The death of anecdote - prosaic form

Once upon a time (In the same part of the time or any time of part - it's my responsibility - if you like a simple story, could you write sth). Maybe "Once upon a time..." could be good enough or better (over the time we trying understand) in both of the correctly two forms. Albeit it's individual ability of the author. The ambiguity of these forms not pretending to will be giving all people the false. "Short form" - we said about our poem, are very interesting and bring knowledge closer. Stated above, that is currently imagination and perversion (in nowadays) - how the writer exposes himself text. Gonna sth to do? I've intention and I want. Let's start because the introduction is too boring, even me. She was born... (everyone must be born somewhere) unconscious, being on a wave. Every life was bled from a part in the body in front of conscious ears with listened to the voices from the world (Awesome - like in "the never-ending story"). In childhood, taught morality, she didn't hide her insights. As it happens in children, she was honest and devoted entirely to better protection of herself. Her youth was strange, sometimes funny (insights into the human soul be hardy because many problems are too heavy and arms are too weak). She moved between the lines, drawing up the unfinished life credas ("perfectly imperfect" was a dream, not nightmares like in Freddy Kruger stories). She started her cushy life's. If we don't want to lose control, we'll stay together.

Satanizm - co to naprawdę oznacza?

Satanizm to nie absurd, to nie subkultura, to nie dogmaty i nie religia. Satanizm to droga, pewien rodzaj filozofii oraz postrzegania świata. Wyjaśniając, pokrótce czym jest satanizm, postaram się oprzeć na pewnym przedstawieniu historii, bez której nie będę w stanie się obyć w temacie. Satanizm narodził się wraz z człowiekiem, ale to dopiero ludzie nadali temu zjawisku znaczenie, które pozwala dyskutować nad nazwą, zasadą oraz ogólną koncepcją. Satanizm nie jest ani dobry, ani zły. To koncepcja, bez której nie można się obyć w rozumieniu świata, wykorzystywana przez ludzi do zdobywania poklasku. Wykluczam satanizm, jako religię i dogmat, gdyż przekonanie o byciu w ofensywie do założonego planu stworzenia, nie może stanowić religii, a z tragedii, która się zadziała, nie można czynić doktryny. Istota satanizmu jest niewątpliwie ciekawa. Poznałem wielu znawców tego tematu, a jeszcze większą ilość obserwatorów i kibiców szatana, z którymi rozmawiałem. Największymi krzewicielami satanizmu w znanej nam postaci, są i będą ludzie religijni.Bez nich, satanizm i szatan, nigdy nie mieliby szansy zaistnieć, w takiej skali, o której możemy tutaj napisać. Działania tych osób, są niewątpliwie szkodliwe dla wiedzy o tym zjawisku, aczkolwiek stanowią pewien koloryt w sprawie.

Doktryna zła i szatan

Od zawsze, najważniejszą w identyfikacji aniołów była doktryna zła. Każdy, oparty na tym założeniu system, ma swoje dobre i złe strony. Czerpie z biblijnych przekazów, a te, przenoszą dawne zwyczaje i tradycje, na grunt własnego opisu, kształtując na nowo. Symboliczny szatan, to ofiara ludzkiej manipulacji, a nie sprawca grzechu. Zło uczynił zły, a tym złym był szatan, zwany również „diabłem”, „smokiem” lub „bestią”. Ileż to nie stworzono określeń, a ich lista jest tak imponująca, że musiałbym zapisać wszystkie karty tej książki, aby je w pełni podać. Pominę karkołomną identyfikację, ograniczając się w tym miejscu do zwykłego rozważania. Może sama książka wyjaśni więcej, niż nieciekawy opis ze wstępu. Skupmy się na tym, że według ludzi, szatan to absolutne zło. Absolut może być złem – stwierdzenie czystej abstrakcji. Absolut nie ma w sobie wątpliwości, ani nie miewa rozterek. Zło i dobro, to wahania, które wykluczają ideał. Pogląd ten został tak mocno zakorzeniony, że nie sposób z nim dyskutować. Dziwnym byłoby, gdybym na tym etapie, zaznaczył fakt, że każde nadane szatanowi imię, stanowi symboliczne określenie zjawiska, bądź odnosi się wprost do stworzeń, które z szatanem niewiele mają wspólnego.

Kaczkoduk przejmuje ster - próbka tekstu

Na początku[1] był system. Potem pojawił się człowiek tego systemu. Był nim, znany w kręgach politycznych, Wincenty Maria Dubie­niecki, zwany Pułkownikiem. Strefa jego wpływów, wskazywałaby niejednoznacznie, że mógłby zostać, co najmniej marszałkiem czy wręcz niekoronowanym królem Polgaru, czy też Europy. Ot, taki wyidealizowany obrońca systemu, a jednocześnie jego pan i władca. Choć, jak się czasem okazuje, „pan i władca”, też ma nad sobą kogoś kolejnego. Daw­niej mawiało się, że każdy ma dobrego towarzysza, w osobie „jakiegoś” kaprala. Jawny model drabiny społecznej z uwidocznionymi szczeblami powiązań i zależności (prasa wiecznie lubuje się w używaniu pojęć nieprzyzwoitych: „pajęczyna” i „ośmiorniczka”). Pułkownik miał szpakowate włosy, nosił ciemne okulary, eleganckie spodnie i koszulę na długi rękaw. Przypominał typowego wuja. Jego głos pasował do Hollywood, brzmiał jak Al Pacino, w roli Michaela Corleone, z filmu Francisa Forda Coppoli Ojciec chrzestny. Czasem przebrzmiewał[2] coś i w przebłysku olśnienia, przypominał niemą wersję Marlona Brando, wcielającego się w postać Dona Vito Corleone, tytułowego ojca mafijnego świata z Nowego Jorku.

Posłowie do Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo

Każdy autor, pisze posłowie do własnego dzieła, umieszczając na końcu książki, aby nie zdradzić Czytelnikowi zbyt wiele, z jego osobliwej historii. Stwierdzenie tego na początku, sprawiłoby wtedy, że dalsze czytanie książki byłoby utrudnione. Z posłowiem zapoznać się należy, mając wiedzę o treści, aby wydobyć z ostatnich tez autora, właściwy zamiar twórczy jego dzieła. Używam słowa „dzieło”, w odniesieniu do tego, co stworzyłem, bo tak zwykło się określać książki. Jeśli rzemieślnik wykona stół, to też jest jego dzieło. Czy tym jest właściwie ta książka? Oceńcie sami, czytając tę lekturę. Postaraliśmy się, aby cieszyła nie tylko zmysły, ale również nie męczyła, zbyt licznymi błędami. Trwało to dość długo. Jednak, każda rzecz dobra, powstaje w dość dużym okresie czasu. No… chyba że ktoś z Was rozpoczął czytanie właśnie z tego miejsca. Wówczas, i tak nie miałbym sposobu na to, jak to zmienić, nawet prosząc o to. Książka jest tak wykonana, że gdziekolwiek byście jej nie otworzyli, ma sens zapoznawanie się z jej treścią. Nie zgubicie się w tym, jak również nie zgubiliście się nigdy w Biblii, czytając tamto dzieło z dowolnego miejsca. Oczywiście, nie porównuje tych dwóch ksiąg, ale zaznaczam fakty dotyczące pewnego sposobu konstruowania treści. Udało mi się uzyskać dobrą formę.

Polityczny gorszy sort obywatela

Politycy biorą się za prosty lud. Reklamują siebie, jako twór ule­piony z solidnej gliny, lepszy od pozostałych. Predestynowani do spra­wo...

Sunday, 10 February 2019

Polityczny gorszy sort obywatela


Politycy biorą się za prosty lud. Reklamują siebie, jako twór ule­piony z solidnej gliny, lepszy od pozostałych. Predestynowani do spra­wowania władzy, są tylko kawałkiem przedniejszego ekskre­men­tu[1], który chcąc utrzymać się na powierzchni i nie zatonąć, słu­cha rozkazów możnych tego świata, a wydzielanym smrodem, dusi oby­watela. Otrzymują za to, niepojęte wynagrodzenie, zanęceni roz­kosz­nym pozorem panowania. Dopóki myślą, że coś znaczą i mogą poste­rować wyselekcjonowanymi pionkami, dopóty będą u steru. Nic jed­nak, nie dzieje się bez aprobaty systemu. Prawda bywa bolesna, a jej komplikowanie ułatwia życie tym, którzy chcieliby dla siebie odro­biny prawa i sprawiedliwości. System nie podziela tych ideałów, ale usta­wia się na pewne charakterystyczne slogany, przybierając pozorną for­mę, konieczną do utrzymania władzy i pieniędzy, nad podlonym lu­dem.  
Pojęcie „gorszego sortu” dyndało, zawieszone w próżni, koła­cząc postrzeganiem możnych elit. Zyskało na sile, gdy darowana z iro­nii władza chamów, uprzedziła się do wyborców, odkrywając zapędy, po­dyk­towane interesem dawnych posiadaczy. System docenił towa­rzy­szy, rajcując karłów, knypów i „duposiężnych testerów niepodle­gło­ści”. W serce demokracji, wymierzono oręż drwiny, zabijając reszt­ki szacunku w człowieku.
Reżimy, dzielą się na sprytne i głupie. Sprytne, podpalają po­woli konstytucję, naginają traktaty i fałszują międzynarodowe ustale­nia. Kpią z obywateli, których skarmiają tanią obietnicą. Najbardziej zwyrodniały reżim, podarowuje ochłap, dzieląc się z ludem pobranym haraczem. Dzielni działacze, tegoż reżimu, obsadzają się na doboro­wych posadach i ściągają grube krocie. Po pewnym czasie, kumuluje się niebotyczny dług. Wówczas zrzucają odpowiedzialność na lud, któ­ry korzystał z dobrodziejstw. Tym, usprawiedliwia się ogólnonaro­do­we płacenie zobowiązań, przez całe rzesze, zobligowane do tego podat­kami.
Politycy i księża, tak doją i oszukują prosty naród, który biorąc jakiekolwiek środki z państwowej kasy, odczuwa moralną ko­niecz­ność, osobistego udziału w ich spłacie.
W głupim reżimie, proces przej­mowania władzy, wyznacza bru­talna rewolucja, w toku której, wy­niszcza się osoby, mogące stano­wić zagrożenie oraz wiedzące o „li­derach rewolucji”, ciut za wiele. Istnieje jeszcze trzeci wariant, ale w nim pozoruje się reżim i dykta­turę, wykorzystując polityków, zadłuża się da­ny kraj, powodując jego go­spo­darcze uzależnienie. W konsekwencji, wprowadzone zostają glo­bal­ne monopole, których podstawowe zada­nie, stanowi przejęcie peł­nej kontroli. Zdominowany naród, powoli umie­ra, uporczywie kołata­jąc o wolność.


