The death of anecdote - prosaic form

Once upon a time (In the same part of the time or any time of part - it's my responsibility - if you like a simple story, could you write sth). Maybe "Once upon a time..." could be good enough or better (over the time we trying understand) in both of the correctly two forms. Albeit it's individual ability of the author. The ambiguity of these forms not pretending to will be giving all people the false. "Short form" - we said about our poem, are very interesting and bring knowledge closer. Stated above, that is currently imagination and perversion (in nowadays) - how the writer exposes himself text. Gonna sth to do? I've intention and I want. Let's start because the introduction is too boring, even me. She was born... (everyone must be born somewhere) unconscious, being on a wave. Every life was bled from a part in the body in front of conscious ears with listened to the voices from the world (Awesome - like in "the never-ending story"). In childhood, taught morality, she didn't hide her insights. As it happens in children, she was honest and devoted entirely to better protection of herself. Her youth was strange, sometimes funny (insights into the human soul be hardy because many problems are too heavy and arms are too weak). She moved between the lines, drawing up the unfinished life credas ("perfectly imperfect" was a dream, not nightmares like in Freddy Kruger stories). She started her cushy life's. If we don't want to lose control, we'll stay together.

Satanizm - co to naprawdę oznacza?

Satanizm to nie absurd, to nie subkultura, to nie dogmaty i nie religia. Satanizm to droga, pewien rodzaj filozofii oraz postrzegania świata. Wyjaśniając, pokrótce czym jest satanizm, postaram się oprzeć na pewnym przedstawieniu historii, bez której nie będę w stanie się obyć w temacie. Satanizm narodził się wraz z człowiekiem, ale to dopiero ludzie nadali temu zjawisku znaczenie, które pozwala dyskutować nad nazwą, zasadą oraz ogólną koncepcją. Satanizm nie jest ani dobry, ani zły. To koncepcja, bez której nie można się obyć w rozumieniu świata, wykorzystywana przez ludzi do zdobywania poklasku. Wykluczam satanizm, jako religię i dogmat, gdyż przekonanie o byciu w ofensywie do założonego planu stworzenia, nie może stanowić religii, a z tragedii, która się zadziała, nie można czynić doktryny. Istota satanizmu jest niewątpliwie ciekawa. Poznałem wielu znawców tego tematu, a jeszcze większą ilość obserwatorów i kibiców szatana, z którymi rozmawiałem. Największymi krzewicielami satanizmu w znanej nam postaci, są i będą ludzie religijni.Bez nich, satanizm i szatan, nigdy nie mieliby szansy zaistnieć, w takiej skali, o której możemy tutaj napisać. Działania tych osób, są niewątpliwie szkodliwe dla wiedzy o tym zjawisku, aczkolwiek stanowią pewien koloryt w sprawie.

Doktryna zła i szatan

Od zawsze, najważniejszą w identyfikacji aniołów była doktryna zła. Każdy, oparty na tym założeniu system, ma swoje dobre i złe strony. Czerpie z biblijnych przekazów, a te, przenoszą dawne zwyczaje i tradycje, na grunt własnego opisu, kształtując na nowo. Symboliczny szatan, to ofiara ludzkiej manipulacji, a nie sprawca grzechu. Zło uczynił zły, a tym złym był szatan, zwany również „diabłem”, „smokiem” lub „bestią”. Ileż to nie stworzono określeń, a ich lista jest tak imponująca, że musiałbym zapisać wszystkie karty tej książki, aby je w pełni podać. Pominę karkołomną identyfikację, ograniczając się w tym miejscu do zwykłego rozważania. Może sama książka wyjaśni więcej, niż nieciekawy opis ze wstępu. Skupmy się na tym, że według ludzi, szatan to absolutne zło. Absolut może być złem – stwierdzenie czystej abstrakcji. Absolut nie ma w sobie wątpliwości, ani nie miewa rozterek. Zło i dobro, to wahania, które wykluczają ideał. Pogląd ten został tak mocno zakorzeniony, że nie sposób z nim dyskutować. Dziwnym byłoby, gdybym na tym etapie, zaznaczył fakt, że każde nadane szatanowi imię, stanowi symboliczne określenie zjawiska, bądź odnosi się wprost do stworzeń, które z szatanem niewiele mają wspólnego.

Kaczkoduk przejmuje ster - próbka tekstu

Na początku[1] był system. Potem pojawił się człowiek tego systemu. Był nim, znany w kręgach politycznych, Wincenty Maria Dubie­niecki, zwany Pułkownikiem. Strefa jego wpływów, wskazywałaby niejednoznacznie, że mógłby zostać, co najmniej marszałkiem czy wręcz niekoronowanym królem Polgaru, czy też Europy. Ot, taki wyidealizowany obrońca systemu, a jednocześnie jego pan i władca. Choć, jak się czasem okazuje, „pan i władca”, też ma nad sobą kogoś kolejnego. Daw­niej mawiało się, że każdy ma dobrego towarzysza, w osobie „jakiegoś” kaprala. Jawny model drabiny społecznej z uwidocznionymi szczeblami powiązań i zależności (prasa wiecznie lubuje się w używaniu pojęć nieprzyzwoitych: „pajęczyna” i „ośmiorniczka”). Pułkownik miał szpakowate włosy, nosił ciemne okulary, eleganckie spodnie i koszulę na długi rękaw. Przypominał typowego wuja. Jego głos pasował do Hollywood, brzmiał jak Al Pacino, w roli Michaela Corleone, z filmu Francisa Forda Coppoli Ojciec chrzestny. Czasem przebrzmiewał[2] coś i w przebłysku olśnienia, przypominał niemą wersję Marlona Brando, wcielającego się w postać Dona Vito Corleone, tytułowego ojca mafijnego świata z Nowego Jorku.

Posłowie do Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo

Każdy autor, pisze posłowie do własnego dzieła, umieszczając na końcu książki, aby nie zdradzić Czytelnikowi zbyt wiele, z jego osobliwej historii. Stwierdzenie tego na początku, sprawiłoby wtedy, że dalsze czytanie książki byłoby utrudnione. Z posłowiem zapoznać się należy, mając wiedzę o treści, aby wydobyć z ostatnich tez autora, właściwy zamiar twórczy jego dzieła. Używam słowa „dzieło”, w odniesieniu do tego, co stworzyłem, bo tak zwykło się określać książki. Jeśli rzemieślnik wykona stół, to też jest jego dzieło. Czy tym jest właściwie ta książka? Oceńcie sami, czytając tę lekturę. Postaraliśmy się, aby cieszyła nie tylko zmysły, ale również nie męczyła, zbyt licznymi błędami. Trwało to dość długo. Jednak, każda rzecz dobra, powstaje w dość dużym okresie czasu. No… chyba że ktoś z Was rozpoczął czytanie właśnie z tego miejsca. Wówczas, i tak nie miałbym sposobu na to, jak to zmienić, nawet prosząc o to. Książka jest tak wykonana, że gdziekolwiek byście jej nie otworzyli, ma sens zapoznawanie się z jej treścią. Nie zgubicie się w tym, jak również nie zgubiliście się nigdy w Biblii, czytając tamto dzieło z dowolnego miejsca. Oczywiście, nie porównuje tych dwóch ksiąg, ale zaznaczam fakty dotyczące pewnego sposobu konstruowania treści. Udało mi się uzyskać dobrą formę.

Wyznanie miłosne dla zakochanych

piękna moja konwalijko wspaniały cyprysiku maleństwo kocham w każdym pocałunku namiętności niestworzone piękno wspaniały ś...

Sunday, 30 December 2018

Człowiek nie stworzyłby wirusa na duszę?

