The death of anecdote - prosaic form

Once upon a time (In the same part of the time or any time of part - it's my responsibility - if you like a simple story, could you write sth). Maybe "Once upon a time..." could be good enough or better (over the time we trying understand) in both of the correctly two forms. Albeit it's individual ability of the author. The ambiguity of these forms not pretending to will be giving all people the false. "Short form" - we said about our poem, are very interesting and bring knowledge closer. Stated above, that is currently imagination and perversion (in nowadays) - how the writer exposes himself text. Gonna sth to do? I've intention and I want. Let's start because the introduction is too boring, even me. She was born... (everyone must be born somewhere) unconscious, being on a wave. Every life was bled from a part in the body in front of conscious ears with listened to the voices from the world (Awesome - like in "the never-ending story"). In childhood, taught morality, she didn't hide her insights. As it happens in children, she was honest and devoted entirely to better protection of herself. Her youth was strange, sometimes funny (insights into the human soul be hardy because many problems are too heavy and arms are too weak). She moved between the lines, drawing up the unfinished life credas ("perfectly imperfect" was a dream, not nightmares like in Freddy Kruger stories). She started her cushy life's. If we don't want to lose control, we'll stay together.

Satanizm - co to naprawdę oznacza?

Satanizm to nie absurd, to nie subkultura, to nie dogmaty i nie religia. Satanizm to droga, pewien rodzaj filozofii oraz postrzegania świata. Wyjaśniając, pokrótce czym jest satanizm, postaram się oprzeć na pewnym przedstawieniu historii, bez której nie będę w stanie się obyć w temacie. Satanizm narodził się wraz z człowiekiem, ale to dopiero ludzie nadali temu zjawisku znaczenie, które pozwala dyskutować nad nazwą, zasadą oraz ogólną koncepcją. Satanizm nie jest ani dobry, ani zły. To koncepcja, bez której nie można się obyć w rozumieniu świata, wykorzystywana przez ludzi do zdobywania poklasku. Wykluczam satanizm, jako religię i dogmat, gdyż przekonanie o byciu w ofensywie do założonego planu stworzenia, nie może stanowić religii, a z tragedii, która się zadziała, nie można czynić doktryny. Istota satanizmu jest niewątpliwie ciekawa. Poznałem wielu znawców tego tematu, a jeszcze większą ilość obserwatorów i kibiców szatana, z którymi rozmawiałem. Największymi krzewicielami satanizmu w znanej nam postaci, są i będą ludzie religijni.Bez nich, satanizm i szatan, nigdy nie mieliby szansy zaistnieć, w takiej skali, o której możemy tutaj napisać. Działania tych osób, są niewątpliwie szkodliwe dla wiedzy o tym zjawisku, aczkolwiek stanowią pewien koloryt w sprawie.

Doktryna zła i szatan

Od zawsze, najważniejszą w identyfikacji aniołów była doktryna zła. Każdy, oparty na tym założeniu system, ma swoje dobre i złe strony. Czerpie z biblijnych przekazów, a te, przenoszą dawne zwyczaje i tradycje, na grunt własnego opisu, kształtując na nowo. Symboliczny szatan, to ofiara ludzkiej manipulacji, a nie sprawca grzechu. Zło uczynił zły, a tym złym był szatan, zwany również „diabłem”, „smokiem” lub „bestią”. Ileż to nie stworzono określeń, a ich lista jest tak imponująca, że musiałbym zapisać wszystkie karty tej książki, aby je w pełni podać. Pominę karkołomną identyfikację, ograniczając się w tym miejscu do zwykłego rozważania. Może sama książka wyjaśni więcej, niż nieciekawy opis ze wstępu. Skupmy się na tym, że według ludzi, szatan to absolutne zło. Absolut może być złem – stwierdzenie czystej abstrakcji. Absolut nie ma w sobie wątpliwości, ani nie miewa rozterek. Zło i dobro, to wahania, które wykluczają ideał. Pogląd ten został tak mocno zakorzeniony, że nie sposób z nim dyskutować. Dziwnym byłoby, gdybym na tym etapie, zaznaczył fakt, że każde nadane szatanowi imię, stanowi symboliczne określenie zjawiska, bądź odnosi się wprost do stworzeń, które z szatanem niewiele mają wspólnego.

Kaczkoduk przejmuje ster - próbka tekstu

Na początku[1] był system. Potem pojawił się człowiek tego systemu. Był nim, znany w kręgach politycznych, Wincenty Maria Dubie­niecki, zwany Pułkownikiem. Strefa jego wpływów, wskazywałaby niejednoznacznie, że mógłby zostać, co najmniej marszałkiem czy wręcz niekoronowanym królem Polgaru, czy też Europy. Ot, taki wyidealizowany obrońca systemu, a jednocześnie jego pan i władca. Choć, jak się czasem okazuje, „pan i władca”, też ma nad sobą kogoś kolejnego. Daw­niej mawiało się, że każdy ma dobrego towarzysza, w osobie „jakiegoś” kaprala. Jawny model drabiny społecznej z uwidocznionymi szczeblami powiązań i zależności (prasa wiecznie lubuje się w używaniu pojęć nieprzyzwoitych: „pajęczyna” i „ośmiorniczka”). Pułkownik miał szpakowate włosy, nosił ciemne okulary, eleganckie spodnie i koszulę na długi rękaw. Przypominał typowego wuja. Jego głos pasował do Hollywood, brzmiał jak Al Pacino, w roli Michaela Corleone, z filmu Francisa Forda Coppoli Ojciec chrzestny. Czasem przebrzmiewał[2] coś i w przebłysku olśnienia, przypominał niemą wersję Marlona Brando, wcielającego się w postać Dona Vito Corleone, tytułowego ojca mafijnego świata z Nowego Jorku.

Posłowie do Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo

Każdy autor, pisze posłowie do własnego dzieła, umieszczając na końcu książki, aby nie zdradzić Czytelnikowi zbyt wiele, z jego osobliwej historii. Stwierdzenie tego na początku, sprawiłoby wtedy, że dalsze czytanie książki byłoby utrudnione. Z posłowiem zapoznać się należy, mając wiedzę o treści, aby wydobyć z ostatnich tez autora, właściwy zamiar twórczy jego dzieła. Używam słowa „dzieło”, w odniesieniu do tego, co stworzyłem, bo tak zwykło się określać książki. Jeśli rzemieślnik wykona stół, to też jest jego dzieło. Czy tym jest właściwie ta książka? Oceńcie sami, czytając tę lekturę. Postaraliśmy się, aby cieszyła nie tylko zmysły, ale również nie męczyła, zbyt licznymi błędami. Trwało to dość długo. Jednak, każda rzecz dobra, powstaje w dość dużym okresie czasu. No… chyba że ktoś z Was rozpoczął czytanie właśnie z tego miejsca. Wówczas, i tak nie miałbym sposobu na to, jak to zmienić, nawet prosząc o to. Książka jest tak wykonana, że gdziekolwiek byście jej nie otworzyli, ma sens zapoznawanie się z jej treścią. Nie zgubicie się w tym, jak również nie zgubiliście się nigdy w Biblii, czytając tamto dzieło z dowolnego miejsca. Oczywiście, nie porównuje tych dwóch ksiąg, ale zaznaczam fakty dotyczące pewnego sposobu konstruowania treści. Udało mi się uzyskać dobrą formę.

Kapitał szybko zainwestował w funkcjonowanie radia

Pułkownik nie znosił takich haseł, które mówiły, że ktoś inny niż on, może mieć wpływ na jakiś kraj. Uważał takowe stwierdzenia, za wyjątko...

