O tym jak Maciejowik Józef przyjechał karierę robić do Łysoczołów ze Szczachów Dolnych

Łysoczoły to gmina bardzo mała, umiejscowiona w sercu województwa wartowsko-manowskiego, na skraju powiatu kur­tow­skiego. Przez gminę prze...

Sunday, 22 July 2018

Dubieniecki wiedział jak zarobić na sprawnie działającym systemie (18 plus)

Uwaga, tekst przeznaczony do czytania dla osób pełnoletnich. Uwaga, opis zawiera opisy, mogące uchodzić za erotyczne. 

____________________


Pan Pułkownik Dubieniecki siedział w wiedeńskim fotelu, palił kubańskie cygaro i popijał szkocką whisky[1].
The Glenlivet, vintage, sprowadzany z serca Szkocji, któremu upływający czas nadał szlachetności. Niewielki procent, bo niespełna czterdzieści. Wspaniała bursztynowa barwa, ze złocistymi refleksami. Dojrzewała latami, tłocząc się w beczkach po sherry, które nadały jej orzechowej pikantności, wzmacniając zwodniczy dla oczu kolor. Nie­powtarzalny aromat, ciemnej czekolady, drażnił nozdrza i upajał je, działając w połączeniu, z delikatnie wyczuwalnym wabiem sułtańskich rodzynek.
W smaku jedwabista słodycz, przesiąknięta cynamonową nutką. Niezwykle długi, bogaty i zrównoważony finisz, sprawiał, że Dubieniecki nie mógł się nasycić i wyjść z podziwu doznawania rozkoszy, zachowującej niezmienną świeżość smaku, jeszcze na długo po spożyciu. Kontemplując każdą esencjonalną kroplę, przenoszącą te zmysły na kubki smakowe, odczuwał zapach czekolady.
W skupieniu, reflektował ciepło żołądka, przepełniające zmy­słowo ciało. Zadziwiał się delikatnym bukietem kwiatów i specyficznie lekkim posmaczkiem torfu, pozostawionym przez palone w nim ziarno, dodawane do słodu.
Bolivar Belicosos Finos, kubańskie. Najmocniejsze wśród cy­gar, w formacie belicoso. Zapakowane w skrzyni cedrowej. Nieprze­jednane w smaku, wydające niezmierzoną ilość dymu, przez co, pożą­dane do samotnych kontemplacji. Pułkownik uwielbiał ich rozmiar oraz fakt, że za każdym razem, mógł rozkoszować się blisko godzinę. Uwalniany gęsty dym, roznosił się po całym pomieszczeniu, tłumiąc delikatne światło lampki, ukryte za wielkim abażurem, która rozświe­tlała duży gabarytowo gabinet.
 Samotność w takim miejscu, z widokiem na główne ulice bruk­selskiej stolicy Europy, wymaga specjalnej celebracji. No i ta świa­do­mość, obecności dawnego dziedzictwa Karolingów. To było i jest nadal coś dla tak ważnych osób, nawet jak sam Pułkownik. Serce nowoczesnej Europy, wsparte na tradycji i kulturze, a w nim on. Ni­czym respirator, utrzymujący europejską dzicz przy życiu, właściwie filtrował wszelki przepływ, decydując o losach milionów. Z dala od rodzinnego Polgaru, musiał jakoś umilać sobie, płynący z wolna czas. Po tym, co dotychczas uczynił dla kraju, Europy i świata, należał się mu drobny odpoczynek.
Demokracja w środkowej części Europy, to była ważna rzecz. Umożliwiała dobre kontakty handlowe dla zachodnich spółek z Rosją. Polgar wcale nie musiał się rozwijać, ale jako straszak na białego niedźwie­dzia, sprawdzał się w tym idealnie.  
Udało się wprowadzić Lolka Wartęsę na urząd, obalić mur roz­gradzający Europę, a potem na dwie kadencję usadowić Olka Kwa­sa oraz wmontować świętą konstytucję dla Polgarczyków.
Następnie, Pułkownik poniósł zdecydowaną klęskę, związaną z Lechem Kaczkodukiem, ale szybko temu zaradził.
Nieoczekiwanym problemem stał się Jarosław, również Kacz­koduk. Przeciwnikiem był słabym, bo wystarczyło mu dać pole do ma­newru, aby sam sobie kłody podłożył i zniechęcił do czynów tych, którzy dotąd stawali za nim mu­rem. Mając za sobą Europę, Pułkownik mógł atakować na rozmaite spo­soby. No, a gdyby – w co absolutnie nie wierzył, kaczka wygrała nieoczekiwanie wybory; to kupi nowych ludzi, którzy będą manifesto­wać.
W końcu, system to był on, a nie jakiś tam Kaczkoduk – w ocenie Pułkownika – stary i zapierdziały zgred, który najpiękniej­sze chwile w życiu spędził z kotem. – Nikt nie będzie mi się stawiał! – wy­mawiał głośno Pułkownik, sam do siebie i zupełnie, bez większego powodu, chodząc przytuliskiem, wzdłuż małego ogrodu.
Daw­ną przegraną z Kaczkodukiem, traktował, jako przykry epizod, a dzięki dzia­łającym posłusznie mediom, był w stanie uczynić z tego zdarzenia coś, na wzór krajowego, a może nawet lokalnego folkloru. Ośmieszyć Kacz­koduków, wstrzą­sając motłochem, doprowa­dzić do ich upadku. A może, nawet wykorzystać tych knypli? System nie zna granic i nie posiada wrogów. Znane są mu jedynie cele.
 To był cel sam w sobie. Po pierw­szej klęsce, wprowadził Broni­sława Komora, na urząd prezy­dencki w Polgarze, a Donatana Turseka, wywiódł z kraju do Brukseli.


Marsz, marsz za Odrę,
na Wielki Akwizgran.
Tu zasiądziesz na urzędzie,
dobrze tobie będzie.
A jak przyjdzie do rozliczeń,
to spieprzysz do Stanów.
I jak słowo tobie daję:
w dupie miej baranów!


Donatan Tursek tyle nakradł i sprzedał, że zasłużył sobie na ten awans, uczyniony na koszt mieszkańców Europy. Niewątpliwy suk­ces, w jego skromnej karierze, która zaowocowała niezwykłą prze­mianą. Zupełnie niezasłużony awans, ale gdzie Europa znalazłaby więk­szą hienę, do pełnienia tak zaszczytnej funkcji, gotową do jed­no­cze­snego niszczenia własnego kraju? Tursek, od dawna dostarcza do­wody lojalności, służąc wiernie imperium mocodawców Dubieniec­kiego.
Zawsze wierny, on i jego rodzina, przez to nigdy nie staną się już wię­cej biedakami. Zyskali, bo trzymają z systemem.
Teraz Czytelnik jasno rozumie, jak wygląda przykład typowego człowieka Dubienieckiego, który w zamian za swe usługi, otrzymuje dobre i należne wynagrodzenie. Staje się, w ten sposób lepszy, a wo­bec innych, zyskuje poważanie. Ma pieniądze i mogą mu skoczyć!
Myślicie, że bylibyście w stanie pójść tym wzorowym przykła­dem, dając gwarancję wiernej posługi? Niestety, dostępne miejscówki, dawno zostały rozdane. Pozostało wam kosić trawę i miętolić okrawki. O ile, zgodzicie się wypełniać polecenia, a nie bawić się w zbawianie świata.
Europa czeka na podbój. Potrzebują: rzeźników, kurierów, śmie­ciarzy, masarzy, sprzątaczy, zmywaczy, pomywaczy, rzygo­ścierów i innych kasjerów. To niewolne[2] żarty, w rzeczywistości tuła­czy. Tam dopiero zarobicie, a co uzbieracie, to wyślecie – mamie, ta­cie.
Wy polagarskie, służalcze owieczki, śpiewajcie wyniosłe kurwy, fragment rodzinnej pioseneczki. Dla rozkoszy, na nutę sprawiedliwo­ści i postępu…  


Z ojczyzny swej uchodził,
młody, zdolny człowiek.
Dla statusu utrzymania
i majątku ratowania:
komornik mu groził.

