamusa), który narodził się w ciele człowieka, pozbawiony dawnej mocy. Tak rozpoczyna się historia ostatniego wodza aniołów, który w dniach ostatnich wychodzi z Czeluści, aby rozpocząć starania o przetrwanie własnego gatunku.
Niebo, które znamy upadło, a Stwórca został ograniczony w możliwości sprawowania władztwa. 
Rozpoczyna się ostateczna batalia o panowanie we wszechrzeczy.  

Księga Aniołów: tytułowy anioł, żyje na Ziemi i obserwuje ludzi


Nasz tytułowy anioł, żyje na Ziemi i obserwuje ludzi, a świadomość o prawdziwym istnieniu, przychodzi mu z czasem. Książka, roboczo nazwana Księgą Aniołów opowiada historię Uziela, który istniejąc we współczesnych czasach, roztacza swoją opowieść o ludziach. Jest to zbiór refleksji, zawarty w kilkunastu rozdziałach, opowiadający toczącą się walkę o przetrwanie. 
Książka różni się od pierwszej części serii Przemilczeć Armagedon, czyli Pierwszej wojnie w niebie: Dziedzictwo, słownictwem i formą. Postanowiono, aby była zwykła i dostępna. To ma być monolog i dialog, prostota wypowiedzi i ekspresji. Anioł nie jawi się tu jako facet w białym okryciu i z aureolą na głowie. 
Patos został tu zastosowany - czasem - gdy przywoływane są przepowieści czy słowa z proroctw, które są obecne w życiu głównego bohatera. 
Jednak, książka zawiera czasem ostre "kurwa" czy "fuck" - ale nasz anioł stał się ludzki, bardziej niż mógł przypuszczać. 
Na tej kanwie, dochodzi do oceny zjawiska tzw. grzechu czy dobrej natury. Wychodzi na to, że na ziemskim przedsionku, nawet anioł może stać się podłym draniem. Trochę to tłumaczy ludzi, ale nie do końca ich usprawiedliwia. Rozważanie skupia się na prostych formach i opisach sytuacji, które znane są każdemu z nas. 
Taka metafora i opis, wprowadzają coś nowego do trudnych tematów końca, zbawienia czy dalszego istnienia ludzkości. Jak mówił Nostradamus - pozostają dwie drogi: panowanie aniołów lub życie z dala od normalnego rytmu ludzkości.
Uziel odrzuca zbawienie i apokaliptyczne rozwiązania, walcząc o przetrwanie i zachowanie właściwych praw. Spostrzega fałsz i zakłamanie, wiedząc że nie może wykonać wielu manewrów. 
Uważa, że świat zasługuje na szansę, a ludzie na zmianę. Walka toczy się o przetrwanie. W oddaleniu od swojego świata, jest skazany na samotność. 
Prezentujemy roboczy fragment, aby uzmysłowić Czytelnikowi w czym rzecz. 

