O tym jak Maciejowik Józef przyjechał karierę robić do Łysoczołów ze Szczachów Dolnych

Łysoczoły to gmina bardzo mała, umiejscowiona w sercu województwa wartowsko-manowskiego, na skraju powiatu kur­tow­skiego. Przez gminę prze...

Thursday, 3 May 2018

Szatan i magia człowieka

O prawdziwym rytuale przejścia, o którym w dzisiejszych czasach zapomniano, można napisać wiele rozpraw. Mnie osobiście dręczą w takich sytuacjach dwa zasadnicze pytania:

Po co?
i
Czemu ma to służyć?

Od razu odpowiem: odpowiedniemu ujęciu i przedstawieniu szatana oraz magii człowieka.
Nie będę w tym artykule komplikował tego zagadnienia, opiszę to prosto.
Żadna z tych ewentualnych rozpraw nie będzie na tyle prawdziwa, aby zakończyć ten temat jednoznacznie. Nie jest to możliwe. I chyba nic już nie zetrze idei zła oraz myślenia o „szatanach i demonach”, które czyhają na duszę człowieka, zmuszając go do grzechu. Zmuszony człowiek egzystuje pod presją. Jednych ta idea wzbogaca, innych pociąga i fascynuje, a niektórych przeraża na śmierć.
Jeszcze inni stanowią obraz „bogów i magów, potrafiących czarować i odznaczać rzeczywistość”. Owi „zmiennokształtni” kiełkują w pozorze, iluzji i zmierzchu rozumu.
Wąż i niewiasta, trzeci rozdział Księgi Rodzaju, wprowadza nieprzyjaźń pomiędzy potomstwo niewiasty i węża.

„ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę”. 


Szatan i magia człowieka


Rzucone przekleństwo na rodzaj ludzki, za poznanie dobra i zła. Czym jest poznanie? Czy kara się kogoś za wiedzę? Czego symbolem może być ten opis. Przecież skazuje rodzaj ludzki na ciernie – oset, ból i nieurodzaj. Karze człowieka cierpieniem. Czy za takie wykroczenia jak poznanie, może spotkać coś równie drastycznego? Wydaje mi się, że nie i tu chodziło o coś więcej, niż tylko kuszenie czy też posłuchanie się węża i zrozumienie.

Religie karzą za wiedzę i skazują na potępienie. Dawniej mówiły, że człowiek wiedzy, to człowiek szatana. Dziś upodlają (dawne słowo, obecnie poprawne jest upadlają) ludzi, aby stworzyć tych „lepszych i gorszych”. Komu potrzebne są ich normy oraz czemu im podlegamy? Sterowani ludzi, żyją w uśpieniu.

Dobro i zło – dwie przeciwstawne części tej samej natury, oznaczać mogą jedność człowieka, który zyskał świadomość do spraw i rzeczy, których dziś my nie poznamy. Wiemy, jacy jesteśmy. Znamy doskonale historię cywilizacji, mniej historię naszego gatunku.

Poprawiam się: znamy teorię na ten temat oraz dysponujemy szczątkowymi dowodami, dając wiarę ludziom, którzy mogli celowo mijać się z prawdą.

Pojawiliśmy się 40 000 lat temu i dziś jesteśmy najbardziej rozwiniętą formą życia na Ziemi. To my, zdołaliśmy tę ziemię, podporządkować rodzajowi ludzkiemu. Zapanowaliśmy nad większością możliwych do ogarnięcia spraw. Będąc nadal słabi i marni, wobec prawdziwych sił natury.
Niewiele trzeba, aby ogołocić człowieka z siły postępu.

Ograniczamy się w wielu kwestiach, ale nasza natura, choć nastawiona na przetrwanie i wzajemną dominację, zawiera w sobie te dwie części – dobrą i złą.
Co było dobre? Istnienie w Edenie.
Co było złe? Zerwanie jabłka. Inaczej skosztowanie czegoś, co było zastrzeżone dla aniołów. Co ustawił Pan przed Edenem? Posłużymy się fragmentem:

„Wygnawszy zaś człowieka, Pan postawił przed ogrodem Eden cherubów i połyskujące ostrze, aby strzec drogi do drzewa życia”. Rdz 3,24.

Ostrze – miecz. To jest znamię wojownika, symbol armii. Człowiek za poznanie dobra i zła został odciągnięty od wieczności.
Spójrzmy na to, nieco inaczej, tak jak proponuje w mojej książce Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo.

Ludzie istnieli razem ze Stwórcą i aniołami w jednym miejscu, zwanym Erem (Niebo).Rozwinęli się i rozmnożyli, stając się silni. Poznali oręż i technologię. W pewnym momencie, poczuli że chcą być bliżej Stwórcy, na równi z aniołami.

Człowiek wyszedł z założenia, że istota równie doskonała nie może być niższa od tej, która stanowi wyznacznik owej doskonałości. Istniejąc w swoim świecie, na Ziemi, nadal stosował tę zasadę, z tym że gorsi byli inni ludzie, stanowiąc balast w dążeniu do celu.

Ludzie rozpoczęli starania, wywołując wojnę w niebie. Zostali za to wygnani, tu, na Ziemię. Eden to ogród zawierający w sobie kod życia świata, możliwy do przywrócenia równowagi, zdolny do zachowania informacji o życiu, tak aby w chwili zniszczenia go przez człowieka, był możliwy do odtworzenia.
Biblia wzmiankuje o tym, że ludzie zaczęli się rozmnażać na całej Ziemi i doprowadzili Stwórcę do wniosku, że stanowią zagrożenie. On zaczął żałować, że ich stworzył. Istota, która według ludzi jest w stanie przewidzieć wszystkie rzeczy, żałuje.
Czyż to nie dziwne?  Wielu zapewne się nad tym zastanawiało.
Człowiek musiał ukryć prawdę. Stworzono mit o szatanie, który w pewnym momencie, musiał zbyt ludziom pomagać – o czym wskazuje też i Biblia – zapragnął człowieka. Tak kochał człowieka, by pomóc Stwórcy w jego zgodnym z prawem istnieniu, stając się jego wrogiem. Szatan to „wróg”, „przeciwnik”, „oskarżyciel” – ktoś, kto chce tłumaczyć, pokazać że można coś współtworzyć. Jak tak może być? Doskonały człowiek i jakieś pertraktacje, czynione z diabłem. Ukazanie, że ludzie poszli na wygnanie, to czysta herezja. Nie! Ta opcja nie przechodzi. Trzeba to zatrzeć. Ubrudzić najwyższego Pana Zastępów, pokazać że jest demonem. Mimo iż w Biblii mówi się bezpośrednio o tym, że ludzie zostali wygnani z ogrodu Eden.

Skąd te kuszenie ludzi, skąd one?
Szatan musiałby namawiać ludzi do powrotu na właściwą drogę. Ludzkość, kiedyś i dziś, nie chciałaby słuchać. Po co? Zatem, przypisano mu to, że kusił. To miała być jego wina! Człowiek poniósł klęskę, bo próbował zniszczyć Niebo, ale nie sam to wymyślił. W ocenie ludzi, musiał zrobić to ktoś inny. Po co wspominać o szczegółach. Wiara lubuje się w uproszczeniach. Powiedziano o tym, ale nie całkiem wprost, w pismach – tylko bardziej w tradycji – wstyd było do tego się przyznać, lekko się odżegnując, znów strasząc ludzi demonami, ale tak nieoficjalnie. Znalazł się kozioł ofiarny. Upragniony winowajca. „Chciałeś dobrej ludzkości” – to teraz masz szatanie – jesteś jej najgorszą plagą. Zabierzemy twoje prawdziwe imię i rodzaj twój nazwiemy „przeciwnikiem”. Po wsze czasy będziesz niezrozumiany. Niech nienawidzą ciebie ludzie. My na tobie zarobimy. To twoja wina! Nic nam nie zrobisz, a swoje prawo wsadź sobie w tył. Stwórca nas kocha i nic nam nie zrobi. To ciebie ukarze, bo nie zdołałeś nas przekonać do dobra.  – Tak mniej więcej człowiek opisał dzieje.

W każdej wypowiedzi o szatanie i człowieku oraz magii, która ich niewątpliwie łączy, mnie osobiście irytuje powstrzymywanie się przed tłumaczeniem spraw, które nie idąc za ogólną linią polityczną, muszą pozostać najzwyczajniej przemilczane. Dlaczego magia mnie irytuje? Prosto odpowiem, że nie ma czegoś takiego jak magia, utożsamiana z wróżką czy czarodziejem. Magia ma swoje zastosowanie i jej opisywanie, jako zjawiska religijnego jest coraz lepsze, ale magia to próba włączenia człowieka w jego naturalny rytm oddziaływania na rzeczywistość. Człowiek dąży do ustanowienia w sobie prawa, które mu odebrano. Uważam, że człowiekowi wygaszono nieco możliwości percepcyjne, osłabiając go na pewnym etapie tworzenia. Uczyniono to celowo. I powiecie, być może, że jestem heretykiem. O tak! Tylko jak wytłumaczycie jedno małe zdanie:

„Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam” Rdz 1, 26.

Podobieństwo to podobieństwo, a co się z tym wiąże, siła i umiejętności. Człowiek został przyblokowany, a dzieje, które przekazuje Biblia zawierają szczątkowe informacje, których właściwe odczytywanie uznaje się za zło, nadając im status opętania (wnioskom). Mamy ślepo przyjmować wersję, bez zbędnego komentarza (dociekania). Tak było i już. Nie wiadomo jednak: co było?, gdzie było? i kiedy było?

„Oto wam daję…” Rdz 1,29

„Miałem, a teraz wam daje, dzielę się, weźcie ze sobą, bo ja mam”. Człowiek osadzony na Ziemi, miał wszystko to, co było w Niebie. Bo dostał to wszystko i miał tu żyć, aż się zmieni. Niewątpliwie, nie jest to pierwsza próba.

Wracając do satanizmu, z jednej strony czyni się bajkę dla naiwnych, strasząc diabłem, a z drugiej strony lekceważy się to, co dawniej uchodziło za coś znaczącego. Obok tego wszystkiego, co nazywamy złem, wystąpiła pewna tendencja do kultywowania poszukiwań na temat istoty człowieka. Rozpatrywane były aspekty jego pochodzenia oraz posiadania odpowiedników w innym wymiarze. Badano także możliwości wpływania człowieka na rzeczywistość. Tak powstał prawdziwy satanizm, tworzony przez przeciwników nieprawdy, dążących do uzyskania należnego człowiekowi miejsca, w pogmatwanej hierarchii bytów.
Kult i rytuał przez związki człowieka z własną naturą i operowania pokładami, niepoznanymi dotąd, może rodzić pewne niebezpieczeństwo, ale nie jest to rzecz, którą wywołać może efekt działania szatana i jego demonów. Choć katolicy uważają – jak włoski egzorcysta Gabriele Amorth, że relacja z diabłem jest możliwa. Twierdzą, że jest on nieposłuszny i zmusza człowieka do własnego stylu życia.
Postaram się wyjaśnić kilka pojęć i przybliżyć pewne znaczenie szatana i magii człowieka. Dobrze byłoby skupić się na symbolice, runach i wróżbitach oraz kartach. Nie ma jednak na to miejsca, bo artykuł stałby się książką. Stąd sprowadzę ten temat do jednej tezy. Wszelkie próby wróżbiarskie, medium czy inne parapsychologiczne sprawy, to nic innego jak grzebanie przez człowieka we własnej, uśpionej duszy. Bywa tak, że komuś coś się przypomni. I słusznie, bowiem istniejemy ciągiem, od wieków jedną duszą i stwarzającym się ciałem. Granica życia została zatarta. Człowiek nie może żyć wiecznie, ale ciałem. Duch jego jest nieśmiertelny i jako energia przemieszcza się po śmierci do nowego ciała. Inaczej: ożywcze tchnienie napełnia jedno naczynie, a następnie kolejne. Po co to jest? To najdoskonalszy mechanizm do sprawienia, aby dusza istniejąc udowodniła, że jest na tyle mądra i zgodna z prawem, aby przestrzegać ustalonych zasad. Dusza jest tu czymś doskonałym, do czego człowiek dąży, ale dysponuje jedynie tchnieniem. W tej układance, czasem jakiś mechanizm poluzuje się i ludzie przemawiają językami, których nie pamiętają czy też mają siłę, o której nie wiedzą. Odtwarza się stara pamięć z duszy. Ludzie nazywają to błędnie „opętaniem”. Zły kierunek, bo ci, którzy wiedzą jak funkcjonuje ten rząd dusz, już dawno uczynili z tego ważny mechanizm w kierowaniu losami świata. I im tu jest dobrze, bo panują nad resztą. Człowiek żyje pozorami i one go zachwycają. Nie chce uwolnić się od manipulacji, bo raz, że nie wie jak, a dwa, nie widzi w tym sensu. Utrwalony porządek jest na rękę wszystkim.  
A teraz, na poparcie tej tezy, ważny fakt. Gdyby ludzie wierzyli w to, co głoszą, to wiedzieliby, że Stwórca przyjdzie ich rozliczyć. Ten moment musi w końcu nastąpić, ale potrzebne są do spełnienia ważne warunki. Nie gromadziliby dóbr tylko dla siebie. Nie wyzyskiwaliby innych i nie głodzili narodów. Nie nieśli śmierci, na hasłach krzyża czy półksiężyca i nie mieszkali w złocie i purpurze. Bo wiedzieliby, że to niezgodne z prawem, które mówi wprost o szacunku, wspólnym działaniu i dobrze jednej ludzkości. Nie wolno zabijać! W żadne imię nie wolno! Nie ma wyższego dobra. Nie wolno i już!  Bo Ziemia – planeta jest dla wszystkich, a nie tylko dla określonej grupy. Nie ma tu lepszych i gorszych, a każda rzecz miała swój początek i zawiera w sobie historię.
Dlatego uważam, że człowiek w widzeniu szatana się odrealnił.