Przedarł się przez wielkie miasta,
minął rzeki i doliny.  
Na góry wspiął się wysokie,
no i doszedł do krainy,
szczęśliwości i rozkoszy.
Tam szmalcownik go przywitał.
Jęknął głośno: do roboty!
Dzień i noc całą,
bez rodziny, bez ochoty,
służył kilku funtom:
Farciarz!

Za srebrniki porzucając,
dom rodzinny, starą ziemię.
Dawną miedzę wybujałą,
pola w zbożu poorane…

Matka siwa, ojciec stary,
wciąż czekają na wypłatę,
co przychodzi z Western Union,
dając cash na leki, chatę.

A ja myślę: co za kurwa!
Taki los, polgarskiej kmieci.
A ten Tursek, to łachudra,
która, z gówna kasę kleci.


Upragniony czas na odpoczynek. Nowe plany podbojów Eu­ropy, kształtowały się w głowie Dubienieckiego.
Perspektywicznie, zasta­nawiał się, jak doprowadzić Euro­pej­czy­ków do sytuacji, w której zgodzą się ponownie na wojny. Nie mu­siano wykorzystywać od razu mięsa armatniego. Mogła to być wojna eko­nomiczna, bez ofiar – kule kosztują, a z głodu ludzie szybciej pa­dają.   
Przemysł zbrojeniowy musiał pracować pełną parą. Pozosta­wało bombardować kraje Wschodu, przetoczyć przez Europę nową fale imigrantów, a następnie poprawić koniunkturę, sprzedażą broni oraz zbrojeniami. Proste, bo tak przy okazji, powstanie wiele cieka­wych spraw. A czy „rządzi prawica, czy lewica, to i tak jedna wielka, polgarska chujo­wica”. Ważne było dla Pułkownika, aby kasa płynęła pełną strugą.
Bał się tylko o zachowanie Angeli, zastanawiając: czy staro­winka wytrzyma te uderzające zewsząd wrzaski i nie popuści? Poza tym optymalnym szkopułem, generalnie był dobrej myśli. Angela Makrela nie była w jego typie; stara, lubieżna, gruba baba, która lubiła rozbierać się, gdy tylko właziła do sauny czy basenu. Nikt nie chciał z nią chodzić, bo widok był niemiły, a grzmotna była, mając stałą ochotę na igraszki.
Zasadniczo wspierała Pułkownika, narzucając innym krajom jego wo­lę. Sprowadzenie Polgaru do roli „biesiadnego uczestnika”, pozbawio­nego możliwości decydowania – w tym sprawiała się dosko­nale, za­chwy­cając skutecznością lożę. Te same grupy, dawniej decydo­wały o tym, że Hitler doszedł do władzy. Pozostały nieugięte, w dąże­niu do „ekonomicznego przejęcia” Polgaru.
Epokowy już Pułkownik, we własnej, nieco luksusowej rezy­dencji, nawet jak na pensję asa wywiadu, miał tu chwilę dla siebie i mógł w spokoju pomyśleć. Trwożył się nad zastaną rzeczywistością, przeżegnywał nad losem kościoła i gładził po dupach, smakując naj­lepsze dziwki Europy. Po zachodniej stronie mocy, musiał pilnować Turseka, bo nie wierzył do końca w jego możliwości. Gra toczyła się o dużą stawkę, gdyż chodziło o nowe interesy w Polgarze i na Wscho­dzie. Tursek, po prostu był łapczywym psem, który mimo wszystko, chciał się tylko nażreć, ale Dubienieckiemu nie byłoby na rękę, gdyby zaczął przedwcześnie szczekać. Szczególnie w innym języku, karmiony kością, pochodzącą od nowego pana.
Mocodawcy Pułkownika nie mogli zawieść się postawą emisa­riusza. Chodziło nie tylko o pieniądze, ale również o dziewczynki i chłopców, bez których zabawy i rozrywki, na wielu zacnych salonach tego świata, stają się niemożliwe.
Pieniądze, bez udziału ludzi, nie mają żadnej wartości. Kiedy określa się nimi cenę ciała i wyznacza stawkę, dopiero zyskują na wa­dze. Dawniej, wystarczyło pójść na fol­wark i można było brać, co się chce i nie zwracać. Teraz, czasy stały się nieco cięższe, a wymaga­nia do­stojników i bogatych zwiększyły się, za­miast zmniej­szyć. Nie zmie­niło się jedno: nadal, pewna w tym życiu, była tylko śmierć.
Dubieniecki w Brukseli, pośredniczył w interesach krajowych, ustawiał wymagane prawem przepisy, zbierał zlecenia na nowe nabory do branży porno w Polgarze, Rosji, Rumunii i na Czechach.
Zajmował się także szeroko pojętym Wschodem. Od czasu do czasu, babrał się rów­nież w akcjach terrorystycznych, aby utrzymać w ryzach europej­ski lud, który musiał mieć całkowite przekonanie o słuszności działań obecnej, danej mu skądinąd władzy.
Organizowanie zamachów było trudne i wymagało porywania rodzin, tych cholernych Kameli[3].
Szantażowanie diabła, aby ukazał swą moc, czynione na oczach świata, to nie jest proste zadanie.
Puł­kownik z nich zakpił, bo i tak, ich baby trafiały do burdeli lub na mielonkę. Wschodnia krew daje wspaniałe rezultaty w bada­niach ge­ne­tycznych, a to była podstawa, do dalszego brnięcia w to szam­bo. Utrzy­mywanie masy durniów, służących do kaleczenia Ko­ranu[4] i wmawiania ludziom, jaki to islam jest „wojowniczy” i „zły”, to było nie lada wyzwanie, na które Pułkownik też znajdował kasę.
Świat musi istnieć w poczuciu ciągłego konfliktu i zagrożenia, wówczas ludźmi steruje się najlepiej. Bez tego, zaczynają żądać dodat­kowych przywilejów, tworzą niepotrzebną filozofię, markują jakieś dziwne demonstracje wolnościowe i zaczynają obnosić się ze swoją orien­tacją i upodobaniami żywieniowymi.
Lepiej, jak zajmują się bzdurami, niemają­cymi głębszego znaczenia, niż mieliby ze sobą rozma­wiać. Z punktu widzenia sys­temu, jest to rozwiązanie wręcz idealne. Zbytnie łącze­nie genów, uwol­niłoby ewolucję człowieka. System stał na straży, by tak się nie stało. Prowadzono badania i to miał być sukces, nowo uprzywi­lejowa­nej grupy: prekursorska rasa, „silnych” i „długowiecz­nych”.