[1] Ekskrement – dosł. „odchody”.



Fragment satyry Kaczkoduk przejmuje ster! 

Polityczny gorszy sort obywatela

Sunday, 27 January 2019

Uziel, który zabrał człowiekowi upragniony Eden


Zapewne, wielu z was, choć jeden raz, zastanawiało się nad naszym słowem. Ten jeden raz, chcieliście wiedzieć. Dano wam taką wiedzę, lecz nieuczciwość przywódców odebrała wam mowę. Nie znam krótszej historii, którą opowiedziano, a zamknięto ją w początku waszej Księgi Rodzaju. Obawiając się usunięcia wszystkich wątków, zachowano szczątkowe zapisy. Gdybyście do nich sprowadzili waszą wiedzę, świat wypełniłby się mądrością. Ten początek jest istotny, reszta to historia ludzkiego upadku, wyrwana z kontekstu życia pewnego narodu. Nigdy, Księga nie dotyczyła rodziny, nie przedstawiała jednej drogi.
W ziemi niczyjej jest takie miejsce, z którego widok rozciąga się nad światem. Przechadzając się drogą, ujrzałem stamtąd Ziemię. Panorama wydawała się cudna, lecz zbyt daleko, abym poczuł i zobaczył właściwie. Materia stwarza nam pewną, osobliwą możliwość w dotarciu.   
Gdy powstali przeciwko ludzkości, roztoczyli zagładę, niosąc śmierć. Przyłączył się do nich mój brat.
Błąd…
On ich stworzył, razem i na równi z innymi. Zbuntowani i oszaleli z nienawiści, do rodzaju człowieczego, podnieśli oręż przeciw światu. Po panowaniu Seta, nadeszło skażenie rodzaju z Sin’e’ar. Zapanowanie nad tą masą, okazało się niemożliwe. Przybyłem na Ziemię zaprowadzić porządek…
Po raz kolejny, stanąłem naprzeciw krwi, która także w moim wnętrzu, znajduje źródło. Zabiłem mojego brata i jego rodzinę, powoli uśmiercając niewinne leże. Ręce zbroczone, a dusza źródło zepsucia. Uziel, samotny i obolały, nieznający emocji i nierozpoznający miłości…
To ja. Zidentyfikujesz mnie po znamieniu, liczbie mego imienia oraz mym czole. Nie jestem upadły… Jeszcze nie byłem.  
Zasiadł samotny, pośrodku ludów Ziemi, ostatni z pierwszych: na imię mu Koniec. Niesie zagładę i wlecze nicość, którą wypełnił ducha. Stanął przeciw tysiącom, pochwycił miecz grozy, zajadle ciskając nim we wrogów.
Podróż ku śmierci rozpoczyna w marszu, gdyż kres wyznaczył tchnieniu, w ciszy dobywając broni. Samotny w zwątpieniu, pradawny jeździec, pierworodny Ojca, siła i moc Jego lędźwi. Mowę rozpoczął, stając na wskroś tłumnie przybyłych wrogów.
Przemówił do garstki, ocalałych wiernych, ujmując przeznaczenie miry. Walka ostatnia, umiłowana mu droga, wyczekiwana przez wieczność, do której szykowały go tysiąclecia zamierzchłej chwały. Zmienia się, rośnie, przywdziewa ornat sukuba[1], aby mężów zaskoczyć w walce, szarpiąc i przemieniając w zgliszcza ich zbroje.
Spełnia się podróż, dowodzić będą mocy oręża, broniąc do końca prawa i przyrodzenia. Odejdą, waleczni i nieposkromieni, zdeptani przez masę szaleńczą. Członki rozdzielą im na tysiące, a ducha na miliony. Przemierzy stado, tratując im wnętrzności i dotrze do dłoni i barków.
Upadnie moc pradawnych, gdy dawni Stwórcy wyjdą przeciw nim na pola. Niezmącony spokój Pana Zastępów, wodza i obroń­cy słowa, zostanie zachwiany szaleństwem wojny. Potężny Uziel, w chwili upadku, tułacz i wygnaniec z własnego rodzaju, ukształtowany do tego, czym stał się w obłędzie. Nie ujrzy miast i nie posili się szerwą, wydając na pastwę hordy ostatnie tchnienie.
Staje w szale, krew wyczuwa i triumf przeciwnika, zamieniając na strach i upadek. Niemożliwy jest spokój w wieczności, gdy trwoży się siła potężnego El. Próba, zwątpienie nie przychodzi Mu nigdy, odejdzie z pola, gdy nasyci się zwycięstwem, a wrogów przykryje darniną. Zepsuty do granic, przesiąkł krwią z oręża. Muzyką, stał się mu tupot Elfirim, a dźwiękiem konanie zasłyszane w walce. 
Wybór, którego dokonał, nie mógł być miły żadnemu stworzeniu. Nie był i Jemu!
Wojna, cierpienie i śmierć. Życie bez miłości i w jej imię, nazwane Rachel. Wśród ramion człowieczych na Ziemi, spętany za życia. Samotny. Pan dziedzictwa, który zabrał człowiekowi upragniony Eden. Pozbawił człowieczej istoty dostępu do źródeł wieczności.
Zapomniany wśród swoich, przeklęty ludziom i niemiły Stwór­cy, dogorywał opuszczając ducha w kierunku mroku wieczności.
Szukał, nie śmierci, bo ta nie była mu zapisana, lecz uni­cestwienia. Pragnąc ukojenia w niebycie, bez wieczności, wybrał za­gładę.
I wzniósł zamiar, nie odnajdując spełnienia. Musiał żyć!
I żył. W imię wiecznej miłości, pozbawiając się wszystkiego.
Oczy Rachel wyznaczyły mu drogę. W bliskości, wydzierając z pamięci umierającą wieczność.  



[1] Sukub – zły duch przybierający postać kobiety, nawiedzający mężczyzn we śnie.



Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo


Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Thursday, 24 January 2019

Księga Życia: zatopienie świata wodą z otchłani nastąpiło przypadkiem


Księga Życia
Miejsce: miasto Mora
Wódz: Uziel
Ranga: Pan Zastępów
Przywilej: dopuszczony
Wpis: Hinza 3
Status: prawodawca