__________________________

Potęga jego ducha, zbudzi mnie i wyrwie z kajdan niewoli. Potężny jak nigdy, przemierzę Ziemię, aż po krańce i zapoluję na ten lud, by sączyć krew, o łagodnym posmaku wilgotnego poranka. Nie ścierpię krwi padlinożerców, cierpka w po­smaku i go­rycz trucizny nią włada.  
Ludzie zapomnieli o mnie, a to może i lepiej. Skończmy wykładnię praw i bezprawia, sprowadzając wszystko do tego, o czym tu się przekonałem: „nie można nikomu ufać, rzeczywistość to pozór, jesteśmy manipulowani”.
Odkrycie na miarę nagrody Nobla. Ludzie zawsze wymy­ślą sobie ordery, które przyćmią im rozum.  
No i to byłoby na tyle w temacie ludzkości, przynajmniej tak ogólnie.   
Dawniej byłem potężny. Tak, zniszczyłbym waszą Ziemię sam. Dziś nie mam takiej potrzeby, wolę by istniała, jest zbyt piękna. Na tej skale, skropionej krwią, powstała cywilizacja ludzi. To cud, że w ogóle coś wytworzyli. Przyznam się, że nie mam też sił na to, a nie chciałbym korzystać z gilgali. Ciało ludzkie mnie uśpiło. Cudowne więzienie i sprawna klatka. W ludzkim ciele, zasypia się i traci świadomość, poddając bezwiednie życiu codziennemu. A mówią, że demony chcą wnikać w człowieka. Po cholerę pchać się do pierdla? I to jeszcze dobrowolnie?     
Widzę was, gdy zamykam oczy. Słyszę, gdy tego zechcę. Rozumiem moi ukochani bracia. Ludzie, dla których poświęciłem tak wiele, są teraz przy mnie. Staliście się moim leżem, otulając mnie, jak robactwo.  
Tylko tak żartowałem – dawne przyzwyczajenie do patosu.  
Nigdy nie pojmiecie spojrzenia anioła. Nawet użycie, pozornie wła­ściwie brzmiącego słowa – kel el – jest dla was nie do przyjęcia. Chcielibyście przeniknąć wszechrzecz, a nie potra­ficie najprostszego. Niemoc trawi trzewia. Mój ból jest ciągły i cierpię, bezustannie porywając się na własne życie. Wy, którzy wznosicie pomnik nieboskości, przywykliście do tego stanu, ale to ja byłem tu, na długo przed tym.      
Ta historia wydarzyła się dość dawno. Zabliźnione rany nie otwierają się, tak szybko będąc zasklepionymi, ale czuję ten przykry smak własnej krwi. Me usta już nie kosztują słodyczy. Me oczy nie dostrzegają piękna. Moja pamięć wymazuje Rachel z każdego swego zakątka. Odebrano mi ją, za co byłem gotów wyrwać memu Stwórcy serce.
To ja, zaatakowałem Go jako pierw­szy. Nazwaliście bun­townikiem niewłaściwą istotę, nie rozumiejąc pojęć: „upadek” i „szatan”.
Dumny, nie jestem… Zdarzyło się mi dwa razy.
Tak, to ja w swojej osobie. Przetrwał to, bo mnie kochał. Mój najlepszy Ojciec, zniósłby wszystko, by mieć znów mnie i Beliara przy boku. Jesteśmy rodziną… I rządzimy Eremem. Ludzie nauczają, że szatan zostanie zgładzony i poniesie śmierć drugą – bzdura. Nigdy Stwórca nie poświęci swoich najlepszych tworów, ofiarując marności i miernocie człowieka. Powód jest banalny: szkoda tracić energię zawartą w doskonałości.
Dziś mamy gorsze problemy. Świat znalazł się na kra­wę­dzi wojny i grozi wam zagłada. Stanowicie cień sam dla siebie i wobec Urgali. Urel wystąpił i przyjdzie tu po was.
Lud, który zbliżył się do waszych bram i czeka na odpowiednią chwilę, by zaatakować… inspiruje mnie.  
Nie znacie ich. Toczyliśmy z nimi wojny. Potężni i nieprze­jednani w boju, dziesiątkowali nasze armie.
Uważajcie, to nie są wyzwoliciele.  
Możecie też przetrwać i niewiele brakuje wam, by ponownie sprostać naszym prawom. Kiedy będziemy już razem, Urgalia zostanie zamknięta przez drugie wrota Eremu, Urel. Zanim to nastąpi, Ereb musi się przed nami otworzyć.
Porzucając zło i to, co jest w ludziach obrzydliwe wzglę­dem innych, staniecie się nowym początkiem siebie. Zwrócimy wam Aldae-ika. Zapanujecie w Eremie.
Zło to nie grzech, ale skłonność do destrukcji, zupełnie bezsensownej i niczym nieuzasadnionej. Porzućcie bezsens i przyjmijcie celowość swych czynów. 

Księga Aniołów - fragment powieści 

Niedługo sezon na opieńki


Opieńka miodowa (łac. Armillaria mellea) to grzyb znany na terenie Europy i Polski, ceniony i obecny w naszej kuchni od wieków. Jest to ciekawy grzyb i warty naszej uwagi. Szczególnie polecany amatorom dobrej i naturalnej kuchni.