Monday, 17 September 2018

Kapitał szybko zainwestował w funkcjonowanie radia

Pułkownik nie znosił takich haseł, które mówiły, że ktoś inny niż on, może mieć wpływ na jakiś kraj. Uważał takowe stwierdzenia, za wyjątkowo obłudne i nieprawdziwe, bo tylko on tu cokolwiek mógł. Każdy, kto choć trochę orientował się w najprostszych konwenansach, do­skonale rozumiał tę kwestię i nie zapętlał się zbytnio, aby udowad­niać że woda nie jest mokra, wiatr nie wieje, a ogień nie parzy.
 Działalność ojca Rydza kojarzyła się mu z takim przekornym udowadnianiem, wręcz sardonicznym[1] uśmiechem tego kapelana, mó­wiącego o tym, że „Żydzi i lesbijki zawładną światem”, a „Polgar jest dzieckiem bożego planu zbawienia”. Sic! Szyderstwo głębokiego dna, działało na różnych dewiantów i bezmózgowców, których niemi­łosiernie dojono w „Imię Boże”. Pułkownik, jako znawca religii, nie ro­zumiał w imieniu czyjego boga ci ludzie działają, a przez aklama­cję[2] serwują osobliwe przekonania.  
            Dubieniecki traktował ojca Rydza i całe to Radio Maryjan, jako swego rodzaju sektę, która wyzwolić się chciała spod okupacji lo­ży i robić na boku wielki interes, bez dzielenia się, czy nawet podej­mowania prób znalezienia jakiejś formy współpracy czy kompro­misu. Do grupy tego biznesu, przyłączyło się wielu zacnych ludzi, którzy chcie­li uzyskać poparcie i mieć możliwość wypromowa­nia się w me­diach, działających pod sztandarem „wiecznej męskiej dziewicy”.
Zaczęło się w okresie przemian ustrojowych, gdy młody wów­czas (lecz ciągle tak samo brzydki) ojciec Rydz, udał się na Zachód, aby załatwić kilka spraw.
W kraju, był świadkiem spotkań z udziałem Dubienieckiego, który werbował księży do sprowadzania dobrych aut. Nie było proble­mów wizowych ani podatkowych, gdy auta stanowiły wła­sność zako­nów. Słaby system kontroli, pozwalał na małe przeróbki w warsz­tatach, a następnie, ich sprzedaż. Można było na tym zarobić kro­cie, gdy myślało się długofalowo i rzucało na rynek mnogość to­waru. Pod­słu­chawszy trochę za dużo, onieśmielił się i zarzucił czynną chęć współ­pracy, udając się niby na wygnanie. Dojeżdżając do celu, za­mie­rzał zmienić zakon, co okazywało się być założeniem niemożli­wym.
Przeżywszy kilka miesięcy w jednym z klasztorów, poczuł że na­ciski czynione mu przez ludzi Pułkownika, w kwestii sprowadzania sa­mo­chodów, tak się nasilają, że powoli zaczynał mieć trudności w próbach złapania swobodnego oddechu. Uszedł do Włoch, wprost do pa­pieskiej stolicy, aby pozyskać we własnej sprawie odpowiednie upo­ważnienia. Zapewnił ludzi Dubieniec­kiego, że jedzie po stosowne pa­piery i zacznie wspierać ich działania, gdy ogarnie się należycie.
W zakonie nie powiedział ani słowa, a owiane rąbkiem tajem­nicy per­traktacje z członkami loży, nigdy nie wyszły na jaw. Przez pe­wien czas, zakon prowadził intensywne poszukiwania ojca Rydza, któ­ry przepadł jak kamfora[3].
Po powrocie z Włoch, ukorzył się przed opatem i uzy­skał pracę kaznodziei w domu misyjnym, prowadzonym przez siostry urszulanki łyse. Przychodził regularnie, aby konsekrować[4] msze świę­te, a w ra­mach koncesjonowanej[5] działalności, uzyskiwać glejty na przewóz aut, które miały stanowić własność zgromadzenia, która nie podlegała taksom[6] przewozowym. Z każdym takim zaświadcze­niem, w ciemno podpisywanym pobożnemu pasterzowi, przez stetry­czałą siostrę Jose­phe Herfeld, do rodzimego kraju trafiało kilkanaście niezgorszych au­tek.
Dojeżdżały do warsztatów samochodowych, w któ­rych były prze­rabiane, a ojciec odsprzedawał je handlarzom, wcze­śniej rejestru­jąc w urzędach na działalność duszpasterską. Tym sposo­bem, nie po­nosili kosztów związanych z przeróżnymi cłami, co zapew­niło zwięk­szo­ny przychód i większy obryw z udziału.
Przez kilka lat tej działalności, ojciec Rydz zorganizował grupę desantową, która wyspe­cjalizowała się w tym procederze, na tyle do­brze, że w kilka lat stał się multimilionerem. Pieniądze lokował, nieraz wydawał nadmiernie, ale nigdy ich nie liczył, bo uważał, że sta­nowią gorszące źródło szatań­skiego przymierza, zawartego przez grzesznego człowieka ze złem (znaczyło to, że lekko wierzył w Stwórcę i na wypa­dek Sądu Ostatecz­nego wolał się zabezpieczyć). Uznał to za środek do celu, który nie­stety, przy nierozsądnym zarządzaniu, mógł się łatwo upłynniać, powodując braki. Biznes zaczął się mu nie podobać, ale ka­pitał szybko zainwestował w funkcjonowanie radia, które zbudował dzięki wspar­ciu zakonnemu oraz dobrowolnym wpła­tom, których do­ko­nywał przy wykorzystaniu wiernych wy­znaw­ców. Tym sposobem, nie budziło po­dejrzeń to, że zyskał samodzielnie tak znaczny majątek.  
Główny przeor zakonu, który rezydował w Warchołowie, miał podpisać mu akt nadania i statut rozgłośni. Wielu mogłoby się wydać, że był to problem, ale nie jemu, który przedstawił koledze po fachu kilka kwitów, na których widniał stempel zakonny, co jednoznacznie dowodzi, że zakon stał na czele kontrabandy. Strachliwy starzec, szyb­ko podpisał umocowanie dla ojca Rydza, tak niedorzeczne, że ża­den inny zakonnik, w historii tej instytucji nie dostał podobnego przy­zwolenia. Usadowił się dobrze, aby nie odpowiadać za żadne spra­wy. Każdy, kto usiłować coś w temacie zagabnąć lub wyjaśnić, tracił szyb­ko chęć do dyskusji. Biorący udział w przemycie księża, obawiali się, że ojciec Rydz prześle kwity komu trzeba, a to będzie dla nich po­rażka. Niewiele zgrzeszyli, bo to sprowadzili sobie volkswagena, to toy­otę, nie­którzy stare audi[7].
Na tamte czasy, były to jednak ma­szyny, stanowiące marzenie, mącące spokój niejednej spracowanej głowy. Czuć luksus jazdy i za­smakować zachodniej cywilizacji – tego nie można było nikomu od­mówić, zwłaszcza styranym głoszeniem orędzia „sługom bożym”. Ten niesmaczny grzeszek stał się przyczyn­kiem do uległości oraz wy­ko­nywania lichwiarskich poleceń. Za każ­dym razem liczyli, że udział w akcji zapewni im solidne doposażenie.
W tym względzie, nie pomylili się. Biskupstwo współpracowało z Du­bie­nieckim i partią, dzieląc się i wzajemnie goszcząc na salonach. Pilnowali, aby byle okruch nie trafił do szarych księży, coby mocno ich nie zde­prymowało i nie uczyniło pariasami[8] ludu wybranego. Ojciec Rydz odnalazł klucz do ich ambicji, potrafił zjednać ich portfele i po­zyskać do wspólnej sprawy. Parę lat później, gdy wzmacniał się jego portfel, był atakowany przez biskupów, którzy nie mogli pogodzić się z boga­ceniem podwładnego im plebsu. Z czasem zrozumieli, że współ­praca (po zmianie koniunktury i osłabieniu wpływów partii), pozwoli pod­re­perować osobiste finanse.
I tak marne pieniądze, istna „marność monetarna”, pozwoliła na zbudowanie imperium. W każdej parafii zakładano biura, tworzono koła miłośników i zbierano datki. „Komu los miły, ten wpłaca” – gło­siło jedno z haseł. No i płacili… z całego kraju płynęła „monetarna stru­ga”. Pewnego razu, ojciec Rydz, gdy przebudowywał rozgłośnię doliczył się, że brakuje mu kilku milionów na wyposażenie telewizji. Zwrócił się z apelem, występując na wiecach i w radio, za namową wpłat ratujących nadmorskie zakłady szkutnicze[9]. Hojni darczyńcy wpłacali, zbierali i wili się jak tylko mogli, aby środki ratowały ten flagowy zakład dobrobytu, który niedobry rząd postanowił zniszczyć. Akcja zakończyła się po cichu, a na koniec okazało się, że pieniędzy żad­nych nigdy nie zbierano.
W sumie to bez znaczenia, ale Dubieniecki miał do nie­go pre­tensję, że zakłócał przebieg wyciszania sprawy kutrowej, tylko po to, aby zedrzeć kasę i odwróciwszy kota ogonem, objuczyć in­nych winą grze­chu. Tego początkowo nie pojmował, dopóki nie wysłu­chał nagrań wywiadu, które wskazywały na jasną współpracę ojca Ry­dza ze wschod­nim wrogiem Dubienieckiego, który chciał realizować in­teresy w tej części świata. Zrozumiał potem, że Rydz to fałszywa i dwu­licowa płastuga, która jest w stanie skwierczeć na Ruskich, a za­ku­lisowo ubi­jać biznes życia.
Wykiwał swoich i przeciągnął sporą grupę od Dubienieckiego. Przy­wiązywał ludzi łańcuchem do nogi i nakazywał wierność, której brak przypłacano potępieniem i całkowitym odcięciem od środków. Wie­lu buntowników zakonnych, za karę sprzedawało obrazki lub roz­woziło po kraju prospekty. „Ojciec Rydz był cholerykiem[10], nie­zno­szącym sprzeciwu” – pisała jedna z agentek o pseudonimie operacyj­nym „Wanda”. Dobra wtyczka, nieco podstarzała, stąd mogła wejść w te struktury z moherem[11] na głowie i nie wzbudzać żadnych podej­rzeń. Nazywała się Róża Perliczka i urodziła się w Krosowcu w roku 1928. Przeszła solidną szkołę NKWD[12], następnie praktyki w Mo­skwie, a po bardziej zachodniej stronie, udzielała się w Stasi[13], UB[14] i SB[15]. Informowała, że każdy, kto w rozmowie udzielił jakiejś informa­cji na temat działalności, natychmiast wylatywał. W szczególnych przy­padkach, nieugięci oportuniści miewali wypadki. Donosiła o dea­lerkach, które nosiły pieniądze w reklamówkach i wymieniały je w kan­torach, a następnie schodziły się do redakcji i wsypywały sterty pa­pierków do kartonów. Tolerowanie tego typu praktyk ze strony pań­stwa uznała za niewytłumaczalne, ale odkryła stopowanie prokuratury w tym zakresie. Okazywało się, że działali pod dyktando i poprzez ro­dzinę czy pozyskane dowody na działalność agenturalną.
Przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości woleli milczeć, niż narażać siebie na represje. Dubieniecki był początkowo wściekły, ale póź­niej odpuścił, bo szarpanie się z pajacami i mocniejsza reakcja do­pro­wadziłaby do potwierdzenia tez, które sprytnie głosił na antenie oj­ciec Rydz, w kwestii masonów i układów. Ten problem, nawet dla Du­bienieckiego okazywał się nie do przejścia. Wolał milczenie, bo Ruskie podrzucali Rydzowi dokumenty, których nie powinien był on wi­dzieć, hacząc Dubienieckiego nisko ziemi.
Nie opłacało się także uprząt­nięcie Rydza, bo nie potrzebował kolejnej ofiary męczeńskiej, tym bardziej uczynionej z osoby o niskiej wrażliwości i z wyraźną skłon­nością do łgania. Dubieniecki dopiero te­raz zrozumiał, gdy An­toni Dudek wygrał – a on czuł zagrożenie w naj­bliższych wyborach – że po­pełnił nieodwracalny błąd, za który przyj­dzie mu słono zapłacić.