Pułkownik osobiście rekrutował, co lepsze panny i panów, któ­rych z kolei, z katalogów, wybierali sobie jego mocodawcy. Przywo­ził z odległych zakątków świata i zapewniał sielskie życie, na dość wysokim poziomie. „Prostytutki” i „prostytuty” nie musieli się wysoce kształcić, ani błyszczeć zbytnio rozumem. Wystarczyło, że nauczyli się być do­stoj­ni, mili, ogładzeni i wyrafinowani, tak w działaniach sek­sual­nych, jak i w rozmowie. Uczyli się określonego zachowania, sta­wali się biegli w sztuce zaspokajania żądz i pragnień, a nie myślenia. To czyniło z nich – jako towaru – najwyższy prestiż dla Dubieniec­kiego, który stał się najlepszym dostawcą uciech na świecie. Karierę w branży, przy­śpieszała znajomość języka obcego, ale nie było tu znacz­nych wyma­gań: wystarczał komunikatywny angielski, francuski lub nie­miec­ki (łamany na kreślony, palcowo-słowny, pokazywany obraz­kowo). Nie pogardzano włoskim i hiszpańskim, ale to nie gwaran­towało pracy na „wysokim szczeblu” oraz bywania wśród towarzyskiej wierchuszki (eli­ta wali w wilgotne dziurki, ale czasem pyta o różne kwestie). 
Wiele czasu poświęcono temu, aby system działał i realizował się bez zauważenia. Wprowadzono nowe rozwiązania, które stały się kluczem, otwierającym możliwości, oferowane przez rozwój genetyki i klonowania. Branża porno i jej potencjał, zmuszały do tworzenia no­wych, coraz bardziej wyuzdanych doznań. Zapewniały one, zmęczo­nym obywatelom, rozkosz płynącą z ekranu telewizora. Oglądając te dzie­ła, panowie i panie, mogli odczuć, czym jest ekstrawagancja i praw­dziwe doznanie. Nieliczni, dzięki Dubieniec­kiemu, mogli tego do­świadczyć w zaciszu domowego pielesza.    
Kościoły i religie, pozwalały wiele spraw ukrywać. Czasem, żeby nie wyszło to na jaw, trzeba było zrobić tak, że ktoś po prostu znik­nął. Cóż? Nie wsiąkał jednak na stałe, lecz musiał zostać z sys­temu wykasowany, przynajmniej na jakiś czas.
Zdarzali się też klienci wyjątkowi, dla których dawne kulty i rytuały, oznaczały krwawą ofiarę. Wtedy też, pozyskiwano dogodny materiał, a następnie tuszowano sprawę, pozorując zaginięcie. Dla nie­poznaki, tworzono rządowe programy, wspierające organizacje pro­spo­łeczne, zajmujące się tą materią. System działał bez zarzutów. Tu­szo­wanie i grube kreski – to była specjalizacja Dubienieckiego i jego kadry. Okazywał się w tym, być arcymistrzem.
Ludzie, dzięki sieci internetowej, otrzymali możliwość uczest­nicze­nia w wyjątkowym wydarzeniu. Udostępniano strony i filmy, które zaspokajały potrzeby mas.
W dawnej Grecji i Rzymie, orgie upowszechniano na ulicach, teraz przykuto ludzi do krzeseł i kazano im, wpatrywać się w igrzyska, rozgrywane na ekranie. Zasada oddzia­ływania się nie zmieniła. Po­trzeba uczestnictwa, w tym również, osobista obecność na arenie, po­zostały takie same. Zdeformowały się nieco metody. Dawniej, wycho­dzono w trakcie świąt i zachwycano się tym zbiorowo, przyjmując
Współcześnie, niewolnictwo zniesiono, a ludzie zostali równo­uprawnieni, zyskując ochronę praw podstawowych, które gwaranto­wało państwo, jawiące się wspólnotą[5].
Na czele tego organizmu stał rząd, który w imieniu „wolnej” masy obywa­teli, podejmował decyzje, zare­zerwowane dla suwerena[6], w imię jego dobra (rzecz wiadoma). Do­datko­wo, ogłoszono publicznie zasady moralności i miłosierdzia, zade­kla­rowano karty swobód, usta­na­wiając gwarancje wolności i zrzeszeń oraz inne fantasmago­rie[7].
Względnie, trzymano się tego na pokaz, przez co, wyuzdane i per­wer­syjne orgie, musiały zniknąć ze świecznika. Niecne i stare, do­bre i sprawdzone za­bawy, aby nie drażnić spragnionego rozrywki po­społu, przeniesiono do wirtualnej, społecznej oazy anonimowości.    
Świat, niby się ucywilizował, lecz cały szereg barbarzyńskich zwyczajów, nadal wiązał się z żywym człowiekiem. Zbyt silnie zakorze­niona tradycja, której należało dawać, bodaj, co jakiś czas, upust. Lud musiał mieć trochę, aby lepsi mogli mieć tyle, co „trochę” i znacznie więcej. To nie było skomplikowane – i jak dotąd – okazywało się bardzo skuteczne.
Postępowano w myśl starej, komunistycznej zasady, która gło­siła prymat równych i równiejszych. „Igrzysk i chleba[8]” nie mogło za­braknąć w żadnej epoce, w której władza chciała utrzymać się na pie­destale.
Prywatne kliniki, studia, produkcja towaru, o jakim można tylko zama­rzyć i otrzymać. Całość dostępna od zaraz, za określoną kwotę. Ktoś, kto zamierzał wkroczyć do elity, musiał płacić, aby wkupić się w jej łaski. Następnie powinien zadbać o siebie (operacja załatwiała sprawę) lub posiadać stosowne cechy, które winien wygła­dzić i wy­łuszczyć. Niczego nie ma za darmo, a całość kosztuje.
 Dawniej, cha­dzano nago, z ciałem przyodzianym w zdobne pióra, kusząc panny siłą i sprytem. Obecnie, wabi się na rolls-royce’a[9] lub Dolce & Gab­bana[10]. Marycha, dopalacze, ekstazy, koka, amfa i hasz[11] – nie stanowią tabu dla elit. Tam istnieje zupełnie inny świat, w którym nie ma kar i ograniczeń.
Wyobcowany z rzeczywistości człowiek, bierze kosztując, ile tylko dusza zapragnie. Oczywiście za opłatą, nic darmo. Istnieją wa­runki i ograniczenia – jak wszędzie. Kara wkracza do sie­lanki, gdy przez nierozumność, ujawni się słabość czy nadużycie, z którą opinia publiczna nie poradzi sobie, jako faktem, mówiącym o łatwym zdoby­ciu towaru…
Na skutek nadmiernego rozwoju populacji, pogarszały się wa­runki do uprzywilejowywania ogółu. Elity mogą istnieć, wyłącznie wtedy, gdy zapewnią sobie dopływ, tanich w utrzymaniu niewolników. Zaledwie nieznaczna grupa, mo­gła skorzystać z oferowanego luksusu. Pozostali służyli, świadcząc siłę roboczą, rozwijając monopole i usługi, skierowane do mas, jak gdyby nigdy, nic nie poróżniło ludzkości.