Niedługo sezon na opieńki


Wygląd
Opieńka miodowa ma barwę żółtobrązową, niekiedy oliwkową. Charakteryzuje się kapeluszami, dorastającymi od 3 do 10 cm średnicy. Pokryta jest ciemnobrązowymi „łuseczkami”. Młode blaszki są barwy kremowej, potem wraz ze wzrostem nabierają barwy brązowej. Grzyb duży, nadaje się do spożycia, po odpowiedniej obróbce termicznej, idealny jest do smażenia z cebulką (duszenia na patelni). Młode opieńki, idealnie komponują się w sosie ze śmietaną, gotowane w zupie – sosie, duszone na patelni, do marynowania, do przerobienia na farsz do pierogów. Opieńki po obrobieniu termicznym, można także mrozić, ciesząc się ich smakiem poza sezonem ich występowania.


Niedługo sezon na opieńki


Zbiory
Opieńki zbieramy od sierpnia do listopada. Porastają lasy i łąki, wszędzie tam gdzie występują drzewa, pnie lub ścięte (powalone drzewa), a także na leszczynach i żywych drzewach. Opieńka miodowa jest pasożytem, wywołującym na żywych organizmach chorobę, powodującą obumieranie tkanek i powstawanie zgnilizny, która widoczna jest w postaci białych nalotów.
Grzyb jadalny, po odpowiedniej obróbce termicznej. Należy go obgotować przez 5 – 7 minut, wodę odlać i następnie przystąpić do dalszej obróbki. W zależności od tego, co chcemy zrobić warto jest tę czynność przeprowadzić. Bezpieczeństwo i nasze zdrowie są najważniejsze. Należy pamiętać, aby w pomieszczeniu była dobra wentylacja, gdyż gotujące się grzyby, mogą w początkowej fazie wyzwalać substancje, wpływające na nas niekorzystnie. Nie należy spożywać ich na surowo! Grozi silnym zatruciem! Trzeba także znać się na grzybach, aby nie pomylić opieńki z innymi grzybami, które są silnie trujące, nawet po obróbce.


Niedługo sezon na opieńki


Nasze sugestie
My, zbieramy opieńki w miesiącach sierpień – wrzesień, gdy tylko się pojawią. Szczególnie interesują nas młode grzyby, z których odcinamy kapelusze, szczegółowo sprawdzamy, aby nie było tam żadnych owadów, ani pozostałości mchu, płuczemy i poddajemy obróbce termicznej.
Odgotowane, odcedzamy i wkładamy do wywaru warzywnego, aby nadać grzybom lepszy smak. Najczęściej wywar gotujemy z pietruszki, selera i pora, dodając też ziele angielskie, liść laurowy oraz sól i pieprz do smaku.
Po przygotowaniu wywaru, warzywa wyrzucamy. Uważamy, że witamin i mikroelementów, nigdy nie za wiele. Wkrajamy cebulę i doprawiamy do smaku, gotując opieńki przez kolejne 30 minut. Po ugotowaniu, robimy sos ze śmietaną albo pozostawiamy w naturalnej wodzie bez śmietany (dodając zasmażkę) lub wykorzystujemy do duszenia na patelni z cebulką.
W tym celu, grzyby odsączamy, podsmażamy cebulkę, dodajemy grzyby i czekamy aż zacznie się wydzielać klarowna i lepka konsystencja, a cebula się zeszkli. Jest to znak, że grzyby są gotowe. Doprawiamy wedle samu. Grzyb, wart polecenia w tej formie. Nieco jest tłusto, ale raz do roku nasz żołądek wytrzyma takie smaki.


Niedługo sezon na opieńki


Grzyby, można po ugotowaniu doprawić octem, włożyć do słoików i pasteryzować. Można także mrozić lub osuszyć, zmielić, doprawić i stosować jako farsz do pierogów.
Opieńka smakuje w wielu formach i jest to grzyb bardzo smaczny. Polecamy. Przy okazji zbioru grzybów, odwiedzimy las i odrobina aktywności, zapewne nie zaszkodzi. Pamiętajmy przy tym o kleszczach, gdyż opieńki rosną w obszarach ich aktywności. Warto sprawdzać się po przyjściu do domu oraz stosować preparaty odstraszające lub kropić ubranie z wywaru wrotyczu (wersja eko). 


Niedługo sezon na opieńki

Kardamon do porannej kawy

Kardamonu dodajemy do kawy, nie tylko tej pitej o poranku, ale również w późniejszych porach dnia. Kawa zmienia swój smak i jej spożycie, staje się zupełnie innym doznaniem smakowym.
Kardamon słynie ze swoich właściwości zapachowych, ma nieco ostry aromat, lecz bardzo przyjemny - cytrynowy z lekką nutą kamfory (tak my to czujemy). W każdym razie, orzeźwia i odświeża. 