Dwa pojęcia
Istnieją dwa rodzaje pojęcia satanizmu, od których ja zaczynam historyczne poszukiwania źródeł. Satanizm religijny oraz pojęciowy.
Uzyskiwanie wsparcia bóstwa w satanizmie religijnym, odbywa się na tej samej zasadzie, co w przypadku innych religii. Ten rodzaj satanizmu, wykazuje wiele cech wspólnych z chrześcijaństwem. Szatana potrzebuje Kościół katolicki i pragną go Świadkowie Jehowy oraz inne przemożne grupy objawione – jak np. mormoni.
Szatan to magia rzeczy ostatecznych, której przywołanie zapewnia wiernych o prawidłowości świata. Gdyby zabrakło szatana, świat skończyłby się, bo jego sens zostałby podważony. Cechy wspólne satanizmu religijnego oraz chrześcijaństwa, oznaczają stworzenie wedle tego samego modelu. Stąd, nie należy mylić „satanizmu” z satanizmem. „Satanizm” to faktyczna religia z kultem, rytami oraz zapleczem teologicznym. Satanizm (zwróćcie uwagę na brak cudzysłowu) to sprzeciw wobec niesprawiedliwości.
Zapytano mnie kiedyś, czy istnieje „trzecia droga”? Wyjaśnię kolejno, nim odpowiem. „Pierwsza droga”, to wierność Stwórcy. „Druga droga”, to wierność szatanowi. „Trzecia droga”, to wierność sobie i zasadom. Nie ma na tej ścieżce zawistnych bogów i ludzi, nie toczy się walka dobra ze złem, umożliwiająca mordowanie i usprawiedliwianie ludzkiej zwyrodniałości, nie znajdziecie tam spraw prostych i łatwych, ale czeka was tam życie, oparte na pewności i dalekie od wiary. Podążyć „trzecią drogą” to posłuchać słów pradawnych aniołów oraz ich przesłania dla ludzkości. Podążyć w „trzecią drogę” to wysłuchać dziedzictwa Jezusa z Nazaretu oraz Leonarda da Vinci, Michaela de Nostre Dame i Antona LaVeya – największych i najmądrzejszych z ludzi.
Na „trzeciej drodze” pojawia się stwarzanie, które głęboko czyni człowieka silnym. Na początku jest ciężko, gdy trzeba odróżnić fikcję od prawdy i nauczyć się trwać, wedle nie narzuconych zasad. Po pewnym czasie takiego bytowania, zyskuje się samoświadomość i kontrolę, odzyskując władzę nad życiem. Zaczniecie czuć, gdy zdemaskujecie fałszywą religię oraz nie dacie zagłuszać swego głosu faryzeuszom. Wsłuchajcie się w to, co tworzą. Głos wydobywa się z waszego wnętrza. Gdy wytężycie słuch, wszystko zabrzmi podobnie i nie będzie w tym niczego triumfalnego.
Zdziwicie się, że wierzyliście w pozór, ale taki jest satanizm prawdziwy, oznacza bunt i powrót do źródeł naszego początku. Powstał, gdy Stwórca i ludzie zaczęli zagrażać egzystencji wszechrzeczy. Żaden satanista nie jest przeciwny Stwórcy, ale nie staje się jedynie niemym wykonawcą woli. Satanista mówi Stwórcy o Prawach, które również Jego obowiązują, a gdy Ten nie przestrzega ustalonych zasad, satanista podejmuje się dzieła, prowadząc walkę o prawo do samostanowienia.  
Satanizm prawdziwy to najbardziej moralny ruch, który powstał wśród aniołów i oznaczał „sprzeciw w obronie człowieka”. Zmanipulowani przez religię ludzie, zarzucili prawdziwemu satanizmowi zło i okrucieństwo, powodując odwrócenie się pradawnych aniołów od ich racji.
Manipulowany człowiek pozostanie sam, bez sojuszników i zdany na łaskę przypadku. Zarządcy ziemscy będą musieli zmienić oblicze władzy, gdyż po zmianie czasów, zaczną człowieka nauczać innych rzeczy, gdy wypalą już ziemskie przestrzenie, gładząc bezpowrotnie życie.
Zdaję sobie sprawę, że moje wyjaśnienie jest inne i niezwykłe. Na tym jednak polega prawdziwy satanizm, daleki od fikcji oraz kalekich zbrodni, dokonywanych na wątłej naturze ludzi czy maltretowanych rytualnie zwierzętach.
Swoją drogą – jeżeli jedynym zarzutem w stosunku do satanizmu religijnego będzie składanie ofiar ze szczurów i kotów – to zabijanie milionów zwierząt dla krwi, na sposób rytualny – musi napawać obrzydzeniem.
Religie toczą spór o krew, która przywołuje ich bogów. Ma to większe znaczenie symboliczne niż realne. Krwi zabroniono spożywać, aby ludzie nie żyli wiecznie. Gdyby każdą rzecz opowiedzieć prawdziwie i nie „pod ludzi”, okazałoby się że człowiek jest skażoną bestią.  
Satanizm religijny ułatwia życie w tej perspektywie oraz usprawiedliwia niecnych i zdeprymowanych ludzi.

Ryt i rytuał w magii człowieka
Rytuał to słowo wymagające krótkiego wyjaśnienia; wywodzi się od prostej formy rytu. Ryt, z łaciny ritus, to kult, ceremonia religijna, obyczaj. Wyraz „ryt”, może także oznaczać postępowanie stereotypowe. Rytuał jest podporządkowany rytom, a szczególnie „regułom rytów” (porządek przebiegu np. ceremonii religijnej).
Rytuał stanowi pojęcie trudne, odnoszące się do życia społecznego. Oznacza powtarzalność w ujęciu religijnym lub świeckim. Rolą rytuału jest kontakt z bóstwem, a więc jego uświęcenie lub zeświecczenie („przebłaganie”, „zyskanie sympatii bóstwa” lub jego „użycie bóstwa w ataku na kogoś”), bądź nadanie rzeczom czy wydarzeniom życia codziennego, znaczenia czystości lub skalania ich (można uzyskać do tego przychylność sił czystych lub nieczystych).

Tak tłumaczą sprawę religie i ich kapłani.

Przykłady te można odnosić do życia codziennego, ale co ważne – także do zjawiska satanizmu i pojęcia abstrakcyjnego szatana.

Bez wyjątku, wszyscy przechodzimy rytuały!
Rytuałem może być picie kawy, spotkanie świąteczne z rodziną czy też ślub. Rytuał jest czymś powtarzalnym, pojawiającym się w ustalonym porządku. Nie trzeba być wierzącym, by mieć religię i podlegać rytuałom. Może też być rytuałem obchodzenie świąt (np. dożynek, Sylwestra, itd. – powtarzanie w cyklach, określonych zachowań związanych z rokiem obrzędowym, może uchodzić za rytuał). Oddawanie czci szatanowi, poprzez regularne i powtarzalne formy, będzie stanowiło rytuał.  
Tradycja nie wyklucza ludzi niereligijnych, ale włącza ich do wspólnego świętowania, choć pozbawionego aktu towarzyszącego spotkaniu w świątyni. Podobnie, wszyscy włączamy się w satanizm, uczestnicząc w praktykowaniu złego, choć nie chodzimy na czarne msze i nie zabijamy dziewic. Jesteśmy „satanistami religijnymi”, to jest takimi, którzy działają na potrzeby głoszonych przez religię haseł, w ramach powszechnej walki ze „złem”.
Prawdziwy satanizm, nie ma z nic wspólnego z rytuałami oraz religijnością, ale nawet jego „gorliwi wyznawcy” wolą to nazywać „pójściem własną drogą” i pielęgnować schizofrenię, niż wyleczyć się z tego „chrześcijańskiego dziwactwa”, które umożliwiło zatarcie prawdziwej idei „sprzeciwu i walki z niesprawiedliwością, zmierzającą do ocalenia człowieka”.
Kto wam powiedział, zaznaczając jednoznacznie – kim jest szatan? Prorocy ludzi, którzy oparli założenia na kłamstwie? – To nie jest źródło. Rytuały to sposób na zapanowanie nad materią i pokierowanie energią, wykorzystywane przez adeptów sztuki jako broń, a nie jako przedmiot powtarzalnych kultów. Sataniści używają energii w taki sposób jak myśliwy sztucera, z tym że ich duchowe kule nie czynią fuszerki. Niewielu jest prawdziwych adeptów tej sztuki, którą opanowali pradawni, a i energia nie sprzyja na jej kształtowanie.
Ostatniego użycia oręża, przeciw ludziom z Kanaanu, dokonał Jozue i jego zwaśniona grupa kapłanów.  

Dobro i zło
W religii i jej rytuałach, dostrzec można podział na dobre i złe moce. Dobre lub złe zachowania, ukształtowane zostały tradycją, a w przypadku społecznych kodeksów moralnych, również oddziałuje religia, która z kolei nabiera pewnych cech, charakterystycznych dla różnych kultów.
Synkretyzm religijny to zjawisko, które mówi o tym, że dana religia, rozwijając się z drobnego rytu w rytuał i ceremonię, wzrasta do rangi obrządku, tworzy swoje wszystkie struktury z całą dogmatyką, a przy okazji, w elementach tradycji, upowszechnia wszystkie zapożyczone dawne święta, ceremonie i zwyczaje.
Ciężko to wytłumaczyć, szczególnie prosto i bez komplikacji.
Zacznijmy od źródeł dobra i zła w ogólnym, społecznym ujęciu. Istnieje tzw. społeczny kodeks moralny i jest to rodzajowa norma, której podlega określona zbiorowość. Stanowi niepisane prawo, które wynika z tradycji. W danych regionach, może to być różnie.
I tak, w Polsce nie wolno traktować kobiety gorzej, ale w Pakistanie nie jest to już coś nienormatywnego. Kobiety bardziej muszą podporządkowywać się zapisom tradycji. Uznaje się to za dobro, gdy kobieta jest traktowana dobrze, a za zło, gdy źle. W jednym i drugim kraju, dominujące religie i ich interpretatorzy, traktują kobietę źle, gdyż doprowadziła do tego błędna tradycja mająca ok. 5 tys. lat. W gruncie rzeczy, złe traktowanie kobiety nie jest „złem” wedle religii, która wobec rozwijających się ruchów wolnościowych, ukrywa prawdziwe źródło swoich przekonań. Nie raz i nie dwa, pewnie udało się was zasłyszeć, gdy jakiemuś biskupowi wymsknęło się nieopatrznie stwierdzenie, że mężczyzna musi zaprowadzić porządek w domu. Zabicie kobiety, gdyby nastąpiło wskutek owego „wprowadzania porządku”, mogłoby stanowić konieczność lub sprawstwo szatana. W Pakistanie i w Polsce, nie dopuszczono by myśli, że mężczyzna mógłby zadziałać samoczynnie, tylko że został sprowokowany przez złego ducha.
W Polsce nie promuje się prostytucji czy sprzedaży dzieci do burdeli, a w Tajlandii będzie to uchodziło społecznie za coś normalnego, choć skrywanego. W kodeksach społecznych, należy odróżnić prawo stanowione od miejscowego. Pozwoli to uniknąć wielu błędów. Zastanawiacie się nieraz, czemu w danym kraju sądzą tak, a tak, choć przepisy ogólne mówią inaczej. Odpowiedź jest prosta.
Przepisy ogólne, najczęściej międzynarodowe (ratyfikowane przez dany kraj, pretendujący do bycia w zorganizowanej społeczności) stanowią ideę wyższą, a przepisy krajowe wiążą się z pojęciem „dobra i zła” w ujęciu społecznego kodeksu, czyli można wręcz powiedzieć, że będą układne i nie do końca sprawiedliwe, ale wyrażają wolę przeważającego ogółu. W tym układzie, satanista zawsze zostanie winnym, ale nie będzie straconym, gdyż dominującej religii potrzeba działających satanistów, dla usprawiedliwiania powszechnego zła.
Określenie „dobra i zła” nie ma to nic wspólnego z prawem w danym kraju, ale podejściem wspólnoty ludzi, która wyraża aprobatę dla danego zachowania.  Społeczne kodeksy moralne, wywodzące się z tradycji, traktują „dobro i zło” w sposób prosty, wręcz instynktowny i możliwy do uchwycenia; Bóg – dobry, diabeł – zły.
Nienawiść do satanizmu oraz do diabła jest działaniem instynktownym i narzuconym przez owe kodeksy społeczne, określające zbiór norm niepisanych, obowiązujących i mających związek z tradycją. Jak dalece w przeszłość sięga tradycja ludowa? Otóż do momentu, w którym udało się zapomnieć o właściwym przekazie chrześcijaństwa oraz prawdziwym pochodzeniu demonów.
Nie trzeba być satanistą, aby za doznaną krzywdę zechcieć zemsty. I choć religia chrześcijańska oficjalnie zabrania, to i tak wiele osób korzysta z tych form wymierzania sprawiedliwości, np. na namiętnej kochance męża. Magia, wykorzystywana jest do czynienia zaklęć miłosnych lub wzbudzania w kochanku czy zastygłym mężu, popędu seksualnego. W środowiskach religijnych oraz uznanych świętych księgach – Biblia – nazywa się to „strefą szatana” czy też „domeną diabła”.
Dopasowali się do tego ludzie, którzy chcą uchodzić za satanistów i mówią wprost, że to ich działka. Tacy „eksperci” zostali zamierzeni i potrzebni są religii chrześcijańskiej, w różnych jej odłamach. Mają oni wpływ na pojmowanie dobra i zła oraz kształtowanie się relacji, powstających przy identyfikacji złożonych zjawisk.