[1] Sardoniczny – szyderczy, ironiczny.
[2] Aklamacja – jednogłośne uznanie czegoś.
[3] Dosł.: „zniknął nagle bez śladu”.
[4] Konsekracja – główna część mszy, w czasie której odbywa się misterium przemiany chleba i wi­na w ciało i krew Chrystusa.
[5] Koncesjonować – udzielić koncesji na prowadzenie określonej działalności gospodarczej lub ob­jąć jakąś dziedzinę działalności gospodarczej wymogiem posiadania koncesji na jej uprawia­nie. Tu: dosł. „przychodził, aby uzyskać uprawnienie do przewiezienia samochodu za gra­nicę”.
[6] Taksa – urzędowa, stała opłata, pobierana za pewne usługi.
[7] Samochód marki Volkswagen, Toyota, Audi – marka sa­mochodów i nazwa firmy pisana wiel­ką literą, określenie samochodu małą literą.
[8] Parias – człowiek wzgardzony, wykorzystywany, często żyjący w nędzy. W Indiach człowiek ży­jący w nędzy, nienależący do żadnej kasty, znajdujący się na marginesie. Często pariasi zajmo­wali się wykonywaniem czynności, które uznawano za nieczyste – jak np. sprawianie pochówku czy wywóz nieczystości.
[9] Szkutnictwo – budowanie kutrów, jachtów itp. z drewna lub tworzyw sztucznych.
[10] Choleryk – człowiek o wybuchowym temperamencie.
[11] Moher – miękka, puszysta wełna kóz angorskich lub przędza z tej wełny.
[12] Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych ZSRR, istniejący w latach 1917 – 1946.
[13] Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego Niemieckiej Republiki Demokratycznej (MfS), po­wszechnie zwane Stasi – naczelny organ bezpieczeństwa Niemieckiej Republiki Demokratycz­nej, utworzony 8.02.1950 r.
[14] UB – Urząd Bezpieczeństwa, organ działający w PRL w latach 1944 – 1956, czyli w okresie tzw. stalinizmu.
[15] SB – Służba Bezpieczeństwa, organ działający w PRL w latach 1956 – 1989.



_________________________

Fragment satyry Kaczkoduk przejmuje ster! 
Książka stanowi fikcję literacką, a wszelka zbieżność jest czysto przypadkowa i niezamierzona. Powstaje, wyłącznie z wyobraźni osób czytających, a nie z zamiaru autora, który korzystając z wolności literackiej, tworzy obrazy za pośrednictwem opisów. 

Kaczkoduk przejmuje ster!

On the meadow after the end of summer

On the meadow, after the end of summer, it's a small gallery with pictures from our walking to meadow. 
Gallery created by SEEiK. 


SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEIK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

SEEiK

Sunday, 2 September 2018

Komunizm i nowe stosunki feudalne

W pewnym momencie dziejów, niejaki Karol Marks i jemu po­dobni myśliciele, głosili hasła bliższe chrześcijaństwu niż papieski Rzym oraz wszelkie ruchy religijne. Państwo Kościelne powstało w 754 r., dzięki pomocy Pepina Krótkiego, który w zamian za walkę z Lon­gobardami, odwdzięczając się za osadzenie na tronie nieprawej dy­na­stii i realizując zawartą umowę z papiestwem, gwarantującym apro­batę boskiej władzy na Ziemi, nadał przywilej ludzkiej władzy nad Stwór­cą.

Ideolodzy nowego nurtu (sprawnie myślący ludzie epoki), prze­konywali do zniesienia ustroju opartego na prywatnej własności środ­ków produkcji, poprzez dokonanie przełomu eliminującego roz­warstwienie, konflikty i nierówność. Jedna Ziemia, miała tworzyć ład nieo­graniczonym ludziom (bez granic państw, religii i podziałów eko­nomicznych). Władcą planety, uznał Marks człowieka, głosząc zaspo­kojenie potrzeb ludzi oraz powszechną: wolność, równość i sprawie­dliwość.