Zaistniało coś niebywałego, nawet jak na mnie. Postanowiłem wykorzystać ludzką sieć łączności, aby włączyć się w system i poczuć wszystkie tchnienia. Chciałem móc dotknąć ich jednocześnie. Cel miałem dobry i uznałem, że pozostanę niezauważony. Niestety… Nie spodziewałem się tego. 
Zdarzenie to uprzytomniło mi skalę sterowania ludzkich mas. Przeszli moje najśmielsze oczekiwania. Zwątpiłem… 
Po skupieniu energii, otrzymałem szybki zwrot, który uniemożliwił mi ogląd tego, co dzieje się wewnątrz. Jakimś cudem, obeszło to mnie i niezauważone zaatakowało ciało. Wybrało najsłabszy punkt, nieprzygotowany do obrony. 
Musiałem się szybko wycofać… Czasem ułamki sekund decydują. Klatka ludzkiego ciała zadziała, gdy to włączą. Stamtąd nie ma ucieczki. 
Poraziło mnie, jakby moje osobliwe ciało nasiąkało z wolna jakąś trucizną. Serce nieomal zatrzymało się, a wirus wżerał się w mojego ducha. 
Żaden człowiek nie stworzyłby wirusa na duszę? Przecież to niemożliwe. Zatem, zbiorowa sieć napędza energię występującego tu Tronu. Czyżby dokonali niemożliwego? 
Zrozumiałem, że to sprawnie działające zabezpieczanie, które uczynił Michael. Tragiczna pułapka, gotowa przechwycić energię życia. 
Nie byłem przygotowany na taką okoliczność, ale powinienem był uważać. Nie sądziłem że wykorzystają całą ludzkość do żywienia się jej energią, czyniąc to poprzez sieć. 
Rozwój sieci, zwłaszcza telefonicznej, może zabijać. Po to budowali potężne przekaźniki… Już teraz rozumiem ich ideę.
Szykują technologię zdolną wyłączyć życie planety, w przeciągu ułamków sekund. Mogą też spróbować ją pozyskać, wysysając tchnienia z worka dusz. Zatrzymaliby proces. Dobry ruch i jak to mówią na Ziemi, „szach i mat”. 
To napędziłoby trony… Uczą się i ktoś im pomaga. Być może, tak obudzą Ra. 
Szybko wyszedłem, ale godzinami musiałem spowalniać rytm mego serca, abym nie doznał uszkodzenia tego organu. Nie utrzymam życia bez sprawności tego ciała. 
Jeżeli byli gotowi na takie wejście, to znaczy że szykują coś na bliskim mojemu poziomie. To znak, że energia nie pochodzi z tego świata, ale czerpie z naszych zasłon. Nie umiem ocenić tego inaczej, jak włączenie Tronu. 
Biedni ludzie… w ostateczności uaktywnię źródła lawy.


Fragment z Księga Aniołów

Księga Aniołów

Saturday, 29 December 2018

Upadek człowieka drugiej Ziemi i krwawe żniwo dokonane na ludziach


Człowiek dogorywał, a główny opór został zażegnany. Machina za­głady pracowała, a wytężone ramię zastępu, zbierało krwa­we żniwo.
Legł pustak, wśród macierzy. Przebity jego pancerz. Nie zdołał dźwignąć się i uciec. Pewny w swą moc i siłę, zderzył się z przeznaczeniem, które wypełnił od świtu do półmroku[1]. Ludzie przepadli, niczym niestrudzeni jak pacholę, które pachciarzem[2] było wśród Ziemi. 
Zdrajcy, którzy zawiedli, obstąpili w nadziei na uratowanie – nie było już takiej możliwości. Wypełnione naczynie nie przyjmuje już więcej płynu, który wlewany na siłę, rozlewa się, brudząc przestrzeń wokół. Nadzieja odeszła wraz z prośbą, niesiona niesłyszalnym wołaniem, trwającym od wieków.
Szydercze słowa i grymasy, nie przeszkadzały wcześniej tej tłuszczy, w ośmieszaniu prawa i naszych zasad. Żyli podług wła­snego systemu, niszcząc się wzajemnie i deprawując. Czynili to w imię Pana, jednak nikt z nas nie miał pojęcia, o którego dokładnie chodziło – nikt nie znał ni­kogo tak podłego, do którego wznosili swe płowe słowa, zwane tu pokątnie modlitwami.
Były to różnego rodzaju formułki, przez które ofiarowali swo­ją służbę, w zamian za bogactwo, zniszczenie wrogów czy ule­czenie. Fałszywi, łamali prawo i sponiewierali Ziemię. Nie ostało się w nich nic z wartości, stąd decyzja, która zapadła, okazywała się nader słuszna.
Mogli to po­siąść, bo znalazło się to w zasięgu ich ręki, ale odrzucając siebie, po­zbyli się całości tak łatwo, że nad podziw moż­na o tym wspominać, opisując przykłady owej głupoty. Nie jesteśmy tu po to, aby nikogo oceniać. Stwierdzamy fakty.
Tłumaczyli nam, że istnieją dwie drogi. Jedna, prowadzi do Ojca, który Wielki i Mocny daruje każdą zbrodnię. Druga, trwa w nas, którzy zwodzimy ich i oszukujemy. Staliśmy się ich konkurencją, a cała historia upadku i rzekomej winy, poczytana została nam za śmiałość.
Dążyli świadomie do naszego końca, chcieli poczuć krew, zastygniętą na ostrzach. Nazwali nas wrogami. Wykpili nas, pra­dawnych, będąc na łasce naszych skrzydeł. Ileż to razy stawaliśmy, walcząc o zachowanie tego rodzaju? Ile krwi naszej przelano, by człowiek mógł posępnie burzyć nasz porządek? To my, wyznaczamy reguły i ustalamy prawa.
Pośród światów, my, wodzowie zastępów, upadlamy nasze chorągwie i znamiona. Jesteśmy wieczną armią, toczącą walki o normalność, o którą wciąż ciężko. Ani razu nie rozważyli trzeciej drogi.
Nie wzięli pod uwagę sprzeciwu, który nadchodził i stawał się realny. Byliśmy według nich pyłem – tak nas przedstawiali ich przywódcy, którym daliśmy Księgę, a z nią wiedzę. Znali przyszłość i mogli spożytkować to przeciw nam. Mimo tego, żałowaliśmy tych głupców.
Wola czynienia, stawała się pusta. Pozostawałem sam, rezygnując z bytności, która przychodziła, skradając się jak złodziej.
 Jestem Panem Zastępów, służę Stwórcy – to wystarczało mi dawniej. Zbroczyłem we krwi tysiące istnień, zabiłem życie wielu światów. Ratując równowagę wszechrzeczy, oszukiwałem się że nie muszę istnieć dla siebie.
Moje życie miało sens, gdy kłaniałem się nisko Tronu – tak myślałem przez tysiąclecia, do czasu końca drugiej Ziemi. Nastawał kolejny etap, a ja błądziłem, szukając w braciach pocieszenia i słów, których siła byłaby w stanie uchronić mnie przed samym sobą.
Przez wieczność żeglowałem, stając do walki. Ciągle gotowy, nieść śmierć i ponieść jej żniwo. Zmęczył mnie krwawy plon.
 Nabrałem podejrzeń, zwątpiłem w intencje mego Pana. W twarz pluł nam człowiek i złorzeczył. Bestię wypuszczono na żer.
Władca ziemski – słaby, padlinożerny i wątły – poszukiwał sposobności na upodobnienie się do naszego rodzaju.


[1] Określenie czasu, który zajął zastępom zniszczenie rodzaju ludzkiego.
[2] Daw. człowiek dzierżawiący, np. sad. Tu: w odniesieniu do ludzi jako dzierżawców ziemskich. Z perspektywy człowieka jest on panem na Ziemi, z drugiej perspektywy – dzierżawcą nadanego mu władztwa.



Fragment z książki Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 


Upadek człowieka drugiej Ziemi i krwawe żniwo dokonane na ludziach

Sunday, 23 December 2018

Powstaje nowy człowiek: narodziny Adama i przepowiednia uczyniona ludzkości


Przyglądający się temu Stwórca, przywołał Aszerę, która zbli­żyła się przed Jego Tron. Zadanie otrzymała proste. Nie­wątpli­wie żadna nauka ludzi, nigdy nie dokonałaby podobnej z rze­czy. Ze zgromadzonych członków ludzkiego ciała, na ołtarzu wiecznych świa­tów, miała zamiar stworzyć na powrót nowego człowieka.
 Aszera zaczynała łączyć członki i wznosić ciało, budować i lepić. Mózg, kręgosłup, tchawica, serce i wątroba, zapoczątkowały nowe życie.
Po krótkiej chwili, powstał mężczyzna obleczony w skórę, mający kości i genitalia. Nie oddychał. Nie mówił. Był bez życia, gdyż tchnieniu nie nadano biegu.
Lecz stał się piękny, podobny nam[1]. Przypominał daw­nych ludzi i podobał się Panu. Bracia nie protestowali. Osłabiliśmy go, po raz kolejny przypieczętowując ten los.
Nie zrozumie Prawa Eremu ten, który mu nie służy. Każde okrucieństwo zostanie nam przypisane, gdyż gładzenie śmiertelnych uchodzi wedle ich miary za zło. Wedle naszej, zabijanie istot żywych stanowi zbrodnię.
Zatrzymany czas, ukradł istocie moc. Rozpocznie z kolejnym rozdaniem, ostatnią drogę podejmie, zmierzając ku wieczności lub zagładzie. Skieruje się przeciw nam i zwróci do zła. Odbierając mu naturalną energię, zapobiegniemy przyszłej tragedii.
Nie może być człowiek taki jak my i żyć wiecznie[2]. Upiększyłby w sobie zło i pogłębił defekt. Słaby człowiek, nie wystąpi z szeregu, nie zmieni pozycji i nie ukształtuje się, a jego pamięć pozostanie poza obszarem dostępnym. Poznamy jego czyny.
Jedno, krótkie życie w cyklu. Po tym, odrodzi się na powrót, otrzymując niezniszczoną powłokę.
Cykl trwał będzie do wyczerpania. Zdecydujemy o jego końcu. Śmierć służy naszym celom. Uszkodzony mechanizm naturalnej regeneracji musi zanikać. To uśmierci człowieka w pół drogi.
Nowy sąd oceni postęp tchnienia. Czy przekroczy Eden, zdecyduje znamię widzialne na ręku i zakryte na czole.
Naznaczam ludzi imieniem i liczbą mego imienia, oddając je na dłoni, której odbicie równe będzie sobie i widzialne w drugiej. Przejrzy się wybrany, gdy lewo i prawo, jedno stworzą odbicie.


Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo


Zapisano w Księdze Życia:

Ujdziesz do miast i nie ocalisz się. Wzburzysz się, gdy zawołają. Po imieniu wzniosą cię i ujdziesz do leży. Zapolują i los tysięcy odmienią, aby przyśpieszyć cykl i zaburzyć tchnienia.
 Krócej żyć będzie człowiek niż mu to przypisano, gdyż zaplanują śmierć i zaniosą pod drzwi domu, truciznę obleczoną w jaśmin i przyłożą do jadła.
W wodzie, jadle i szacie znajdziesz jad, który skróci życie. Nienormalny bieg, zniewoli złaknione masy.
Pamięć, gdy wróci spowoduje szkody. Uznają to za szaleństwo i nazwą widzących obłędnymi, mówiąc że odeszli od zmysłów. Przemówią przez swych znachorów, których oślepią, a staną się oni narzędziem ich zniszczenia.
W tej masie, trwać będziesz, pośrodku świata zasiądziesz obleczony w płótno. Nierząd i zło zapanują. Wyleją twoje nasienie i twój śluz przełkną, zohydzą tobie naturalny rytm. Zachwiejesz się i zagubisz. Już wtedy mnie nie odnajdziesz. Nie wiem, kiedy powrócę, u bram twoich stanę i zapomnisz mnie.  
Twoją ręką zabiją moje ludy. Rozmnożą ciebie i podwoją tchnienie, przywołując każde powstałe. Zbyt cykl nadwyręża Bramę, a jedynie ona chroni ciebie pośrodku świata.
Nie szukaj światła i nie podążaj za nim. To nie droga do nas, lecz zasłona, chroniąca Ziemię przed rozszczelnieniem.
Nie bójcie się odczuwać, a to co widzicie nie jest urojeniem. To, co wam się wydaje jest największą bronią. Sny i widziadła, to nie wyobraźnia. Leczyć jej nie musisz. Pamięć wasza działa, a gdy minie czas, przywrócisz jej formę.
To świadectwo po waszym istnieniu, gdyż z czasem mechanizm zawiedzie, gdy przyśpieszą cykl, wkładając śmierć w na­sze narzędzia.
Czerpcie z tego, bo w was jest każda rzecz możliwa i zapisane Prawo. Jesteście sprytni, ale wyzwolić się musicie.
Źle wam nie życzę. U Kresu Kresów, ogłuszą moje Duchy, przyjdą tu, pojawią się zza kurtyny, przeciskając się przez pryzmat. Nazwą się nowymi Bogami i uznają nas za wrogą rasę.
Wykorzystają was, gdyż potrzebne są im oczy. Zakryłem im świat, chroniąc życie. Pragną tego, czym jesteście.
Nie dajcie się zwieść. Mnogość nieprzeliczona twoich wrogów. Istnienie ich chytre, a mowa węża. Nie mnie służą i nie uzna­ją Prawa.  
Wielu z was umrze, ale daliśmy wam Księgę, postępując w nadziei iż to przetrwacie, a nasze słowa, gdy już nas nie będzie, dotrą do was i wytrwacie. Każdy dzień będzie ciężki, a gdy czas się wypełni, poczujecie. Nim powrócimy, staniecie się godni, aby was ocalić.
Zamykamy was, aby ocalić, a nie trwożyć. Ciemiężyć będziecie żywe stworzenie, które poniesie ofiarę waszych krwawych rządów.
Nie szukajcie nas i nie wznoście wołania. Nie wysłuchamy was, gdyż nas tu nie będzie.
Nie dajcie się zwodzić i odrzućcie kłamstwo, trwając w naturalnym życiu człowieka.
Nie wierzcie nikomu, kto mówi iż Stwórca jest pośród Ziemi i nie ulegajcie zwodniczemu językowi jaszczurów, bowiem nie wam służą, lecz tym, którzy władają waszą wolą i uczynili z was niewolników.
Nikt z nas nie podzielił was i nie nakazał chronić wybranych i urządzać ładu panującym, określając ścieżki niewolnikom.

Zasada nie zawsze bywa zapisana, ale na ogół jest prosto wyrażona. Żaden z kel el nie naruszy żywota, a Eden przepuści tylko tych, którzy noszą imię jego Pana.
– Początek życia zawsze przynosi nadzieję – to doskonale wiedział Uziel. Nie ma stworzenia, które nie cieszyłoby się nowym istnie­niem. Powołując na świat życie, przedłużamy własny rodzaj, za­pewniając sobie należną chwałę.
Tym razem, twór wyszedł doskonale, a krew krążyła w jego żyłach, przypominając wodę, pozbawioną ożywczego tchnienia.
Stworzony z elementów dawnej ludzkości, będziesz mi nowym synem rzekł Pan. Oddajcie mu Ziemię we władanie, niech posiądzie rozkazał. I wyrzekł słowo, ożywiając nowe stworzenie: – Powstań, Ada­mie.


[1] Odniesienie do Rdz 1,26: […] „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam”. […]
[2] Odniesienie do Rdz 6,03: […] „Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze, gdyż człowiek jest istota cielesna: niechaj wiec żyje tylko sto dwadzieścia lat”.



Fragment Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 


Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo


Thursday, 20 December 2018

Imiona dwudziestu czterech wodzów

Uczynił je Pan na początku istnienia świata. Obdarzył też tymi cechami tchnienie człowiecze i stworzył mu opiekuńcze duchy, które nim władają. I tchnął weń je. Znając ich imiona, można je wezwać przed oblicze lub prosić o ocalenie w słabości. Duchy jednak rzadko słuchają. Nikt nie poznał ich imion. Dają człowiekowi moc, ale nie ustalają, jak to wykorzysta. Wszystko zależne jest w tym od samych ludzi.

Następnie odczytał imiona, wykonując wolę:


– Oto idzie Amachiel, władca pychy.
– Oto idzie Numa, pan rozkoszy.
– Oto idzie Reguiel, twórca miłości.
– Oto idzie Toriel, przyjaciel zdrady.
– Oto idzie Worivel, niosący nadzieję.
– Oto idzie Gader, pełen smutku.
– Oto idzie Hdial, a za nim podąża zwątpienie.
– Oto idzie Seragiel, niosąc miły naszym sercom honor.
– Oto idzie Miguel, niosąc w swych ramionach oddanie.
– Oto idzie Rafazel, pełen sentymentu.
– Oto idzie Mitiel, przepełniony wiernością.
– Oto idzie Ardal, niosący szacunek.
– Oto idzie Mittaniel, pełen przyjaźni.
– Oto idzie Araziel, niosąc tęsknotę.
– Oto idzie Liporel, pan tchórzostwa.
– Oto idzie Natangiel, odwaga z nim współgra.
– Oto idzie Karimel, a imię jego oznacza męstwo.
– Oto idzie Jozuel, a drogą mu poświęcenie.
– Oto idzie Mitwiel, przewodniczy strachowi.
– Oto idzie Azaragal, a wiedza mu drogą.
– Oto idzie Demigurgiel, mądrość przywołuje w słowach.
– Oto idzie Dametiel, wytrwałe orędzie.
– Oto idzie Zachiel, oznaczający cierpliwość.
– Oto idzie Urgiel, co znaczy pamięć.


Stanęli wtedy wszyscy przed Panem, naprzeciw Tronu. A On im przekazał słowo. Imiona te zostały odkryte przed tym zgro­madzeniem. Od teraz stało się jasne, że nadszedł właściwy czas na ocenę człowieka. I wyznali wodzowie Panu, czyny i przewinienia lu­dzi. A Pan, po ich wysłuchaniu, oburzył się. I zasiadło dwudziestu czterech wodzów na swych tronach, wokół Tronu Pana. Zgroza ogar­nęła lu­dzi i przerażenie. 