Maryśka, ach maryśka –
Psikus znów sprawiłaś mi.
Gdy cię chciałem brać tej nocy,
ty zgubiłaś mnie we mgle.
Moja ukochana koka,
mam ekstazy paczki dwie.
Zaraz whisky wleję w szklankę,
przepłukując gardło swe.
Amfa mnie spotyka rankiem,
hasz pobudza w żywot nowy.
Jestem nałogowym fanem,
tych towarów wyskokowych.

Mam w nadmiarze, za dolary
czy za euro lub na kredyt.
Ile tylko dusza pragnie.
Ile tylko zużyć zdołam.
Nie powstrzyma nikt… 

W jasnej sali, na widoku
rżnę się ostro, dla zabawy.
Wdycham amfę, palę zioło.
Radość czując w tym.


Wszystko to i jeszcze trochę, na potrzeby elit, które miały pra­wo do tego, co dla ludu było powszechnie zakazane i niedostępne, za przyczyną ogólnego ubóstwa. By nie równoważyć zjawiska, wpro­wa­dzono prawne zakazy, ograniczające zwykłym ludziom dostęp do wielu spraw.
W założeniu, nie mieli zajmować się przyjemno­ściami, ale pra­cować i wytwarzać określone dobra. Korporacja i zysk, produk­cja i mno­żenie kapitału, jako źródła zniewolenia mas. Każda rzecz mia­ła tu znaczenie i określoną wartość przeliczeniową. Nic nie działo się bez przy­czyny i nie było kojarzone przypadkowo.
Profesorek, Leszek Balcówka, odkąd wprowadzono w tym mo­zolnym kraju demokrację, powtarzał z przekonaniem że: Kapita­lizm, to wyższa konieczność w dążeniu do dobrobytu. Walczcie z komuną, na wszelkie możliwe sposoby, a demokracja zwycięży. Cięcia i osz­częd­no­ści, stanowią nieuniknioną konsekwen­cję rozwoju. Skończmy z socjalną pomocą państwa, a uzyskamy najtańszą na świecie, siłę roboczą, przez co przyciągniemy globalnych inwesto­rów.
Miłe to były słowa dla masońskiej racji stanu. Leszek Balcówka pochodził z żydowskiej rodziny, która zaraz po wojnie, osiedliła się na terenie kra­ju.
Wykształcenie otrzymał właściwe, wyróżniając się działalno­ścią w organizacjach młodzieżowych, czym zasłużył na zagra­niczne stypen­dium Harvarda[12]. Żydom nie ciężko było wyjeżdżać, gdyż śro­do­wiska wiadome, przychylnie dbały o wykształcenie swoich, którzy mieli okazać się „przydatni”, w zmianie systemu na nowy.
Dubieniecki wiedział, że nawet lekkie zaburzenie, spowoduje przebudzenie się ludu. Mogłoby to spowodować wielką rozsypkę i de­montaż systemu, na ten moment dziejowy, bardzo solidnego. Ca­łość runęłaby z posad i legła pod strzechą. Koniecznością stałaby się orga­nizacja kolejnych wojen, aby przywrócić upragniony ład. Najgo­rzej miał z tymi, co uwierzyli w niezwykłe rzeczy, związane z rolą dziejową, wybitnej jednostki.
Niektórzy reprezentanci plebsu rozegrali jakąś tam partię szachów, nawet otrzymali zacną nagrodę Jobla, ale żeby występować przeciw „ręce, która karmi”, w obronie rzekomej demo­kracji: – To już, kurwa, drobna przesada była! – raczył w złości akla­mować Pułkow­nik.   
Niekontrolowana destabilizacja – jako zryw społeczny –  znacz­nie różni się od lokalnych wojen, na których dostawcy wojsko­wego sprzę­tu, zarabiają miliony. Taki powszechny konflikt, mógłby załamać rynek i spowodować, że ludzie targani jakąś ideą, powiedzie­liby dla systemu „dość”. Nie daliby się ujarzmić prostymi metodami, a to spotęgowa­łoby siłę, z którą należałoby mierzyć się z watahą.
Sowie­tom, przeciwstawić trzeba było Hitlera, ale ile to proble­mów zrodziło z wyjaśnieniami. Dlaczego Watykan podpisał z Rzeszą konkordat i po­bło­gosławił nordycki oręż? W końcu, po latach tworze­nia, znalazły się dokumenty, mówiące o tym, że to papież był (stał się) naczelnym spi­skowcem i oponentem faszyzmu. Watykan był po­trze­b­ny do rządzenia – nie mógł stać się morderczy.
Oceniając dalekosiężne skutki, to nie była zbyt wygórowana cena, którą poniósł globalny kapitalizm, dążący do izolacji „czerwonej zarazy”.
Dawniej, w powstrzymaniu takich zjawisk, pomagały stosy, które zapłonęły, nasycone tłuszczem durniów; trawiąc tych, którzy nie chcieli normalizacji stosunków z lożą. Największy grzech stanowiło edu­kowa­nie hołoty, czy wprowa­dzanie do powszechnego obiegu, me­dycznych suplementów, do których dostępu, to stado jucznych bara­nów, nie uzyskało należnego im prawa. Współcześnie, nie opracowano dość dobrej metody, gdyż nauczono się do perfekcji sterować masami, a skoro to działa, to po cholerę się narażać etycznemu współczuciu tro­skliwych ludów, mordując dur­nych barbarzyńców, na oczach ka­mer i interneto­wych serwisów. Systemowi udaje się gładzić siedem milionów ludzi rocznie. Umierają z głodu, a gówno to kogo obchodzi, gdyż każde społeczeństwo ma własne problemy. Skupiają się na mor­dach Stalina, wierząc że nic tak strasznego, nie mogłoby się już powtó­rzyć. Największym sukcesem systemu bywa uśpienie czujności.
System, nigdy nie pragnął destabilizacji, bo dobrze osadza się społecznie, odkształca i stale formuje. Przez to, stale zyskiwał oraz mógł kontrolować każdego, postępując w prosty sposób. Żaden rozpad nie był w interesie zacnych mocodawców Pułkownika, którzy woleli spokój i rozwój, od pożogi. Uzależniali ludzi od swoich produktów oraz dyktowanych globalnie trendów. Narzucali modę, a z nią każdą, nawet najdrobniejszą rzecz. Wszyst­ko, o czym myślano i czyniono, wynikało z wielkiej projekcji. Nie mogli tego zaburzać żadni lawiranci, bo system raz nadwyrężony, mógłby zebrać żniwo światowych dysy­dentów. Proteuszy[13], nazywano (zupełnie niesłusznie zarzucając im pe­jo­ra­tywną cechę): „Sowietami”, „marksistami”, „socjalistami”, „le­wa­kami”, „komunistami”, itd. 
Dubieniecki wiele rozmyślał. Przez lata ćwiczeń wyobraźni, wymo­delował właściwy obraz człowieka, dzięki któremu, mógł teraz racjo­nalnie podejmować decyzje, opierając się na narzędziach. Kształt takiego humanoida był prosty: dwie ręce, dwie nogi, pompa i kompost – nic mniej i nadto więcej. Nie było tu miejsca na sentymenty czy zwykłą litość. Człowiek to mięso, jak zwierzę możliwe do przyspo­sobienia i odpowiedniego chowu. Obrót ludźmi oburza społeczeństwo, dlatego jak mniej wiedzą, tym lepiej śpią. Klientów miewał z różnymi upodobaniami; jedni potrze­bowali romantycznego seksu, a inni zno­wuż perwersyjnej eks­tazy. Trafiali się też tacy, którzy lubili robić to odmiennie, a ludzki ból sprawiał im wyjątkową radość. No, czemu nie? – jak dobrze pła­cili.
Prze­szkody stanowią główną przyczynę sprawczą, powodującą prze­stoje w produkcji oraz spowal­niają rozwój każdego biznesu. Etyka i moralność to dwie „siostry wtycz­ki”, które otrzymały dozgonny[14] za­kaz salonowy, gdy w danym miejscu, Pułkow­nik robił interesy.  
 Upodobania brutalnej klienteli, należy chcieć zrozumieć. Życie jest kwestią perspektywy, tak samo jak ból, śmierć – nieodzowne skład­niki naszego jestestwa, stanowiące o tym, że wciąż trwamy. Tak to już bywa, gdy działa ogromny stres, a pieniądze i władzę, dzierżą w dłoniach osoby, nie do końca stabilne emocjonalnie. System wygania moralizatorów i tych, którzy usiłują go zmienić. Raz rozpędzona ma­china musi działać i nie ma w tym miejsca na błędy. Rozpierducha społeczna trafiła do lamusa[15], bezkompromisowo kończąc rewolucje i spory. Żadnych niekontrolowanych zaburzeń od normy. Życie w nad­zo­rze – to idée fixe[16] ontologicznej[17] rzeczywistości, porażone do­mniemaną supremacją człowieka nad bytem i samoświadomością. Gdyby dwunóg prowadził żywot pod nadzorem, to wiedziałby o tym, skutecznie broniąc się przed zniewoleniem.
Człowiek, przywiązany do sklepowej półki, w świadomej nie­woli, ma przemożny wpływ na świat. Ciche przywłaszczenie życiowej prze­strzeni, następuje nad tym, który nie rozumie, iż stale kontrolo­wany, traci myśli, a dominacja zyskuje przewagę nad świadomością, która już nie jest zależna od niego. Proces ten, określa się „nowocze­sną projekcją”. Wspólny sukces, prowadzonych od wielu lat, dostoj­nych badań, porównań i eksperymentów.
Żywy, społeczny organizm, daje się w końcu formować. Daw­niej, myślano że pla­styczna ludzka masa, do której w porównaniu spro­wadzono zbioro­wość, nie ustąpi, stawiając opór przy najmniejszej próbie modelowa­nia. Starano się odnosić to do czasu, miejsca we wszechświe­cie, aż pewnego, znamien­nego dnia, uświadomiono sobie, że to idealnie pasuje do ludzkiej materii. Wówczas, system był w sta­nie odbyć pierwszą po­dróż w cza­sie.
Odkrycie to, przyczyniło się realnie do wpływania na bieg dzie­jów. Od tego momentu, kroniki loży, nie wspominały po­trzeby istnie­nia Najwyższej Istoty. W miejscu dawnego Konstruktora, usado­wił się mistrz… Ludzkość wreszcie należy do nas – zapisano.   