***

 Komunizm oddawał ludzkości rzeczy, a zabierał idee, które prze­znaczał rozważaniom filozoficznym, w ogólnym dążeniu do spra­wiedliwości. Nie zakazywał idei i nie wzbraniał ich, proponując ich wdro­żenie w formie rzeczy (materialnych praw tego świata, które Ary­stokles nazywał „cieniami”).
System zareagował dość szybko, ustępując pod naciskiem tłu­mu – w fazie początkowej – rozentuzjazmowanego i zdolnego do rewo­lucyjnego czynu. Wdrożona demokracja zapewniała pozorną sta­bilność (zachowanie stanu posiadania i interesów, które komunizm chciał zrównać i podzielić). Stopniowy rozwój monolitu władzy, ogra­niczył prawo jednostki, uwalniając ją, pozbawił możliwości funkcjo­nowania. Start z poziomu biedy (dziedziczonej wśród upośledzonej spo­łecznie i finansowo warstwy wyrobników), okazywał się niemoż­liwy. 
Dawne zależności feudalne, zastąpiono politycznymi. Komu­nizm zdyskredytowano rosyjskim eksperymentem, rzucając na każ­dym kroku, „kłody pod nogi”. Państwo zarządzane przez lud, uzyskało aprobatę, kiedy do walki z rozszalałym faszyzmem zaczęło brakować „armatniego mięsa”. Powstanie bloku wschodniego[1], także sprawiło sys­temowi niespodziankę. Przez pięćdziesiąt lat, korzystał z wygodnej nomenklatury, karmiąc wygłodniały po wojnie Zachód, systematycz­nie przenosząc produkcję do dawnych krajów kolonialnych, a gdy pew­nego dnia zmienił się kurs i propagowano „upadek komunizmu”, ob­szerny rynek zalały tanie produkty, tworząc niewyobrażalne zyski, spraw­nie zarządzanym korporacjom. Określono to „nowym ładem”.


[1] Po II wojnie światowej: państwa Europy Środkowo-Wschodniej, pozostające pod dominacją ZSRR. 



Fragment satyry Kaczkoduk przejmuje ster!


Kaczkoduk przejmuje ster!

Na leczeniu można dobrze zarobić

Na leczeniu można nieźle zarobić, zwłaszcza ser­wując „tanie gówno”, które nie zabije, a tylko lekko pomoże pogor­szyć ogólny stan zdrowia. Cudowne suplementy, maści i dobrodziej­stwa „medyczne”, ma­jące zapewnić zdrowie, wykonywano dodając, co po­padło, aby było później co leczyć (bogatsi mogli się wywinąć – pła­cąc, no a biedni – na nich też zarabiano, organizując pochówki).
Real­ność tych praktyk nie przychodzi do głowy, nawet nie jawi się, jako coś oczywistego, bo tak zaprogramowano ludzi, aby uwierzyli w każdą po­pulistyczną informację. Koncerny farmaceutyczne, nie wdrażają do­bro­czynnej misji leczenia (o czym przekonani są naiwni ludzie). Pod­stawowy priorytet funkcjonowania stanowi zarobek. Daw­niej funk­cjonowały kasty „uczonych” szamanów, sprzedających wywa­ry z rogu zwierzęcia, a dziś farmaceuci, dostarczają rewelacyjne tablet­ki na od­chu­dzanie, z mocznikiem i kałem w składzie. Nie leczą, a po­wo­dując cho­roby, zmuszają masy do doraźnego stosowania partii sku­tecznego leku, pociągając solidnie za sakiewkę. Prawdziwe leki zacho­wano wy­branym. Hołota nie miała mieć dostępu, do tego, co gwaran­tuje po­prawę. Utrzymywanie całych zdrowych mas, przy najlepszych środ­kach, byłoby nieopłacalne i nieetyczne. Poza tym, załamałby się sys­tem, gdyby wszyscy nagle stali się zdrowi. Kto chodziłby do kościo­łów, uzna­jąc w sprawach leczenia „wolę Bożą”, mając pewność długie­go i bez­problemowego życia? Równie dobrze, można byłoby zapytać się „bo­żej krówki[1]”, o szczęście i prosić o zesłanie lepszego losu.



[1] Boża krówka – nazwa potoczna biedronki siedmiokropki (Coccinella septempunctata), popu­larnego gatunku chrząszcza, występującego w Europie. 




Fragment satyry Kaczkoduk przejmuje ster! 


Kaczkoduk przejmuje ster!

Tuesday, 28 August 2018

Nad ziemią wzbił się polityczny kłąb: mały człowiek zyska władzę absolutną

***


W międzyczasie, pod siedzibą rządowego biura Ewy Kopary, za­częło robić się nadzwyczaj nerwowo. Zbierał się szereg osób, które wbiegały i wybiegały, wchodząc i wychodząc z politycznego sanktua­rium.
Czyżby nieoczekiwana wizyta Dubienieckiego? Może przegrana Bronka Komóra? Czym tak wstrząśnięto wrzeciono, że nad ziemią wzbił się polityczny kłąb? Kto widział widowisko z bliska, ten zapewne i wie, czemu niezbędne jest wskazanie owej okoliczności. Czyżby to był złowrogi znak?
Matko Królowo, strzeż nas przed Niebiosami.   
Przypowieści Krzysztofa Jackunia, wieściły niemą i złowrogą przy­szłość narodu. Nie był to jakiś hazardzista czy meloman, ale wraż­liwy wieszcz, któremu los kraju nie był obojętny. Ojczyzna, „mlekiem i miodem płynąca”, zapewne nieraz stawała w szranki z widmem, nio­sącym apokaliptyczną trwogę.
Strzegąc Europy, wypiętą piersią, mło­dzi i starzy, dobywali bro­ni, jęcząc pod tumanem tureckiego ścisku, ru­skiej gawiedzi, znie­woleni okowami Niemca, wyziębieni nawałnicą szwedz­kiej powodzi.
 Dziel­nie stawali, legli, co chwilę oddając dusze. Kto żyw z pola schodził samotnie, tracąc rodzinę, braci i siostry, grze­biąc towarzyszy niedoli tułaczej.
W wizji Jackunia, coś kwacze i kwa­cze…
Nie może przestać, wzno­si się w górę, wspina nad tłum, hardo stając na podeście, mówi: – Kraj odzyskaliście wreszcie!
Tuman ku­rzowy wzbija się nad tłumem, a z pomroków Perkun wyłania się złoty i rzecze: – Gawiedzi siła, ducha nie uniesie.
Pomroki dostrzegł jasno­widz, ale zapamiętał głos chocholi – giętki, demona łysego, zwanego brudzikiem polgarskim, diabła pa­skudnego, gromkiego judasza, co rzekł: – Komuniści i złodzieje!
Strasz­na to wizja, stąd obawa. Przezorny rząd słucha, dlatego przy­bywają do pre­mier Kopary, radzić w sprawach krajowych.   
Naród, uczciwych i nieprzeciętnych ludzi, nie szczyci się chwa­łą, lecz wzbrania naiwnych, poznaje intencje, zaczyna rozumieć. Afery służyły (i służą), wyłącznemu załatwianiu indywidualnych potrzeb.
 Nie przejmuje się naród, gdy widzi na ślepia, że ktoś popiera szczytne ści­ganie bandyty (robi to naumyślnie). Dawniej zagryzano się, walcząc o folwarczny kapitał. Dziś można inaczej, korzystając z nie­wybrednych metod, prowadzić w osiągnięciu efektu niewolniczą ma­sę. 
Nad Warchołowem zbierały się czarne chmury. Interes świato­wego lobby, został poważnie zagrożony. System nie mógł pozwolić so­bie na przegraną. Tym razem, szło o zbyt wielkie sumy i wpływy. Nie­stety, zwykły człowiek nie jest w stanie tego pojąć, żadnym sposobem uści­ślić ani zrozumieć (za mało danych prawdziwych i użytecznych, do­ciera do „makówki”).
To, wprost poza nim…
Broczymy w kłamstwie, ob­lewani sortowymi fekaliami[1], kar­mieni zwyrodniałym pomówie­niem, uczestnicząc w toczącej się wojnie „ludzko-ludzkiej”.
Nawet Bóg nie odzywa się, patrząc na toczące się spo­ry. Zasta­nawia się pewnie lub żałuje, że zostawił idiotę na Ziemi, dając mu ro­zum i władzę nad żywym stworzeniem.  
Nigdy nie poznamy zmanipulowanej prawdy. Możemy założyć, że nas oszukują (co najwyżej). Wtedy oni zażądają argumentów (dość dur­nych, bo sami kłamią), zażyczą sobie nowych dowodów (im wy­chodzi mówienie nieprawdy).
Wciągną, w niepotrzebną dyskusję (przy­zwy­czajeni do machlo­jek), a po jakimś czasie trwania tego cyrku, za­pomnimy (z uwagi na ko­nieczność ochrony własnego zdrowia), o co pyta­liśmy, a zmęczeni na powrót, zgodzimy się na to, co jest (obawia­jąc się wizyty o 6-tej nad ranem).
Totalitaryzm kwitnie, a z nim ab­surd, gdzieniegdzie debilizm przenika się z groteską, ale (jakkolwiek) nie ma to, jak „swojskie” kli­makterium[2] krajowe, zdobione religijną obłudą.  
Czasem dadzą jakiś autorytet, aby przemówił (powtarzają, że zaw­sze znajdzie się ktoś, kto to potwierdzi). Taki bezpiecznik pasuje systemowi (każda epoka kocha się w korkach i kolejkach).
Dubie­niecki sam stworzył mnogą liczbą takich, co nazywali lu­dzi „pastu­chami” albo mianowali hołotę „gorszym sortem”. Nigdy nie było wia­domo, który zrazu przyda się i kiedy. Okoliczności bywają róż­ne i czę­sto nieoczekiwanie lubią zmieniać się na potęgę.
Naród przyj­muje, nie wybrzydzając, podejmuje otrzymane da­ry (w każdym narodzie żyją róż­ne epokowe sprzeniewierzenia). Po­spólstwo, czyni to bez triumfu opo­ru, demonizując i wściekając się bez­sen­sownie, zamiast chwycić za kosę i zrobić porządek z gamo­niami, którzy zatruwają życie.
Purpu­rowi włażą w sukmanach, lgnąc gdzie popadnie, łechcząc worami i plu­jąc po stołach nasieniem. Przystoi celebrycie i kancia­rzowi, a na skó­rze włos jeży się podwójnie.   