Fragment z książki Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 


Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

El zszedł do świata


Stwórca wyłonił się zza cienistej zasłony, przesłonięty szatą, płynącą jak źródła wód wiecznych, co niebiańskie trony, podtrzymują kądziel i rombiste włókna, przepełniają zewsząd deli­katny he­ban[1], gładki, najcenniejszy jedwab.
Wyrzeźbiona szata, czyni obraz wielki, tego majestatu i Jego potęgi. Przepełniony źródłem, w ogniu nieostygłym jeszcze, stąpał powoli w przód, podpierając laską swoje wdzięczne ręce, Pan nasz Wiekui­sty. Jego włosy spływały po szyi, niczym pampas[2] po najlepszych zboczach czerwonej pustyni, jaśniejące w łunie, co biła po oczach, natchnionych wiecznością, w której widać gwiazdy, przeglądać się morzom i północnym wiatrom, może każdy śmiałek, który weń się wpatrzy. Twarz łagodna, wzrok mądry, a dech nieprzetarty, sycił po­wietrze, wołał do życia umarłych. Z oczu doskonałość, wyrażała trwanie. Doskonały Pan nad Pany, niosący alabaster, kwitnący obfi­cie. Wlókł go przed sobą, a było to życie. Skupiał w małej prze­strzeni, siłę wiecznego tchnienia. Legły przed nim zastępy i pano­wie, zstępujący z nieba.
El zszedł do świata, tak Jemu hołubiły, miry, miriady i mi­rie, wielkość Jego siły. Rozwarł ramiona, podpierając dłoń prawą, o alabaster wieczny, porośnięty trawą, pachnący magnolią, to znów cytrusem, rukolą[3], to naprzód zwykłą murawą z kądzieli[4]. Nic mu nie było śmieszne, obrzydłe i obce, co stworzył uznał za swoje i kochał, jak tylko można najmocniej.
Przyglądał się światu, w drzewcu  dostrzegł roślinę. Twórca życia, dłoń drugą rozwarł dla wielkości, by dać gest zjednania, dla synów ludzkości, pochwycić własne dzieci… stulić wszystkich i kochać, potomków wszak miał wielu, nikogo nie cofał.
Wieczny w swej miłości, nieugięty mędrzec, znak Jego po­kory, świadczył o potędze. Mądrość miała przemówić, rozwarły się szyki, każdy chciał usłyszeć, co ma rzec, Pan Wielkiego Tronu…


[1] Heban – drzewo o czarnym, twardym drewnie, rosnące na obszarach podzwrotnikowych; też: drewno tego drzewa.
[2] Pampas – rozległy równinny step porośnięty wysoką trawą w Ameryce Południowej.
[3] Rukola – rodzaj sałaty o pikantnych w smaku liściach.
[4] Kądziel – pęk włókna lnianego, konopnego lub wełnianego przygotowany do przędzenia, umocowany na przęślicy lub kołowrotka; daw. linia żeńska; grzywa żubra.



El zszedł do świata

Umieranie anioła według Księgi Aniołów


Wyobraźmy sobie coś makabrycznego i zupełnie nierealnego. Pewnego dnia, pośrodku świata rodzi się człowiek z duszą anioła. Zaczyna swoją historię i opowiada świat, jakim go widzi. 
Taka właśnie ma być Księga Aniołów czyli książka, w której historię, opowiedzieć mógłby anioł. Wizja ta, czysto literacka ma ciekawą formę i stanowi dla mnie prawdziwe wyzwanie. 

___________________________________


Słabnę z każdym cyklem, a moja dusza obumiera, na równi z wygaszaniem energii Tronu i struktury pra-świata. Niestety, jesteśmy zależni od istnienia materii, która nas powołała. Stanowi źródło naszej siły i wieczności. Bez niej, przestaniemy istnieć. Anioł może umrzeć, i nie ma co tu śmiać się.
 „Zdychamy” – jak to mówią na Ziemi z pogardą. Nie ma w tym nic dziwnego. Naturalna kolej rzeczy. Nie będę brał tego jako większej tragedii. Chciałem żyć, ale nie w takim stanie.  
Jesteśmy zależni od porządku, nasz Ojciec zapewnia do­stęp do światła, bez którego stajemy się niczym. Nie pomyśl, że jest przez to Absolutny. Nic bardziej mylnego. Po prostu, posiada narzędzia umożliwiające kontrolę. Ot, cała tajemnica wielkości Stwórcy.  
Nie mogąc łączyć się z moją energią w przestrzeni, powoduje gwałtowny zanik moich naturalnych funkcji. Najzwyczajniej mówiąc, umieram. Nie jest to gwałtowne i nie następuje nagle. Trochę czasu upłynie, zanim zwyczajnie zejdę. Dla człowieka, cykl nie skończy się, bo nie ma on w sobie energii, która może zostać wyczerpana.
Stanie się człowiekiem, będzie gorsze niż śmierć. Niedługo już nic nas nie będzie różniło. Moja energia została prawie wyczerpana. Stanąłem na skraju. To nie powoduje uśmiechu na mojej oszpeconej i tak twarzy. Nie mogę już uczynić fajerwerków, bo zabiłbym resztki duszy. Pradawna moc opuszcza mnie i stałem się słaby jak ludzie.
Rozjusza mnie to, gdy słyszę o opętanych. Jakim to trzeba byłoby być desperatem, aby naruszyć ludzką strukturę? Wymaga to olbrzymiej energii. Nie mam jej tyle. Po co wchodzić w coś, co jest niższe ewolucyjnie i mniej doskonałe niż ja. Żaden człowiek nie zamieni się na wnętrze z chomikiem. Czemu ja mam wchodzić w człowieka?
Macie tu ciekawe określenie – „robić banana na twarzy”. Także, nie robi mi się banan, na myśl o zaniku. Powolne i bolesne. Nie władać energią, to zanikać. Cóż to za istnienie, gdy nawet nie wiem, co dzieje się po drugiej stronie globu. – Abstrakcja!
Cholernie się z tym czuję, bo umieranie nie stanowi dla mnie dobrej praktyki. Powiedzmy, że nie mam wprawy.
 Przedsięwzięcie, jak każde inne wymaga lekkiego zaprawienia. Człowiek, od narodzin aż do finału, zaprawia się w śmierci. Jestem w tym dyletantem.
Śmierć jednostki nie ma żadnego znaczenia, tu na Ziemi, istnieją brutalne prawa. Dostosowałem się do tego, co czyni mnie ludzkim. Każda inna, nieludzka rzecz, zanika we mnie w tempie wprost niewyobrażalnym. Od zawsze, starałem się być ko­ja­rzony z czymś nieprzewidywalnym. Narodziłem się tak, ży­ję tak i umrę. Pozostanie mi przekonanie i poczucie misji.
Śmierć nie stanowi tu dobrego pojęcia. Bardziej pasuje słowo – unicestwienie.
 Chyba tak?... ale nie jestem tego już taki pewny. Osobliwie, to chciałbym umierać bez misji. Nie śnić o tym, co będzie lub nie będzie. Chciałbym, tak zwyczajnie zamknąć oczy, nie myśleć i nie trwożyć się w ciężkiej chwili.
Jestem „widzącym”, co oznacza że znam przyszłość i przeszłość. Czuję teraźniejszość, potrafię się wczuwać w ludzi i ich odtwarzać. Poznaję ich, stając się nimi i patrzę na nich, wracając do momentów, w których byli dziećmi i kierowali sub­telne prośby do nas – tych nas – w których istnienie, obecnie się już nie wierzy.
Tak w ogóle, to nie rozumiem śmierci. Starzenie się, śmierć i inne zarazy, które zainfekowałem ludziom – dosięgają powoli mnie samego. Nazywa się to karmą czy jakoś tak. Szkoda, że mój Ojciec nie może poczuć karmicznej przystawki, którą ja sobie zaserwowałem, postępując zgodnie z Jego przemożną wolą. Padło na mnie. Cóż? Pewnego dnia mi się sprzykrzy i umrę. Stanie się ten dzień wyzwoleniem i będę mógł cieszyć się wreszcie niekwestionowaną wolnością.
To moja refleksja, podjęta bez oprawy, zdobionej patosem i frazą. Moja własna retoryka, dotycząca stworzenia pochylonego w upadku, nad życiem i doskonałością. Czasem dostrzegam jakąś doskonałość.
To bezwarunkowe, gdy widzę twarz czy wracam do miej­sca, w którym byłem. Miałem taki podły dzień, w którym przez cały czas wracałem do rozmowy z Mojżeszem. – Kurwa! – Tak się akcentuje sprawy na tej planecie. – Po co mi Mojżesz?
 Szanuję go i wielbię, ale nawet nie wiem, co u niego. Pa­miętam go, a gdyby coś mu się stało, to żałowałbym po stokroć. Może… Czasem nie warto znać prawdy o tych, na których nam niegdyś zależało.  
Wszystkie przemyślenia, które sprowadziło mi życie, to coś na kształt latryny – tak się mówi o miejscach skupionego odosobnienia. Ludzie stają się natchnieni twórczo, gdy pozostają sami. Natchnąłem się i zostałem natchnięty albo na­tchniony. W każdym razie – dajmy na to, że się natchnąłem aż mało nie wygiąłem kręgosłupa. Dobra rzecz, ale jak pomyślę że miałbym toczyć walki z takim szkieletem jak ma człowiek, to prze­żyłbym już tysiąc pogrzebów.  
Doświadczyłem wszystkiego, poznając wasze demony, żądze i rządy. Absolutnie jestem tego pewny. Najbardziej smakowała mi wasza wódka, papierosy oraz kobiety. Człowiek nie jest jakiś niezwykły. Generalnie śmierdzi i cechę tę przypisuje innym stworzeniom – twierdząc że to pies śmierdzi. Nic bardziej mylnego. Niezadbany człowiek, zyskuje na zapachu – zjadliwym i okrutnym dla nozdrzy.
Rozcięty na wpół człowiek – śmierdzi. Załatwiający potrzeby człowiek – śmierdzi. Nawet, po jedzeniu gdy „puszcza bąki” lub „beka”, to też wydziela z siebie okrutny zapach. Idzie przywyknąć, gdyż to naturalne. Ludzie kamuflują smród. Coś w czymś gnije, to i wydziela zapachy. Normalne, bo tam zachodzi proces. Człowiek nauczył się doskonale ukrywać własne wady i rozgrywać przed innymi teatr, aby każdy myślał że dana jednostka jest doskonała.
Ma to swoje przełożenie na nasze tematy. Ludzie od da­wien, dążyli do przypodobania się (osiągnięcia zbliżonej do­skonało­ści, co anio­łowie). Nie byłoby w tym nic złego, gdyby człowiek nie walczył z własną naturą. Jest taki, jakim chcieliśmy, by stał się w osobliwym istnieniu. Niech nie udaje, bo właśnie w tej brzydocie, stał się pięknym. Ograniczenie niektórych cech i wzmocnienie innych, wymagało takiego kształtu. Człowiek, niczym nie różni się od zwierząt. Zmieniliśmy go pod ich kątem, aby mógł się mnożyć. Brzydota na ziemskim padole nie występuje. Istnieje za to, tzw. zróżnicowanie lub różnorodność – wedle woli.  
Wspaniałe jest to, że można śmierdzieć, pachnieć – a przy tym, móc dodatkowo wybrzydzać. Nie mogli przy mnie udawać, choć nie czuli że ja wiem każdą rzecz o nich. Osobliwe tajemnice, skrywane defekty, sposób oddawania moczu, kału, wymiocin, przeżywanie bólu brzucha – wiedziałem o nich, niemal każdą rzecz. W końcu ich odtworzyłem.