System rozumie, że nikt za darmo, niczego nie zrobi, a każdy w swoim działaniu, ma określony interes. Podstawowa zasada człowie­czego życia, to przetrwanie, które wiąże się z zaspokojeniem głodu i potrzeb bytowych. Kiedy zostanie to spełnione, człowiek za­czyna my­śleć, kierując doznania w przyjemności, oferowane dla ciała i du­cha. System musi go w tym ograniczać, bo jako kreatywna istota, człowiek mógłby za dużo zażądać.
Wielość tych roszczeń, mogłaby zniszczyć machinę, naruszając jej z dawna utrwaloną strukturę. Do­brze jest, jak tylko niewielka ilość ludzi ma dostęp do możliwości, a reszcie jest to sztucznie dawkowane. Mają tym samym cel. W życiu codziennym, zbyt­nio nie wychylają się ponad przecięt­ność, trawiąc się szarością jak obrzydliwe robactwo, cieszą się na widok padliny.
Marzenia nie są potrzebne – liczy się cel.  
Dubieniecki nie mógł odczuwać litości. Wiedział, że służy wła­sną osobą, znacznie większej sprawie. Jego polgarski dom, był jed­nym, z wielu zgromadzonych i rządzonych, przez światowe króle­stwo wielkiej loży. Król dozwalał dworzanom na różne sprawunki, dzięki czemu stali się dysponentami wszelakich wygód, osiągalnych w pokła­dach tego świata. Bogacili się i dbali, żeby trochę dawać innym. Odpo­wied­nie wychowanie i kształcenie: to nowe, nieużytkowane jesz­cze żywe zasoby. W ludzi należało inwestować. Najważniejszy był czło­wiek; o niego toczyła się walka. Zwierzęta i świat zostały już prak­tycz­nie ujarzmione. Szarzy zjadacze chleba, stanowią ogniwo, łączące biz­nes i pieniądze. Ukoronowaniem tego, co dla systemu mogło za­pewnić przy­jemność i zysk, był człowiek. 
Potrzeba pozostawania we wspólnocie, związana z tym ko­niecz­no­ści akceptacji czy możliwość rozwoju, sprawia że ludzie, dążąc do bycia wyżej w hierarchii stanów, mimo iż głoszą zasady chrześci­jańskie, są w stanie działać odmiennie. Jedno drugiemu nie może prze­szkadzać.
Własna dupa jest najważniejsza, a dupulka jest jak ra­cja, każdy ma własną (pewne antygejowskie hasło głosiło dość po­wszechnie: „Du­pa nie jest od ruchania, tylko od srania”). System stanowi w tym prawdę, która jest jedyna i właściwa, jako droga w dążeniu do celu.
Tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę, rozpoczyna się komercjalizacja, odno­sząca się nawet do eksploatacji odbytu.
Dubieniecki rozumiał to, obchodząc się z cywilizacją po mi­strzowsku.
– Zaciągając się cygarem, w towarzystwie mojej ukochanej whisky, mogę czuć się naprawdę dobrze – powtarzał sobie Pułkownik. – W moim towarzystwie, jestem spełniony – tłumaczył. – Nieustanny głos przebacze­nia – pomrukiwał, przeciągając się leniwie w wysłużo­nym fotelu. Poczuł się znudzony tą fasadą. – Przydałaby się jakaś młódka, która zrobiłaby mi arcydobrze – pomyślał.   
Niewiele trzeba czasu, aby życzenie to stało się faktem. Dubie­niecki nacisnął na klawisz komórki, a po niedługim czasie, do pokoju wszedł Alonzo. Wielki dryblas, który kierował sutenerstwem w Bruk­seli, z którego zyski czerpali mocodawcy Dubienieckiego.
– Hello, Mr. Pułkownik – said Alonzo and gives self-hand to Mr. Dubi­eniecki.
– Hello, Alonzo. I would like one of yours bitches – said Dubieniecki. – Only young. You know how I like it.
– Of course, Mr. Pułkownik. I’ve got some for you – said Alonzo. It’s really cute, and have the same nice preferred like I. – Dics and ass, so nice and pleasure – said Alonzo.
– Shore – said Dubieniecki. – Only quickly, because I’m busy now and need some tasty peach.   
– Ok, your wish is my command – said Alonzo and close the door.
– Co za paryska kurwa męska! – burknął do siebie Pułkownik. – Przy­najmniej sprowadzi mi jakąś małolatę, której będę mógł wetknąć pa­lec w młodą skorupkę, nie zapominając o pięknym kuperku. – Ostry seks, to po siedemdziesiątce, adekwatne podejście do spraw. – Skoro mogę, to czemu mam nie skosztować – przekonywał się dość głośno, wciąż do sie­bie. – A może zamówię chłopaczka? – kontemplował. – W końcu, uczy­niliśmy „pedałów” sojusznikami i daliśmy im prawa – westchnął.
Parsknął śmiechem, uzbrajając się w maskę sarkazmu. Nieraz tak czynił, ciesząc się w najlepszym towarzystwie, rozprawiając mono­logi. Śmiali się z tego wspólnie, gdy w pobliżu był Chawranek i Mozre, zdając się być każdorazowo rozbawionymi. Powtarzane żarty ich nie krępowały, a utarte grymasy i gesty, za każdym podejściem, były od­krywane na nowo. Poznawanie tych samych rzeczy, umożliwia ich do­głębne zrozumienie.
– Te emusie[18], są czasem ładniejsze od tych puderniczek, które mijam na ulicach – pomyślał. – Dajemy ich, ładując pod duchownych dostoj­ników.
            Tak przypuszczał, ale nie był pewny. Opierał się na intuicji oraz tym, co powiedział mu Alonzo. Cały ten bajzel należał do niego, ale Alonzo mógł coś kombinować. Pułkownik zdawał sobie sprawę, że zapotrzebowanie było duże, ale wśród tej kasty, głównie na dzieci.
– Uwielbiają się z nimi parzyć, a przy tym płacą najlepiej. – Z tego, co mówił Alonzo, tak by to wychodziło… – przemawiał do siebie. Spokoju nie dawała mu kwestia małolatów. Dzięki zastosowaniu nowych mie­szanek, przy produkcji pokarmów, dzieci rosły szybciej i osiągały zdol­no­ści reprodukcyjne, a tym samym, wzrastało zainteresowanie spra­wami wiadomymi. Skutek uboczny dotknął światowego pospól­stwa, które nie pojęło nagłego wzrostu nadpobudliwości wśród po­ciech. W przeciwwadze wdrożono „Gen O”, który zneutralizował mę­ską siłę roz­rodczą i stał się impulsem do wytworzenia idealnego ko­chanka, tak zniewieściałego i subtelnego jak kobieta.
            Pułkownik zatrzymał się. Nie mógł nad tym dalej delibero­wać[19]. Przyblokowała go subtelna myśl, o tym że ktoś mógłby chcieć dokonywać nacisków, odkryć tajemnicę. Udział w biznesie był nie do po­myślenia. Chodził i zastanawiał się. Przekonany był o tym, że fi­nansu­jąc światowe badania, będą zawsze w stanie zablokować to, co mo­głoby zapoczątkować wypłynięcie ważnych informacji.  
Główny klucz – genetyka, został zamknięty w sejfie, do którego trzymała straż religia. – …ale, chcą mieć kurwa, udziały w domach! – wrzasnął. – To wkur­wia mój portfel! – drżał z zawiści Dubieniecki. – Skoro portfel się wkur­wia, ja jestem niepocieszony – powtarzał.  
Pułkownik, pomimo tego, ogólnie był tym faktem ucieszony. Zabawy z młodymi dziewczynami, sprowadzonymi do pracy z różnych stron świata, sprawiały mu od lat niezmienną radość.
Nie przejmował się na zaś błahostkami, które mogłyby przy­blokować jego apetyt na miłość. Małostkowe sprawy pozostawiał takim wyrobnikom, jak Alon­zo.
W wolnej chwili, delektował się młodością. Jeżeli jakaś szkar­łatna[20] pupcia sprawiła się dobrze, mogła z czasem liczyć na lepszą karierę i porządniejszą kaskę. Były, dość powszechnie, jakieś niedoro­bione – jednak, to znamię czasów, odcisnęło się na kształcie kobiecych ud, co odnotował Pułkownik, obserwując różne okazy.
 Niekiedy wspominał z sentymentem Nanę, która miała pierś wydatną, rozłożyste bioderko, a gdy sięgnął pamięcią, to czuł na swo­im przyrodzeniu, zaciśniętą, zwilżoną gródź[21], która egzystowała nie­wy­dzielona, od czasu, gdy przeszła ostatnie wietrzenie. Współcze­sne kobiety wydawały mu się zbyt płaskie.
Nie w smak mu była taka mia­ra, bo gust nie mógł być obe­lżywy, szczególnie odnosząc wzgląd do ku­perka, który źrenicą oka wi­dywał, miarowo ukształtowany. – Cipa jak cipa, oby nie locha – pocie­szał się Pułkownik. – Liczy się, ale co in­nego – dodawał. – No cóż! Nie ma co narzekać – mawiał. – Taki świat tworzy nam ta zasrana żyw­ność, którą sami im serwujemy. – Moda i te style dopełniają reszty – mruczał, przepełniony żalem, którego prze­cież nie pojmował, od­rzu­cając jako gorszącą siłę emocji. – Takie sobie gówna hodujemy, to teraz musimy pocierpieć – tłumaczył.  
Odpowiedzią na małą – że tak ujmiemy – niedogodność, była produkcja materiału genetycznego, umożliwiająca tworzenie dowolnie wybranych modeli.
W zaciszu gabinetu i oczekiwaniu na panienkę, Pułkownika wy­raźnie drgnęło na wspomnienia. Być może była to gra wstępna, w której bił się z myślami, chcąc przygotować się do odpowiedniej za­bawy, wybrać strategię pieszczot czy też ustalić kolejność ciupciania wyło­mów.  