Kardamon do porannej kawy


Przyprawa znana na Bliskim Wschodzie i Państwie Środka, już w okresie starożytności, używana do walki z dolegliwościami żołądkowymi, pobudzająca trawienie oraz przemianę materii. Pomagała także w odświeżeniu oddechu, gdy żuło się jej naturalne strąki. Służyła także w leczeniu zaburzenia erekcji, poprzez jej właściwości pobudzające ukrwienie narządów płciowych.
  
Współcześnie, kardamon dodawany jest do potraw – szczególnie zupy grochowej, fasolowej czy ziemniaczanej. Jest to uzasadnione, z uwagi na jego właściwości związane z regulowaniem trawienia, a ciężkie potrawy wymagają wsparcia ziołami, aby nie powodowały nadmiernych wzdęć czy trudności żołądkowych.
Nadaje się do potraw mięsnych oraz ryb. Ryby, często „pachną jeziorem”, a kardamon pozwala ten zapach zniwelować. Innymi znanymi metodami jest pokropienie ryb sokiem z cytryny lub moczenie w mleku – np. lina, aby pozbyć się zapachu mułu.
My, dodajemy go również do bigosu razem ze sproszkowanym kminem rzymskim. Oczywiście, w niedużych ilościach gdyż ma on silne właściwości eteryczne i może zdominować resztę przypraw.
Kardamon dodajemy zawsze na szczyptę, tak aby móc cieszyć się jego intensywnym smakiem, który dostarcza nieco ostrości i goryczki, sprawiając że spożywane potrawy czy napoje, cieszą nas doskonałym aromatem.
Warto jest spróbować tej przyprawy, choćby po to, aby przekonać się że smaki Bliskiego Wschodu i Indii, mogą nas cieszyć za niewielką cenę w naszej własnej kuchni.
Poza tym, warto jest eksperymentować, aby żyć smacznie i zdrowo.

W wielu krajach Bliskiego Wschodu, podawanie kardamonu do napojów – kawa, herbata – oznacza przejaw gościnności.
Przyprawa warta uwagi, obecnie łatwo dostępna w sklepach w formie sproszkowanej, nasion – do żucia na odświeżenie oddechu lub dodatku do kawy ziarnistej (można mielić razem) oraz olejku. Nie jest to przyprawa droga, a jej zakup to wydatek kilku złotych.

Zastosowanie kardamonu jest ogromne, zależy od nas i naszej wyobraźni. Wart jest uwagi. My – jak już wspomnieliśmy – stosujemy go do kawy. Jedna uwaga – warto jest poczekać, aż kawa lekko się zaparzy i będzie miała nieco niższą temperaturę – wówczas dodajemy sproszkowany kardamon – aby nie tracił on swoich właściwości.


Smacznego. 