Mały człowiek, zyska władzę absolutną.
Obejmie posady grono zwolenników.
Zastraszą, przywołają płacz.
Zaśmieją się masy z lubieżnej powieki.

Spiskowali nocą.
Z czarną peleryną, do podziału.
Spłata konieczna, lew z pokolenia Judy.
Zemścił się człowiek, jedyny przemówi w rozsądku.
Wśród kaźni pojednał się z mędrcami.

Znad Jordanu[3] przywleką cielce.
Obejdą kraj po brzegi i wyplują małego człowieka.
Z ich rodu, pokoleniowo służył.
Nędzny to człowiek, w kapturze i kapciach.
Zyskał, gdy zawiść zwyciężyła.
Wielu powalił, bo prowadzi go inny bóg.
W mocy zakonu potomkowie Perkuna.
Żal, trwoga i kał wyleją się w rzece urodzaju.
Zapanuje chciwość, głupotą skarmią masy.

Oto nadejdzie dzień, w którym obsadzą palisady.
Zwodowano leża nad wielkimi rzekami.
Umrze wszelka ryba, las zadrży, gdy wyrwą z puszczy serce.
Zabić pójdą Perkuna, na znak ohydnego wypaczenia.
Ucierpi wszelkie stworzenie, bo życie mają w pogardzie.
Interes i mamon liczy się, człowiek w tym ustaje.

Rządzić będą lat dziesięć, prowadząc kraj do wielkiej wojny.
Nie wyjdzie żywo wielu, a inni popadną w niewolę.
Władza osądzi tych, co winy nie mają.
Pójdą katu na spotkanie, stos zapłonie w kraju bez stosów.
Leże zamkowe zgaśnie. Wielu się sprzeda.
Krach i bankructwo. Przejmą ziemię zeloci.

Zawistni i głupi, podli i zwyrodniali,
zebrali się hałastrą, a czas ich nagli.
Demony ludzkie, służebnicy zła.
Nieposkromione bękarty,
tworzone z surowicy czarownic.
Nadeszły nieskalane, głosząc cuda.
Oto magicy świata.
Niosą chorągwie śmierci.
Służą człowiekowi.

Staną się rządy okrutne, zyskają wśród mas.
Zaczną się od śmierci ziemskiego prawodawcy.
Przypadkiem powiedzą, że zginął.
Czas bliski.
Proroctwo spełni się.

Zamierzony cel, planowany zawczasu.
Upadnie słowo, nastanie marsz Wizygotów.
Nie będzie przebaczenia, osąd stanie się bezkarny.  
Zastraszą opornych.
Panować będą zakazy.
Wprowadzone uszczuplą słowo wolności.
Braci mych i siostry przepędzą do kaźni,
wyrwą im języki.
Wielka Unia odwróci się od kraju,
zabór nastanie i krew splami rzeki.
Oto umrze wielu od walki, głód zwycięży.
Niedźwiedź ze wschodu zapanuje,
rozdrażniony raną, zaatakuje orła.
Rozszarpane ciała, walczące ulice, śmierć i głód.
Cierpienie tysięcy.
Splamienie, bez skazy, służy mistrzom.
Przyjdzie wam koniec, gdy ustąpicie w drodze.
Ludzkie pomioty, zapanują nad milionami.

Strzeżcie się dyktatorów i ludzi w czarnych pelerynach.
Oni głoszą słowo człowieka, nie czyniąc pokoju.
Prawo mają w pogardzie, przeklęte noszą imiona.

Wyzbądźcie się strachu, bowiem zginiecie.
Miłujcie kraj i ziemię, dzieci i żony,
spracowane ręce i pot wymęczony katorgą.



***




[1] Fekalia – odchody ludzkie, gromadzące się w kanalizacji i szambach.
[2] Klimakterium – okres w życiu kobiety, w którym następuje stopniowe zanikanie czynności gru­czołów płciowych i zdolności rozrodczej. Tu: porównanie kraju do kobiety. Także: starzenie się czy rekonwalescencja.
[3] Jordan – najdłuższa rzeka w Palestynie, wypływająca z Hermonu. Ujściem rzeki jest Morze Mar­twe. 


Fragment satyry Kaczkoduk przejmuje ster!