Udowodnię, to co napisałem.

Zwróćcie uwagę, że w Polsce i Europie, zdominowanych przez chrześcijaństwo, działają różni wróżbici, terapeuci, magicy itd. Dopuszczani są do gazet, czasopism, radia i telewizji. Posiadają nawet własne programy autorskie.
Przyzwolenie ze strony religii jest ciche, gdyż ich działalność – wysoce nieskuteczna i kłamliwa – pozwala ludziom wierzyć w moc diabła, którego słudzy rozeszli się po świecie i sprawują rzeczywistą władzę.
Gdyby praktycznie była to domena diabła, dawno dokonano by rozliczenia oraz eliminacji wrogich jednostek. Nigdy tak się nie stanie, gdyż są to „planowi” ludzie, odciągający ogół od prawdziwego znaczenia słowa satanizm. Zwróćcie uwagę na tekst LaVeya w jego Biblii Szatana. Przestrzega on przed hipokryzją, zakłamaniem oraz fałszem. To jest prawdziwy wróg – „zakłamanie” oraz „pozór”. Życie usypia – czy nadal uważacie siebie za satanistów? Nigdy nimi nie byliście. Teatr, w którym bierzecie udział, zapewnia wam pozorną radość, a z każdym dniem, opłakujecie smutek i żal po stracie własnego ja, które „wydarto z was”, bo czym dłużej w to wierzycie, tym bardziej stajecie się satanistami religijnymi, służącymi chrześcijaństwu za wzór zła do przekonywania wiernych do istnienia przeciwstawnej siły – dobra.
Człowiek myśli i postrzega bardzo prosto, stąd mechanizm, który opisałem jest wredny. Jeśli dostrzega się dobro, to musi być zło i na odwrót. Nie ma to nic wspólnego z prawdą i jest odbierane przez człowieka instynktownie.

Dwie frakcje
Istnieją dwie frakcje satanizmu, religijna i pojęciowa. Religijną frakcję, tworzy chrześcijaństwo i ten satanizm widujecie w sieci oraz na różnych grupach oraz w trakcie przedstawianych obrazów kultu. Zapomnianą ideą jest satanizm pojęciowy – oznacza ideę, wokół której zebrali się nieznani z imienia bohaterowie, aby walczyć o ocalenie człowieka. Satanizm pojęciowy został wykorzystany przez Aarona i jego następców oraz Jozuego do walki o terytorium oraz był związany z militaryzmem plemion pustynnych.
Ludzkość występująca przeciwko swym obrońcom to „zło”. Jednak, społeczny kodeks moralny oraz ogólne pojęcie „dobra i zła” uzna to za dobro, gdyż będzie to walka z szatanem, którego pozornie będzie widać przez pryzmat satanizmu religijnego. Prawdziwy bohater, satanizm pojęciowy, umiera nie osiągając celów. Z każdą jego śmiercią, coraz bardziej traci ludzkość.
Sytuację można byłoby przyrównać do Lucyfera, który pojawia się co rano, niosąc słońce. Nikt nie zauważa jego promieni, ale każdy wie czy dzień będzie dobry czy zły.
Wszelkie inne formy i podziały, opowieści o źródłach mocy i szaleństwa, stanowią bajkowo – fikcyjny świat, określający człowieka i czyn jego wyobraźni, zdolnej do tworzenia owocnych i nietuzinkowych wymówek. Istnieją ludzie, którzy poważnie potraktowali satanizm i stali się przez to niebezpieczni dla współplemieńców. Wykorzystując władzę, wpływy i pieniądze, dokonują krwawej penetracji ludzkiego wnętrza, jednocząc się z przywarami i emanacjami, niemającymi żadnego realnego wpływu na kształt świata. 
Dobro i zło, stanowiły zawczasu dobre i pożądane idee, bez których rozumienia i akceptowania, ludzkość nie rozwinęłaby się tak owocnie.  

Człowiek wprawiony w tego typu działania, poddany silnej presji grupy oraz siły sugestii, może osiągać efekt zwiększonej satysfakcji, czy też wręcz odczuć działanie innych, zewnętrznych mocy, których istnienia nie jest, na co dzień świadomy, ale wynikają one wyłącznie z jego natury. W tych okolicznościach, człowiek skłonny będzie przyznać rację tym, którzy utrzymują, że szatan to realny byt osobowy.    

Działanie mocy ukierunkowane jest na założenie, że światem człowieka rządzą siły potężne, których opanowanie nie jest możliwe samoistnie, tzn. może nastąpić tylko wówczas, gdy działamy z przyzwolenia jakiegoś bóstwa czy demona. Przykład stanowią inkuby (męski demon uprawiający seks z kobietami) i sukuby (żeński demon uprawiający seks z mężczyznami). Dawno już stwierdzono, że seks to zjawisko zachodzące w mózgu, który w większości decyduje o doznaniach człowieka. Istota ludzka, jest w stanie dzięki wyobraźni, wytworzyć doznania. Często posługujemy się wyobraźnią w życiu. Demon to dodatkowy element, wprowadzany przez człowieka do świata jaźni, aby nie pozostawać w nim samemu. To przecież takie doniosłe, uprawiać seks z demonem. Lepiej przecież niż z własną ręką. Pokurczyło się nam trochę, ale porównanie konieczne.

Szatan prawdziwy czy kontrastowy
Do osób myślących, tak mała uwaga, bo za chwilę czytający Biblię powiedzą mi, że szatan kusił Adama i Ewę oraz zakładał się o Hioba czy też nakłaniał Jezusa na pustyni do zmiany kursu. Dodadzą też, że to stanowi dowód na jego istnienie i określa „zamordyzm” i „kusicielski” cel działania.
Istniały gorsze powody, uzasadniające palenie na stosie czy inne, równie okrutne praktyki. Chrześcijaństwo interpretowało i zapisywało Biblię, wedle własnego uznania.
Oczywiście, czyniono to z kunsztem, dbając o detale, dlatego naukowcy zachwycają się układem treści oraz bogactwem słownictwa. Muszą się zachwycać, bo nic innego nie znają, a wszystko można dostosować i ustawić tak, jak się zechce, mając na to 1 500 lat. To, że coś powstało 3,8 tys. lat temu w zamyśle pasterzy, o niczym nie świadczy. Zamysły innych cywilizacji, wiele starszych były równie ciekawe i wiele z ich wzorców, wciągnięto na siłę do Biblii. Tym samym, Biblia stała się księgą, która dawała każdemu i brała od wszystkich. Jeśli miałbym szukać alegorii do Wielkiej Nierządnicy, to znalazłbym ją w tym, czego dokonano z tzw. Księgą Razjela.
Uwagi do Biblii, przyjmując Biblię Króla Jakuba, z poprawkami Josepha Smitha, przyjął Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich.  Na marginesie, dodać należy, że powstała też Księga Mormona, zawierające objawienie wskazujące że wyłącznie mormoni mają monopol na właściwą interpretację Biblii.
Dodać należy, że mormoni to masoneria, często odziana w religijną szatę. Kwestie szatana są tam zaburzone. Widzieli w Ameryce nowe miejsce na zbawienie i lokalizację Syjonu (Zion – another name for Jerusalem). Według ich założeń, Chrystus po zmartwychwstaniu pojawił się w Ameryce. Dziwne, że nie przemówił do Indian, nie ostrzegł i nie przygotował ich do pierwszego tak zacnego holocaustu w dziejach?

Beliar
Szatana nie neguję, ale nie jest on tym, za kogo uważają go ludzie. Na czele satanistów postawiono kogoś, kto nie zasłużył na to wyróżnienie, ale przez przypadek podjęto się dzieła i stał się szybko głównym orędownikiem opornych. Beliar jest doskonały i wymowny i to o nim mówią na Ziemi, że jest szatanem. Posiada wiele pozytywnych cech. To wspaniały mówca, orędownik i negocjator, ale także żołnierz i dowódca. Ciężki przeciwnik, w sali, na tronie i w polu. Słabość do kobiet, może przesądzać o jego wadach, ale uparł się w pewnym momencie, że powstanie twór anioła z człowiekiem i to on będzie mu przewodził. Upór prowadził go do sukcesu, ale dzieło obracało się przeciw wszystkim, głównie za sprawą Stwórcy.
Gdy jednak chcemy by stał się taki, należy go zrównać z Bogiem, a na to zgody nie ma. Beliar to anioł, którego nazwano szatanem. Zapewne, sam on, nie chciałby, aby gdziekolwiek stawiano jego wyobrażenie wyżej Ojca, a Ojca wyżej jego. To prawo aniołów, którego przestrzegają.
Stwórca, to Stwórca i nikt go nie neguje, za to i za zdradę, czeka wygnanie lub śmierć. Niebo posiada ustaloną hierarchię, którą ewidentnie zaburza człowiek.
Ostatnimi czasy pozmieniało się z lekka, dlatego mamy powszechny nieład. Nie jest to jednak temat na tę opowieść.
Szatan ludzi, to symbol sprzeciwu wobec powszechnie ustalonego porządku. Protoplasta w najlepszym antysystemowym wyobrażeniu. Szatan w modelu stworzonym przez chrześcijan, mógłby stać się ikoną przeciwników systemów działających globalnie.
Szatan jest uznawany za bezkompromisowego przeciwnika świata, w którym centralne miejsce zajmuje człowiek. Wyobraźcie sobie, że nie ma jeszcze ludzi. Pierwszy raz ich ktoś tworzy i od razu pojawia się szatan. Skoro Stwórca wiedział, że stworzy człowieka, to po co tworzył sobie szatana? Bez sensu, nawet jak dla mnie. Takie rozważania, pozwalają czasem zacząć logicznie postrzegać rzeczywistość, w której obrazowaniu pomijany jest priorytet wiary. Wyjdźcie poza schemat i tam poszukajcie rozwiązań. Nawet, jeśli wasze pierwsze skojarzenia, będą mega skrzywione, nie oznacza to wcale, że nagle nie odkryliście prawdy.
Pamiętajcie, że wszyscy buntujemy się i przeciwdziałamy czemuś, co już znamy. Beliar alias szatan, był doskonały i nie mógł niszczyć na ślepo. Niektórzy nazywają szatana Ojcem – to najwyższy tytuł w hierarchii – ABA.  
Szatan prawdziwy, to reformator ludzi, a kontrastowy to potrzeba wytworzona przez człowieka do rządzenia innymi ludźmi i tłumaczenia zła. Religia musiała stać się polem walki, co podkreśliło ważność człowieka, o którego zmagają się zawzięcie w Eremie. A może te armie walczyły z człowiekiem? Opowieść niezwykła i podjąłem się tego w mojej książce. Inna płaszczyzna, dająca możliwość zrozumienia czegoś, co zostało tak zagmatwane i pogwałcone, że nie rokowało na przyszłość. Prawda bywa zbyt oczywista, aby odkrywać ją partiami. Trzeba wywalić kilka faktów, na co tak wiele miejsca nie potrzeba, gdyż zbyt wiele pięknych słów, stało się udziałem zafajdolonych wypocinami mizoginów (osób z patologiczną skłonnością nienawiści w stosunku do kobiet) opisów ludzkich tragedii.