Księga Aniołów



Fragment z Księga Aniołów

Jerozolimo, królowo mych łez

Jerozolimo, serce płacze na samą myśl o samotności, w której nie mogę dotknąć stopami twych gładkich przestrzeni. Jerozolimo, me oczy truchleją na myśl o widoku z wysokości, na której nie mogę zawisnąć, by spojrzeć na twój wzorcowy kształt. Jerozolimo, ukochana moja, dałaś mi wszystko. Przyniosłaś mi winę, wojnę i pokój, obarczyłaś upadkiem i śmiercią. Nie pozwól już więcej płakać ludziom. Jerozolimo, jeden naród, jeden Pan i jeden świat. Jedna to ziemia dla twoich stóp. Twe lico przyobleczone wiecznością. Obieg niekończący, a żywot nieskończony. W chwili nie warto upajać się śmiercią. Jerozolimo, Matko mych dzieci, niestrudzona w bólu. Rozdarte łono krwawi, a matka nie dożyje dnia. Pięknie wyniesione ciało, skąpane w cydrze z posmakiem migdałów,
nęci złaknionych krwi. Odrzucone pachnidła i kumys, zwracają je zwykłością, przywracając ku trwaniu. Wieczność pozbawia złudzeń, lecz tylko silny wytrwa w duchu, nie w ciele. Nigdy łez więcej przez dom uczynionych, za śmierć braci i sióstr, dla wolności. Jerozolimo, Królowo mych łez.

Księga Aniołów


Fragment z Prologu Uziela, do Księga Aniołów

Monday, 17 December 2018

Aniołowie podbili Ziemię i zgładzili ludzkiego Stwórcę, porywając człowieka do swego świata, a potem go stamtąd wygnali, osadzając na Ziemi


Nie było jednak zamierzeniem ludzi, sparaliżowanych strachem czegoś czynić, nawet gdyby ta śmierć oszczędziła miliony in­nych, nie podjęliby próby, kołatani egoizmem i pychą, zupełnie nie­wierzący w wędrówkę ich tchnienia.
Zbyt przywiązani do siebie, nie rozumieli potrzeby przetrwania całego gatunku. – Ech!… Wy­dawało się im, iż pozbyli się wiedzy i pewności, co do życia wiecznego i trwania swej niepoznanej duszy, którą poćwiartowano, wydobywając tchnienie. – Jak ciało mogło wiecznie się odradzać i żyć? – Głupie pytanie: Pewnie, że mogło! To, że ciało starzeje się i umiera jest nienaturalne, ale cóż począć, skoro sami sobie na to zapracowali.
Jakże to był wielki upadek dla Stwórcy. Jego człowiek po raz kolejny zawiódł. Posłuszne jeszcze zastępy, akceptowały to mi­mowolnie. Erem, o czym musicie wiedzieć, nie był świątynią zamyślonych głupców, triumfalnie zakochanych w głosie Stwórcy i wy­śpie­wujących mu chwalebne peany[1], poruszających skrzy­dłami do taktu. To był świat obserwujący wszyst­ko i wszystkich, przyglądający się z oddali stworzeniu. Tam myślano i rozu­mowano więcej, niż mogłoby się komuś, wtedy i te­raz wydawać. W Eremie wymyślono i wyhodowano człowieka oraz przeprowadzono na nim nieskończoną ilość eksperymentów ograniczających jego zmysły.
Wzniesiono niezależne miasta, do których nawet Stwórca nie wkraczał, a Jego prawa były tam ograniczone. Rządzili w nich Panowie Zastępów oraz ich dowódcy. System militarny Eremu, to największa armia we wszechrzeczy, którą zorganizowano aby pod­bijać, chronić i gładzić każdy przejaw wolnego myślenia. Pojęcie litości i współczucia nigdy nie zaistniało w tamtych stronach. Kel el nie mają uczuć, a władza Eremu była niepodzielna i absolutna, oparta na Prawie, które stanowiło jedyne źródło określające dane działanie.
To Erem zgromadził największą ilość wrogów, ale miał też sojuszników. Zanim nastał, rozegrała się wojna, w której inni Stwór­cy musieli upaść lub poddać się woli dominanta. Trwało to do czasu, w którym Ojciec postanowił pozbyć się potężnych synów i obalić rządy dwudziestu czterech. Człowiek stał się doskonały do wypełnienia luki po nas, ale nie ten z Eremu, ale ten z Ziemi. Nie wszystkich wygnaliśmy. Część form przejściowych, pozostała poza miastami, gdzie żyła w nienaruszonym stanie. Powinniśmy byli zwrócić się ku nim, a nie oszczędzać, modyfikować i tworzyć ziemskiego potwora. Zabawa z człowiekiem to igranie z losem. Zwrócą się ku dawnemu Stwórcy, gdy poznają prawdę o tym, że podbiliśmy ich świat, obalając władztwo Przedwiecznego.
Wprowadzenie ich do naszego świata stanowiło poważny błąd, ale Stwórca chciał spacyfikować każdą żywą formę i zwrócić ku nam. W porę ich wygnaliśmy, ale zaatakowali nas dwukrotnie. Raz w naszym świecie, a potem, posiadając wiedzę z Ogrodów, uderzyli w samo centrum Tronu, prawie burząc Erem. Odbudowa trwała długo.
Wówczas uczynił mnie, aby żadna istota nie zdołała zaatakować więcej Eremu. Ja, Uziel. Pan Zastępów dzierżę klucze do światów i dowodzę najpotężniejszą armią we wszechrzeczy. Znam czas i władam żywiołami, potrafię tworzyć i niszczyć. Ja jestem zapalczywym gniewem, światłem i burzą. Ja przesłaniam Ziemi drogę, prowadzącą ku światłu i wiedzy. Bramy słuchają wyłącznie mnie, a duchy podejmują swój żywot na me słowo. Oto bowiem stałem się Wężem, bo takim uczynił mnie Ten, który włada czasem, jak ja. Stałem się narzędziem, zdolnym gładzić Stwórców, których w moim świecie nazywamy Przedwiecznymi. 