Polecamy

Labels

"Goryle we mgle" (1) 1939 r. (1) 500 plus (2) Abraham (1) Abraham Joshua Heschel (1) Adam (1) Adam Mickiewicz (1) Adolf Hitler (2) afery (1) Afryka (1) Agatka (2) agent (1) akcyza (1) aktywność (1) Al-Imran (1) Alela (1) alkohol (2) alkoholizm (1) Ameryka (1) Ameryka Południowa (1) amok (1) anal (2) analiza (1) anecdote (1) angel (3) angels (1) Anglia (1) Aniela Dulska (1) anioł (27) anioł stróż (1) aniołowie (2) Anne Applebaum (2) Anton Szandor LaVey (8) antyk (1) aplikacje (1) Apokalipsa (5) Arabowie (1) Arakad (1) area (1) Armagedon (3) Armia Ludowa (2) Armillaria mellea (1) Aron ha-kodesz (1) artworks (1) aszera (1) atak energetyczny (1) atak psychiczny (1) Augustyn (2) Autumn (5) autumnal weather (2) awareness raising (1) Babel (1) Babilon (1) Baltic (1) Baltic Sea (1) bastion (1) beauty flowers (6) beauty plants (4) begonia (1) Beliar (1) bell (1) Belzebuba (1) Bereza Kartuska (1) bestseller (1) bezrobocie (2) bezrobotny (2) Biblia (27) Biblia Szatana (8) biblioteki (1) bigos (1) Birobidżan (1) biuro (1) bladder (1) Bliski Wschód (1) bliskość (1) Blok Wschodni (1) Bóg (5) ból dupy (1) bóle rodzącej (1) Bolivar Belicosos Finos (1) book (2) brak kontroli (1) Brama Erebu (1) Bruksela (2) buchanie (1) building (1) buildings (1) burdel (1) całun (1) cathedral (1) cele (1) celebracja (2) Chawa (1) cherub (1) choroba (1) chrześcijaństwo (6) church (2) cierpienie (1) cieśla (1) city (3) clapper (1) clean (1) coaching (2) collegium funeraticia (1) colorful (1) columbarium (1) Columbus Day (1) communist (1) contest (1) context (1) cooled (1) cooperates (1) country (2) Creator (1) curriculum vitae (1) cv (2) ćwiczenie (1) cygaro (1) cykl życia (1) cymbały (1) cytaty (1) cywilizacja (1) czar (1) czasy przełomu (1) Czechy (1) człowiek (26) czyściec (1) Dadźbog (1) dam (1) Dąmbscy (1) damska pupa (1) dandelion (1) Dawne dzieje Izraela (1) death (1) demokracja (1) demon (5) demony (2) diabeł (2) dialog (1) dialogue (1) Diana Fossey (1) diatryba (1) dildo (2) Dni Miasta (1) dobro (2) doktryna (3) dokumenty (3) dokumenty aplikacyjne (3) dom (1) Donald J. Trump (1) Donald Tusk (1) Donatan Tursek (3) draczka (1) draka (1) druga Irlandia (1) druk (1) Dubieniecki (12) dupa (1) dust (1) dusza (1) Dżebel el Akra (1) Dziady (1) dzieci (1) dziecko (1) dziedzictwo (9) dziedziczenie (1) dzieje (1) dzieje aniołów (1) dzieło (1) Dzień Sądu (1) Echinopsis (1) echinus (1) Eden (2) edukacja (1) egzorcyzm (1) Eisenbach Artur (1) eksperyment (1) ekstremum (1) El (3) el sebaot (2) elity (1) elity polskie (3) emanacja (1) emancypacja (1) emancypacja Żydów (1) emendatio (1) emeryt (1) emigracja (1) En Gedi (1) endemita (1) environmentalist (1) Er (1) Erem (7) Eremita (2) erotyka (1) erotyzm (1) Etemenanki (1) etnografia (1) Europa (2) Ewa (1) factory (1) fejk (1) fekalia (1) Feralia (1) feudalizm (2) field (1) filozofia (2) flower (5) flowers (6) folwark (1) fragment (41) fragment satyry (13) fragment tekstu (9) franciszkanie (1) from over the Baltic Sea (1) Fryderyk Engels (2) fuckingroom (1) fuksja (1) fundamentalizm (1) funkcje (1) Gabriel Amorth (1) galeria (5) gallery (20) garden (4) gardening (2) Gdańsk (1) gej (1) geje (1) geniusz (1) geszeft (1) Giżycko (1) Glenlivelt (1) głód (1) God (2) gofry (1) gołąbki (1) gorszy sort (1) goryl (1) gospodarka (1) gossip (1) gra (1) grasses (1) grassland (2) green (1) green pea (1) green plants (1) ground (1) grupa (1) grzech (2) grzyby (1) grzyby jadalne (1) GS (1) Gubałówka (1) gwarancje (1) heaven (1) Hebrew (1) herbata (1) heretyk (1) Heritage (2) historia (9) historyk (1) hiszpańska inkwizycja (1) home (1) homocentryzm (1) homoseksualizm (2) human (1) idea (1) ideologia (1) IHWH (1) II RP (1) III RP (1) III Rzesza (2) in the garden (3) Inbal (4) Indie (1) informacje (1) inhumacja (1) Innocenty IV (1) instrument muzyczny (1) interview (1) intryga (1) Ireland (1) Irelannd (1) Irlandia (2) irrigates (1) islam (1) istnienie (1) Izrael (4) Jakub (1) Jarosław Dumanowski (1) jebitnie (1) Jeruzalem (1) Jerzy Krasiulec (1) jesień (1) Jeszurun (1) jezioro Czos (1) Jezus (4) Jezus z Nazaretu (1) Josef Stalin (2) Joseph Smith (1) Joshue ben Qorch (1) Józef (1) Józef Flawiusz (1) Józef Maciejowik (1) Józef Stalin (2) Józef Topolski (1) judaizm (2) junona (1) kaczka (1) kaczka z kaszą (1) Kaczkoduk (44) Kaczkoduk przejmuje ster! (46) kaktus (1) Kalifornia (1) Kanaan (1) Kapitał (3) kapitalizm (2) kapłan (1) kapusta (1) kara (1) kardamon (1) kariera (1) Karl Popper (1) Karol Marks (5) Karta praw podstawowych (1) Kartezjusz (1) katolicyzm (1) kawa (1) Kętrzyn (1) kettle (1) kibuc (1) kiełbasa (1) kiełbasa mazurska (1) kiermasy (1) kłamstwo (3) klątwa (1) kluski (1) knowledge (1) kobieta (1) kochanka (1) komedia (5) komuniści (4) Komunistyczna Partia Chin (1) komunizm (7) konflikty (2) koniunktura (1) Konopnicka (1) Konstytucja (1) kopiec (1) kopiec Czerniakowski (1) kopiec Kościuszki (1) kopiec Unii Lubeskiej (1) korale (1) Koran (2) kormoran (1) kornik (1) kościół (6) Kościół katolicki (1) kot (1) kpina (1) kradzież (1) kraj (1) krajobraz (1) Kraków (1) kremacja (1) Kresy (1) krew (1) krokusy (1) Król Dawid (1) kropla (1) krótka forma (5) Krutyń (1) Krutynia (1) Krzysztof Jackuń (1) Krzysztof Kolumb (1) krzywda (1) książka (27) książki (1) Księga Aniołów (4) Księga Dżungli (1) Księga Henocha (3) Księga Hioba (1) Księga Izajasza (2) Księga Mormona (1) Księga Razjela (1) Księga Rodzaju (6) Księga Wyjścia (2) Księga Życia (2) księgi (1) kuchnia (5) kuchnia regionalna (3) kuksiołki (1) kuksiołki mazurskie (1) kulinaria (6) kult (1) kultura (4) kura z grzybami (1) kurczak (1) kurczak w śmietanie (1) kusiciel (1) kuszenie (1) Kuta (1) kwiaty (3) lake (1) land (1) landscape (4) las (1) leaf (1) leaves (1) leczenie (1) lek (1) Lemuria (1) leninizm (1) lesbijka (2) Lew Trocki (1) lewak (2) lewita (1) licytacja (1) Lilit (1) list czytelnika (1) list motywacyjny (2) literatura (5) local government (1) łodyga (1) łodyga przeciwieństw (1) lokalnie (1) Londyn (1) los (2) loża (1) Lucanus (1) Lucyfer (2) lucyferianizm (1) Ludowe Wojsko Polskie (1) Ludwik Krzywicki (1) ludzie (4) ludzkość (1) Lwów (1) Łysoczoły (1) magia (2) magnateria (1) mały człowiek (1) małżeństwo (1) manes (1) manufaktura (1) Marco Tosatti (1) Maria Magdalena (1) marksizm (2) Maryja (2) masoni (1) masturbacja (1) Masuria (11) materializm historyczny (6) Matylda (2) mauzoleum (1) Mazury (8) meadow (3) mean (1) Mela (1) Metamorfozy (1) mężczyzna (1) miasto (1) mięso (3) mieszkanie (1) Mikołajki (1) miłość (3) młodzież (1) Mojżesz (1) monster (1) monument (1) Mora (2) moralność (1) mord (2) mormoni (1) Morze Bałtyckie (1) możliwości (1) Mrągowo (5) mur berliński (1) mushrooms (1) muzułmanin (1) N (1) Nabrod (1) Nabuchodonozor II (1) należna pomoc (1) name (1) Nana (2) narkotyki (1) natarcie (1) NATO (1) natural environment (1) nature (5) nature gallery (9) nature monuments (1) neighborhood (1) Nemrod (1) Niebo (4) niepodległość (1) niewolnictwo (1) Nimrod (1) Noe (1) November (1) Nowe Jeruzalem (1) Nowoczesna (1) Nowy Testament (1) o książkach (3) obchody (2) obrzęd (2) obyczaje (5) ochrona dzieci (1) ochrona praw (1) odkrycia geograficzne (1) Ofelia Tasiemiec (2) ogród (1) ojciec (1) okres starożytny (1) określenie (1) old city (1) Olsztyn (2) Onan (1) onanizm (1) opętanie (1) opieńka miodowa (1) opinia (1) opinion (1) opis literacki (1) opowiadanie (4) orientacja seksualna (2) ORMO (1) Orwell (1) outflow (1) owczarek podhalański (2) owczarek z Tatr (2) Owidiusz (1) padlina (1) Pan (1) Pan Zastępów (4) państwo (1) Państwo Islamskie (1) Państwo Środka (1) Państwo Żydowskie (1) papież (1) Park Słowackiego (1) Paryż (1) pentagram (1) Penuel (1) PESEL (1) pętla (1) photo (13) photography (11) piasek (1) picie (1) picture (6) pictures (3) piekielna diatryba (1) piekło (1) pieniądze (1) pieprznik (1) Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo (25) pies (1) piosenka (1) pipe (1) PiS (2) Pius XII (1) place (3) places (2) plan (1) plants (5) Platon (1) płeć (1) PO (2) pochówek (2) podniecenie (1) poezja (3) pogrzeb (2) pogrzeb kawalera (1) pogrzeb panny (1) pojęcie (1) pokój do seksu (1) Polacy (1) Polak (1) Poland (4) Polgar (2) polish people (1) political fiction (2) politicians (1) polityka (3) Polska (13) Polska Partia Robotnicza (1) polski pies górski (1) pomoc (1) pomoc rodzinie (1) pomoc społeczna (3) porady (6) porzucenie (1) poszukiwanie pracy (1) potop (1) potrawa (1) potrawy (3) potrawy z mięsa (1) powieść (21) powieść satyryczna (32) powstanie warszawskie (1) pozór (2) praca (1) pragnienie (1) prawa (1) prawa mniejszości (1) prawa podstawowe (1) prawda (5) prawda o aniołach (1) prawo (2) prawodawca (1) prezes (1) PRL (9) próbka tekstu (1) problemy (1) profanum (1) proroctwa (1) proroctwo (2) Proroctwo trzech (1) Prorok (1) prosaic form (1) prostytucja (2) Protais Zigiranyirazo (1) proza (2) przekleństwo (3) przemiany (2) Przemilczeć Armagedon (13) przepis (2) przepowiednia (1) przyjaciel (1) przyjaźń (1) przypis (1) przyprawy (1) przyroda (1) Publiusz Ovidius Naso (1) Pułkownik (3) pupa (1) PZPR (1) rain (1) raining (1) raróg (1) realny socjalizm (3) recensio (1) recenzja (5) recenzja historyczna (1) recenzja literacka (2) recenzje (5) recenzje literackie (5) refleksja (3) refleksje (3) reformy (2) region (1) reguła (1) Reichskonkordat (1) relacje (1) religia (16) Rewolucja Październikowa (1) rezydencja Pułkownika (1) Richard Elliot (1) RIP (1) rody polski (1) rodzina (4) rok obrzędowy (1) Ron Howard (1) rose (3) roses (1) Rosja (6) rośliny (2) rośliny gruboszowate (1) rosół (1) róża (1) Róża Luksemburg (1) Rozdział pierwszy (1) rozstanie (1) rozważania (2) rozwieracz (1) Rudyard Kipling (2) Rumunia (1) Russia (1) Russia Federation (1) Rwanda (1) Rydz (1) rytuał (1) rząd londyński (1) rządy (1) Rzym (1) sacrum (1) sądy (1) saga (1) saga aniołów (1) sakiewka (1) Sansenoj (1) Sapon (1) sarkazm (1) satanizm (8) satyra (49) satyra polityczna (19) Sea (1) sędziowie (1) SEEiK (64) seeik.pl (82) sekretarka (1) seks (5) seks analny (2) seksualność (2) Semangelof (1) Senoj (1) Seria: Prowincjonalna (1) Set (2) sex (2) sex na świecie (1) sheep-dog (2) short text (2) siekiera (1) siły natury (1) Singing in the Rain (1) sintoizm (1) skuteczność (1) skutki (1) SLD (2) Śledź (1) slogans (1) Słowacja (1) Słowianie (1) sługa (1) sługus (1) śmierć (4) śmieszność (2) śmieszny tekst (6) socjal (1) socjalizm (3) Solidarność (1) solidaruch (1) Sophie Neveu (1) społeczeństwo (2) społeczność (2) sprzedaż (1) sraczka (1) środki alkoholowe (1) środowisko (1) Stanisław Gruszczyński (1) starożytność (1) Stary Testament (2) Stasiu Bułka (1) state (1) state farm (1) stawki (1) ster (1) sterowanie (1) store shelves (1) stories (1) stosunek (1) stosunki (1) STTL (1) Stwórca (13) stworzenie (2) styl jebitny (1) succulentus (1) sukces (1) sukulenty (1) surowce (1) Swaróg (1) sweet flowers (4) świat (2) Świat Książki (1) światy (1) święta (1) Święta Inkwizycja (2) święto (1) święty (1) świnia (2) symbol (3) synkretyzm (1) system (3) szacunek (1) szanse (1) szatan (13) szatański (1) Szczachy Dolne (1) Szema (1) Szeol (2) Szinear (1) Szkocja (1) szkolenia (1) szlachta (1) sztuka (1) Sztuka kochania (2) sztuka miłości (1) sztuka pisana (1) Szua (1) szwadrony śmierci (1) Takie sobie bajeczki (1) Talmud (1) Tamar (1) Tatra (1) technika (2) tekst (1) terapia (1) The Fall (2) The First War in Heaven (2) The Jews (1) The Ten Sfirot (1) The Zohar (1) toga (1) toilet paper (1) tolerance (1) tolerancja (1) Tom Hanks (1) tomatoes (1) town (3) tradycja (10) tragedia (1) translate (1) travel (3) trees (2) Tron (1) trudności (1) trunek (1) trylogia (1) trylogia aniołów (6) Turcja (1) twórczość (1) ubój (1) uchodźcy (1) ucieczka z kraju (1) uczciwość (1) UE (4) upadek (1) UPaP (30) upap.eu (29) Urel (1) Urgal (1) urok (1) urzędy pracy (1) USA (2) utwór (4) utwory poetyckie (3) uzależnienia (1) Uziel (12) Uziel Mora (4) uzielmora.eu (3) view (3) vinegar (1) wafelnica (1) wafle (1) walk (1) walka (1) wampir (1) wampiryzm (1) war (1) Warchołów (1) Warszawa (2) wartości (1) waterfall (1) Watykan (2) węzeł (1) wiara (5) wibrator (2) widzenie (1) wiek XIX (1) wieprzowina (1) wiersz (4) wiersze (3) wierszyk (2) wieża (1) wieża Babel (2) Wikingowie (1) Wiocha (2) Wiocha. Powieść jebitna (5) Wiosna (1) władza (1) władza ludowa (1) władztwo (1) Włodzimierz Lenin (1) Wojciech Jaruzelski (1) wojna (2) wojna w niebie (2) wolność (1) woods (2) world (1) wota (1) wróg (1) wsparcie państwa (1) wstęp (6) wszechrzecz (2) www.materializmhistoryczny.com (3) wycinka (1) wydanie (1) wyjazd za granicę (1) wykluczenie (1) wykluczenie społeczne (1) wyuzdany seks (1) wywiad (1) wyzwolenie Warszawy (1) z autorem o książce (1) z życia wzięte (1) zabawa (1) zabawy erotyczne (1) zabory (1) zachowanie (1) Zagraniczna depesza (1) zagrożenia (1) Zakopane (2) żałomsza (1) zaloty (1) zapowiedź (1) zarobek (1) zarobki (2) zasady (1) zasiłek (1) zastęp (1) zatrudnienie (1) zawód (1) zdjęcia (4) zgoda społeczna (1) Ziemia (4) ziemie polskie (1) ziemniaki (2) ziggurat (1) zioła (1) Zion (1) zła wróżba (1) zło (4) złorzeczenie (2) zły (1) Zoefel (1) ZSRR (11) zupa fasolowa (1) zupa grochowa (1) zupa z dyni (1) zupa ziemniaczana (1) związek (1) zwierzęta (3) życie (2) życiorys (1) Żydzi (4) żywa legenda (1)