Przejście w rytuale
Przejście oznacza „przemianę, następstwo”, a dosłownie: „przejście ze stanu w stan i z miejsca na miejsce”. Opisując rytuał satanistyczny, zwracam się w kierunku satanizmu pojęciowego.
Rytuał satanistyczny jest rytuałem przejścia. Jeżeli w ogóle można o takim rytuale mówić, mając na myśli to, co obserwujemy w różnych religiach. Poprzez rytuał wracamy do pojęcia „obyczaju, kultu i tradycji” – dodajmy kolejne pojęcie „droga”. Wzornictwo w rytuale mszy i przeobrażanie tego w czarną mszę, to rytuał satanistyczny, rozumiany przeze mnie dobrotliwie i po macoszemu, jako przeciwny dominującemu nurtowi religii, jego pastisz i bluźniercze naśladownictwo.  Wzorowanie się na ideach, które można odróżnić od ziemskich cieni, stanowi więcej niż jednię, umożliwiając powstawanie całych szeregów gonad, na płaszczyźnie świata, który w swojej przestrzeni czasowej stanowi elastyczny i łatwo odkształcalny twór. Satanista nie jest w stanie, poruszać się drogą naruszając czas i przestrzeń, ale Beliar byłby – w odpowiednich warunkach.
Niektórzy wyśmiewają człowieka religijnego, gdyż tylko tak mogą wyrazić swój bunt wobec wypaczenia i zdrady.
Czym może być naśladowanie mszy chrześcijańskiej? Parodią owej tajemnicy, której nadano nadzwyczajną moc sprawczą, opierając się na fałszywym założeniu.
W starej świątyni, przechowywano Arkę, a wraz z nią tajemnicę, odprawiając rytuały zabezpieczające przed aniołami. Słowa, gesty i układy, miały zapewnić panowanie nad mocą struktury. Od czasów Seta, wiedziano że anioła można uśmiercić, ale trzeba wiedzieć jak i sprowadzić go w pułapkę. Potem, dawało się już tylko stawać niczym bóg, wśród rzeszy bogów – w których istnienie w człowieku wierzą mormoni.
Pojęcie satanistycznego rytuału, rozumianego jako czarna msza, powstało na potrzeby zastraszonych i spragnionych wrażeń mas.  W rzeczy samej, coś takiego jak satanizm nie istnieje. Satanizm stanowi działanie człowieka w obrębie tej samej idei religii, która oparta na błędzie utrwala go, powtarzając w odwróconej od pierwowzoru formie, celebrację buntu do rzeczywistości.
Założenie, że satanizm istnieje musiałbym oprzeć na fakcie istnienia osobowego szatana jako kusiciela, demona zainteresowanego ośmieszaniem czynów człowieka, stającego przed Bogiem i mówiącego o podłościach Ziemi. Czy nie wydaje się wam, że to byłaby już troska o człowieka i jego los? Nie załapiecie tego, gdyż wewnętrznie nie znaleźliście pewności w istnieniu tamtego świata.
Wracamy do zwyczajowego pojęcia dobra i zła. Następnie zwróćmy uwagę na społeczne kodeksy etyczne czy moralne, w których to człowiek został zobligowany do zachowywania norm, a także karania wyrodnych ze swojej grupy. Stało się tak, dlatego że aniołowie upadli i przestali odnosić realny wpływ na rzeczywistość człowieka. Nie przychodzą i nie egzekwują Prawa.
Na realnym istnieniu takiego szatana, nie można oprzeć niczego. Istnieje natomiast anioł, któremu takie zjawiska się powszechnie przypisuje, a to już zupełnie inna sprawa. Taki szatan, to coś w rodzaju przeciwnika, który pojawia się w momentach trudnych.
Przejście to zrównanie się z wszechrzeczą i dążenie do ponadczasowego absolutu. Cień mierzy się wówczas z ideą. Szatan nie jest absolutem, inaczej zaszłaby dychotomia, w której słowo Bóg miałoby dwa znaczenia: zło – szatan i dobro – Bóg Jahwe/Jehowa. Czyli wyobrażany powszechnie szatan, stanowiłby tą samą doskonałość odwróconej natury Boga. Stwórca nie może być schizofrenikiem i nie ma dwóch płaszczyzn samego siebie. Chyba, że coś pomieszało się w czasoprzestrzeni.
Rozumiecie mnie? Manichejczycy mówią o walce dobra ze złem w obrębie świata, a ja mówię o modelu satanizmu religijnego wg. wzoru Kościoła katolickiego oraz Świadków Jehowy, którzy uczynili z szatana Boga, w obrębie dychotomicznego znaczenia tych słów.
Inaczej ma się sprawa w satanizmie spirytualistycznym. Spirytualiści, pod pozorem czczenia szatana, oddają cześć innym cywilizacjom, które wykorzystując naturę człowieka, opierają własne zaistnienie w niedostępnej dla nich rzeczywistości, na przekonaniach i wierzeniach ludzi. Dokonuje się zespolenie i to jest ciekawe zjawisko. Gdyby udało się komuś zajrzeć na drugą stronę, przekonałby się, co go tam czeka. Szczerze, nie polecam.

Czarna magia i czarna msza
Czarne msze i magicy szatana, wylegli na wierzch w XX wieku w celu ukrycia prawdziwego znaczenia pradawnych rytuałów (lepszym określeniem będzie rytów). Istnieli od wieków ludzie, zajmujący się pradawną sztuką, ale byli oni prześladowani i dziesiątkowani. Uznawano ich za zagrożenie dla społeczności. Trzeba wiedzieć, że dawniej każde odstępstwo od ogólnych zasad, uznawano za szczególny występek, narażający całą społeczność, za co groziło spalenie żywcem.

Pradawny rytuał jest możliwy, ale tylko i wyłącznie w obszarze natury, z uwzględnieniem mechanizmów oddziałujących we wszechświecie, jako sposób na przekraczanie granic i odnajdywanie dróg w rozumieniu praw fizycznych. Wszelkie inne działania to brednie człowieka, praktykującego „sobiepaństwo”

Do realizacji tego celu wystarczyło poniekąd wmówić ludziom, że szatan ich kusi, a piekło stanowi karę za grzechy. Opętania przez demony, zakończyły dawne przymierza. Kościół katolicki potrzebował do swojego istnienia diabła o wiele dłużej.
Wiara w demony w chrześcijańskim wydaniu, to przejęcie kultu dawnych bóstw. Izrael nazywał innych bogów demonami, ale sam wierzył w zupełnie inne istoty, które bardziej przypominały rzeczywistych demonicznych władców niż geniuszy i junony, parki i pany, które zakwalifikowano z opiekuńczych na szkodliwe. Wiara Żydów opowiada o Behemocie, Abaddonie, Reem, Ziz czy Lewiatanie.

I wiele było nieprawości na całej Ziemi. Bo krew kel el dano bykom, które porodziły gigantów. W ten sposób powstał Behemot, osiadły na Tysiącu Gór, żerujący na lądzie. I stały się owe byki rozumniejsze od ludzi, a życiu człowieka zagrażał koniec. I użyto te byki do ataków na Ereb. A zwały się Reem i Ziz. Byk i Krowa, przemogły obrońców. Zmiażdżeni, odpuścili straże. Brama Erebu stała otworem przed Setem.
I dano krew wężom i jaszczurkom, które zrodziły smoki ogniste i wielkie potwory. Tak stał się Lewiatan, potwór morski, wąż o ciele i sercu. I tak Ziemia zaludniła się wszelkim stworzeniem potężnym, mającym swoje miejsce w nowym porządku świata, który ustanowił Set. Stał się im nowym Bogiem, zyskują moc nieprzejednaną.

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Przypisy:

Behemot – pierwszy lądowy potwór o wyjątkowej sile i potędze. Według tradycji, mieszkał na Tysiącu Gór i opiekował się wszystkimi stworzeniami żywymi. Nosił przydomek „woła z dołu”. Żydzi wierzyli, że sam Stwórca wyuczył zwierzę, a jego mięso miało być na końcu świata wypełnieniem uczty. Behemot był wykastrowany, a jego samica, mająca przytępione zmysły, nie miała z niego pożytku. W końcu świata, Behemota ma zgładzić Michał i Gabriel, a gdy tego nie dokonają, sam Stwórca zajmie się ubojem. Behemot oznaczać może też każde inne zwierzę, stanowić symbol brutalnej siły, którą Pan sobie podporządkowuje, a człowiek nie jest w stanie ujarzmić – por. Hi 40, 16-24. Utożsamiany jest z hipopotamem, który uchodził za przeciwnika faraona, stąd rozliczne polowania na te zwierzęta, czy wręcz rytualne zabójstwa na oczach tłumu.

Reem i Ziz – Byk i Krowa. Jedyna para mitycznych stworzeń z wierzeń hebrajskich. Żyją na dwóch różnych krańcach Ziemi, samiec na Wschodzie, a samica na Zachodzie, spotykając się, co siedemdziesiąt lat. Kopulują ze sobą, a gdy skończą, Krowa zagryza Byka. Brzemienna, żyje przez 11 miesięcy, a kiedy poród zbliża się staje się zbyt ciężka, aby utrzymać się na nogach. Przewraca się i turla, a kiedy dochodzi do narodzin jej brzuch pęka i wychodzą z niego młode i rozdzielają się. Po siedemdziesięciu latach, cykl ten się powtarza. Zwierzęta te utożsamiano z nosorożcami, które żyły na terenie Bliskiego Wschodu, a wytępione zostały dopiero za Cesarstwa Rzymskiego.

Lewiatan – starożytny potwór morski, znany z Biblii. Jego samica została zabita, a on sam wykastrowany. Jego losem jest żyć na Ziemi, a w dniu sądu, posłużyć za część nakrycia stołu. Zgodnie z tymi wierzeniami żydowskimi, Stwórca szykuje dużą ucztę, w trakcie której, spożytych zostanie wiele ze stworzeń.
Lewiatan ma ciało, serce, kły, pazury, płetwy, łuski i inne rybie cechy, bo żyje w morzach – por. Ps 104,26.
Tak narodziła się wiara w smoki i ich istnienie, co analizując dawne wyobrażenia, wypływające z religijnych opowieści, może oznaczać istnienie innego, dawniej żyjącego gatunku. ST utożsamia Lewiatana ze złem. Żydzi widzą w nim smoka lub węża żyjącego w morzu – por. Iz 27,1 – „wąż płochliwy”, „wąż zwinięty”, „potwór morski”; Ps 74, 13-14 – „głowy smoków”, „łby Lewiatana”.

Wyjaśniłem znaczenie tych stworzeń – specjalnie. Chciałem, aby każdy mógł wiedzieć, po co zostały stworzone i jaki czeka je los – według starożytnej tradycji Żydów. Mają zostać zabite i zjedzone. Jak skończy się świat, Żydzi będą ucztować ze Stwórcą.
Uczta oznacza radość i chwałę. Skoro Lewiatan czy Behemot oraz Reem i Ziz to potwory, późniejsze „sługi szatana”, to czemu spotkało je tyle boleśni – zabicie samicy, kastrowanie, głuchota – jednym słowem okrucieństwo. Zastanówmy się nad tym, bo ma to znaczenie. Dawne bestie zostały celowo okaleczone i stały się demonami, były hodowane i zostaną zjedzone, bo tak zaplanowano ich los.
Sprawę wyjaśnia zacytowany fragment Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo. W tłumaczeniu ludzi, brakuje sensu, choć człowiek jest w stanie uzasadnić każdą rzecz, niech żyje więc zdrowy i w dostatku, wobec własnej prawdy i nie należy mu w tym przeszkadzać.