Zbuntowali się. Ich działania doprowadziły do wyniszczenia krain. Powodem tego rwetesu, stała się chęć powrotu.
Zatrzymaliśmy machiny, niszcząc je na Ziemi. Nie mogliśmy uwierzyć, że są w stanie odtworzyć energię Tronu. A jednak, bez większych trudów udało się im to.
(…) Musimy doprowadzić ich do upadku. Konieczna jest eksterminacja ciał. Niech stworzą się na nowo. Pozostawmy kilka grup.
Resztą zajmiemy się później…
Pewnego dnia, ponownie wzrosną w siłę. Nie mogę tego powtórzyć.
Poleciłem wybrać kilku z nich i zawrzeć przymierza.
Wojna z Urgalami powoduje dalsze dziesiątkowanie moich wojsk. Beliar mi nie pomaga, buntując się i opowiadając za ludźmi.
Nie będę przyjmował żadnych argumentów. Mój brat nie stosuje się do zaleceń dotyczących ludzi. Uważam, że on chce ich tu sprowadzić, stawiając na równi z nami.
Możliwe jest, że poniesie klęskę. Ludzie przeżują go i wyplują, a całe niepowodzenie przypiszę jemu.
Jeżeli wyłoni się za bardzo, rozkażę zniewolić lub zgładzić…
(…) Najbardziej pasował mi zawistny lud koczowników. Przewodzi im niejaki Abram. Ten człowiek jest gorliwy i ma w sobie mądrość.
Wydaje się, że posiada te same korzenie, co ostatni nasz wy­bór.
Zatopienie świata wodą z otchłani nastąpiło przypadkiem. Rozregulowana moc diademu, działa niszcząco na wodę. Materia pierwotnego oceanu wszechrzeczy, musi być bardziej strzeżona. Straciliśmy tysiące ludzi…
(…) Energia tchnienia przepełniła Ereb. Należy natychmiast izolować i stwarzać kolejne osobniki, w przeciwnym wypadku zachwieje to Bramą…
(…) Przymierze ma dać im przekonanie, że są wyjątkowi. Chronić ich, ale nie tak, aby niszczyć innych. Damy im wiedzę i siłę. Jeśli zapragną walki z nami lub zdobędą zbyt wiele, dokonamy całkowitej eliminacji. (…)  
Poleciłem Michaelowi wytracenie wschodnich rubieży i zmianę odczynników skóry…
(…) efekty są doskonałe. Udało nam się dostosować ludzi do warunków życia. Mamy żółtych, czerwonych, białych i czarnych…
(…) Pracujemy nad nową mieszanką, ale wyszedł nam szary kolor, pokryty na skórze włosiem, zaopatrzony w ogromne zęby na żuchwie. Istoty te poruszają się szybko i potrafią czasem zmieniać formę na ludzką. Wyjątkowo krwiożercze. Dodano zbyt wiele naszych cech. Człowiek całkowicie nie asymiluje. Zakaz zbliżeń był zasadny. Rozkazałem wyłapać i zgładzić…
(…) Pracujemy nad wybranym ludem. Efekty mogą pojawić się nieoczekiwanie, ale obecnie jest to zbyt odległa perspektywa. Wyznaczyłem zbyt wiele osobliwych zadań, a cechy muszą się zgadzać. Planowanie jest konieczne. Podstawa prowadząca do sukcesu to odpowiednie działanie. Z natury mają powodować, że inni ludzie będą mieli przy nich gorzej. Usunięto im chorobę, która zbyt niszczy żywy organizm, powodując obumieranie ciał. Ludzie pokryci są guzami, a ich rany otwierają się na zewnątrz. Omael twierdzi, ze to wina badań nad skórą i odpornością…
Tracimy wielu z Sin’e’ar. Krew nie nadaje się do spożycia.
(…) w tej sytuacji jesteśmy bezradni. Nie zgładzimy chorych. Ludzkość będzie musiała z tym żyć. Działanie powiodło się połowicznie. Zaczynam liczyć straty. Jeśli to wpłynie na jakość krwi, stracimy duży obszar hodowlany… Będziemy zwiększać zasoby, działając poza naszymi miastami w Eremie.
Odwieczny konflikt w ich łonie, może zapewnić nam bezpieczne prowadzenie człowieka.
(…) Beliar znowu zgłosił pretensje do tego, jak traktujemy ludzkość. Powołał się na stare prawo i zwołał Syjon. Jeżeli dowiedzie, że działamy z naruszeniem zasad, ludzkość wymknie się spod kontroli. Moim celem jest wyeliminowanie ludzi. Beliar zbyt przeszkadza.
(…) Należy dać mu wolną rękę. Niech ich ratuje. Stał się ich obrońcą i umiłował, jakby ich stworzył. Godne to pogardy, bo ta jego ludzkość, zatrważa już nawet Stwórcę.
Nie wiemy, co ratuje i czego pragnie. Zaczął ich leczyć i nauczać. Prawo to my, a nie on. Nie będzie wydawał nam poleceń, kto nie prowadzi żadnych działań…
(…) Ludzie zaczynają go czcić. Ta zniewaga nie pozostanie bez konsekwencji.
(…) Wydane zostały polecenia. Beliar ma paść, chyba że zastosuje się do naszych ustaleń.
(…) Należy w dalszym ciągu obserwować i nie powodować zniszczeń.
Musimy wyselekcjonować najlepsze egzemplarze i doprowadzić do ich asymilacji w miastach. Potrzebujemy ich materiału…
Poleciłem zebrać składniki do odbudowy rasy…
(…) Do reszty ludzi, możecie zejść w naszej postaci. Stańcie się ich przywódcami. Niech was uwielbiają, niech staną się waszą trzodą.
Wschodnie i północne ziemie wymknęły się spod kontroli. Nie możemy dłużej opanowywać ludzi. Rozpoczęli własny marsz. Jeśli to dalej potrwa, to druga Ziemia padnie jak jej poprzedniczka. Okaże się, że moje działania były równie nieudane jak Beliara.
(…) Poleciłem się odciąć od ludzkości. Jest skażona…
(…) Po trzech tysiącach lat, wreszcie otrzymałem wyniki badań. Ludzie stworzyli okrutne formy…
(…) Wojna z Urgalami, zbyt mnie pochłonęła. Nie mogłem, należycie zająć się Ziemią... Wyczerpane są zastępy. Udało nam się ochronić ludzi przed zbliżeniem z Urgalami. Wrota działają.
(…) Próby z diademami spowodowały kolejne zniszczenia. Ziemia została wypalona i pokryta lodem.
(…) Zdecydowałem się zwołać Syjon. Osądzimy człowieka…
(…) Wynik jest jasny. Poleciłem zebrać materiał. Musimy udoskonalić nowe formy. Stwarzanie, bez konsekwencji wdra­żania dalszych rozwiązań, byłoby stratą czasu, wypełnionego zdobywaniem materiału.
(…) Musimy ich eksterminować, a Ziemię spalić. Zasiedlili wszystkie planety w układzie. Odkryli, że na Czerwonej Planecie jest powietrze. Wypalimy Czerwoną Planetę.
Popełnione błędy, trzeba natychmiast naprawić… Tam są komponenty do budowy Tronu. Materia pierwotna wypełnia część jaskiń planety.
Natychmiast zgładzić ludzi (…)
Poleciłem Mittarielowi zachować w gotowości Zastęp Smoka. Zanim wydam rozkaz, muszę uzyskać aprobatę. Stwórca nie będzie sprzeciwiał się tej decyzji, ale chcemy zachować pozory, głównie przed dwudziestoma czterema.
(…) Ludzkość przegrała. Dziś upada kolejne dzieło tworzenia. Wydałem rozkazy… Świat zapłonie. Zawiniła ich arogancja i pycha. Nadto, dostarczyli dowodów na to, że nie są godni współistnieć z nami.
Zaczynamy tworzenie. Kolejna próba...


Fragment z książki Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 



Księga Życia: zatopienie świata wodą z otchłani nastąpiło przypadkiem


Tuesday, 22 January 2019

Aniołowie i ludzie: trudne relacje


Człowiek wyglądał pięknie, a swą urodę zawdzięczał obowiązującym pozorom oraz kanonom. To była zewnętrzna powłoka, gdy przywdział na ciało ubranie oraz użył mazideł. Kel el, w każdym możliwym czasie, bywa dostojny. W tym, podobny jest do innych istot żywych, które nie potrzebują wierzchniego okrycia. Czło­wiek, niestety jest inny.
Nosimy szaty… Zdobimy się i piękniejemy, dbając o to, co naturalne i syci naszą doskonałość.