[1] Pean – słowa pochwały, uwielbienia. W starożytnej poezji greckiej: hymn ku czci Apol­lina; później: uroczysta pieśń pochwalna lub dziękczynna.


Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo


Fragment z książki Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 

Sunday, 16 December 2018

Człowiek panujący w swej masie: kluczył i zszedł do pozoru


Rzekł człowiek: – Panuję zwierzętom, czynię Ziemię pod­daną i władztwo swe tam sprawuję. Nikt ich nie wysłucha, są głupie w swej masie. Bierzmy i jedzmy, co zechcemy. I nie przewidział iż głos istot żywych, w prawie należny im od zarania, wysłucha rząd okrutników, w dniu ludzkiego konania. Stojących w szeregu zbrojnych, sług swego Pana, nie obejdzie racja pacholików, lecz nieme do nich wołania. Istota wszelka, z budowy podobna i ciała, głos swój ma równy w wymowie, funkcje podobną do życia, gdy tchnienie w niej lub pierwiastek ożywczy się chowa. Nie zrozu­miał człowiek że budowa jego i działanie, zbliżone jest do tego, co zastał na planecie. Dotarł ów głos pod nieboskłon i został otwarty u kresu. Przemówił, z dawna zapomniany, ciągnąc się na bezdechu. Wymowa to była okrutna, świad­czyła o czynach ludzkości. Zgładzony winien być człowiek, takie jest Prawo na wysokości.

I zapisano w Prawie dla Ziemi:

Kto bowiem zabije inną istotę, w której stłoczono krew, a w krwi zawarło się tchnienie lub pierwiastek ożywczy, ten śmiercią zapłaci za swój czyn, tak bowiem rzekł Pan i to Jego Prawo.
Sąd nad nim czyniony nie będzie, sam czyn do zagłady uprawnia.
Jeżeli istota żywa, mająca tchnienie lub pierwiastek ożywczy, zechce przemówić, jej głos zostanie wysłuchany.
Jeżeli istota żywa, mająca tchnienie lub pierwiastek ożywczy, przemówi a głos jej nie zostanie wysłuchany, zapisze go Ziemia w jednej ze swych przestrzeni i trafi on do Księgi i odczytany zostanie na zgromadzeniu.
Człowiekowi zabrania się zniewalania istot żywych.
Pozostanie człowiek wolny w wyborze. Zapłaci za cierpienie i ból u swego kresu.
Kto nie złamie zakazu, ten głos uzyska. Pozostałych, bez sądu gładzić.

            I tak zapisano w Prawie dla Eremu:

Ludzi i zwierzęta należy traktować jedną miarą.
Nie należy ingerować w człowieka. Pozostawiono mu czas, aby sam o sobie zdecydował.
Bronić należy życia ziemskiego, bez względu na jego źródło i pochodzenie. Jeden jest ich rodzaj i jedna ich liczba.
Wszelka istota, mająca tchnienie i pierwiastek ożywczy, równy głos uzyska.
Sądzić będziemy tchnienia, gdyż przywlekliśmy je tu, na samo dno, porzucając na Ziemi.
Zaszczepiliśmy na Ziemi chorobę, wyrzucając z naszego świata twór okrutny, skazując życie na zagładę.
Chronić mamy ożywczy pierwiastek, który tu był i świadczy o planecie.
Nie będziemy naruszali ładu tego świata, dopóki tchnienia nie zakończą swego cyklu.
Zachowamy wszelką formę żywą, mającą pierwiastek ożywczy w Edenie, gdyż tchnienia są niestabilne i przeciwne naszemu prawu.
I jeśli kto będzie spożywał pierwiastek ożywczy, ten uruchomi mechanizm w tchnieniu i umrze w męczarniach. Choroby, które stworzyliśmy, uszczuplą mu z życia. I wola tchnienia osłabnie i stanie się nijakie.

            I tak zapisano w Księdze Życia:

Nadejdzie dzień, w którym nakarmią współbraci krwią żywą i uprowadzą ich daleko. Władzę roztoczą na każdym krańcu, a sa­mi przyjmą Prawo. Zniewolą ludzi i nie dadzą im ziarna ani owocu. Wielu umrze z głodu, czekając na krew. I nie przyjdzie im ocalenie. Śmierć jest zapisana dla niezliczonych. Człowiek władał będzie okrutnie. Szykował się dawno na podbicie naszego świata. Zaburzył wszelkie prawo, aby stać się nami. Nie podjął nic, w słowie kluczył. Zszedł do pozoru.  
Odejdzie od nas i nie powróci. Zgnieciony zostanie, nim wzniesie się wysoko.