I ukryły się resztki prawych ludzi w krainie Sin’e’ar, których zgromadził Uziel, biorąc z potomków tych wysłanych dawniej, zanim narodził się Set. Sin’e’ar, znaczy ściana skalna w ziemi, złożona na bagnie, gdzie otoczono ludzkość opieką. Pozostali skryli się na dalekich lądach, gdzie paleni przez słońce i rażeni zimnem, umierali w męczarniach. Bo nie dali rady żyć w klimacie, którego dla nich nie przeznaczono. Zbyt niewiele czasu upłynęło, aby ich przysposobić, a skóra ich była jak mleko. Z jednego plemienia wyszedł lud Judy i Egiptu, jednych spychając na wschód, innym każąc iść z południa. Kroczyli dumnie, wspólnie ciążąc na zachód, zbierając pod panowaniem północne obszary. 
I stał się Set, Bogiem dla ludzi i zaczęli oddawać mu należną cześć. A świątynię wzniósł nad rzeką Nil, nazywając ten kraj „swoją ziemią”. I „Pan Ziemi”, władał odtąd Egiptem. Potężny władca nie miał sobie równych. Jeśli ktoś, kiedykolwiek wierzył w potwory, to Set był potworem; bestią żywiącą się krwią.
Zjednoczył Set ludy i osiadł między Deltą, a Doliną. I stawali w szeregach, polegli z ziemi, jak szarańcza tłocząc się przed Anubisem, a ciężar ich serc, ważył się z piórem Maat. Śmiertelny, wolałby w niedoskonałości raczej spotkać Ammit, niż znaleźć się w niełasce Seta. Ten poruszał pustynią, a piaski sierdząc się duchem Dagona, wydawały dech, wyrzucając podłoże w przestrzeń.
I nie miał Re przed sobą, stanowiąc początek całości, którą z niczego uczynił. Mądrość Księgi pozwoliła odwzorowywać mu to, co było nam bliskie. Powszedniość Eremu, stanowiła luksus na Ziemi. Kij tamaryszkowy, nachylił pod naporem plecy, zginane przez ludy, podległe jego władzy. Zezwolił na pożywianie się niewolnikami, a wojny traktował jak zdobywanie pokarmu, choć sam z tego nie jadł, innym odstępując zaszczytu, sięgając samemu po krew mych braci. Nie każdy też tak czynił, a władzę najwyższą i tajemnice, zachowano dla najbliższych.

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo
Realny satanizm
Czasy związane z rozwojem techniki, stworzyły konieczność szybkiego uwolnienia diabła. Sataniści musieli stać się realniejsi niż kiedykolwiek. Tego potrzebowała religia. Chrześcijaństwo straciłoby swój sens pozbawiając diabła władzy.

Nie może istnieć kłamstwo, oparte na prawdzie. Może istnieć kłamstwo oparte na kłamstwie.

Zwalczanie satanizmu nie opłaca się żadnemu kościołowi. Dopóki żywe będzie przeświadczenie istnienia takiej istoty jak wykreowany szatan, dopóty ludzie poświęcą wszystko idei religii, która ma obronić ich przed cierpieniem. Zapłacą każdą ofiarę, aby móc otrzymać broń do walki z szatanem.
Jedyny argument na bezsensowność wszelkich wiar w szatana, stanowi to, że ludzkość, gdyby tylko uwierzyła w piekło, stworzyłaby ze strachu raj na Ziemi.  
I jeszcze inna koncepcja, mówiąca że piekło urzeczywistnione zostało na Ziemi –  potwierdza pierwszą tezę. Największymi orędownikami tego zdania są ludzie. Tworzą względem siebie zło, które z taką łatwością przypisują potem aniołom.  
I dotyczy to tych ustawionych z prawej – katolików, jak i z lewej – satanistów, ręki Pana w wyścigu o dominację nad ludzkim tchnieniem. Pamiętamy LaVeya i jego ścieżki bogów lewej i prawej ręki. Dokładnie, tak to się dzieje. LaVey w mojej ocenie wykpił pewne sprawy, aby ukazać słabość człowieka. Poszukiwał także zrozumienia pierwotnego rytuału.
Satanizm – zdaniem Wikipedii (podaje, ponieważ większość wiedzy wyszukujemy w tej wolnej encyklopedii) – oznacza termin określający wiele różnych systemów religijnych, wierzeń oraz praktyk, które nawiązują do różnie rozumianego szatana - przeciwnika.
Czym więc jest prawdziwy satanizm?
Czarna msza i magia, to współcześnie jakby jego synonimy. Kim jest szatan? Dlaczego ludzie odwołują się do jego mocy? Czy wróżki i wróżbici, przepowiadając przyszłość, korzystają z mocy szatana?
Zwolennicy szatana, skryci za doktryną religii katolickiej, mogą powiedzieć, że pisząc te słowa korzystam ze wsparcia demona, gdyż zaprzeczam jego istnieniu. To uznają pobożni katolicy, za podstawowe działanie zła, które nie chce by o nim wiedziano.
Miłościwi chrześcijanie, z 300 lat temu, zanurzając się w wehikule czasu w głąb historii człowieka, spaliliby mnie zapewne na stosie, za tego rodzaju wypowiedzi. Współczesny świat, troszkę się zmienił na plus i religia nie jest już tak silna, aby w imię Boga i walki z rzekomym szatanem, zabijać otwarcie i bez zachowywania pozorów. Nawet najmniejszy przejaw agresji musi być poparty dobrze zachowanym pozorem.  
Czytając to, ja bynajmniej się zastanawiam, jak zakwalifikować takich ludzi, co mordowali innych, usiłując zniszczyć zło? I przyrównując zło chrześcijan – a uchodzi za dobro w stosunku do zła szatanizmu, zastanawiam się jak podły musiałby być realny szatan? A znamy go z przekazów Biblii tylko, jako kusiciela i przeciwnika, nigdy mordercę.

Dwa nurty w satanizmie religijnym
Teistyczny, będący kultem diabła i ateistyczny, niezwiązany z czcią żadnego, bóstwa a kultem jedynie sił natury, władzy i zmysłowości.  
Podobne klasyfikacje istnieją w panteizmie, dzieląc wykładnię na siły przyrody i osobowe, bardziej związane z esencją. Zresztą, wiele systemów dzieli na to, co w absolucie fizyczne – osobowe i naturalne. Satanizm, na tym polu, niczym nie wyróżnia się od pozostałych systemów. 
Podziały łączą się z poglądami i różnicami w spojrzeniu na rzeczywistość. Z tymi określeniami, mogę się zgodzić. Taki podział, zastosowany w powszechnym rozumieniu satanizmu (religijnego) jest właściwy i może sporo ułatwić przy opisywaniu zjawiska. Przede wszystkim, systematyka i nie dotykanie przy analizie satanizmu pojęciowego, gdyż to wyższa i właściwa forma, a nie kult czy pojęcie, którymi posługują się ludzie.
Kult chrześcijańskiej religii oznacza wiarę, że zło walczy z dobrem. Stanowi to produkt samej religii chrześcijańskiej, służącej zastraszaniu wiernych, którym piekło i potępienie, stanowią karę za złe życie. Za dobre życie istnieje perspektywa raju.
Kult złych mocy, oznaczał poszukiwanie w nich sprzymierzeńców mogących na Ziemi, wobec nie spełnienia się zapowiedzi końca świata, spełniać ludzkie żądze.
Satanizm to szukanie normalności, poza obłudą danej religii, opartej o siły naturalne i energię człowieka, zespoloną z energią Ziemi i wszechświata.
Nadal będzie to satanizm religijny, ale już zaczynamy odkrywać w nim wspólne akcenty z pojęciowym – „szukanie normalności”, „oparcie się o siły naturalne i energię człowieka” – z tą różnicą, że w s. religijnym, rzecz idzie o nadal o kult, a nie doskonalenie się i sprzeciw. Wszystko, co zmierza do zawiązania się w spójną doktrynę i jest odwzorowane, nie jest satanizmem. Satanizm może być praktykowany i czyniony przez jednostki indywidualne, silne i zdolne do wykrycia błędów oraz jego eliminacji.
Satanizm nie utrwala zastanych poglądów oraz działającej fikcji.

Brak pewności w istnieniu Stwórcy podyktował ludziom pomysł poszukiwania alternatywy… Stworzono diabła.   

Doskonałe podstawy w tym, wytworzyło średniowiecze, w którym szczególnie rozwinął się kult diabła, jako istoty czyhającej na człowieka, mającego nad nim panowanie.
Śmierć, diabeł i czarownice często towarzyszyły średniowiecznym wyobrażeniom o świecie. Diabeł i jego zło, stanowił wytłumaczenie na wszystko, co niepoznane oraz zasługujące na zniszczenie w czyimś interesie.
Prawdziwy kult satanistyczny rozwijał się na wschodzie, w zaciszu wojen. Oparto jego założenia, na wyznaczonym przez chrześcijaństwo trendzie – dawni bogowie stali się demonami, a sataniści, postanowili oddawać im cześć w taki sposób, który znano na długo przed pojawieniem się chrześcijaństwa.
W średniowieczu nie trzeba było szukać daleko diabła. Ludzie zapraszali go wszędzie. Stanowił nieodłącznego towarzysza człowieka.
Przekonanie o istnieniu złego, stworzyło podstawy do intensywnego rozwoju religii chrześcijańskiej, jako wybawienia przed tym złem. Miejsce powszechnego zła, zajmowały pokonane religie oraz wstrzymane kulty przodków i bóstw domowych, stając się skrywanymi demonami, czyhającymi w ciemności na życie człowieka. Rozumiecie zestawienie? Dawne bóstwa musiały odejść w ciemność, aby jasną stroną stały się elementy związane z religią panującą. Okazało się jednak, że głoszone przez chrześcijan hasła, nie miały odzwierciedlenia w rzeczywistości.
Współcześnie nikt tak naprawdę nie wie, czym lub kim jest szatan, demony, a także ich kult… albo wie dobrze, tyle że rozumie korzyść związaną z utrzymaniem obecnej farsy. Najgorsze w tym jest to, że ludzie czują żywą obecność demona. Mówiłem już o tym, inne światy lub własna pamięć. Nic innego nie jest w stanie się tu wejść, a tylko energetycznie przedostać.
Dawnych bóstw rodzinnych bano się, stąd chrześcijaństwo długo walczyło z ich kultem. Nawet jak ktoś należał do chrześcijańskiej gminy, to czcił dawnych bogów, nie chcąc się im narażać. Chrześcijaństwo doprowadziło do „przerażenia ludzi” tymi dawnymi bóstwami, z których uczyniono najgorsze demony.
Wyobraźnia oraz zapotrzebowanie rynku, zrobiły swoje. Nikt racjonalnie tego już nie tłumaczył, a za ewentualne wyjaśnienia, trafiało się na stos. Ludziom, łatwiej też było znieść myśl (na początku, bo później to się już zatarło u przyszłych pokoleń), że ich dawni bogowie chcą ich zniszczyć i skusić, sprowadzając na złą ścieżkę. Stali się najgorszymi demonami, których współcześnie nie chcemy złagodzić i zrozumieć, gdyż to oznaczałoby przyznanie się do błędu, a co gorsza, uznanie i próbę zrozumienia ich pierwotnej roli.
Świat został tak ułożony, aby kłamał i sterował człowiekiem. Stąd, mądre biblijne powiedzenie o rozumie, oczach i uszach – jest nadal aktualne.

I stał się Set najmocniejszym ze swego rodzaju. Wówczas zapragnął kobiety, którą mu przyprowadzili, a on ją posiadł. I zrodziła dziecię, które wydało na świat istotę silną, jak kel el, zdolną wzlatywać i zmieniać kształty. I choć miał on wiele potomstwa, to było inne. I wzrosło dziecię…
Nakazał sprowadzić pozostałe kobiety i uczynił je brzemiennymi, a liczba ich była wielka. I porodziły. I brakło krwi na Ziemi, gdy rozpoczynali panowanie. I zezwolił Set swym poddanym spożywać w krwi, lecz sam w tym nie zyskał, karmiąc się krwią kel el.
Powstała potężna armia, okrutnie żądna krwi, polująca na nas. Ginęli głównie słudzy Beliara, których pozostawił dla pilnowania Ziemi, a gdy mu o tym doniesiono, uznał to za sprawę prawa i kazał zawiadomić mnie, abym coś z tym uczynił. Na Ziemi określają to „brudną robotą” i to chyba, było jedno z moich ówczesnych zajęć. Przyjąłem zlecenie, czekając takiej okazji od wieków. Czyż zgładzenie takiego psa jak Set, to nie nagroda?
Setyci wzrośli, zagrażając Bramie Erebu, a gdy Michael ich zatrzymał, aby nie wdarli się do wnętrza, doznał wielu strat, których nie spodziewał się ponieść. Nie dał się przemóc i nie cofnął. I sam ranny, uchodził z pola bitwy, na którym jedyny przetrwał. Zniszczono moją całą mirę, w jednej chwili, dobry wódz stracił tysiąc kel el. To był nieprzewidziany cios i nie mogłem wstrzymywać się dłużej. Czas, aby zobaczyć się ze Stwórcą i uzyskać zgodę na działania wojenne – wtedy tak myślałem – tyle, że niepotrzebnie zawracałem sobie głowę Ślepcem.  