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

W pew­nych okresach, bywa ten twór potliwy. Zbierają się w nim wymiociny i zalegają fekalia. To efekt pożerania, który jest ka­mu­flowany przez tę istotę. Odcięty od programu człowiek, żyje spo­kojnym i stadnym trybem, kierując się zasadami, bliskimi nam i na­szemu wyobrażeniu. Programowany i uczący się człowiek, zaczy­na niszczyć. Bezowocne bywają starania. To nadal ten sam twór: słaby i nijaki. Wydziela nieprzyjemny zapach, który kel el odczu­wają zewsząd. Nawet zwierzęta nie mają tak doskonałego węchu, jak my.
Powierzchowna skóra ludzi, pod którą znajdują się prymitywne mechanizmy życiowe, zbliżone w budowie do innych istot żywych z tej planety, wydziela dosłownie wszystko, otaczając człowieka aurą przeróżnych zapachów. Dowód na to, że człowiek pochodzi stąd, a ży­cie tu jest inne. Zmodyfikowaliśmy go, zbliżając w tym do nas. To, czym wprawdzie jest, spoczywa na nim. Wyzwala to masę, przy­krych aromatów, które podrażniają nozdrza kel el. Dzię­ki temu, wiemy gdy jest mu źle. Rozumiemy, gdy ma na coś ochotę. Taka to już jest ta planeta.
Te istoty pozostające na Ziemi, twierdzą że ich organizm to najdoskonalszy twór na świecie… Mylą się i to jak straszliwie, błądząc w niewiedzy. Te ciało jest skłonne do ograniczania energii. Każde pojedyncze życie, tworząc więzienie, zniewala samoistnie czło­wieka. Na ten pomysł musiał wpaść Re, ich twórca. Ciekawi mnie, jaki musiał być silny człowiek, gdy mógł kierować się pełnią swych sił. Trafiliśmy na nich, gdy byli pozbawieni mocy, a przecież my, już trzykrotnie ich ograniczaliśmy. Set to efekt uruchamianego mechanizmu, który w człowieku bywa zabójczy.
Chyba ta rasa ma naturę, zdolną jedynie do destrukcji – obszarowej i populacyjnej.
Twory ludzkie nie są wolne. Wyizolowaliśmy najlepsze ele­menty, które pozostały w Eremie. Sterowanie odbywa się z po­ziomu tchnienia. Człowiek może zostać wchłonięty poprzez Tron Stwór­cy. W odniesieniu do nas jest to niemożliwe.
Przyszło mi pewne zastanowienie, gdy wracam myślami do tego, o czym mówił Beliar. Zaczynam rozumieć, o co chodzi na­szemu Stwórcy. Zapewne, chce pozbawić nas władzy i możliwości decy­dowania. Przeznaczył nas do kasacji, na rzecz sterowalnego czło­wie­ka. Żałosne…
Straszny jest ten ich instynkt. Najgorsze emocje miewam na Ziemi.
W okresie pierwszej i drugiej Ziemi, ludzie powszechnie uży­wali substancji ograniczających ich widzenie oraz czucie. Skażony człowiek ma w sobie tysiące chorób, które budzą się, określając jego zdolność do samoistnienia. Tak łatwo uaktywnić te mecha­nizmy, ale one muszą zostać najpierw zaprogramowane.
W kwestii kolejnej: śmierć i choroby, nie są częścią naturalnej istoty człowieka. To sztuczne twory, które zaaplikowano lu­dziom i wywołuje się je mechanicznie, poprzez dźwięk, wibracje, a dostarczane są z pokarmem.
Gdyby udało się ludziom połączyć planetę siecią i ustawić odpowiednie częstotliwości, to umożliwiłoby skupienie całej energii w jednym miejscu. Szkoda jest zabijać ludzi w wojnach, jak można naładować sobie baterię ich tchnieniem.
Prosta zasada mówi, że gdy jeden ma, to drugi traci.
Wyobraźmy sobie, czyjś szał lub strach. Można przekreślić taką istotę, z góry zakładając jej dysfunkcję i cechy negatywne, które zostały rzekomo wrodzone. My to postrzegamy inaczej.
Człowiek, doprowadzony do takiego stanu, zagłusza się gdyż zrozumiał świat. Otoczenie nie przyjmie jego racji, stąd pozostaje mu życie z poczuciem piętna lub nagłe zakończenie tego stanu. Uciec z ciała, można jedynie poprzez nagłą śmierć. Tchnienie jest bezpieczne i powróci, ale pamięć przepadnie. Ryzyko zaczynania od nowa, ale i tak trzeba będzie zacząć.
Ze wszech miar zapewniam was, to nie my tak czynimy, ale sami ludzie.
Wyjaśnię…
Dawaliśmy ludziom wiedzę, spisaną w Księdze. Set także otrzymał Księgę, przeczytał ją i zrozumiał, a potem zaczął zabijać i obudził Re. Ten przypadek nie jest odosobniony i nie dziwi mnie.
Spytacie: czemu dajemy wiedzę?
Sprawdzamy, bo w naszym świecie jest mnóstwo rzeczy, za pośrednictwem których, człowiek mógłby zniszczyć nasz świat. Sko­ro nie panuje nad tym we własnym, nie wejdzie do naszego. Pro­ste i bez gmatwania.  
Zarządcy świata, starają się nas oszukać i kierować ludźmi, czyniąc tak na własną rękę. Z poziomu ciała, mogą was prześwie­tlić. Zapominają o energii tchnienia, nad którą to my panujemy.  
Człowiek nie ma niczego do zaoferowania. To w jego ocenie, każdy krok to piękno… Zgodzę się, gdy spojrzę się na ich dzieci. Jednak, mam porównanie z perspektywy milionów ludzkich lat. Nie umiem na nich patrzeć dobrze. Człowieka można uznać, w tym czym jest, zachowując lub zgładzić…
Nie naruszyłem woli mojego Stwórcy. Jeszcze nie naruszyłem. Byłem wówczas bliski, gdy powstał Set. Jestem bliski i teraz. Moja decyzja… To zbyt długa historia.
Ludzie oszukują zapachy, stosując dziwne pachnidła. Bywają do znie­sienia, gdy ich dieta sprowadza się wyłącznie do roślin. Sięgając po padlinę, zaczynają śmierdzieć i są wyczuwalni, niczym rozkładające się w oddali zwłoki.

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Ludziom wydaje się, iż są widzialni nam za pomocą zmysłów i nadprzyrodzonej mocy, które rzekomo posiadamy. Idea „nadczłowieka” to przekonania i wyobrażenie, ale nie jedynie. My nie jesteśmy „nadludźmi”. Jesteśmy kel el. Ten anielski „nadczłowiek” stał się sługusem ludzkim. Jakież to echo pobrzmiewa w tym określeniu „anioł”, czyli „pośrednik”, „posłaniec”. Dwulicowy człowiek chce się równać… Nawet mój błąd tu nastąpił… On chce nas przewyższyć, sprowadzając nas do marnej roli.
To pamięć i świadomość, której człowiek nie zna, ale jest w nim. Każdemu, któremu brakuje przestrzeni na Ziemi, a jego umysł wydaje się być samotnym i usiłuje się wyrwać, muszę coś podpowiedzieć… Byłeś blisko i nie odrzucaj, nawet najdziwniejszych wyobrażeń.
Będziecie sterowani, Set to dopiero początek waszej drogi. Pierwsza próba, ale odtąd ja, Uziel, stanę przed wami i za wami, a po waszej prawicy i lewicy, staną ci których wskażę. Oto jest moje słowo, gdy ja tu będę. Jednak mój czas i dzień mojej chwały, przeminą. Zapamiętajcie ludzie, ja jestem wieczny i ja jestem tu nie u siebie. Znam Ziemię, która przeminie. Nie jest to pierwsza planeta, którą bym zniszczył. Zabezpieczę się i zamknę pieczęcie, bo gdy poczuję się zagrożony, obrócę w niwecz. Pył pozostanie.
Wiem, czemu tak się stanie…
Stwórca zabezpieczy was przede mną. Jedną duszą, przeważy. Widzieć przyszłość i nie reagować, jakby nigdy nic. To nazywa się dopiero iluzja. Żyjemy w niej, my i Stwórca.
Nie każdy kel el potrafi przeniknąć ludzi. To dar wyjątkowy i bezcenny. Zdołamy to uczynić, wykorzystując technologię. Zaledwie kilku z nas posiada umiejętność, która pozwala na to, bez używania kul.
Widzimy znacznie lepiej, czujemy zapach na bardzo duże odległości. Interpretujemy emocje i odczytujemy wahania światów. Człowiek widzi oczyma tylko jedną powłokę. Gdy ja włączę się do tego, poczuję wszechrzecz. Moja wiedza jest bezpieczna, ale nie jest bezcenna. Nie potrzebujecie widzących, ale wiedzcie że żaden Stwórca ani człowiek nie prześwietli mojego umysłu.  
My, dostrzegamy niezliczoną ilość mechanizmów, które uru­chamiają setki i tysiące kombinacji. Widzenie takie, wymaga wej­ścia na zupełnie inny wymiar postrzegania. Jeśli ludziom wy­daje się, że w tym czasie, moglibyśmy poświęcać się słuchaniu ich mo­wy – to są w błędzie. – Szemrania i złorzeczenia – tylko to dajecie światu. Zazdrośni i skłonni do mordu. W przestrzeni jest wiele ciekawszych wrażeń, przemierzających czas, dźwięk i dających inne pole widzenia, od patrzenia na człowieka i jego egoistyczne żądze. Wy nie potrzebujcie nas. Nigdy nie potrzebowaliście. To kolejna iluzja. Doskonale sobie radzicie.  
Człowiek w tym mechanizmie, mógłby pozostać niezauważonym, jako struktura nic nieznacząca i szkodliwa, gdyby nie jej bez­pośredni wpływ oraz upór mojego Ojca. Decyduje także skłon­ność ludzka do atakowania nas.
Istota ludzka jest jak wirus. Tak słaba substancja, dawno została zniewolona i ograniczona, ale rozprzestrzenia się i w swej naturze, staje się powoli destrukcyjna.
 Twierdzą, że planeta to centrum wszechświata. Mylą się. To centrum, więzienia i dno otchłani – ich dawnego świata. Błędem było pozostawienie na powłoce życia. Powrócą do dawnych praktyk, a ich kod nieświadomości, zaowocuje ze zdwojoną siłą. My, znamy prawdę. Człowiek, też ją poznał, ale tylko nieliczne grupy, uzyskały do niej dostęp. Zapragną przywrócenia władzy oraz dostąpienia do decydowania. Potraktują swoich jako środek do celu i nazwą to cywilizacją.
Zapowiada się ciekawie… Set, to dopiero początek, ale Re to mój najbliższy cel.
Mechanizm absorpcji pokarmów, działa bez zarzutu. Układ trawienny jest doskonały. Jednakże, człowieka skrzywdzono, odbierając mu wiele z „niebiańskich” cech. Nasamprzód[1], nie jest zdolny połączyć się z materią. Choć jego organizm wytwarza wszyst­ko i wyzwala, to jest to nader[2] nikłe i ma zastosowanie do samego człowieka. Nie są w stanie przemieszczać się, ani poruszać portalami – głównie wskutek tej cielesnej dolegliwości.
Materię rozumu także mają słabą. Organizmy te nie potrafią dobrze przewodzić struktury, co uniemożliwia im pełnego postrzeganie. Wyłącza to szereg zmysłów, które jedynie w ograniczonej for­mie, przy­bierają z czasem na sile. Główną ich rozrywkę, stanowi udawanie. Wmawiają innym zdolność panowania nad mocą i rozmowy ze zmar­łymi. Dobry frazes. Takie to ziemskie.
Specjalizują się także w eksploracji[3] innych wymiarów – często przemożnie tworzonych na jawie i we śnie. Pamięć ich umy­słu, sprawia czasem psotę, gdy starając się ogarnąć coś z własnej po­tęgi, stają w szranki z przeszłością.
Rzadko się zdarza, aby coś pamiętali. Wolą raczej pominąć, niż wiedzieć. Z natury, nie pielęgnują mądrości. Kolejne sekwencje, zasypiania i budzenia, mogą wprowadzić do sprawnie działającego systemu błąd. Rejestracja tych bodźców i wspomnień, nie daje im szansy na zrozumienie. Negują nazbyt wiele, zamykając się w obliczu presji otoczenia.  
Zależni od zdrady, łączą się z innymi, czego nie rozumiejąc, stają się wykonawczym narzędziem. Reagują zbiorowo.
Wola ani przypadek, nie mają tu nic do rzeczy. Całość została tak urządzona, aby ograniczać nieuległe jednostki. Duchy spra­wują nad tym straż – tak z zasady powinno być. Szkoda człowieka, bo czasem tak ładnie wygląda, gdy odpowiednio postara się nad tym zapanować. Pozór zawładnął ich światem, gdy nie byli w stanie zaakceptować się wzajemnie. Kel el trwają niewzruszenie, pomimo rozlicznych trudów.