[1] Whisky [wym. łiski] – z ang., mocna wódka wytrawna, produkowana głównie ze słodu jęcz­miennego i żyta.
[2] Tu: niewolne od sprzeciwu.
[3] Kamel – pogardliwie o przedstawicielach ludności państw arabskich, ewentualnie o wyznaw­cach religii muzułmańskiej.
[4] Koran – święta księga islamu, której autorstwo przypisuje się Mahometowi. Powstał w VII w. n.e. Podyktowany Prorokowi przez archanioła Dżibrila (Gabriela). Koran oznacza „recytację”, a tra­dycja przypisuje jego powstanie Allahowi.
[5] Jawiące się wspólnotą – tu: „będąc postrzegane, jako wspólnota”.
[6] Suweren – niezależny, średniowieczny władca”. Współcześnie „o tych, którzy mają władzę.
[7] Fantasmagoria – fantastyczna wizja stworzona przez nadwrażliwą wyobraźnię.
[8] Polityka rzymskich władców, zmierzająca do zapewnienia rozrywek ludowi.
[9] Rolls-royce – samochód marki Rolls-Royce.
[10] Dolce & Gabbana – włoski dom mody, założony przez Domenico Dolce i Stefano Gabbana w 1985 roku we Włoszech. Słynie z produkcji ekskluzywnych ubrań oraz kosmetyków.
[11] Określenia używek, w użyciu mowy potocznej.
[12] Harvard – uczelnia wyższa w Stanach Zjednoczonych Ameryki Pn., udzielająca stypendiów dla stu­den­tów z różnych krajów świata, wyróżniających się spośród krajów objętych wsparciem.
[13] Proteusz – w mitologii greckiej, bóstwo morskie, posiadające dar wieszczenia i przybierania naj­roz­maitszych postaci. W pospolitym określeniu: „człowiek o zmiennej naturze”.
[14] Dozgonny – „trwający lub mający trwać do końca życia”.
[15] Lamus – „skład starych rzeczy”. Pot. „trafić na skład tych rzeczy”, „być uwstecznionym, niena­dążającym za rozwojem”.
[16] Idée fixe – z fr. „natrętna myśl”, pomysł stale zaprzątający umysł; chorobliwe opanowanie psy­chiki przez nawracającą myśl, ideę prześladowczą.
[17] Ontologia – nauka o wszystkim, co jest.
[18] Od emo – forma subkultury młodzieżowej, charakteryzująca się ubiorem i zachowaniem. Emo noszą obcisłe spodnie rurki i malują się, bez względu na płeć, noszą włosy z charakterystyczną grzywką, równo przyciętą.
[19] Deliberacja – rozważanie czegoś lub naradzanie się nad czymś.
[20] Szkarłat – „kolor ciemnoczerwony” lub „tkanina takiego koloru”. Tu: w znaczeniu „oznaki czy­jejś wysokiej godności”, co oznacza „najlepsze pupy w branży”.
[21] Gródź – pionowa przegroda kadłuba statku, dzieląca wnętrze na przedziały lub też jakaś wy­dzielona część albo w górnictwie, przepierzenie wentylacyjne stawiane wzdłuż ślepego wyrobi­ska.