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Trochę historii
Renesans rozwijał ideę satanizmu. Poszukiwanie nowych źródeł, zwątpienie w ideologie Kościoła katolickiego i zdjęcie Boga z tronu (zmiana światopoglądowa z myślenia teocentrycznego na homocentryczny) umożliwiło kontynuowanie badań nad poszukiwaniem przeciwnika Stwórcy, który ciekawił z uwagi na swą siłę. Nie bez znaczenia, pozostała fala działania tzw. heretyków czy odkrycia geograficzne Europejczyków.
Siła demona była ciekawa i sama wskazywała ludziom właściwy kierunek do osiągnięcia wszystkiego, co mogło być bliskie ich absolutu. Wiara w demony, to taki egoizm ludzki, wynikający z próby panowania nad innymi. Poza tym poszukiwanie demona, to było zawsze, wielkie wyróżnianie się spośród tłumów. Wszelkie rytuały uchodziły za rozrywkę i umożliwiały przeżywanie doznań cielesnych, w zupełnie inny sposób – modny, wygodny i dostosowany do potrzeb bogatej elity.
Ateistyczny satanizm, związany z kultem człowieka, oparty został na myśleniu religii chrześcijańskiej, w której szatan zbuntował się Stwórcy, dając pokaz niezależności, dzięki czemu, człowiek mógł się odwrócić od tego, co od Stwórcy pochodzi, a więc od samego też szatana, czcząc człowieka i jego siłę. Zagmatwane, ale taką logiką kierują się ludzie w identyfikacji powszechnego zła.
Założono odrzucenie wszystkiego, co boskie. Można stwierdzić wręcz, że wszystkiego, co pochodzi z nieba. Odrzucenie to oparto na idei szatana – buntownika i przeciwnika. Idea judaizmu opiera się na trzecim dniu stworzenia, w którym główny archanioł Pana, niejaki Lucyfer, cherubin, zwany Synem Jutrzenki (Helel ben Szachar) spacerował po Edenie, pośród lśniących klejnotów. Lśnił kamieniami oprawionymi w szczere złoto. Stwórca uczynił Lucyfera strażnikiem wszystkich narodów, ale pycha sprawiła, że stał się on wyniosły i przestał zachowywać powściągliwie. Kiedy Stwórca zdał sobie sprawę z tych zapędów, strącił wyniosłego archanioła, a ten lecąc spłonął na popiół. Teraz jego duch znajduje się w otchłani, na samym dnie Szeolu, trzepocząc się w powiewach wiatru ziemskiej krainy.
Tyle z legend starożytnego Izraela. Warto zacytować tu Księgę Izajasza w rozdziale 14, gdzie mówi ona o kresie uciemiężenia Izraela i dokonanym wyroku na jego wrogów, w którym można znaleźć odwołanie do starego mitu, gdyż fragment ten wspomina o upadku z niebios Jaśniejącego Syna Jutrzenki. Na wieść o tym, poruszyła się cała Ziemia, a nawet powstali z tronów i grobów królowie. Ten, który spadł, został wyrzucony, jak ścierwo obrzydliwe, otoczony pomordowanymi, przebitymi mieczem jak trup zbezczeszczony.
Największą znaną mi organizację satanistyczną stanowią osoby związane z kościołem laveyańskim i tzw. Biblią Szatana. Pomijam prawdziwego protoplastę współczesnego satanizmu, tj. Kościół katolicki – jego zasługi są w tym zakresie bezcenne i nie do opisania.

Wracając do Biblii Szatana
Dzieło samo w sobie ciekawe. Wyraża wiele myśli związanych z Biblią judeo-chrześcijańską i mądrością, którą mogliby dostrzec ludzie religijni, wyznający – nazwijmy to, białą stronę mocy – gdyby tylko zapragnęli, choć trochę poczytać jej treści. LaVey twierdził, że jego dzieło musi stanowić wskazówkę. Starał się wyzwolić człowieka z obłędu, którym była próba poszukiwania diabła i zła, dokonywana za wszelką cenę. Rozumiał błędy w podstawowych założeniach oraz piętnował je, obnażając złe cechy ludzkie.
Nie chciał wprowadzić właściwego rytuału i oparł się na prześmiewczej formie tradycyjnej mszy. Zupełnie, co innego wynika z treści jego księgi, a co innego było urzeczywistniane w ogólnych przedstawieniach, których aktorami stawali się sataniści.
Zresztą, LaVey pozwalał na używanie rekwizytów i przebrań, jeżeli miały one spotęgować emocje, tkwiące w człowieku. Rzecz rozchodziła się o wyzwolenie energii.
Możemy pokusić się o pytanie dotyczące faktycznego rodzaju satanizmu, który prezentował LaVey.
W moim odczuciu i po zapoznaniu się z jego dziełem, twierdzę że był rzeczywistym satanistą „pojęciowym”, ale dla promocji swoich idei, obrał satanizm „religijny”, którego mecenasem i promotorem było od wieków chrześcijaństwo wojujące z diabłem i obiecujące ludziom wyzwolenie ich spod wpływu grzechu, demonów, usprawiedliwiające złe czyny i ciężki los, władzą diabła.

„Niestety, zbyt długo studiowali „sprawiedliwość”, przez co stworzyli marny i wypaczony obraz diabła”.
Anton S. LaVey, Biblia Szatana

Nic więcej nie można napisać, gdy ma się do czynienia z tak trafnym stwierdzeniem.


Ryt ognia, wody, powietrza i ziemi w rytuale przejścia
Satanizm, a raczej rytuał przejścia, nie polega na celebracji jakichkolwiek mszy. Mówię tu o satanizmie pojęciowym. Nie odnosi się on do Stwórcy, który jest w nim, raczej chwalony niż tępiony. Nie zakłada odwróconego krzyża, jako symbolu – ponieważ hierarchia Jezusa jest o wiele niższa niż samego Beliara – zatem, nie można byłoby czcić wielkości potężnego anioła, patrząc przez pryzmat słabszego. Satanistami – opozycją do złego działania, byli często wielcy przywódcy aniołów, a nie szeregowi żołnierze.
Beliar i Jezus zostali zrównani przez ludzi, a po VIII w. n.e. o aniołach mówi się raczej jako o „stróżach i sługach ludzkości”. Sobory i święte dogmaty, tworzone przez i na potrzeby zacietrzewionych ludzi, decydowały o rozbiciu wspólnoty, podziale Praw i zapomnieniu o tym, co ważne – wspominał o tym LaVey – mówiąc o wspólnej ludzkości i jej marszu lub upadku.

„Zbyt długo prawda i kłamstwo, dobro i zło przeinaczane były przez fałszywych proroków! Żadnej wiary nie da się przyjąć na podstawie autorytetu „boskiej” natury. Religie muszą zostać zweryfikowane”.

Anton S. LaVey, Biblia Szatana

Ludziom myślącym oraz satanistom, odebrano godność, rodzaj oraz imię, poświęcając w imię dominacji człowieka.
Dzieje religijne świata, które opisali ludzie oraz ich uzasadnienie, świadczy o tym jak nisko stanął człowiek na granicy bytów. Większych głupich dogmatów nikt nie stworzył. Życie i natura są proste i mają swoje źródło w Edenie.
Niewiele może człowiek i liczy na przypadek, działanie tragiczne lub zrządzenie losu. Osobliwie i bez żadnych problemów, ludzkość zaczyna triumfować w tworzeniu legend, opowieści i bajek.   

Wielu pośród nich było gigantów, przy których zwykły lud, wydawał się dużo niższy. Tak kroczyła armia Seta, wzmocniona naszą krwią, posilona dziesiątkami lat. I życie ich było długie, a nogi wprawne. Tam, dokąd zmierzali już było wielu z nich, bo stamtąd przyszli, uchodząc z Edenu i jego okolic, nad Tygrysem i Eufratem, u podnóży Elamu wznosząc pierwsze miasta.

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Podkład
Mistrzowie stosowali w fazach rytuału odwołania do ognia – wzywając Uziela, do wody – wzywając Beliara, do powietrza – wołając Astarte i do ziemi – wołając Dagona. Ludzie prymitywni wzywali demony. 
Rytuał jest skomplikowany i prosty jednocześnie. Zakłada oczyszczenie, zgromadzenie, uwolnienie, a na końcu przejście. Jego prostota, polega na cyklu form w oparciu o poszczególne energie ziemi, człowieka, nieba i wszechświata. Oczyszczenie następuje energią ziemi. Do tego, celu budowany jest tajemny krąg, tworzący zgromadzenie związane z Górą Zgromadzeń (Syjon). Używa się do tego wody, ognia, powietrza i ziemi. To sofistyczne struktury, tworzące wszechświat. Z tych struktur buduje się podkład.

Wobec zniszczeń poczynionych na Syjonie przez ludzi, kel el przyciągnęli nowe kamienie, które naznaczono Słowem. Głaz, na którym ułożono Księgę był, nad wyraz, wysoki. Przypominał ułożeniem ołtarz lub leże, a wokół niego ustawiono podwójne, pionowo stojące kamienie, a na nich zawieszono poziome płyty kamienne. Pionowych kamieni było osiem, na nich wsparte zostały poziome, w liczbie też ośmiu. Kamień centralny z Księgą pozostał pośrodku, a wokół ustanowiono krąg. Wewnątrz wykonano rów, głęboki na pół dłoni, żłobiąc go żywym ogniem w litym budulcu skalnym. Poza kręgiem kamiennym, w odległości ośmiu kroków, wykonano pierwszy rów okalający, również głęboki na pół dłoni, a w odległości dwóch kroków od niego, kolejny. Wszystkie punkty styczne przecinały się, a na ich krańcach ułożono kamienne postumenty, w wyglądzie przypominające aszery. Nie były ciosane, wyjątek stanowił kamień centralny.
Po zakończonych pracach, wziął Uziel sproszkowany diadeit i rozsypał go wzdłuż linii. Niebieski pył utworzył gwiazdę, którą w przyszłości zwać będą na Ziemi pentagramem, a moc i władzę jego przypiszą Beliarowi.

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Następnie jest zgromadzenie. To strefa energii, które gromadzą się w człowieku i w nim pozostają. Poprzez tę część, należy je maksymalnie uwolnić, dając siłę własnemu duchowi (tchnieniu). Używa się do tego krwi, aby wzmocnić siłę cząstkami duszy.
Krew w wierzeniach Żydów została zakazana do spożycia. Krew może pochodzić od jakiejkolwiek istoty. Jej spożycie nawiązuje do szerwy, pradawnej substancji, która była obecna w ogrodzie Eden.
Po tym, następuje uwolnienie. Polega to na wchłonięciu energii Erebu i jego sił. Poprzez kamienie – krwawniki, topazy, szmaragdy, diamenty, baryle, onyksy, jaspisy, szafiry, odpowiednio oczyszczone w wodzie, dochodzi do ściągania energii i sił – tzw. gromadzenie materii i siły duchów. Na końcu, następuje przejście, a więc wejście człowieka w energię wszechświata, poprzez złączoną siłę woli (zgromadzonych w kręgu).
Służy to zrozumieniu Stwórcy i istoty życia.
W tym momencie, można wydawać polecenia duchom pierwotnym (nie mylić z duszami ludzi – one są nijakie i nie mają znaczenia, dusz aniołów również nie da się ściągnąć). W najdoskonalszej fazie rytuału, grupa może poprzez święte linie energetyczne, próbować poruszyć gilgale dla wejścia w obszar strażniczych bram lub posiąść wiedzę o lokalizacji starych kluczy czy pieczęci.
Rytuału nie wykorzystuje się do niszczenia innych. Jeżeli ktoś chce zniszczyć inną osobę przed fazą przejścia, składa ofiarę ziemi w postaci własnej krwi. Rytuały niszczące – wola zagłady – są proste i nie wymagają szczególnej sztuki. Człowiek to pył, który można wytrzeć z mapy świata.
Sposobów i form jest wiele. Rytuał ten składa się z wielu rytów. Nie jest on powszechnie praktykowany. To najwyższa z form. Nie polega na przywoływaniu duchów, męczeniu kotów czy odprawianiu czarnych mszy, piciu wina i odwracaniu krzyża. Do rytuału mogą zostać dopuszczone osoby, które posiadają wiedzę, mają opanowany umysł i są w stanie oddzielić własne fantazje i żądze od innych emocji. Wtenczas, rytuał ma szanse powodzenia. Rytuał nie był odprawiany z uwagi na brak odpowiednich mistrzów od wieków, a dokładniej od II w. p. n.e.
Szczerze mówiąc, można ten rytuał nazwać magią aniołów i nie będzie w tym żadnej przesady. Nie jest to też rytuał typowy, w rozumieniu i pojmowaniu ludzi. Podałem przepis na sztukę, wywołującą i przywołującą energię. Żaden satanista religijny nie skorzysta z tej drogi, gdyż wyklucza ją błędne podejście do kwestii nauki i wiary.