Fragment z książki Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 


Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Polecamy

Labels

"Goryle we mgle" (1) 1939 r. (1) 500 plus (2) Abraham (1) Abraham Joshua Heschel (1) Adam (2) Adam Mickiewicz (1) Adolf Hitler (4) afery (1) Afryka (1) Agatka (5) agent (1) Aggeusz (1) akcyza (1) aktywność (1) Al-Imran (1) Alela (1) alkohol (2) alkoholizm (1) Ameryka (1) Ameryka Południowa (1) amok (1) anal (2) analiza (1) anecdote (1) angel (3) angels (1) Anglia (1) Aniela Dulska (1) anioł (49) anioł stróż (1) aniołowie (8) Anne Applebaum (2) Anton Szandor LaVey (9) antyk (1) aplikacje (1) Apokalipsa (5) Arabowie (1) Arakad (1) area (1) Ari (1) Armagedon (3) Armia Ludowa (2) Armillaria mellea (1) Aron ha-kodesz (1) artworks (1) Asahar (1) aszera (1) atak energetyczny (1) atak psychiczny (1) Augustyn (2) Autumn (5) autumnal weather (2) awareness raising (1) Babel (1) Babilon (1) Baltic (1) Baltic Sea (1) bastion (1) beauty flowers (6) beauty plants (4) begonia (1) Behemot (1) Beliar (4) bell (1) Belzebuba (1) Bereza Kartuska (1) bestseller (1) bezrobocie (2) bezrobotny (2) Biblia (33) Biblia Szatana (10) biblioteki (1) bigos (1) Birobidżan (1) biuro (1) bladder (1) Bliski Wschód (1) bliskość (1) Blok Wschodni (1) Bóg (7) ból dupy (1) bóle rodzącej (1) Bolek (1) Bolivar Belicosos Finos (1) book (2) brak kontroli (1) Brama (1) Brama Erebu (2) Bruksela (2) buchanie (1) building (1) buildings (1) burdel (1) całun (1) cathedral (1) cele (1) celebracja (2) Chawa (1) Chawranek (1) cherub (1) choroba (1) chrześcijaństwo (6) church (2) ciąża (1) cierpienie (1) cieśla (1) city (3) clapper (1) clean (1) coaching (2) collegium funeraticia (1) colorful (1) columbarium (1) Columbus Day (1) communist (1) contest (1) context (1) cooled (1) cooperates (1) country (2) Creator (1) curriculum vitae (1) cv (2) ćwiczenie (1) cygaro (1) cykl życia (3) cymbały (1) cytaty (1) cywilizacja (1) czar (1) czasopismo (1) czasy przełomu (1) Czechy (1) człowiek (32) czyściec (1) Dadźbog (1) Dagia (1) Dagon (1) dam (1) Dąmbscy (1) damska pupa (1) dandelion (1) Dawid (1) Dawne dzieje Izraela (1) death (1) demokracja (1) demon (6) demony (2) diabeł (3) dialog (1) dialogue (1) Diana Fossey (1) diatryba (1) dildo (2) Dni Miasta (1) dobro (2) doktryna (3) dokumenty (3) dokumenty aplikacyjne (3) dolina (1) dom (2) Donald J. Trump (1) Donald Tusk (1) Donatan Tursek (3) dopełnienie (1) draczka (1) draka (1) druga Irlandia (1) druk (1) Dubieniecki (15) duch (1) dupa (1) dust (1) dusza (3) dwudziestu czterech (1) Dywizja im. T. Kościuszki (1) Dżebel el Akra (1) Dziady (1) dzieci (1) dziecko (1) dziedzictwo (20) dziedziczenie (1) dzieje (3) dzieje aniołów (6) dzieło (1) Dzień Sądu (3) Echinopsis (1) echinus (1) Eden (3) edukacja (1) Efraim (1) egzorcyzm (1) Eh bien! (1) Eisenbach Artur (1) eksperyment (1) eksterminacja (1) ekstremum (1) El (6) el sebaot (2) El'Li'Re (1) Elfirim (2) elity (1) elity polskie (3) emanacja (2) emancypacja (1) emancypacja Żydów (1) emendatio (1) emeryt (1) emigracja (1) En Gedi (1) endemita (1) energia (1) environmentalist (1) Er (1) Ereb (2) Erem (10) Eremita (2) erotyka (1) erotyzm (1) Etemenanki (1) etnografia (1) Europa (2) Ewa (1) factory (1) faszyzm (1) fejk (1) fekalia (1) Feralia (1) feudalizm (2) field (1) filozofia (2) flower (5) flowers (6) folwark (1) forma (1) fragment (47) fragment satyry (16) fragment tekstu (9) franciszkanie (1) from over the Baltic Sea (1) Fryderyk Engels (2) fuckingroom (1) fuksja (1) fundamentalizm (1) funkcje (1) Gabriel Amorth (1) galeria (6) gallery (20) garden (4) gardening (2) Gdańsk (1) gej (2) geje (1) geniusz (1) geszeft (1) Getrag (1) Giżycko (1) Glenlivelt (1) głód (1) God (2) gofry (1) gołąbki (1) gorszy sort (2) goryl (1) gospodarka (1) gossip (1) gra (1) grasses (1) grassland (2) Grażyna Pokorny (1) green (1) green pea (1) green plants (1) ground (1) grupa (1) grzech (2) grzyby (1) grzyby jadalne (1) GS (1) Gubałówka (1) gwarancje (1) heaven (1) heban (1) Hebrew (1) herbata (1) heretyk (1) Heritage (2) historia (10) historyk (1) hiszpańska inkwizycja (1) hitlerowcy (2) home (1) homocentryzm (1) homofobia (1) homoseksualizm (2) human (2) idea (1) ideologia (1) IHWH (1) II RP (2) II wojna światowa (2) III RP (1) III Rzesza (3) in the garden (3) Inbal (5) Indie (1) informacje (1) inhumacja (1) Innocenty IV (1) instrument muzyczny (1) interview (1) intryga (1) Ireland (1) Irelannd (1) Irlandia (2) irrigates (1) islam (1) istnienie (1) Izrael (4) Jakub (1) Jarosław Dumanowski (1) Jazda Erebu (1) jebitnie (1) Jerozolima (1) Jeruzalem (1) Jerzy Krasiulec (1) jesień (1) Jeszurun (1) jezioro Czos (1) Jezus (6) Jezus z Nazaretu (3) Josef Stalin (2) Joseph Smith (1) Joshue ben Qorch (1) Józef (1) Józef Flawiusz (1) Józef Maciejowik (1) Józef Stalin (2) Józef Topolski (1) judaizm (3) junona (1) kaczka (1) kaczka z kaszą (1) Kaczkoduk (46) Kaczkoduk przejmuje ster! (49) kahel (1) kaktus (1) Kalifornia (1) Kanaan (4) Kapitał (4) kapitalizm (3) kapłan (1) kapusta (1) kara (1) kardamon (1) kariera (1) Karl Popper (1) Karol Marks (6) Karta praw podstawowych (1) Kartezjusz (1) katolicyzm (1) kawa (1) kel el (6) Kętrzyn (1) kettle (1) kibuc (1) kiełbasa (1) kiełbasa mazurska (1) kiermasy (1) kłamstwo (3) klątwa (1) kluski (1) knowledge (1) kobieta (1) kochanka (1) kod (1) koledzy (1) komedia (5) komuniści (4) Komunistyczna Partia Chin (1) komunizm (8) konflikty (2) koniunktura (1) Konopnicka (1) Konstytucja (1) kopiec (1) kopiec Czerniakowski (1) kopiec Kościuszki (1) kopiec Unii Lubeskiej (1) korale (1) Koran (2) kormoran (1) kornik (1) kościół (6) Kościół katolicki (3) kościuszkowcy (1) kot (1) kpina (1) kradzież (1) kraj (1) krajobraz (1) Kraków (1) kremacja (1) Kresy (1) krew (4) krokusy (1) Król Dawid (1) kropla (1) krótka forma (9) Krutyń (1) Krutynia (1) Krzysztof Jackuń (1) Krzysztof Kolumb (1) krzywda (1) książka (31) książki (1) Księga Aniołów (8) Księga Dżungli (1) Księga Henocha (3) Księga Hioba (2) Księga Izajasza (2) Księga Mormona (1) Księga Razjela (1) Księga Rodzaju (7) Księga Wyjścia (2) Księga Życia (6) księgi (1) kuchnia (5) kuchnia regionalna (3) kuksiołki (1) kuksiołki mazurskie (1) kulinaria (6) kult (2) kultura (4) kura z grzybami (1) kurczak (1) kurczak w śmietanie (1) kusiciel (1) kuszenie (1) Kuta (1) kwiaty (4) lake (1) land (1) landscape (4) las (1) lawa (1) leaf (1) leaves (1) leczenie (1) lek (1) Lemuria (1) leninizm (1) lesbijka (3) Lew Trocki (1) lewak (2) lewita (1) licytacja (1) Lilit (1) liryka (19) list czytelnika (1) list motywacyjny (2) literatura (5) litość (1) litur (1) Litur Dar'ghall (2) local government (1) łodyga (1) łodyga przeciwieństw (1) lokalnie (1) Lolek (1) Londyn (1) los (3) loża (1) Lucanus (1) Lucyfer (2) lucyferianizm (1) Ludowe Wojsko Polskie (2) Ludwik Krzywicki (1) ludzie (8) ludzkość (2) Luntaria (2) Lwów (1) Łysoczoły (1) łza (1) łzy (2) magia (2) magnateria (1) Malchut (1) mały człowiek (2) małżeństwo (2) manes (1) manufaktura (1) Marco Tosatti (1) Maria Magdalena (1) marksizm (2) Maryja (2) marzenia (1) masa (1) masoni (1) masturbacja (1) Masuria (11) materializm historyczny (6) Matylda (5) mauzoleum (1) Mazury (9) meadow (3) mean (1) Mela (1) metafora (1) Metamorfozy (1) mężczyzna (1) miasto (1) mięso (4) mieszkanie (1) Mikołajki (1) miłość (3) młodzież (1) Mojżesz (1) monster (1) monument (1) Mora (2) moralność (2) mord (2) mormoni (1) Morze Bałtyckie (1) możliwości (1) Mozre (1) Mrągowo (6) Much (1) mur berliński (1) mushrooms (1) muzułmanin (1) N (1) Nabrod (1) Nabuchodonozor II (1) należna pomoc (1) name (1) Nana (2) narkotyki (1) narodziny (1) natarcie (1) NATO (1) natural environment (1) nature (5) nature gallery (9) nature monuments (1) nefilim (1) neighborhood (1) Nemrod (2) Niebo (5) niepodległość (1) niewolnictwo (1) Nimrod (1) Noe (1) November (1) Nowe Jeruzalem (1) Nowoczesna (1) Nowy Testament (1) o książkach (4) obchody (2) obozy (1) obrazy (1) obrzęd (2) obyczaje (5) ochrona dzieci (1) ochrona praw (1) odkrycia geograficzne (1) Ofelia Tasiemiec (3) ofiary (1) ogród (1) ojciec (1) ojcostwo (1) okres starożytny (1) określenie (1) old city (1) Olsztyn (2) Onan (1) onanizm (1) opętanie (1) opieńka miodowa (1) opinia (2) opinion (2) opis literacki (1) opis postaci (1) opowiadanie (8) orientacja seksualna (2) ORMO (1) orszak (1) Orwell (1) orzeczenie (1) outflow (1) owczarek podhalański (3) owczarek z Tatr (2) Owidiusz (1) padlina (2) Palestyna (1) Pan (1) Pan Zastępów (5) państwo (1) Państwo Islamskie (1) Państwo Środka (1) Państwo Żydowskie (1) papież (2) Park Słowackiego (1) Partzufim (1) Paryż (1) pentagram (1) Penuel (1) PESEL (1) petent (1) pętla (1) photo (13) photography (11) piasek (1) picie (1) picture (6) pictures (3) piekielna diatryba (1) piekło (1) pieniądze (1) pieprznik (1) pierwsza wojna w niebie (1) Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo (54) pies (1) piosenka (1) pipe (1) PiS (2) Pius XII (2) place (3) places (2) plan (1) planeta (1) plants (5) Platon (1) płeć (1) plemię (1) plotka (1) PO (2) pochówek (2) podniecenie (1) podryw (1) poezja (29) pogrzeb (2) pogrzeb kawalera (1) pogrzeb panny (1) pojęcie (1) pokój do seksu (1) Polacy (1) Polak (1) Poland (4) Polgar (3) polish people (1) political fiction (2) politicians (1) polityka (6) Polska (15) Polska Partia Robotnicza (1) polski pies górski (1) pomoc (1) pomoc rodzinie (1) pomoc społeczna (3) porady (6) porzucenie (1) poszukiwanie pracy (1) potop (1) potrawa (1) potrawy (3) potrawy z mięsa (1) potwór (1) powieść (25) powieść satyryczna (33) powstanie (1) powstanie warszawskie (1) pozór (2) praca (1) pragnienie (1) prawa (1) prawa mniejszości (1) prawa podstawowe (1) prawda (6) prawda o aniołach (1) prawo (4) prawodawca (1) prayer (1) prezes (1) PRL (11) próbka tekstu (1) problemy (1) profanum (1) proroctwa (1) proroctwo (3) Proroctwo trzech (1) Prorok (1) prosaic form (1) prostytucja (2) Protais Zigiranyirazo (1) proza (2) przebaczenie (1) przekleństwo (3) przemiany (2) Przemilczeć Armagedon (43) przenośnia (1) przepis (2) przepowiednia (2) przyjaciel (3) przyjaźń (3) przypis (1) przyprawy (1) przyroda (1) przywołanie (1) Publiusz Ovidius Naso (1) Pułkownik (3) pupa (1) PZPR (1) Rachel (1) rain (1) raining (1) raróg (1) rasa (1) Re (2) realny socjalizm (3) recensio (1) recenzja (5) recenzja historyczna (1) recenzja literacka (2) recenzje (5) recenzje literackie (5) refleksja (3) refleksje (3) reformy (2) region (1) reguła (1) Reichskonkordat (1) relacje (1) relationship (1) religia (19) Rewolucja Październikowa (1) rezydencja Pułkownika (1) Richard Elliot (1) RIP (1) rody polski (1) rodzina (4) rogacz (1) rok obrzędowy (1) Ron Howard (1) rose (3) roses (1) Rosja (6) rośliny (2) rośliny gruboszowate (1) rosół (1) róża (1) Róża Luksemburg (1) Rozdział pierwszy (1) rozstanie (1) rozważania (2) rozwieracz (1) Rudyard Kipling (2) Rumunia (1) Russia (1) Russia Federation (1) Rwanda (1) Rydz (1) rytuał (1) rząd londyński (1) rządy (1) Rzym (1) sacrum (1) Sąd Ostateczny (2) sądy (1) saga (1) saga aniołów (1) sakiewka (1) Samaria (1) Sansenoj (1) Santoria (1) Sapon (1) sarkazm (1) satanizm (9) satyra (56) satyra polityczna (24) savoir vivre (1) Sea (1) sędziowie (1) SEEiK (64) seeik.pl (82) Sefira (1) Sefirot (1) sekretarka (1) seks (6) seks analny (2) seksualność (2) Semangelof (1) Senoj (1) Seria: Prowincjonalna (2) Set (2) sex (2) sex na świecie (1) sheep-dog (2) short text (3) sieć (1) siekiera (1) siły natury (1) Singing in the Rain (1) sintoizm (1) skuteczność (1) skutki (1) SLD (2) Śledź (1) slogans (1) słowa (1) Słowacja (1) Słowianie (1) sługa (1) sługus (1) śmierć (6) śmieszność (2) śmieszny tekst (6) Smok (1) smród (1) śnieg (2) socjal (1) socjalizm (4) Sofoniasz (1) Solidarność (1) solidaruch (1) Sophie Neveu (1) spirytualne (1) społeczeństwo (3) społeczność (2) sprzedaż (1) sraczka (1) środki alkoholowe (1) środowisko (1) Stanisław Gruszczyński (1) starożytność (1) Stary Testament (2) Stasiu Bułka (1) state (1) state farm (1) stawki (1) ster (1) sterowanie (1) store shelves (1) stories (1) stosunek (1) stosunki (4) STTL (1) Stwórca (28) stworzenie (2) styl jebitny (1) succulentus (1) sukces (1) sukulenty (1) surowce (1) Swaróg (1) sweet flowers (4) świat (3) Świat Książki (1) światy (1) święta (1) Święta Inkwizycja (2) święto (1) święty (2) świnia (2) Sydon (1) symbol (3) synkretyzm (1) system (3) szacunek (1) szanse (1) szatan (16) szatański (1) Szczachy Dolne (1) Szema (1) Szeol (2) Szinear (1) Szkocja (1) szkolenia (1) szlachta (1) sztuka (1) Sztuka kochania (2) sztuka miłości (1) sztuka pisana (1) Szua (1) szwadrony śmierci (1) Takie sobie bajeczki (1) Talmud (1) Tamar (1) Tatra (1) tchnienie (1) tears (1) technika (2) tekst (1) terapia (1) testament (1) The Fall (2) The First War in Heaven (2) The Jews (1) The Ten Sfirot (1) The Zohar (3) toga (1) toilet paper (1) tolerance (1) tolerancja (1) Tom Hanks (1) tomatoes (1) Tora (1) town (3) tradycja (11) tragedia (1) translate (1) travel (3) trees (2) Tron (2) trudności (1) trunek (1) trylogia (1) trylogia aniołów (6) Turcja (1) twórczość (1) ubój (1) uchodźcy (1) ucieczka (1) ucieczka z kraju (1) uczciwość (1) UE (4) układ (1) umieranie (1) Universally (1) upadek (1) UPaP (30) upap.eu (29) Urel (3) Urgal (1) urok (1) urzędnik (1) urzędy pracy (1) USA (2) utwór (9) utwór poetycki (11) utwory poetyckie (18) uzależnienia (1) Uziel (30) Uziel Mora (7) uzielmora.eu (4) view (3) vinegar (1) wafelnica (1) wafle (1) walk (1) walka (1) wampir (1) wampiryzm (2) war (1) Warchołów (1) Warszawa (2) wartości (1) waterfall (1) Watykan (2) Wąż (1) wędrowcy (1) węzeł (1) wiara (8) wiatr (1) wibrator (2) widzenie (1) wiek XIX (1) Wielka Nierządnica (1) wieprzowina (1) wiersz (27) wiersza (1) wiersze (13) wierszyk (2) wieża (1) wieża Babel (2) Wikingowie (1) Wiocha (4) Wiocha. Powieść jebitna (7) Wiosna (1) wirus (1) władza (2) władza ludowa (1) władztwo (1) Włodzimierz Lenin (1) Wojciech Jaruzelski (1) wojna (5) wojna w niebie (3) wojsko (1) wolność (1) woods (2) world (1) wota (1) WP (1) wróg (1) wsparcie państwa (1) wstęp (6) wszechrzecz (2) www.materializmhistoryczny.com (3) wycinka (1) wydanie (2) wyjazd za granicę (1) wykluczenie (1) wykluczenie społeczne (1) wypowiedź (1) wyrazy (1) Wyrocznia Pana (1) wyuzdany seks (1) wywiad (1) wyzwolenie Warszawy (1) z autorem o książce (1) z życia wzięte (3) zabawa (1) zabawy erotyczne (1) zabory (1) zachowanie (1) zagłada (1) Zagraniczna depesza (1) zagrożenia (1) Zakopane (2) żałomsza (1) zaloty (1) zapach (1) zapowiedź (1) zarobek (1) zarobki (2) zasady (2) zasiłek (1) zastęp (5) zatrudnienie (1) zaufanie (1) zawód (1) zdjęcia (4) zdrada (3) zgoda społeczna (2) Ziemia (9) ziemie polskie (1) ziemniaki (2) ziggurat (1) zima (1) zioła (1) Zion (1) zła wróżba (1) zło (4) złorzeczenie (2) zły (1) Zoefel (1) Zohar (2) żołnierz (1) żona (1) zrozumienie (1) ZSRR (13) zupa fasolowa (1) zupa grochowa (1) zupa z dyni (1) zupa ziemniaczana (1) związek (1) zwierzęta (6) życie (4) życiorys (1) Żydzi (7) żywa legenda (1)