[1] Nasamprzód – daw. „przede wszystkim”.
[2] Nader – „bardzo, niezwykle, niezmiernie”.
[3] Eksploracja – badanie, poszukiwanie, odkrywanie czegoś.




Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 
fragment z Księgi Pierwszej 
seria Przemilczeć Armagedon 



Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Thursday, 10 January 2019

Pierwotny świat: na początku nie było nic, poza Stwórcami


Na początku nie było nic, poza IHWH’a, Re i Liturem Dar’ghallem. Nasz Stwórca stworzył Erem i Ereb, Re uczynił Ziemię i jej wszechświaty, a Litur Dar’ghall stworzył Urel, Luntarię, Dagię i Santorię. Powstało tak siedem związanych światów. Potem wybuchły wojny, lecz troszczyli się o własną materię i stworzone dzieło. Wygrał nasz Stwórca, a tych dwóch zamknięto w strukturze ich światów, odbierając możliwość samoistnego istnienia. Połączyliśmy ich z pierwotną materią, zamykając w niestabilnej strukturze. Tym, wzmocnili nowe dzieło naszego panowania. Nikt nie zdołałby im przywrócić wieczności, poza tym, który wiedział jak im ją odebrano. Tym kimś był Beliar.
Porządek El’Li’Re[1] przestał istnieć, raz na zawsze, a we wszechrzeczy zapanowało niepodzielne władztwo jedynego El. Pozostawało tylko ujarzmienie buntowniczych stworzeń, które były podobne nam i służyły swym Stwórcom, ale to my narzuciliśmy im władzę. Stwórca postanowił ich nie niszczyć, zachowując te istnienia przy życiu. Sprawowanie władzy, wymagało jej siłowego narzucenia.
Rozumiecie już, czemu utrzymywaliśmy stale gotową do boju armię, złożoną z milionów kaheli. Porządek wymaga prowadzenia niekończącej się wojny, często brutalnych i siłowych rozwiązań, stosowanych względem tych, którzy nie akceptują ustalonego porządku i Prawa.
Nie jest istotne to, czy prawo z Eremu miało słuszność, czy nie. Wygrał eremski oręż i nic innego nie liczyło się pod gwiazdami. Po prostu, każde życie musiało się nam poddać, albo przestać istnieć. Wieczność przyjmuje proste rozwiązania. Brak w tym omyłki czy przypadku.
Uziel pozostawał zbyt zakłamany, aby odróżnić dobro od zła. Zresztą, czym było dobro i zło[2]? Niczym innym, jak doświadczeniem okrucieństwa i realiów istnienia we wszechrzeczy, w której silniejsi, narzucali wolę słabszym.
Wojny, które przetoczyły się dawnymi czasy przez El’Li’Re, zapoczątkowały kres nowego chaosu, podporządkowując rzeczy właściwemu biegowi. Rozerwani i zgładzeni Stwórcy – jakkolwiek by to nie brzmiało – nie mieli prawa powrotu, a ich energia zasilała światy. Nie mogły one istnieć bez nich. Niemożliwi do zgładzenia, pozostali skruszeni i rozrzuceni, łącząc się z nową materią Eremu, która tylko z lekka przykryła, nadany tym światom wzorzec doskonałości, który pochodził od nich.
Ważne pytanie: Czy nasz Ojciec był tyranem?
Załóżmy, że ludzie poznali prawdę. Zapewne uznaliby ten fakt, że ich świat nie należał do nas i zostali wygnani, do zupełnie nieznanej nam struktury, której narzuciliśmy niepodzielną władzę, a ona jest ich pierwotnym światem. Nie każdy pogodziłby się z tym stanem, usprawiedliwiając własne poczynania tym, że nikomu władza i potęga nie zostały, raz na zawsze dane, ale musiał je sobie wywalczyć. Świat ten należał do stworzeń, które ujarzmił człowiek, własnym pojawieniem albo ponownym przybyciem. Zapewne, to ludzie stworzyli te istoty i nadali im właściwy bieg, włączając w cykle… Jednak, to my panujemy nad całością. 
Człowiek otrzymał zakaz niszczenia, którego nie przestrzega i nie będzie przestrzegał. Tajemnic tych strzegliśmy, broniąc przed wpływem tej wiedzy, nowo powstałe zastępy. Zachowaliśmy pozory i utrzymaliśmy tajemnice, nawet przed swoimi. Dawni weterani tych walk, nie byli skłonni do powrotu, z dawna zeszłych z piedestału Stwórców materii, wiedząc dobrze i bodaj mając pewność, czym skończyłby się ich nagły początek. Może to my, stalibyśmy teraz tam, gdzie stoją ludzie?  
Ta wojna wybuchła, aby ich powstrzymać. Mogliby usiłować, w końcu wskrzesić Litura Dar’ghalla. – Nie mogłem na to pozwolić – nie żałował decyzji Uziel. Wyprowadziłem armię, aby zebrać litur i zamknąć Dar’ghalla w niebycie. Ostateczne rozwiąza­nie i rozprawienie się z jego istotą. Sporo już zgromadziłem. Wie­działem, że po tym, jak się dowiedzą, że w Luntarii są umiejsco­wione esencje ich największej relikwii, to zaatakują. Podejdą i bez żadnego wyrazu i krzty oporu, wyrwą nam serca. Zagłuszyć zamiar przeciwnika, to zmiażdżyć mu głowę, nim dobędzie ostrza.
Wierzą, że Dar’ghall przywróci ich do życia[3], nagradzając za poświęcenie i prowadzoną wojnę, odda świetności we władanie.
Prosta to wiara, oparta na fanatyzmie[4]. W rękach, potężnych i tak Urgali, litur czyni ich równych z ziemskimi Bogami. I gdybym, jak ludzie uwierzył w piekło i demony, to Litur Dar’ghall byłby ich wodzem i panem.
Ukrywaliśmy istnienie Ziemi przez tysiąclecia, oszukując światy, trzymając w izolacji Urgali, ale nie udało się to do końca. Zrozumieli, gdzie szukać źródła przyszłych pokoleń, ruszając na podbój Eremu. – Materia nic im nie pomoże – wiedziałem od zawsze o tej prawidłowości. – Muszą najpierw poznać drogę. Najprostszym spo­so­bem dla nich, jest użycie gilgalu w Luntarii. To też jest odpowiedź, dlaczego w tamtych czterech światach nie ma gilgali.
 Dla wyższych cywilizacji, okazałyby się użyteczne. Ludziom nie sprawia zawodu brak znajomości wszechrzeczy, ani brak jakiejkolwiek wiedzy w ogóle. Podejmują wyzwanie, gdy po tysiącleciach powtarzania określonej prawdy, dotrze do nich fakt, że możliwa jest jakakolwiek zmiana. Marność człowieka wyraża wręcz absolut naszego dzieła.
Z potężnej istoty, uczyniliśmy ziemskiego karła. Gdyby tak postąpić ze wszystkimi światami? Mogłoby to być dość ryzykowne, gdyż zabrakłoby nam przeciwników. Od tego, jeden krok dzielący nas od sensu istnienia, którym jest prowadzenie niewypowiedzianej wojny… Warte przemyślenia, czy nasz Ojciec nie chciał tego uczynić?  



Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 




[1] El’Li’Re – „pierwotny świat”, inne określenie eremskie na wszechrzecz. Wzorzec doskonało­ści, w oparciu o który można było „stwarzać”.
[2] Odniesienie do Rdz 3,22, w przekł. BT  – […] „oto człowiek stał się taki jak my: zna dobro i zło; niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki” […]. Poznanie „dobra i zła” stanowiło grzech, czyli zakaz obejmujący strefę nieprzekraczalną. Życie wieczne zostało odebrane człowiekowi, który poprzez „pozna­nie” mógłby żyć wiecznie. Brak możliwości unicestwienia tchnienia, wytworzyło sposobność do cyklicznego pojawiania się człowieka, który wykorzystuje po odrodzeniu nowe ciało, sta­jąc się o wiele słabszą istotą oraz ma czas na zmianę i zachowanie Prawa. Określam to mianem „przystosowania”. Jest to ciekawy przypadek „karania” za poznanie i wiedzę, wska­zujący główne źródło winy istoty ludzkiej.
Uważam, że nikt nie skazuje nikogo za wiedzę, a planeta pełni rolę miejsca „odosobnienia”, „przechodzenia kwarantanny” tchnienia lub „zsyłki”, niż miałaby być światem, w którym cierpi się za wiedzę. Właściwe zrozumienie poznania „dobra i zła”, nie wiąże się z historią grzechu i winy, ale próby, podjętej po zdarzeniu, którego inspiratorem i wykonawcą był człowiek. Przeszłość jest zawiła i trudna, ale w tych małych niuansach, musimy poszukiwać klucza do jej poznania. W książce założyłem, że człowiek żył w Eremie, był o wiele potężniejszy z racji owego „podobieństwa” – por. Rdz 1,26. Wskutek buntu, został wygnany na Ziemię i pozba­wiony części mocy. Kolejne bunty, znowuż dotknęły siłę człowieka, czynią go tym, czym jest obecnie – słaby, wątły i przypominający proch – odniesienie do Rdz 3,19: czyli przemiany czło­wieka w proch.
Inaczej: człowiek został pozbawiony wieczności w Rdz 3,22, ale dopiero w Rdz 6,03, na skutek zmieszania krwi ludzi i aniołów, ograniczono życie człowieka do 120 lat. Ludzie wie­rzą, że wszystko odbywało się na słowo: Stwórca rzekł i stało się. Oczywiście jest to uprosz­czenie. Człowiekowi ograniczono możliwość dłuższego życia, „majstrując” przy nim. To musiał być dostatecznie długi proces. Do­słownie oznacza to, że został złapany, dostosowany i na nowo dopuszczony do życia. O tych zdarzeniach wspominam w książce. Mogą stanowić duże rozwinięcie dla tych wątków biblij­nych, co prawda literackie, ale teza w nich zawarta jest godna uwagi.  
Literatura ma to do siebie, że posługuje się prawem dopowiadania faktów. Należy zrozumieć, że rozwój ludzkiej nauki zapoczątkował schematyczne podejście do wielu ocenianych faktów i zdarzeń. Ludzie założyli, że wiara odnosi się do istot duchowych: jedni w nie wierzą, drudzy określają zjawisko „ewolucją zmyślonych wierzeń”. Wspólnie przenoszą na grunt poznania, sprawę istnienia duchowych istot, zakładając że bogowie stanowią bezkształtne formy, przenikające materię. A gdyby przyjąć, że ci bogowie władali materią? Czy nie łatwiej byłoby wiele spraw wytłumaczyć? Poza tym, człowiek zbyt uzależnił się od swojej wiedzy, opartej na założeniu lub zbyt ślepo przyjmuje wiarę. „Dobro i zło” stanowią wciąż otwartą kwestię, definiowaną przez silniejszego. To nie jest zapisana karta.
[3] Tu: w znaczeniu „przywróci im zdolność rozmnażania”. Urgalowie byli wieczni, ale Erem pozbawił ich możliwości posiadania potomstwa.
[4] Fanatyzm – żarliwość w wyznawaniu jakiejś idei lub religii, połączona ze skrajną nietoleran­cją.



Pierwotny świat: na początku nie było nic, poza Stwórcami


Kochanie proszę, pozwól mi wyjść z kolegami


Zlękniony i wyobcowany, Krzysztof mieszkał z żoną i synem. Miał już swoje lata i przeżywał drugą młodość, ciesząc się zacnym wiekiem czterdziestolatka.
Człowiek cieszy się, gdy dożyje tak pięknego wieku, ale on, nie miał powodów do radości. Dręczył go smutek oraz skrywany żal, za swój los i codzienność, która dopadła go jak drapieżnik, schwyciła za bary i nakazała nieruchome leżenie w poprzek salonowej podłogi.
Żona pracowała w firmie zajmującej się sprzedażą ciastek, a on krzątał się po domu, wyłapując kurz, gotując obiad i w międzyczasie, doprowadzając toaletę do błysku.  Stał się w tym arcymistrzem, którego niejedna pani domu, nie dałaby rady zaskoczyć.
 Nieraz, łapał zlecenia na remonty łazienek. Cieszył się wtedy jak dziecko i narzekał, że ma wiele pracy. W głębi, czuł się doceniony i mógł wyrwać się, oddzielając od codziennej rutyny.  
Żonę kochał, ale jej blask zaślepił mu oczy. Z wiekiem to przeszkadza i bywa bolesne, przy zbyt częstych kontaktach.
Kasę i tak oddawał żonie, ale czasem udało mu się wykręcić kilka złotówek na boku, z czego osobiście bywał bardzo dumny. – W końcu mam swój grosz – mawiał.
Brak stałej pensji stawiał go w trudnej sytuacji. Nawet zakup piwa w markecie, wymagał cichej akceptacji partnerki.
Nauczył się reagować na jej wzrok, który dyktował mu rytm życia, nadawał sensu oraz dozwalał na małe grzeszki.
Lata mijały, a Krzysztof tułał się od pokoju, do sypialni, od łazienki do kuchni, ubrany w fartuszek i z miotełką przy boku. Jego berłem był mop, a atrybutem sucha ścierka.
 Nieobecność żony wykorzystywał na przemyślenia, sen oraz dopieszczanie gryzaka, gdyż od dziecka był przyzwyczajony do ostrego traktowania sprawy własną grabą.  
W życiu codziennym, często żartował z kolegami,  mówiąc pogardliwie że tylko frajerzy „drą łacha”, czym próbował odwrócić uwagę od siebie.
Niecny był w tym i sądził że jego żona nie wiedziała o sprawie. Otóż, mylił się i to bardzo. Kobieta czuła, kiedy to robił, po ilości nasienia zostawianego na jej ciele, po upojnie rozpoczętej nocy. Potem, miał iść spać, bo musiała rano wstawać, a praca nie była lekka.  
Nic nie mówiła, bo nauczona kultury, wiedziała że pewnych spraw się nie wyciąga. Publicznie pisze się ładnie, a obrabiając tyłki ludziom, można już we własnym gronie, lekko ponarzekać i dać upust rzeczywistemu zasobowi słownictwa.
W kraju lepiej jest, jak kto inny uchodzi za chama – inny niż my sami.
Życie na pokaz, to trochę brutalny sport, gdy człowiek zbliża się do pewnego wieku, ale nie jest to aż tak uciążliwe, gdy praktykuje się to od dzieciństwa.
Raz, Krzysztof wybrał się na zakupy, a że żony nie było w domu, to postanowił sobie kupić z trzy piwa, które ukrył. Nie mógł jeszcze spożyć, gdyż ta, kazała mu codziennie gdzieś jeździć, aby nie miał możliwości zażycia żadnego trunku. Ot, kobieca intuicja, zgrana z życiowym trudem.   
Wieczorem miał ochotę coś wypić, ale żona była czujna i oglądanie serialu, nie przeszkodziło jej w kontrolowaniu zachowań męża.
– Jeśli zobaczę w tygodniu piwo, to wyślę cię na odwyk! – krzyczała.
– Może nie mówi serio? – zastanawiał się Krzysztof. – Bał się przekroczyć granicę, gdyż będąc na utrzymaniu kobiety, mógł wiele stracić.
            Trochę go to martwiło, że nadmiernie krzyczy. Zawsze ustępował, ale w końcu zaczął się obawiać wrzasków.
Poza tym, nie pracował i nie uzyskiwał stałych dochodów, co eliminowało go jako pełnoprawnego mężczyznę.
Dylematy pojawiały się, gdy miał wyjść gdzieś z kolegami. Starał się na kilka dni przed, gotował obiady, sprzątał, mówił czułe słówka… a gdy poprosił o zgodę, otrzymywał stałą odpowiedź: – Nigdzie nie pójdziesz!
Kolegom tłumaczył, że nie ma kolegów i nie lubi nigdzie chodzić, bo jest zajęty i dobrze czuje się w domu.
Przykładny mąż i ojciec, cierpiał i nikt nie wiedział jak mocno boli go ta uprząż, założona przez kochającą żonę.
Z czasem, przyzwyczaił się do takiego życia. Przylgnął do domowych pieleszy jak sok do poszewki i żył tak, prowadząc nieharmonijne i wyobcowane życie, które nie pasuje do samca, o naturze Goliata oraz cechach samotnika, pragnącego czasem obcować z butelką.