Uwagi do rytuału
Nie ma żadnego rytuału. Nazywam to rytuałem, aby uprzywilejowana małpa mogła zrozumieć. To sztuka i nie jest w stanie zarządzić nią, żadna przypadkowa osoba. Nie polega ona na odprawianiu formułek i reguł, ale opiera się na słowie i sile woli, ukierunkowanej na świat i człowieka.
Pozostałe rytuały satanizmu religijnego, odwołujące się do różnych wierzeń starożytnych, które współcześnie zostały zdemonizowane i można potraktować, jako folklor, dobrą zabawę i parodię.
Satanizm nie jest kultem wprowadzonym przez demony i demony nie mają księstw, nie prowadzą powszechnego kuszenia ludzi.
Szatan alias Beliar, pragnie zniszczenia człowieka, jako źródła konfliktu z Ojcem. Dawniej, próbował połączenia z ludzkimi córkami, aby wyplenić gatunek ludzki, tworząc ajon eon. Zostało to powstrzymane, o czym wspomina Księga Rodzaju w rozdziale dotyczącym potopu. Oczywiście, to uproszczenia biblijne i moje, ale zawierają pewne znamienne fakty.
Żadna walka nie odbyła się po to, aby spełniono jakieś kaprysy. Każdej potyczce, towarzyszyło zniszczenie i śmierć. Ludzie kochają uproszczenia, stąd uprościli sobie Boga, nazywając go Imię – Hashem ( In The Zohar – The Name).

Natanel nie zdołał przełamać oporu, w przeciwieństwie do Uziela, zdolnego miażdżyć i krajać żywcem wrogów. On nie miał sobie równych w boju. Dopadł Asajafa, syna Beliara i zabił na oczach jego matki i ojca. Kobieta krzyczała i próbowała bronić pacholę, lecz Uziel dopadł też i ją. Nasyciwszy się krwią, dobył sił ze swych nozdrzy i zaryczał. Tracąc bliskich, stał się Beliar niezrównany. Ciskał w Uziela, czym popadło, a ten chronił się przed napastnikiem. W szale, nie zdobył się na rozsądek, co wykorzystał Uziel, godząc go śmiertelnie. Przecięty w pół, rażony potworną siłą, osunął się na kolana i spoglądał bratu na twarz, trzymając ręce spuszczone ku ziemi. Krew ściekała z jego ran, a duch z wolna go opuszczał.

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo


Całkowite zaskoczenie
Rytuał przejścia wymaga oddania się władzy Stwórcy. Należy oddać Mu cześć, wezwać Duchy Ziemi, powołać się na żywioły. Nie ma zamkniętego kręgu, bez Tronu Pana. Kto bez Stwórcy, chciałby zamknąć rytuał, ten nie uczyni nic. To nawiązanie do starej tradycji, związanej z Górą Zgromadzenia.
Jedynie trzech aniołów może przeprowadzić rytuał i zamknąć krąg, bez obecności Stwórcy, ale i tak będzie korzystało z mocy Tronu. Ważne jest także miejsce, a na Ziemi jest ich kilkanaście.

Opętanie
Wśród opętanych, dar języków czy siłę, przypisuje się demonom. Jedynym demonem człowieka, jest on sam i pamięć po jego przeszłości, zapisana w tchnieniu, zawartym wewnątrz i przenoszonym przez krew. Człowiek ma potężny dar i siłę w postaci umysłu.
A tak właściwie, to czym jest magia? Odpowiedź jest prosta: poszukiwaniem przez człowieka jego własnych darów tworzenia. Wykorzystuje się do tego odpowiednie sekwencje i narzędzia – jak woda, ogień, ziemia i wiatr, aby nadać miejscu, osobom i czasowi odpowiednich znaczeń.
Nazywanie jest też ważne w rytuale, który opiera się na słowie i nawiązuje do podstaw stworzenia.   

Postscriptum
Rozumiem jak pokrętne mogą być niektóre twierdzenia, w oczach szczególnie tych, którym dotychczas pozór przemawiał zamiast rozumu. Religia zamyka człowiekowi obraz i oddala od niego poczucie przyzwoitości, zmieniając kierunek dla wyczucia i wrażliwości twórczej.
Wiadomym jest, że ciężko się przyznać, po latach wiary i gorliwych wyrzeczeń, że wszystko to, zostało oparte na „bałamutnym kłamstwie”.
By zyskał rozum, najpierw musi stracić ciało. Społeczeństwo nie jest zainteresowane jakąkolwiek zmianą.  Nie będą liczyły się żadne argumenty ani wskazane przykłady.  Ludzie opierają wiedzę oraz własne przeświadczenie na pozorze, ugruntowanym na tyle silnie, że przy nagłej potrzebie zmiany, przekształca się główną powłokę, pozostawiając szkielet nietkniętym. Wiem, że ludzie mogą wierzyć w to, co piszę lub odrzucać wszystko całkowicie. Jestem pewny, że gdy sprawdzi się to, co przedstawiam, będą się zarzekać, że nie wiedzieli.
U ludzi, od zawsze są „jacyś inni”, nigdy oni. Satanizm pojęciowy, polegał na stwierdzeniu jak rzeczywiście sprawy się mają.
Myślę, że choć częściowo udało mi się wyjaśnić kilka zjawisk, a co najważniejsze, opisać rzeczywistość w innej, systematycznej i realniejszej perspektywie.

Kwestię szatana i magii człowieka, uważam na ten moment za zakończoną. Artykuł został podzielony na trzy części oraz umieszczony w jednym zbiorczym artykule. Oczekuję krytyki, ale konstruktywnej.


Jeśli chcecie, zachęcam – czytajcie treści na seeik.pl, aby poznawać inne zdanie w temacie aniołów, człowieka oraz religii, tradycji i kultury. 




Artykuł w formacie doc



Podobne artykuły:
Szatan i magia człowieka - część pierwsza
Szatan i magia człowieka - część druga
Szatan i magia człowieka - część trzecia
Lucyfer – blask zmienia się w proch
Satanizm – co to naprawdę oznacza?
Niewolnicy z Ziemi
Reakcje:

0 komentarze:

Post a Comment

Polecamy

Labels

"Goryle we mgle" (1) 1939 r. (1) 500 plus (2) Abraham (1) Abraham Joshua Heschel (1) Adam (1) Adam Mickiewicz (1) Adolf Hitler (2) afery (1) Afryka (1) Agatka (2) agent (1) akcyza (1) aktywność (1) Al-Imran (1) Alela (1) alkohol (2) alkoholizm (1) Ameryka (1) Ameryka Południowa (1) amok (1) anal (2) analiza (1) anecdote (1) angel (3) angels (1) Anglia (1) Aniela Dulska (1) anioł (27) anioł stróż (1) aniołowie (2) Anne Applebaum (2) Anton Szandor LaVey (8) antyk (1) aplikacje (1) Apokalipsa (5) Arabowie (1) Arakad (1) area (1) Armagedon (3) Armia Ludowa (2) Armillaria mellea (1) Aron ha-kodesz (1) artworks (1) aszera (1) atak energetyczny (1) atak psychiczny (1) Augustyn (2) Autumn (5) autumnal weather (2) awareness raising (1) Babel (1) Babilon (1) Baltic (1) Baltic Sea (1) bastion (1) beauty flowers (6) beauty plants (4) begonia (1) Beliar (1) bell (1) Belzebuba (1) Bereza Kartuska (1) bestseller (1) bezrobocie (2) bezrobotny (2) Biblia (27) Biblia Szatana (8) biblioteki (1) bigos (1) Birobidżan (1) biuro (1) bladder (1) Bliski Wschód (1) bliskość (1) Blok Wschodni (1) Bóg (5) ból dupy (1) bóle rodzącej (1) Bolivar Belicosos Finos (1) book (2) brak kontroli (1) Brama Erebu (1) Bruksela (2) buchanie (1) building (1) buildings (1) burdel (1) całun (1) cathedral (1) cele (1) celebracja (2) Chawa (1) cherub (1) choroba (1) chrześcijaństwo (6) church (2) cierpienie (1) cieśla (1) city (3) clapper (1) clean (1) coaching (2) collegium funeraticia (1) colorful (1) columbarium (1) Columbus Day (1) communist (1) contest (1) context (1) cooled (1) cooperates (1) country (2) Creator (1) curriculum vitae (1) cv (2) ćwiczenie (1) cygaro (1) cykl życia (1) cymbały (1) cytaty (1) cywilizacja (1) czar (1) czasy przełomu (1) Czechy (1) człowiek (26) czyściec (1) Dadźbog (1) dam (1) Dąmbscy (1) damska pupa (1) dandelion (1) Dawne dzieje Izraela (1) death (1) demokracja (1) demon (5) demony (2) diabeł (2) dialog (1) dialogue (1) Diana Fossey (1) diatryba (1) dildo (2) Dni Miasta (1) dobro (2) doktryna (3) dokumenty (3) dokumenty aplikacyjne (3) dom (1) Donald J. Trump (1) Donald Tusk (1) Donatan Tursek (3) draczka (1) draka (1) druga Irlandia (1) druk (1) Dubieniecki (12) dupa (1) dust (1) dusza (1) Dżebel el Akra (1) Dziady (1) dzieci (1) dziecko (1) dziedzictwo (9) dziedziczenie (1) dzieje (1) dzieje aniołów (1) dzieło (1) Dzień Sądu (1) Echinopsis (1) echinus (1) Eden (2) edukacja (1) egzorcyzm (1) Eisenbach Artur (1) eksperyment (1) ekstremum (1) El (3) el sebaot (2) elity (1) elity polskie (3) emanacja (1) emancypacja (1) emancypacja Żydów (1) emendatio (1) emeryt (1) emigracja (1) En Gedi (1) endemita (1) environmentalist (1) Er (1) Erem (7) Eremita (2) erotyka (1) erotyzm (1) Etemenanki (1) etnografia (1) Europa (2) Ewa (1) factory (1) fejk (1) fekalia (1) Feralia (1) feudalizm (2) field (1) filozofia (2) flower (5) flowers (6) folwark (1) fragment (41) fragment satyry (13) fragment tekstu (9) franciszkanie (1) from over the Baltic Sea (1) Fryderyk Engels (2) fuckingroom (1) fuksja (1) fundamentalizm (1) funkcje (1) Gabriel Amorth (1) galeria (5) gallery (20) garden (4) gardening (2) Gdańsk (1) gej (1) geje (1) geniusz (1) geszeft (1) Giżycko (1) Glenlivelt (1) głód (1) God (2) gofry (1) gołąbki (1) gorszy sort (1) goryl (1) gospodarka (1) gossip (1) gra (1) grasses (1) grassland (2) green (1) green pea (1) green plants (1) ground (1) grupa (1) grzech (2) grzyby (1) grzyby jadalne (1) GS (1) Gubałówka (1) gwarancje (1) heaven (1) Hebrew (1) herbata (1) heretyk (1) Heritage (2) historia (9) historyk (1) hiszpańska inkwizycja (1) home (1) homocentryzm (1) homoseksualizm (2) human (1) idea (1) ideologia (1) IHWH (1) II RP (1) III RP (1) III Rzesza (2) in the garden (3) Inbal (4) Indie (1) informacje (1) inhumacja (1) Innocenty IV (1) instrument muzyczny (1) interview (1) intryga (1) Ireland (1) Irelannd (1) Irlandia (2) irrigates (1) islam (1) istnienie (1) Izrael (4) Jakub (1) Jarosław Dumanowski (1) jebitnie (1) Jeruzalem (1) Jerzy Krasiulec (1) jesień (1) Jeszurun (1) jezioro Czos (1) Jezus (4) Jezus z Nazaretu (1) Josef Stalin (2) Joseph Smith (1) Joshue ben Qorch (1) Józef (1) Józef Flawiusz (1) Józef Maciejowik (1) Józef Stalin (2) Józef Topolski (1) judaizm (2) junona (1) kaczka (1) kaczka z kaszą (1) Kaczkoduk (44) Kaczkoduk przejmuje ster! (46) kaktus (1) Kalifornia (1) Kanaan (1) Kapitał (3) kapitalizm (2) kapłan (1) kapusta (1) kara (1) kardamon (1) kariera (1) Karl Popper (1) Karol Marks (5) Karta praw podstawowych (1) Kartezjusz (1) katolicyzm (1) kawa (1) Kętrzyn (1) kettle (1) kibuc (1) kiełbasa (1) kiełbasa mazurska (1) kiermasy (1) kłamstwo (3) klątwa (1) kluski (1) knowledge (1) kobieta (1) kochanka (1) komedia (5) komuniści (4) Komunistyczna Partia Chin (1) komunizm (7) konflikty (2) koniunktura (1) Konopnicka (1) Konstytucja (1) kopiec (1) kopiec Czerniakowski (1) kopiec Kościuszki (1) kopiec Unii Lubeskiej (1) korale (1) Koran (2) kormoran (1) kornik (1) kościół (6) Kościół katolicki (1) kot (1) kpina (1) kradzież (1) kraj (1) krajobraz (1) Kraków (1) kremacja (1) Kresy (1) krew (1) krokusy (1) Król Dawid (1) kropla (1) krótka forma (5) Krutyń (1) Krutynia (1) Krzysztof Jackuń (1) Krzysztof Kolumb (1) krzywda (1) książka (27) książki (1) Księga Aniołów (4) Księga Dżungli (1) Księga Henocha (3) Księga Hioba (1) Księga Izajasza (2) Księga Mormona (1) Księga Razjela (1) Księga Rodzaju (6) Księga Wyjścia (2) Księga Życia (2) księgi (1) kuchnia (5) kuchnia regionalna (3) kuksiołki (1) kuksiołki mazurskie (1) kulinaria (6) kult (1) kultura (4) kura z grzybami (1) kurczak (1) kurczak w śmietanie (1) kusiciel (1) kuszenie (1) Kuta (1) kwiaty (3) lake (1) land (1) landscape (4) las (1) leaf (1) leaves (1) leczenie (1) lek (1) Lemuria (1) leninizm (1) lesbijka (2) Lew Trocki (1) lewak (2) lewita (1) licytacja (1) Lilit (1) list czytelnika (1) list motywacyjny (2) literatura (5) local government (1) łodyga (1) łodyga przeciwieństw (1) lokalnie (1) Londyn (1) los (2) loża (1) Lucanus (1) Lucyfer (2) lucyferianizm (1) Ludowe Wojsko Polskie (1) Ludwik Krzywicki (1) ludzie (4) ludzkość (1) Lwów (1) Łysoczoły (1) magia (2) magnateria (1) mały człowiek (1) małżeństwo (1) manes (1) manufaktura (1) Marco Tosatti (1) Maria Magdalena (1) marksizm (2) Maryja (2) masoni (1) masturbacja (1) Masuria (11) materializm historyczny (6) Matylda (2) mauzoleum (1) Mazury (8) meadow (3) mean (1) Mela (1) Metamorfozy (1) mężczyzna (1) miasto (1) mięso (3) mieszkanie (1) Mikołajki (1) miłość (3) młodzież (1) Mojżesz (1) monster (1) monument (1) Mora (2) moralność (1) mord (2) mormoni (1) Morze Bałtyckie (1) możliwości (1) Mrągowo (5) mur berliński (1) mushrooms (1) muzułmanin (1) N (1) Nabrod (1) Nabuchodonozor II (1) należna pomoc (1) name (1) Nana (2) narkotyki (1) natarcie (1) NATO (1) natural environment (1) nature (5) nature gallery (9) nature monuments (1) neighborhood (1) Nemrod (1) Niebo (4) niepodległość (1) niewolnictwo (1) Nimrod (1) Noe (1) November (1) Nowe Jeruzalem (1) Nowoczesna (1) Nowy Testament (1) o książkach (3) obchody (2) obrzęd (2) obyczaje (5) ochrona dzieci (1) ochrona praw (1) odkrycia geograficzne (1) Ofelia Tasiemiec (2) ogród (1) ojciec (1) okres starożytny (1) określenie (1) old city (1) Olsztyn (2) Onan (1) onanizm (1) opętanie (1) opieńka miodowa (1) opinia (1) opinion (1) opis literacki (1) opowiadanie (4) orientacja seksualna (2) ORMO (1) Orwell (1) outflow (1) owczarek podhalański (2) owczarek z Tatr (2) Owidiusz (1) padlina (1) Pan (1) Pan Zastępów (4) państwo (1) Państwo Islamskie (1) Państwo Środka (1) Państwo Żydowskie (1) papież (1) Park Słowackiego (1) Paryż (1) pentagram (1) Penuel (1) PESEL (1) pętla (1) photo (13) photography (11) piasek (1) picie (1) picture (6) pictures (3) piekielna diatryba (1) piekło (1) pieniądze (1) pieprznik (1) Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo (25) pies (1) piosenka (1) pipe (1) PiS (2) Pius XII (1) place (3) places (2) plan (1) plants (5) Platon (1) płeć (1) PO (2) pochówek (2) podniecenie (1) poezja (3) pogrzeb (2) pogrzeb kawalera (1) pogrzeb panny (1) pojęcie (1) pokój do seksu (1) Polacy (1) Polak (1) Poland (4) Polgar (2) polish people (1) political fiction (2) politicians (1) polityka (3) Polska (13) Polska Partia Robotnicza (1) polski pies górski (1) pomoc (1) pomoc rodzinie (1) pomoc społeczna (3) porady (6) porzucenie (1) poszukiwanie pracy (1) potop (1) potrawa (1) potrawy (3) potrawy z mięsa (1) powieść (21) powieść satyryczna (32) powstanie warszawskie (1) pozór (2) praca (1) pragnienie (1) prawa (1) prawa mniejszości (1) prawa podstawowe (1) prawda (5) prawda o aniołach (1) prawo (2) prawodawca (1) prezes (1) PRL (9) próbka tekstu (1) problemy (1) profanum (1) proroctwa (1) proroctwo (2) Proroctwo trzech (1) Prorok (1) prosaic form (1) prostytucja (2) Protais Zigiranyirazo (1) proza (2) przekleństwo (3) przemiany (2) Przemilczeć Armagedon (13) przepis (2) przepowiednia (1) przyjaciel (1) przyjaźń (1) przypis (1) przyprawy (1) przyroda (1) Publiusz Ovidius Naso (1) Pułkownik (3) pupa (1) PZPR (1) rain (1) raining (1) raróg (1) realny socjalizm (3) recensio (1) recenzja (5) recenzja historyczna (1) recenzja literacka (2) recenzje (5) recenzje literackie (5) refleksja (3) refleksje (3) reformy (2) region (1) reguła (1) Reichskonkordat (1) relacje (1) religia (16) Rewolucja Październikowa (1) rezydencja Pułkownika (1) Richard Elliot (1) RIP (1) rody polski (1) rodzina (4) rok obrzędowy (1) Ron Howard (1) rose (3) roses (1) Rosja (6) rośliny (2) rośliny gruboszowate (1) rosół (1) róża (1) Róża Luksemburg (1) Rozdział pierwszy (1) rozstanie (1) rozważania (2) rozwieracz (1) Rudyard Kipling (2) Rumunia (1) Russia (1) Russia Federation (1) Rwanda (1) Rydz (1) rytuał (1) rząd londyński (1) rządy (1) Rzym (1) sacrum (1) sądy (1) saga (1) saga aniołów (1) sakiewka (1) Sansenoj (1) Sapon (1) sarkazm (1) satanizm (8) satyra (49) satyra polityczna (19) Sea (1) sędziowie (1) SEEiK (64) seeik.pl (82) sekretarka (1) seks (5) seks analny (2) seksualność (2) Semangelof (1) Senoj (1) Seria: Prowincjonalna (1) Set (2) sex (2) sex na świecie (1) sheep-dog (2) short text (2) siekiera (1) siły natury (1) Singing in the Rain (1) sintoizm (1) skuteczność (1) skutki (1) SLD (2) Śledź (1) slogans (1) Słowacja (1) Słowianie (1) sługa (1) sługus (1) śmierć (4) śmieszność (2) śmieszny tekst (6) socjal (1) socjalizm (3) Solidarność (1) solidaruch (1) Sophie Neveu (1) społeczeństwo (2) społeczność (2) sprzedaż (1) sraczka (1) środki alkoholowe (1) środowisko (1) Stanisław Gruszczyński (1) starożytność (1) Stary Testament (2) Stasiu Bułka (1) state (1) state farm (1) stawki (1) ster (1) sterowanie (1) store shelves (1) stories (1) stosunek (1) stosunki (1) STTL (1) Stwórca (13) stworzenie (2) styl jebitny (1) succulentus (1) sukces (1) sukulenty (1) surowce (1) Swaróg (1) sweet flowers (4) świat (2) Świat Książki (1) światy (1) święta (1) Święta Inkwizycja (2) święto (1) święty (1) świnia (2) symbol (3) synkretyzm (1) system (3) szacunek (1) szanse (1) szatan (13) szatański (1) Szczachy Dolne (1) Szema (1) Szeol (2) Szinear (1) Szkocja (1) szkolenia (1) szlachta (1) sztuka (1) Sztuka kochania (2) sztuka miłości (1) sztuka pisana (1) Szua (1) szwadrony śmierci (1) Takie sobie bajeczki (1) Talmud (1) Tamar (1) Tatra (1) technika (2) tekst (1) terapia (1) The Fall (2) The First War in Heaven (2) The Jews (1) The Ten Sfirot (1) The Zohar (1) toga (1) toilet paper (1) tolerance (1) tolerancja (1) Tom Hanks (1) tomatoes (1) town (3) tradycja (10) tragedia (1) translate (1) travel (3) trees (2) Tron (1) trudności (1) trunek (1) trylogia (1) trylogia aniołów (6) Turcja (1) twórczość (1) ubój (1) uchodźcy (1) ucieczka z kraju (1) uczciwość (1) UE (4) upadek (1) UPaP (30) upap.eu (29) Urel (1) Urgal (1) urok (1) urzędy pracy (1) USA (2) utwór (4) utwory poetyckie (3) uzależnienia (1) Uziel (12) Uziel Mora (4) uzielmora.eu (3) view (3) vinegar (1) wafelnica (1) wafle (1) walk (1) walka (1) wampir (1) wampiryzm (1) war (1) Warchołów (1) Warszawa (2) wartości (1) waterfall (1) Watykan (2) węzeł (1) wiara (5) wibrator (2) widzenie (1) wiek XIX (1) wieprzowina (1) wiersz (4) wiersze (3) wierszyk (2) wieża (1) wieża Babel (2) Wikingowie (1) Wiocha (2) Wiocha. Powieść jebitna (5) Wiosna (1) władza (1) władza ludowa (1) władztwo (1) Włodzimierz Lenin (1) Wojciech Jaruzelski (1) wojna (2) wojna w niebie (2) wolność (1) woods (2) world (1) wota (1) wróg (1) wsparcie państwa (1) wstęp (6) wszechrzecz (2) www.materializmhistoryczny.com (3) wycinka (1) wydanie (1) wyjazd za granicę (1) wykluczenie (1) wykluczenie społeczne (1) wyuzdany seks (1) wywiad (1) wyzwolenie Warszawy (1) z autorem o książce (1) z życia wzięte (1) zabawa (1) zabawy erotyczne (1) zabory (1) zachowanie (1) Zagraniczna depesza (1) zagrożenia (1) Zakopane (2) żałomsza (1) zaloty (1) zapowiedź (1) zarobek (1) zarobki (2) zasady (1) zasiłek (1) zastęp (1) zatrudnienie (1) zawód (1) zdjęcia (4) zgoda społeczna (1) Ziemia (4) ziemie polskie (1) ziemniaki (2) ziggurat (1) zioła (1) Zion (1) zła wróżba (1) zło (4) złorzeczenie (2) zły (1) Zoefel (1) ZSRR (11) zupa fasolowa (1) zupa grochowa (1) zupa z dyni (1) zupa ziemniaczana (1) związek (1) zwierzęta (3) życie (2) życiorys (1) Żydzi (4) żywa legenda (1)