Fragment satyry Kaczkoduk przejmuje ster!

Dubieniecki wiedział jak zarobić na sprawnie działającym systemie



Reakcje:

0 komentarze:

Post a Comment

Polecamy

Labels

"Goryle we mgle" (1) 1939 r. (1) 500 plus (2) Abraham (1) Abraham Joshua Heschel (1) Adam (1) Adam Mickiewicz (1) Adolf Hitler (2) afery (1) Afryka (1) Agatka (2) agent (1) akcyza (1) aktywność (1) Al-Imran (1) Alela (1) alkohol (2) alkoholizm (1) Ameryka (1) Ameryka Południowa (1) amok (1) anal (2) analiza (1) anecdote (1) angel (3) angels (1) Anglia (1) Aniela Dulska (1) anioł (27) anioł stróż (1) aniołowie (2) Anne Applebaum (2) Anton Szandor LaVey (8) antyk (1) aplikacje (1) Apokalipsa (5) Arabowie (1) Arakad (1) area (1) Armagedon (3) Armia Ludowa (2) Armillaria mellea (1) Aron ha-kodesz (1) artworks (1) aszera (1) atak energetyczny (1) atak psychiczny (1) Augustyn (2) Autumn (5) autumnal weather (2) awareness raising (1) Babel (1) Babilon (1) Baltic (1) Baltic Sea (1) bastion (1) beauty flowers (6) beauty plants (4) begonia (1) Beliar (1) bell (1) Belzebuba (1) Bereza Kartuska (1) bestseller (1) bezrobocie (2) bezrobotny (2) Biblia (27) Biblia Szatana (8) biblioteki (1) bigos (1) Birobidżan (1) biuro (1) bladder (1) Bliski Wschód (1) bliskość (1) Blok Wschodni (1) Bóg (5) ból dupy (1) bóle rodzącej (1) Bolivar Belicosos Finos (1) book (2) brak kontroli (1) Brama Erebu (1) Bruksela (2) buchanie (1) building (1) buildings (1) burdel (1) całun (1) cathedral (1) cele (1) celebracja (2) Chawa (1) cherub (1) choroba (1) chrześcijaństwo (6) church (2) cierpienie (1) cieśla (1) city (3) clapper (1) clean (1) coaching (2) collegium funeraticia (1) colorful (1) columbarium (1) Columbus Day (1) communist (1) contest (1) context (1) cooled (1) cooperates (1) country (2) Creator (1) curriculum vitae (1) cv (2) ćwiczenie (1) cygaro (1) cykl życia (1) cymbały (1) cytaty (1) cywilizacja (1) czar (1) czasy przełomu (1) Czechy (1) człowiek (26) czyściec (1) Dadźbog (1) dam (1) Dąmbscy (1) damska pupa (1) dandelion (1) Dawne dzieje Izraela (1) death (1) demokracja (1) demon (5) demony (2) diabeł (2) dialog (1) dialogue (1) Diana Fossey (1) diatryba (1) dildo (2) Dni Miasta (1) dobro (2) doktryna (3) dokumenty (3) dokumenty aplikacyjne (3) dom (1) Donald J. Trump (1) Donald Tusk (1) Donatan Tursek (3) draczka (1) draka (1) druga Irlandia (1) druk (1) Dubieniecki (12) dupa (1) dust (1) dusza (1) Dżebel el Akra (1) Dziady (1) dzieci (1) dziecko (1) dziedzictwo (9) dziedziczenie (1) dzieje (1) dzieje aniołów (1) dzieło (1) Dzień Sądu (1) Echinopsis (1) echinus (1) Eden (2) edukacja (1) egzorcyzm (1) Eisenbach Artur (1) eksperyment (1) ekstremum (1) El (3) el sebaot (2) elity (1) elity polskie (3) emanacja (1) emancypacja (1) emancypacja Żydów (1) emendatio (1) emeryt (1) emigracja (1) En Gedi (1) endemita (1) environmentalist (1) Er (1) Erem (7) Eremita (2) erotyka (1) erotyzm (1) Etemenanki (1) etnografia (1) Europa (2) Ewa (1) factory (1) fejk (1) fekalia (1) Feralia (1) feudalizm (2) field (1) filozofia (2) flower (5) flowers (6) folwark (1) fragment (41) fragment satyry (13) fragment tekstu (9) franciszkanie (1) from over the Baltic Sea (1) Fryderyk Engels (2) fuckingroom (1) fuksja (1) fundamentalizm (1) funkcje (1) Gabriel Amorth (1) galeria (5) gallery (20) garden (4) gardening (2) Gdańsk (1) gej (1) geje (1) geniusz (1) geszeft (1) Giżycko (1) Glenlivelt (1) głód (1) God (2) gofry (1) gołąbki (1) gorszy sort (1) goryl (1) gospodarka (1) gossip (1) gra (1) grasses (1) grassland (2) green (1) green pea (1) green plants (1) ground (1) grupa (1) grzech (2) grzyby (1) grzyby jadalne (1) GS (1) Gubałówka (1) gwarancje (1) heaven (1) Hebrew (1) herbata (1) heretyk (1) Heritage (2) historia (9) historyk (1) hiszpańska inkwizycja (1) home (1) homocentryzm (1) homoseksualizm (2) human (1) idea (1) ideologia (1) IHWH (1) II RP (1) III RP (1) III Rzesza (2) in the garden (3) Inbal (4) Indie (1) informacje (1) inhumacja (1) Innocenty IV (1) instrument muzyczny (1) interview (1) intryga (1) Ireland (1) Irelannd (1) Irlandia (2) irrigates (1) islam (1) istnienie (1) Izrael (4) Jakub (1) Jarosław Dumanowski (1) jebitnie (1) Jeruzalem (1) Jerzy Krasiulec (1) jesień (1) Jeszurun (1) jezioro Czos (1) Jezus (4) Jezus z Nazaretu (1) Josef Stalin (2) Joseph Smith (1) Joshue ben Qorch (1) Józef (1) Józef Flawiusz (1) Józef Maciejowik (1) Józef Stalin (2) Józef Topolski (1) judaizm (2) junona (1) kaczka (1) kaczka z kaszą (1) Kaczkoduk (44) Kaczkoduk przejmuje ster! (46) kaktus (1) Kalifornia (1) Kanaan (1) Kapitał (3) kapitalizm (2) kapłan (1) kapusta (1) kara (1) kardamon (1) kariera (1) Karl Popper (1) Karol Marks (5) Karta praw podstawowych (1) Kartezjusz (1) katolicyzm (1) kawa (1) Kętrzyn (1) kettle (1) kibuc (1) kiełbasa (1) kiełbasa mazurska (1) kiermasy (1) kłamstwo (3) klątwa (1) kluski (1) knowledge (1) kobieta (1) kochanka (1) komedia (5) komuniści (4) Komunistyczna Partia Chin (1) komunizm (7) konflikty (2) koniunktura (1) Konopnicka (1) Konstytucja (1) kopiec (1) kopiec Czerniakowski (1) kopiec Kościuszki (1) kopiec Unii Lubeskiej (1) korale (1) Koran (2) kormoran (1) kornik (1) kościół (6) Kościół katolicki (1) kot (1) kpina (1) kradzież (1) kraj (1) krajobraz (1) Kraków (1) kremacja (1) Kresy (1) krew (1) krokusy (1) Król Dawid (1) kropla (1) krótka forma (5) Krutyń (1) Krutynia (1) Krzysztof Jackuń (1) Krzysztof Kolumb (1) krzywda (1) książka (27) książki (1) Księga Aniołów (4) Księga Dżungli (1) Księga Henocha (3) Księga Hioba (1) Księga Izajasza (2) Księga Mormona (1) Księga Razjela (1) Księga Rodzaju (6) Księga Wyjścia (2) Księga Życia (2) księgi (1) kuchnia (5) kuchnia regionalna (3) kuksiołki (1) kuksiołki mazurskie (1) kulinaria (6) kult (1) kultura (4) kura z grzybami (1) kurczak (1) kurczak w śmietanie (1) kusiciel (1) kuszenie (1) Kuta (1) kwiaty (3) lake (1) land (1) landscape (4) las (1) leaf (1) leaves (1) leczenie (1) lek (1) Lemuria (1) leninizm (1) lesbijka (2) Lew Trocki (1) lewak (2) lewita (1) licytacja (1) Lilit (1) list czytelnika (1) list motywacyjny (2) literatura (5) local government (1) łodyga (1) łodyga przeciwieństw (1) lokalnie (1) Londyn (1) los (2) loża (1) Lucanus (1) Lucyfer (2) lucyferianizm (1) Ludowe Wojsko Polskie (1) Ludwik Krzywicki (1) ludzie (4) ludzkość (1) Lwów (1) Łysoczoły (1) magia (2) magnateria (1) mały człowiek (1) małżeństwo (1) manes (1) manufaktura (1) Marco Tosatti (1) Maria Magdalena (1) marksizm (2) Maryja (2) masoni (1) masturbacja (1) Masuria (11) materializm historyczny (6) Matylda (2) mauzoleum (1) Mazury (8) meadow (3) mean (1) Mela (1) Metamorfozy (1) mężczyzna (1) miasto (1) mięso (3) mieszkanie (1) Mikołajki (1) miłość (3) młodzież (1) Mojżesz (1) monster (1) monument (1) Mora (2) moralność (1) mord (2) mormoni (1) Morze Bałtyckie (1) możliwości (1) Mrągowo (5) mur berliński (1) mushrooms (1) muzułmanin (1) N (1) Nabrod (1) Nabuchodonozor II (1) należna pomoc (1) name (1) Nana (2) narkotyki (1) natarcie (1) NATO (1) natural environment (1) nature (5) nature gallery (9) nature monuments (1) neighborhood (1) Nemrod (1) Niebo (4) niepodległość (1) niewolnictwo (1) Nimrod (1) Noe (1) November (1) Nowe Jeruzalem (1) Nowoczesna (1) Nowy Testament (1) o książkach (3) obchody (2) obrzęd (2) obyczaje (5) ochrona dzieci (1) ochrona praw (1) odkrycia geograficzne (1) Ofelia Tasiemiec (2) ogród (1) ojciec (1) okres starożytny (1) określenie (1) old city (1) Olsztyn (2) Onan (1) onanizm (1) opętanie (1) opieńka miodowa (1) opinia (1) opinion (1) opis literacki (1) opowiadanie (4) orientacja seksualna (2) ORMO (1) Orwell (1) outflow (1) owczarek podhalański (2) owczarek z Tatr (2) Owidiusz (1) padlina (1) Pan (1) Pan Zastępów (4) państwo (1) Państwo Islamskie (1) Państwo Środka (1) Państwo Żydowskie (1) papież (1) Park Słowackiego (1) Paryż (1) pentagram (1) Penuel (1) PESEL (1) pętla (1) photo (13) photography (11) piasek (1) picie (1) picture (6) pictures (3) piekielna diatryba (1) piekło (1) pieniądze (1) pieprznik (1) Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo (25) pies (1) piosenka (1) pipe (1) PiS (2) Pius XII (1) place (3) places (2) plan (1) plants (5) Platon (1) płeć (1) PO (2) pochówek (2) podniecenie (1) poezja (3) pogrzeb (2) pogrzeb kawalera (1) pogrzeb panny (1) pojęcie (1) pokój do seksu (1) Polacy (1) Polak (1) Poland (4) Polgar (2) polish people (1) political fiction (2) politicians (1) polityka (3) Polska (13) Polska Partia Robotnicza (1) polski pies górski (1) pomoc (1) pomoc rodzinie (1) pomoc społeczna (3) porady (6) porzucenie (1) poszukiwanie pracy (1) potop (1) potrawa (1) potrawy (3) potrawy z mięsa (1) powieść (21) powieść satyryczna (32) powstanie warszawskie (1) pozór (2) praca (1) pragnienie (1) prawa (1) prawa mniejszości (1) prawa podstawowe (1) prawda (5) prawda o aniołach (1) prawo (2) prawodawca (1) prezes (1) PRL (9) próbka tekstu (1) problemy (1) profanum (1) proroctwa (1) proroctwo (2) Proroctwo trzech (1) Prorok (1) prosaic form (1) prostytucja (2) Protais Zigiranyirazo (1) proza (2) przekleństwo (3) przemiany (2) Przemilczeć Armagedon (13) przepis (2) przepowiednia (1) przyjaciel (1) przyjaźń (1) przypis (1) przyprawy (1) przyroda (1) Publiusz Ovidius Naso (1) Pułkownik (3) pupa (1) PZPR (1) rain (1) raining (1) raróg (1) realny socjalizm (3) recensio (1) recenzja (5) recenzja historyczna (1) recenzja literacka (2) recenzje (5) recenzje literackie (5) refleksja (3) refleksje (3) reformy (2) region (1) reguła (1) Reichskonkordat (1) relacje (1) religia (16) Rewolucja Październikowa (1) rezydencja Pułkownika (1) Richard Elliot (1) RIP (1) rody polski (1) rodzina (4) rok obrzędowy (1) Ron Howard (1) rose (3) roses (1) Rosja (6) rośliny (2) rośliny gruboszowate (1) rosół (1) róża (1) Róża Luksemburg (1) Rozdział pierwszy (1) rozstanie (1) rozważania (2) rozwieracz (1) Rudyard Kipling (2) Rumunia (1) Russia (1) Russia Federation (1) Rwanda (1) Rydz (1) rytuał (1) rząd londyński (1) rządy (1) Rzym (1) sacrum (1) sądy (1) saga (1) saga aniołów (1) sakiewka (1) Sansenoj (1) Sapon (1) sarkazm (1) satanizm (8) satyra (49) satyra polityczna (19) Sea (1) sędziowie (1) SEEiK (64) seeik.pl (82) sekretarka (1) seks (5) seks analny (2) seksualność (2) Semangelof (1) Senoj (1) Seria: Prowincjonalna (1) Set (2) sex (2) sex na świecie (1) sheep-dog (2) short text (2) siekiera (1) siły natury (1) Singing in the Rain (1) sintoizm (1) skuteczność (1) skutki (1) SLD (2) Śledź (1) slogans (1) Słowacja (1) Słowianie (1) sługa (1) sługus (1) śmierć (4) śmieszność (2) śmieszny tekst (6) socjal (1) socjalizm (3) Solidarność (1) solidaruch (1) Sophie Neveu (1) społeczeństwo (2) społeczność (2) sprzedaż (1) sraczka (1) środki alkoholowe (1) środowisko (1) Stanisław Gruszczyński (1) starożytność (1) Stary Testament (2) Stasiu Bułka (1) state (1) state farm (1) stawki (1) ster (1) sterowanie (1) store shelves (1) stories (1) stosunek (1) stosunki (1) STTL (1) Stwórca (13) stworzenie (2) styl jebitny (1) succulentus (1) sukces (1) sukulenty (1) surowce (1) Swaróg (1) sweet flowers (4) świat (2) Świat Książki (1) światy (1) święta (1) Święta Inkwizycja (2) święto (1) święty (1) świnia (2) symbol (3) synkretyzm (1) system (3) szacunek (1) szanse (1) szatan (13) szatański (1) Szczachy Dolne (1) Szema (1) Szeol (2) Szinear (1) Szkocja (1) szkolenia (1) szlachta (1) sztuka (1) Sztuka kochania (2) sztuka miłości (1) sztuka pisana (1) Szua (1) szwadrony śmierci (1) Takie sobie bajeczki (1) Talmud (1) Tamar (1) Tatra (1) technika (2) tekst (1) terapia (1) The Fall (2) The First War in Heaven (2) The Jews (1) The Ten Sfirot (1) The Zohar (1) toga (1) toilet paper (1) tolerance (1) tolerancja (1) Tom Hanks (1) tomatoes (1) town (3) tradycja (10) tragedia (1) translate (1) travel (3) trees (2) Tron (1) trudności (1) trunek (1) trylogia (1) trylogia aniołów (6) Turcja (1) twórczość (1) ubój (1) uchodźcy (1) ucieczka z kraju (1) uczciwość (1) UE (4) upadek (1) UPaP (30) upap.eu (29) Urel (1) Urgal (1) urok (1) urzędy pracy (1) USA (2) utwór (4) utwory poetyckie (3) uzależnienia (1) Uziel (12) Uziel Mora (4) uzielmora.eu (3) view (3) vinegar (1) wafelnica (1) wafle (1) walk (1) walka (1) wampir (1) wampiryzm (1) war (1) Warchołów (1) Warszawa (2) wartości (1) waterfall (1) Watykan (2) węzeł (1) wiara (5) wibrator (2) widzenie (1) wiek XIX (1) wieprzowina (1) wiersz (4) wiersze (3) wierszyk (2) wieża (1) wieża Babel (2) Wikingowie (1) Wiocha (2) Wiocha. Powieść jebitna (5) Wiosna (1) władza (1) władza ludowa (1) władztwo (1) Włodzimierz Lenin (1) Wojciech Jaruzelski (1) wojna (2) wojna w niebie (2) wolność (1) woods (2) world (1) wota (1) wróg (1) wsparcie państwa (1) wstęp (6) wszechrzecz (2) www.materializmhistoryczny.com (3) wycinka (1) wydanie (1) wyjazd za granicę (1) wykluczenie (1) wykluczenie społeczne (1) wyuzdany seks (1) wywiad (1) wyzwolenie Warszawy (1) z autorem o książce (1) z życia wzięte (1) zabawa (1) zabawy erotyczne (1) zabory (1) zachowanie (1) Zagraniczna depesza (1) zagrożenia (1) Zakopane (2) żałomsza (1) zaloty (1) zapowiedź (1) zarobek (1) zarobki (2) zasady (1) zasiłek (1) zastęp (1) zatrudnienie (1) zawód (1) zdjęcia (4) zgoda społeczna (1) Ziemia (4) ziemie polskie (1) ziemniaki (2) ziggurat (1) zioła (1) Zion (1) zła wróżba (1) zło (4) złorzeczenie (2) zły (1) Zoefel (1) ZSRR (11) zupa fasolowa (1) zupa grochowa (1) zupa z dyni (1) zupa ziemniaczana (1) związek (1) zwierzęta (3) życie (2) życiorys (1) Żydzi (4) żywa legenda (1)