Nad ziemią wzbił się polityczny kłąb: mały człowiek zyska władzę absolutną

Miłość seksualna - natchnienie i spełnienie demona (18 plus)

Nieznana jest barwa tego dźwięku tym, którzy wstydzą się przy­znać do pragnień. Nie reali­zując miłości, ludzie zmuszeni są do po­łowicznej wędrówki, samoist­nego obcowania. Ciągły strach i tłumaczenie, wobec braku partnera, przytłumia. W drugiej osobie, bel ami[1] znajduje akceptację i uniesie­nie jakiegokolwiek pragnienia, któ­re dostępne w człowieku, budzi go, porywczo szarpiąc.
Całował piersi. Ona, bez pośpiechu gładziła jego uszy. Dłonie spotykały się na styku, pieszcząc w jednakowym takcie, maestrię sut­ków Stephanie. Wspólnie czuli bicie jej serca. Pieściła mu czoło i brwi. Lek­ko muskał jasne włosy, a oddechy krzyżowały się na rozdrożu.
Zdo­minowani potężnym uczuciem spełnienia, zaszczuci żądzą. Do­ty­kając; wzbudza podniecenie. Nie mogła powstrzymać się, subtelnie wierzgając nogami. Drgające mięśnie ud, delikatnie wprawiły w stan eks­tazy. Wilgotniała i czuła, jak staje się mokra. Majt­ki spowiła nie­wielka plamka przyjemności.
Podniecony człowiek, gotowy jest do pełnego spełnienia. Nie zauważa niedoskonałości i nie ukrywa się z tym, co w nim wątłe. Na­turalność, na co dzień przykryta, w przypadku zbliżenia, jest wręcz wska­zana.
Miłość seksualna – akt przegnany z ulic Europy – bywa na­tchnie­niem i spełnieniem demona, któremu beznamiętnie chcemy od­dawać się, rozkoszując życiem. Bez kamuflażu i fanfar, zatopieni w sła­bości, tłoczymy się, sącząc trunek ciała z domieszką potliwej gory­czy. Biegły w sztukach kochanek, nie może realizować jednej wizji. Nie­okrzesany ciąg zdarzeń, biernie włącza kobietę, zatapiając w zu­chwa­łym poczynaniu partnera.
Obopólne spełnienie i akceptacja po­trzeb, zapewniają dogodną możliwość emanacji. Powłoka służy rozpo­znawalności zmysłów, ale do­pie­ro duch uwrażliwia wyobrażoną emo­cję. Głębia ciała razi zwodniczo, odgadując człowieka zastygłego w ryt­mie, zdążając za głosem na­tury w przepaść podniecenia.




[1] Bel ami [wym. belami] – ulubieniec kobiet lub kochanek.  

Fragment satyry Kaczkoduk przejmuje ster!


Miłość seksualna - natchnienie i spełnienie demona (18 plus)

Pragnienie bliskości i ekstremum w filozofii Dubienieckiego (18 plus)

W seksie, człowiek odkrywa upragniony, idylliczny obraz lu­strzany, dotąd nieosiągalny przez wstyd. Odczuł to dziś Śledź, zestre­sowany sytuacją. Raz po raz, sięga się po to i zadusza wewnętrzne emo­cje. Piękno zaburzone – tak powiedzą etycy.
Dubieniecki nauczał, wskazując na świat, w którym następuje odkrycie, że pragnienie blisko­ści oraz ekstremum jest zgodne z naturą człowieka. Powodowany na­uką, przyjąwszy tę szkołę, Śledź, pełniąc wier­nie służbę krajowi, wdra­żał salonowe diwy w arkana sztuki. Powtarzał, że lepiej jest brać kasę, robić swoje i milczeć, niż robić sobie i ko­muś dobrze, nie mając z tego nic. Oddawał panny, światowym dyplo­matom, samemu nie maczając. Stra­cił wiele, lecz tego dnia nauczył się, że można żyć inaczej.
Na chuju, nie dojedzie się do raju, lecz dzięki kasie, każda panna może stworzyć w sypialni odosobniony Eden[1]. Śledź, na od­chodne upewnił Julie, że ma w firmie stałą posadę. Może zabrać ze sobą Klaudię. Ruda zdobycz, przydać się mogła, marzącym o krągło­ściach. Muszą tylko pamiętać o credo, które prosił, aby przekazała ko­leżance: seks, to takie proste czynności. – Jak dobrze się do tego po­dejdzie, to będzie lżej ciągnąć, przez kolejne dni – tłumaczył dalej – Zaro­bimy, gdy dyplomacja pozwoli, zupełnie przy okazji, ubijając interes – do­dał. Subtelny jak zawsze, na wyjściu uraczył dziewczynę prostackim sformułowaniem: – Pamiętaj, że cipa nie myszka, pomacanie dyszka.   
Drakońskie[2] powiedzenie, nawiązywało do wymowniejszej sen­tencji Pułkownika, ale dziewczynom, zmęczonym trudem szla­chetnej pracy, przez wzgląd na szacunek, nie mówi się otwarcie, final­nie żądając finansowego efektu.
Na świecie istnieją dwie rzeczy, za które ludzie zawsze zapłacą: jedzenie i seks. Niewiele można o tym usłyszeć, a jeszcze mniej na ten temat obejrzeć. Pies z kulawą nogą, o tym nie wspomni, o dżentelmenie nie mówiąc.
Potrzeba zachować się fałszywie (życiowo), trochę z klasą (urzęd­niczo), aby życie miało sma­czek (po nauczycielsku). Miliony ludzi, pozbawione otuliny ułudy, mógł­by zranić fakt przedmiotowości stosunku, trwale uszkadzając struk­turę społeczną. Nadwątlenie, mo­gło­by przyjść w najmniej ocze­kiwanym momencie. Przyjmując, że płatny seks to dzieło szatana, za­po­wiedziane w Apokalipsie Jana[3], można byłoby spać spokojnie, wy­ja­śniając wynaturzenie, efektem walki „dobra” ze „złem”. Seksualna lu­bieżność wzmocniła wiarę pobożnego wyłomu.



[1] Eden – biblijny ogród, w którym powstało życie na Ziemi oraz został osadzony pierwszy czło­wiek i jego małżonka. Przebywali tam do czasu, aż wielki wąż nie nakłonił ich do złamania pra­wa. Za to, zostali wypędzeni. Od tego momentu, przyjmuje się początek grzechu pierworod­nego.
[2] Wyraz pochodzi od prawodawcy ateńskiego, żyjącego w VII w. p.n.e. Drakońskie oznacza „su­rowe”, „bezwzględne”.
[3] Ostatnia objawiona księga Nowego Testamentu, uznana przez kanon chrześcijański za świę­tą. Za­powiada sąd nad światem oraz powtórne nadejście Jezusa i zakończenie działania sił śmier­ci oraz efektu otchłani – życia na Ziemi. 