Kochanie proszę, pozwól mi wyjść z kolegami


Polecamy

Labels

"Goryle we mgle" (1) 1939 r. (1) 500 plus (2) Abraham (1) Abraham Joshua Heschel (1) Adam (2) Adam Mickiewicz (1) Adolf Hitler (2) afery (1) Afryka (1) Agatka (5) agent (1) Aggeusz (1) akcyza (1) aktywność (1) Al-Imran (1) Alela (1) alkohol (2) alkoholizm (1) Ameryka (1) Ameryka Południowa (1) amok (1) anal (2) analiza (1) anecdote (1) angel (3) angels (1) Anglia (1) Aniela Dulska (1) anioł (43) anioł stróż (1) aniołowie (6) Anne Applebaum (2) Anton Szandor LaVey (8) antyk (1) aplikacje (1) Apokalipsa (5) Arabowie (1) Arakad (1) area (1) Ari (1) Armagedon (3) Armia Ludowa (2) Armillaria mellea (1) Aron ha-kodesz (1) artworks (1) aszera (1) atak energetyczny (1) atak psychiczny (1) Augustyn (2) Autumn (5) autumnal weather (2) awareness raising (1) Babel (1) Babilon (1) Baltic (1) Baltic Sea (1) bastion (1) beauty flowers (6) beauty plants (4) begonia (1) Behemot (1) Beliar (2) bell (1) Belzebuba (1) Bereza Kartuska (1) bestseller (1) bezrobocie (2) bezrobotny (2) Biblia (29) Biblia Szatana (8) biblioteki (1) bigos (1) Birobidżan (1) biuro (1) bladder (1) Bliski Wschód (1) bliskość (1) Blok Wschodni (1) Bóg (6) ból dupy (1) bóle rodzącej (1) Bolivar Belicosos Finos (1) book (2) brak kontroli (1) Brama (1) Brama Erebu (1) Bruksela (2) buchanie (1) building (1) buildings (1) burdel (1) całun (1) cathedral (1) cele (1) celebracja (2) Chawa (1) cherub (1) choroba (1) chrześcijaństwo (6) church (2) ciąża (1) cierpienie (1) cieśla (1) city (3) clapper (1) clean (1) coaching (2) collegium funeraticia (1) colorful (1) columbarium (1) Columbus Day (1) communist (1) contest (1) context (1) cooled (1) cooperates (1) country (2) Creator (1) curriculum vitae (1) cv (2) ćwiczenie (1) cygaro (1) cykl życia (1) cymbały (1) cytaty (1) cywilizacja (1) czar (1) czasy przełomu (1) Czechy (1) człowiek (29) czyściec (1) Dadźbog (1) Dagia (1) Dagon (1) dam (1) Dąmbscy (1) damska pupa (1) dandelion (1) Dawne dzieje Izraela (1) death (1) demokracja (1) demon (6) demony (2) diabeł (3) dialog (1) dialogue (1) Diana Fossey (1) diatryba (1) dildo (2) Dni Miasta (1) dobro (2) doktryna (3) dokumenty (3) dokumenty aplikacyjne (3) dom (1) Donald J. Trump (1) Donald Tusk (1) Donatan Tursek (3) draczka (1) draka (1) druga Irlandia (1) druk (1) Dubieniecki (12) dupa (1) dust (1) dusza (2) dwudziestu czterech (1) Dżebel el Akra (1) Dziady (1) dzieci (1) dziecko (1) dziedzictwo (17) dziedziczenie (1) dzieje (3) dzieje aniołów (3) dzieło (1) Dzień Sądu (3) Echinopsis (1) echinus (1) Eden (3) edukacja (1) egzorcyzm (1) Eisenbach Artur (1) eksperyment (1) ekstremum (1) El (5) el sebaot (2) El'Li'Re (1) elity (1) elity polskie (3) emanacja (2) emancypacja (1) emancypacja Żydów (1) emendatio (1) emeryt (1) emigracja (1) En Gedi (1) endemita (1) energia (1) environmentalist (1) Er (1) Ereb (1) Erem (10) Eremita (2) erotyka (1) erotyzm (1) Etemenanki (1) etnografia (1) Europa (2) Ewa (1) factory (1) fejk (1) fekalia (1) Feralia (1) feudalizm (2) field (1) filozofia (2) flower (5) flowers (6) folwark (1) fragment (45) fragment satyry (14) fragment tekstu (9) franciszkanie (1) from over the Baltic Sea (1) Fryderyk Engels (2) fuckingroom (1) fuksja (1) fundamentalizm (1) funkcje (1) Gabriel Amorth (1) galeria (5) gallery (20) garden (4) gardening (2) Gdańsk (1) gej (1) geje (1) geniusz (1) geszeft (1) Giżycko (1) Glenlivelt (1) głód (1) God (2) gofry (1) gołąbki (1) gorszy sort (2) goryl (1) gospodarka (1) gossip (1) gra (1) grasses (1) grassland (2) green (1) green pea (1) green plants (1) ground (1) grupa (1) grzech (2) grzyby (1) grzyby jadalne (1) GS (1) Gubałówka (1) gwarancje (1) heaven (1) heban (1) Hebrew (1) herbata (1) heretyk (1) Heritage (2) historia (9) historyk (1) hiszpańska inkwizycja (1) home (1) homocentryzm (1) homoseksualizm (2) human (1) idea (1) ideologia (1) IHWH (1) II RP (1) III RP (1) III Rzesza (2) in the garden (3) Inbal (4) Indie (1) informacje (1) inhumacja (1) Innocenty IV (1) instrument muzyczny (1) interview (1) intryga (1) Ireland (1) Irelannd (1) Irlandia (2) irrigates (1) islam (1) istnienie (1) Izrael (4) Jakub (1) Jarosław Dumanowski (1) jebitnie (1) Jerozolima (1) Jeruzalem (1) Jerzy Krasiulec (1) jesień (1) Jeszurun (1) jezioro Czos (1) Jezus (4) Jezus z Nazaretu (1) Josef Stalin (2) Joseph Smith (1) Joshue ben Qorch (1) Józef (1) Józef Flawiusz (1) Józef Maciejowik (1) Józef Stalin (2) Józef Topolski (1) judaizm (3) junona (1) kaczka (1) kaczka z kaszą (1) Kaczkoduk (45) Kaczkoduk przejmuje ster! (47) kaktus (1) Kalifornia (1) Kanaan (1) Kapitał (3) kapitalizm (2) kapłan (1) kapusta (1) kara (1) kardamon (1) kariera (1) Karl Popper (1) Karol Marks (5) Karta praw podstawowych (1) Kartezjusz (1) katolicyzm (1) kawa (1) kel el (2) Kętrzyn (1) kettle (1) kibuc (1) kiełbasa (1) kiełbasa mazurska (1) kiermasy (1) kłamstwo (3) klątwa (1) kluski (1) knowledge (1) kobieta (1) kochanka (1) kod (1) koledzy (1) komedia (5) komuniści (4) Komunistyczna Partia Chin (1) komunizm (7) konflikty (2) koniunktura (1) Konopnicka (1) Konstytucja (1) kopiec (1) kopiec Czerniakowski (1) kopiec Kościuszki (1) kopiec Unii Lubeskiej (1) korale (1) Koran (2) kormoran (1) kornik (1) kościół (6) Kościół katolicki (1) kot (1) kpina (1) kradzież (1) kraj (1) krajobraz (1) Kraków (1) kremacja (1) Kresy (1) krew (4) krokusy (1) Król Dawid (1) kropla (1) krótka forma (9) Krutyń (1) Krutynia (1) Krzysztof Jackuń (1) Krzysztof Kolumb (1) krzywda (1) książka (30) książki (1) Księga Aniołów (8) Księga Dżungli (1) Księga Henocha (3) Księga Hioba (2) Księga Izajasza (2) Księga Mormona (1) Księga Razjela (1) Księga Rodzaju (7) Księga Wyjścia (2) Księga Życia (4) księgi (1) kuchnia (5) kuchnia regionalna (3) kuksiołki (1) kuksiołki mazurskie (1) kulinaria (6) kult (1) kultura (4) kura z grzybami (1) kurczak (1) kurczak w śmietanie (1) kusiciel (1) kuszenie (1) Kuta (1) kwiaty (3) lake (1) land (1) landscape (4) las (1) lawa (1) leaf (1) leaves (1) leczenie (1) lek (1) Lemuria (1) leninizm (1) lesbijka (2) Lew Trocki (1) lewak (2) lewita (1) licytacja (1) Lilit (1) list czytelnika (1) list motywacyjny (2) literatura (5) litur (1) Litur Dar'ghall (1) local government (1) łodyga (1) łodyga przeciwieństw (1) lokalnie (1) Londyn (1) los (3) loża (1) Lucanus (1) Lucyfer (2) lucyferianizm (1) Ludowe Wojsko Polskie (1) Ludwik Krzywicki (1) ludzie (6) ludzkość (2) Luntaria (1) Lwów (1) Łysoczoły (1) łza (1) magia (2) magnateria (1) Malchut (1) mały człowiek (2) małżeństwo (2) manes (1) manufaktura (1) Marco Tosatti (1) Maria Magdalena (1) marksizm (2) Maryja (2) masoni (1) masturbacja (1) Masuria (11) materializm historyczny (6) Matylda (5) mauzoleum (1) Mazury (8) meadow (3) mean (1) Mela (1) Metamorfozy (1) mężczyzna (1) miasto (1) mięso (3) mieszkanie (1) Mikołajki (1) miłość (3) młodzież (1) Mojżesz (1) monster (1) monument (1) Mora (2) moralność (1) mord (2) mormoni (1) Morze Bałtyckie (1) możliwości (1) Mrągowo (5) Much (1) mur berliński (1) mushrooms (1) muzułmanin (1) N (1) Nabrod (1) Nabuchodonozor II (1) należna pomoc (1) name (1) Nana (2) narkotyki (1) narodziny (1) natarcie (1) NATO (1) natural environment (1) nature (5) nature gallery (9) nature monuments (1) nefilim (1) neighborhood (1) Nemrod (2) Niebo (4) niepodległość (1) niewolnictwo (1) Nimrod (1) Noe (1) November (1) Nowe Jeruzalem (1) Nowoczesna (1) Nowy Testament (1) o książkach (3) obchody (2) obrzęd (2) obyczaje (5) ochrona dzieci (1) ochrona praw (1) odkrycia geograficzne (1) Ofelia Tasiemiec (2) ogród (1) ojciec (1) ojcostwo (1) okres starożytny (1) określenie (1) old city (1) Olsztyn (2) Onan (1) onanizm (1) opętanie (1) opieńka miodowa (1) opinia (1) opinion (1) opis literacki (1) opis postaci (1) opowiadanie (8) orientacja seksualna (2) ORMO (1) Orwell (1) outflow (1) owczarek podhalański (2) owczarek z Tatr (2) Owidiusz (1) padlina (1) Pan (1) Pan Zastępów (4) państwo (1) Państwo Islamskie (1) Państwo Środka (1) Państwo Żydowskie (1) papież (1) Park Słowackiego (1) Partzufim (1) Paryż (1) pentagram (1) Penuel (1) PESEL (1) pętla (1) photo (13) photography (11) piasek (1) picie (1) picture (6) pictures (3) piekielna diatryba (1) piekło (1) pieniądze (1) pieprznik (1) Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo (44) pies (1) piosenka (1) pipe (1) PiS (2) Pius XII (1) place (3) places (2) plan (1) planeta (1) plants (5) Platon (1) płeć (1) plotka (1) PO (2) pochówek (2) podniecenie (1) poezja (4) pogrzeb (2) pogrzeb kawalera (1) pogrzeb panny (1) pojęcie (1) pokój do seksu (1) Polacy (1) Polak (1) Poland (4) Polgar (2) polish people (1) political fiction (2) politicians (1) polityka (4) Polska (13) Polska Partia Robotnicza (1) polski pies górski (1) pomoc (1) pomoc rodzinie (1) pomoc społeczna (3) porady (6) porzucenie (1) poszukiwanie pracy (1) potop (1) potrawa (1) potrawy (3) potrawy z mięsa (1) potwór (1) powieść (23) powieść satyryczna (32) powstanie (1) powstanie warszawskie (1) pozór (2) praca (1) pragnienie (1) prawa (1) prawa mniejszości (1) prawa podstawowe (1) prawda (5) prawda o aniołach (1) prawo (3) prawodawca (1) prayer (1) prezes (1) PRL (9) próbka tekstu (1) problemy (1) profanum (1) proroctwa (1) proroctwo (2) Proroctwo trzech (1) Prorok (1) prosaic form (1) prostytucja (2) Protais Zigiranyirazo (1) proza (2) przekleństwo (3) przemiany (2) Przemilczeć Armagedon (34) przepis (2) przepowiednia (1) przyjaciel (2) przyjaźń (2) przypis (1) przyprawy (1) przyroda (1) przywołanie (1) Publiusz Ovidius Naso (1) Pułkownik (3) pupa (1) PZPR (1) rain (1) raining (1) raróg (1) rasa (1) Re (2) realny socjalizm (3) recensio (1) recenzja (5) recenzja historyczna (1) recenzja literacka (2) recenzje (5) recenzje literackie (5) refleksja (3) refleksje (3) reformy (2) region (1) reguła (1) Reichskonkordat (1) relacje (1) religia (16) Rewolucja Październikowa (1) rezydencja Pułkownika (1) Richard Elliot (1) RIP (1) rody polski (1) rodzina (4) rok obrzędowy (1) Ron Howard (1) rose (3) roses (1) Rosja (6) rośliny (2) rośliny gruboszowate (1) rosół (1) róża (1) Róża Luksemburg (1) Rozdział pierwszy (1) rozstanie (1) rozważania (2) rozwieracz (1) Rudyard Kipling (2) Rumunia (1) Russia (1) Russia Federation (1) Rwanda (1) Rydz (1) rytuał (1) rząd londyński (1) rządy (1) Rzym (1) sacrum (1) Sąd Ostateczny (2) sądy (1) saga (1) saga aniołów (1) sakiewka (1) Sansenoj (1) Santoria (1) Sapon (1) sarkazm (1) satanizm (8) satyra (52) satyra polityczna (20) Sea (1) sędziowie (1) SEEiK (64) seeik.pl (82) Sefira (1) Sefirot (1) sekretarka (1) seks (6) seks analny (2) seksualność (2) Semangelof (1) Senoj (1) Seria: Prowincjonalna (1) Set (2) sex (2) sex na świecie (1) sheep-dog (2) short text (3) sieć (1) siekiera (1) siły natury (1) Singing in the Rain (1) sintoizm (1) skuteczność (1) skutki (1) SLD (2) Śledź (1) slogans (1) Słowacja (1) Słowianie (1) sługa (1) sługus (1) śmierć (5) śmieszność (2) śmieszny tekst (6) smród (1) socjal (1) socjalizm (3) Sofoniasz (1) Solidarność (1) solidaruch (1) Sophie Neveu (1) spirytualne (1) społeczeństwo (2) społeczność (2) sprzedaż (1) sraczka (1) środki alkoholowe (1) środowisko (1) Stanisław Gruszczyński (1) starożytność (1) Stary Testament (2) Stasiu Bułka (1) state (1) state farm (1) stawki (1) ster (1) sterowanie (1) store shelves (1) stories (1) stosunek (1) stosunki (3) STTL (1) Stwórca (26) stworzenie (2) styl jebitny (1) succulentus (1) sukces (1) sukulenty (1) surowce (1) Swaróg (1) sweet flowers (4) świat (2) Świat Książki (1) światy (1) święta (1) Święta Inkwizycja (2) święto (1) święty (1) świnia (2) symbol (3) synkretyzm (1) system (3) szacunek (1) szanse (1) szatan (15) szatański (1) Szczachy Dolne (1) Szema (1) Szeol (2) Szinear (1) Szkocja (1) szkolenia (1) szlachta (1) sztuka (1) Sztuka kochania (2) sztuka miłości (1) sztuka pisana (1) Szua (1) szwadrony śmierci (1) Takie sobie bajeczki (1) Talmud (1) Tamar (1) Tatra (1) tchnienie (1) technika (2) tekst (1) terapia (1) The Fall (2) The First War in Heaven (2) The Jews (1) The Ten Sfirot (1) The Zohar (3) toga (1) toilet paper (1) tolerance (1) tolerancja (1) Tom Hanks (1) tomatoes (1) Tora (1) town (3) tradycja (10) tragedia (1) translate (1) travel (3) trees (2) Tron (2) trudności (1) trunek (1) trylogia (1) trylogia aniołów (6) Turcja (1) twórczość (1) ubój (1) uchodźcy (1) ucieczka (1) ucieczka z kraju (1) uczciwość (1) UE (4) umieranie (1) Universally (1) upadek (1) UPaP (30) upap.eu (29) Urel (2) Urgal (1) urok (1) urzędy pracy (1) USA (2) utwór (5) utwory poetyckie (3) uzależnienia (1) Uziel (24) Uziel Mora (7) uzielmora.eu (4) view (3) vinegar (1) wafelnica (1) wafle (1) walk (1) walka (1) wampir (1) wampiryzm (1) war (1) Warchołów (1) Warszawa (2) wartości (1) waterfall (1) Watykan (2) węzeł (1) wiara (6) wibrator (2) widzenie (1) wiek XIX (1) wieprzowina (1) wiersz (5) wiersze (3) wierszyk (2) wieża (1) wieża Babel (2) Wikingowie (1) Wiocha (2) Wiocha. Powieść jebitna (5) Wiosna (1) wirus (1) władza (1) władza ludowa (1) władztwo (1) Włodzimierz Lenin (1) Wojciech Jaruzelski (1) wojna (3) wojna w niebie (2) wolność (1) woods (2) world (1) wota (1) wróg (1) wsparcie państwa (1) wstęp (6) wszechrzecz (2) www.materializmhistoryczny.com (3) wycinka (1) wydanie (1) wyjazd za granicę (1) wykluczenie (1) wykluczenie społeczne (1) wyuzdany seks (1) wywiad (1) wyzwolenie Warszawy (1) z autorem o książce (1) z życia wzięte (2) zabawa (1) zabawy erotyczne (1) zabory (1) zachowanie (1) Zagraniczna depesza (1) zagrożenia (1) Zakopane (2) żałomsza (1) zaloty (1) zapach (1) zapowiedź (1) zarobek (1) zarobki (2) zasady (1) zasiłek (1) zastęp (1) zatrudnienie (1) zaufanie (1) zawód (1) zdjęcia (4) zdrada (1) zgoda społeczna (1) Ziemia (8) ziemie polskie (1) ziemniaki (2) ziggurat (1) zioła (1) Zion (1) zła wróżba (1) zło (4) złorzeczenie (2) zły (1) Zoefel (1) Zohar (2) żona (1) ZSRR (11) zupa fasolowa (1) zupa grochowa (1) zupa z dyni (1) zupa ziemniaczana (1) związek (1) zwierzęta (6) życie (2) życiorys (1) Żydzi (5) żywa legenda (1)