Polecamy

Labels

"Goryle we mgle" (1) 1939 r. (1) 500 plus (2) Abraham (1) Abraham Joshua Heschel (1) Adam (1) Adam Mickiewicz (1) Adolf Hitler (2) afery (1) Afryka (1) agent (1) akcyza (1) aktywność (1) Al-Imran (1) Alela (1) alkohol (2) alkoholizm (1) Ameryka (1) Ameryka Południowa (1) amok (1) anal (2) analiza (1) anecdote (1) angel (3) angels (1) Anglia (1) Aniela Dulska (1) anioł (27) anioł stróż (1) aniołowie (2) Anne Applebaum (1) Anton Szandor LaVey (8) antyk (1) aplikacje (1) Apokalipsa (5) Arabowie (1) Arakad (1) area (1) Armagedon (3) Armia Ludowa (2) Armillaria mellea (1) Aron ha-kodesz (1) artworks (1) aszera (1) atak energetyczny (1) atak psychiczny (1) Augustyn (2) Autumn (1) autumnal weather (1) awareness raising (1) Babel (1) Babilon (1) Baltic (1) Baltic Sea (1) bastion (1) beauty flowers (5) beauty plants (3) begonia (1) Beliar (1) bell (1) Belzebuba (1) Bereza Kartuska (1) bestseller (1) bezrobocie (2) bezrobotny (2) Biblia (27) Biblia Szatana (8) bigos (1) Birobidżan (1) biuro (1) bladder (1) Bliski Wschód (1) bliskość (1) Blok Wschodni (1) Bóg (5) ból dupy (1) bóle rodzącej (1) Bolivar Belicosos Finos (1) book (2) brak kontroli (1) Brama Erebu (1) Bruksela (2) building (1) buildings (1) burdel (1) całun (1) cathedral (1) cele (1) celebracja (1) Chawa (1) cherub (1) choroba (1) chrześcijaństwo (6) church (2) cierpienie (1) cieśla (1) city (3) clapper (1) clean (1) coaching (2) collegium funeraticia (1) colorful (1) columbarium (1) Columbus Day (1) communist (1) contest (1) context (1) cooled (1) cooperates (1) country (2) Creator (1) curriculum vitae (1) cv (2) ćwiczenie (1) cygaro (1) cykl życia (1) cymbały (1) cytaty (1) cywilizacja (1) czar (1) czasy przełomu (1) Czechy (1) człowiek (26) czyściec (1) Dadźbog (1) dam (1) Dąmbscy (1) damska pupa (1) dandelion (1) Dawne dzieje Izraela (1) death (1) demokracja (1) demon (4) demony (1) diabeł (2) dialog (1) dialogue (1) Diana Fossey (1) diatryba (1) dildo (2) Dni Miasta (1) dobro (2) doktryna (3) dokumenty (3) dokumenty aplikacyjne (3) dom (1) Donald J. Trump (1) Donald Tusk (1) Donatan Tursek (3) draczka (1) draka (1) druga Irlandia (1) druk (1) Dubieniecki (11) dupa (1) dust (1) dusza (1) Dżebel el Akra (1) Dziady (1) dzieci (1) dziecko (1) dziedzictwo (9) dziedziczenie (1) dzieje (1) dzieje aniołów (1) dzieło (1) Dzień Sądu (1) Echinopsis (1) echinus (1) Eden (2) edukacja (1) egzorcyzm (1) Eisenbach Artur (1) eksperyment (1) ekstremum (1) El (3) el sebaot (2) elity (1) elity polskie (3) emanacja (1) emancypacja (1) emancypacja Żydów (1) emendatio (1) emeryt (1) emigracja (1) En Gedi (1) endemita (1) environmentalist (1) Er (1) Erem (6) Eremita (1) erotyka (1) erotyzm (1) Etemenanki (1) etnografia (1) Europa (2) Ewa (1) factory (1) fejk (1) fekalia (1) Feralia (1) feudalizm (2) field (1) filozofia (2) flower (5) flowers (6) folwark (1) fragment (36) fragment satyry (6) fragment tekstu (5) franciszkanie (1) from over the Baltic Sea (1) Fryderyk Engels (2) fuckingroom (1) fuksja (1) fundamentalizm (1) funkcje (1) Gabriel Amorth (1) galeria (3) gallery (16) garden (4) gardening (2) Gdańsk (1) gej (1) geje (1) geniusz (1) geszeft (1) Giżycko (1) Glenlivelt (1) God (2) gofry (1) gołąbki (1) gorszy sort (1) goryl (1) gospodarka (1) gossip (1) gra (1) grasses (1) grassland (2) green (1) green pea (1) green plants (1) ground (1) grupa (1) grzech (2) grzyby (1) grzyby jadalne (1) Gubałówka (1) gwarancje (1) heaven (1) Hebrew (1) herbata (1) heretyk (1) Heritage (2) historia (9) historyk (1) hiszpańska inkwizycja (1) home (1) homocentryzm (1) homoseksualizm (2) human (1) idea (1) ideologia (1) IHWH (1) II RP (1) III RP (1) III Rzesza (1) in the garden (3) Inbal (3) Indie (1) informacje (1) inhumacja (1) Innocenty IV (1) instrument muzyczny (1) interview (1) intryga (1) Ireland (1) Irelannd (1) Irlandia (2) irrigates (1) islam (1) istnienie (1) Izrael (4) Jakub (1) Jarosław Dumanowski (1) jebitnie (1) Jeruzalem (1) Jeszurun (1) Jezus (4) Jezus z Nazaretu (1) Josef Stalin (2) Joseph Smith (1) Joshue ben Qorch (1) Józef (1) Józef Flawiusz (1) Józef Stalin (2) Józef Topolski (1) judaizm (2) junona (1) kaczka (1) kaczka z kaszą (1) Kaczkoduk (42) Kaczkoduk przejmuje ster! (43) kaktus (1) Kalifornia (1) Kanaan (1) Kapitał (3) kapitalizm (2) kapłan (1) kapusta (1) kara (1) kardamon (1) kariera (1) Karl Popper (1) Karol Marks (5) Karta praw podstawowych (1) Kartezjusz (1) katolicyzm (1) kawa (1) Kętrzyn (1) kettle (1) kibuc (1) kiełbasa (1) kiełbasa mazurska (1) kiermasy (1) kłamstwo (3) klątwa (1) kluski (1) knowledge (1) kobieta (1) kochanka (1) komedia (5) komuniści (4) Komunistyczna Partia Chin (1) komunizm (6) konflikty (2) koniunktura (1) Konstytucja (1) kopiec (1) kopiec Czerniakowski (1) kopiec Kościuszki (1) kopiec Unii Lubeskiej (1) korale (1) Koran (2) kościół (6) Kościół katolicki (1) kpina (1) kradzież (1) kraj (1) Kraków (1) kremacja (1) Kresy (1) krew (1) krokusy (1) Król Dawid (1) kropla (1) krótka forma (2) Krutyń (1) Krutynia (1) Krzysztof Jackuń (1) Krzysztof Kolumb (1) krzywda (1) książka (27) książki (1) Księga Aniołów (4) Księga Dżungli (1) Księga Henocha (3) Księga Hioba (1) Księga Izajasza (2) Księga Mormona (1) Księga Razjela (1) Księga Rodzaju (6) Księga Wyjścia (2) Księga Życia (2) księgi (1) kuchnia (5) kuchnia regionalna (3) kuksiołki (1) kuksiołki mazurskie (1) kulinaria (6) kult (1) kultura (4) kura z grzybami (1) kurczak (1) kurczak w śmietanie (1) kusiciel (1) kuszenie (1) Kuta (1) kwiaty (3) lake (1) land (1) landscape (4) leaf (1) leaves (1) leczenie (1) lek (1) Lemuria (1) leninizm (1) lesbijka (2) Lew Trocki (1) lewak (2) lewita (1) licytacja (1) Lilit (1) list czytelnika (1) list motywacyjny (2) literatura (5) local government (1) łodyga (1) łodyga przeciwieństw (1) lokalnie (1) Londyn (1) los (2) loża (1) Lucyfer (2) lucyferianizm (1) Ludowe Wojsko Polskie (1) Ludwik Krzywicki (1) ludzie (4) ludzkość (1) Lwów (1) magia (2) magnateria (1) mały człowiek (1) małżeństwo (1) manes (1) manufaktura (1) Marco Tosatti (1) Maria Magdalena (1) marksizm (2) Maryja (2) masoni (1) masturbacja (1) Masuria (9) materializm historyczny (5) mauzoleum (1) Mazury (6) meadow (3) mean (1) Mela (1) Metamorfozy (1) mężczyzna (1) miasto (1) mięso (3) mieszkanie (1) Mikołajki (1) miłość (3) młodzież (1) Mojżesz (1) monster (1) monument (1) Mora (2) moralność (1) mord (2) mormoni (1) Morze Bałtyckie (1) możliwości (1) Mrągowo (1) mur berliński (1) mushrooms (1) muzułmanin (1) N (1) Nabrod (1) Nabuchodonozor II (1) należna pomoc (1) name (1) Nana (1) narkotyki (1) natarcie (1) NATO (1) natural environment (1) nature (5) nature gallery (6) nature monuments (1) neighborhood (1) Nemrod (1) Niebo (4) niepodległość (1) niewolnictwo (1) Nimrod (1) Noe (1) Nowe Jeruzalem (1) Nowoczesna (1) Nowy Testament (1) o książkach (3) obchody (1) obrzęd (2) obyczaje (5) ochrona dzieci (1) ochrona praw (1) odkrycia geograficzne (1) Ofelia Tasiemiec (1) ogród (1) ojciec (1) okres starożytny (1) określenie (1) old city (1) Olsztyn (1) Onan (1) onanizm (1) opętanie (1) opieńka miodowa (1) opinia (1) opinion (1) opis literacki (1) opowiadanie (1) orientacja seksualna (2) Orwell (1) outflow (1) owczarek podhalański (2) owczarek z Tatr (2) Owidiusz (1) padlina (1) Pan (1) Pan Zastępów (4) państwo (1) Państwo Islamskie (1) Państwo Środka (1) Państwo Żydowskie (1) papież (1) Paryż (1) pentagram (1) Penuel (1) PESEL (1) pętla (1) photo (12) photography (10) piasek (1) picie (1) picture (4) pictures (2) piekielna diatryba (1) piekło (1) pieniądze (1) pieprznik (1) Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo (25) pies (1) piosenka (1) pipe (1) PiS (2) Pius XII (1) place (2) places (1) plan (1) plants (5) Platon (1) płeć (1) PO (2) pochówek (2) podniecenie (1) poezja (1) pogrzeb (2) pogrzeb kawalera (1) pogrzeb panny (1) pojęcie (1) pokój do seksu (1) Polacy (1) Polak (1) Poland (4) Polgar (2) polish people (1) political fiction (2) politicians (1) polityka (3) Polska (13) Polska Partia Robotnicza (1) polski pies górski (1) pomoc (1) pomoc rodzinie (1) pomoc społeczna (3) porady (6) porzucenie (1) poszukiwanie pracy (1) potop (1) potrawa (1) potrawy (3) potrawy z mięsa (1) powieść (19) powieść satyryczna (30) powstanie warszawskie (1) pozór (2) praca (1) pragnienie (1) prawa (1) prawa mniejszości (1) prawa podstawowe (1) prawda (5) prawda o aniołach (1) prawo (2) prawodawca (1) prezes (1) PRL (8) próbka tekstu (1) problemy (1) profanum (1) proroctwa (1) proroctwo (2) Proroctwo trzech (1) Prorok (1) prosaic form (1) prostytucja (2) Protais Zigiranyirazo (1) proza (2) przekleństwo (3) przemiany (2) Przemilczeć Armagedon (13) przepis (2) przepowiednia (1) przypis (1) przyprawy (1) Publiusz Ovidius Naso (1) Pułkownik (2) pupa (1) PZPR (1) rain (1) raining (1) raróg (1) realny socjalizm (2) recensio (1) recenzja (5) recenzja historyczna (1) recenzja literacka (2) recenzje (5) recenzje literackie (5) refleksja (3) refleksje (3) reformy (2) region (1) reguła (1) Reichskonkordat (1) relacje (1) religia (16) rezydencja Pułkownika (1) Richard Elliot (1) RIP (1) rody polski (1) rodzina (4) rok obrzędowy (1) Ron Howard (1) rose (3) roses (1) Rosja (5) rośliny (2) rośliny gruboszowate (1) rosół (1) róża (1) Róża Luksemburg (1) Rozdział pierwszy (1) rozstanie (1) rozważania (2) rozwieracz (1) Rudyard Kipling (2) Rumunia (1) Russia (1) Russia Federation (1) Rwanda (1) Rydz (1) rytuał (1) rząd londyński (1) rządy (1) Rzym (1) sacrum (1) sądy (1) saga (1) saga aniołów (1) sakiewka (1) Sansenoj (1) Sapon (1) sarkazm (1) satanizm (8) satyra (41) satyra polityczna (16) Sea (1) sędziowie (1) SEEiK (63) seeik.pl (81) seks (5) seks analny (2) seksualność (2) Semangelof (1) Senoj (1) Seria: Prowincjonalna (1) Set (2) sex (1) sex na świecie (1) sheep-dog (2) short text (2) siły natury (1) Singing in the Rain (1) sintoizm (1) skuteczność (1) skutki (1) SLD (2) Śledź (1) slogans (1) Słowacja (1) Słowianie (1) sługa (1) sługus (1) śmierć (4) śmieszność (2) śmieszny tekst (6) socjal (1) socjalizm (2) Solidarność (1) solidaruch (1) Sophie Neveu (1) społeczeństwo (2) społeczność (2) sprzedaż (1) sraczka (1) środki alkoholowe (1) Stanisław Gruszczyński (1) starożytność (1) Stary Testament (2) state (1) state farm (1) stawki (1) ster (1) sterowanie (1) store shelves (1) stories (1) stosunek (1) stosunki (1) STTL (1) Stwórca (13) stworzenie (2) styl jebitny (1) succulentus (1) sukces (1) sukulenty (1) surowce (1) Swaróg (1) sweet flowers (4) świat (2) Świat Książki (1) światy (1) Święta Inkwizycja (2) święto (1) święty (1) świnia (2) symbol (3) synkretyzm (1) system (3) szacunek (1) szanse (1) szatan (13) szatański (1) Szema (1) Szeol (2) Szinear (1) Szkocja (1) szkolenia (1) szlachta (1) sztuka (1) Sztuka kochania (2) sztuka miłości (1) sztuka pisana (1) Szua (1) szwadrony śmierci (1) Takie sobie bajeczki (1) Talmud (1) Tamar (1) Tatra (1) technika (2) tekst (1) terapia (1) The Fall (1) The First War in Heaven (2) The Jews (1) The Ten Sfirot (1) The Zohar (1) toga (1) toilet paper (1) tolerance (1) tolerancja (1) Tom Hanks (1) tomatoes (1) town (3) tradycja (10) tragedia (1) translate (1) travel (2) trees (2) Tron (1) trudności (1) trunek (1) trylogia (1) trylogia aniołów (6) Turcja (1) twórczość (1) ubój (1) uchodźcy (1) ucieczka z kraju (1) uczciwość (1) UE (4) upadek (1) UPaP (30) upap.eu (29) Urel (1) Urgal (1) urok (1) urzędy pracy (1) USA (2) utwór (2) utwory poetyckie (1) uzależnienia (1) Uziel (12) Uziel Mora (4) uzielmora.eu (3) view (3) vinegar (1) wafelnica (1) wafle (1) walk (1) walka (1) wampir (1) wampiryzm (1) war (1) Warchołów (1) Warszawa (2) wartości (1) waterfall (1) Watykan (2) węzeł (1) wiara (5) wibrator (2) widzenie (1) wiek XIX (1) wieprzowina (1) wiersz (2) wiersze (1) wierszyk (2) wieża (1) wieża Babel (2) Wikingowie (1) Wiocha. Powieść jebitna (1) Wiosna (1) władza (1) władza ludowa (1) władztwo (1) Włodzimierz Lenin (1) Wojciech Jaruzelski (1) wojna (2) wojna w niebie (2) wolność (1) woods (2) world (1) wota (1) wróg (1) wsparcie państwa (1) wstęp (6) wszechrzecz (2) www.materializmhistoryczny.com (2) wydanie (1) wyjazd za granicę (1) wykluczenie (1) wykluczenie społeczne (1) wyuzdany seks (1) wywiad (1) wyzwolenie Warszawy (1) z autorem o książce (1) z życia wzięte (1) zabawa (1) zabawy erotyczne (1) zabory (1) zachowanie (1) Zagraniczna depesza (1) zagrożenia (1) Zakopane (2) żałomsza (1) zaloty (1) zapowiedź (1) zarobek (1) zarobki (2) zasady (1) zasiłek (1) zastęp (1) zatrudnienie (1) zawód (1) zdjęcia (1) zgoda społeczna (1) Ziemia (4) ziemie polskie (1) ziemniaki (2) ziggurat (1) zioła (1) Zion (1) zła wróżba (1) zło (4) złorzeczenie (2) zły (1) Zoefel (1) ZSRR (9) zupa fasolowa (1) zupa grochowa (1) zupa z dyni (1) zupa ziemniaczana (1) związek (1) zwierzęta (3) życie (2) życiorys (1) Żydzi (4) żywa legenda (1)