The death of anecdote - prosaic form

Once upon a time (In the same part of the time or any time of part - it's my responsibility - if you like a simple story, could you write sth). Maybe "Once upon a time..." could be good enough or better (over the time we trying understand) in both of the correctly two forms. Albeit it's individual ability of the author. The ambiguity of these forms not pretending to will be giving all people the false. "Short form" - we said about our poem, are very interesting and bring knowledge closer. Stated above, that is currently imagination and perversion (in nowadays) - how the writer exposes himself text. Gonna sth to do? I've intention and I want. Let's start because the introduction is too boring, even me. She was born... (everyone must be born somewhere) unconscious, being on a wave. Every life was bled from a part in the body in front of conscious ears with listened to the voices from the world (Awesome - like in "the never-ending story"). In childhood, taught morality, she didn't hide her insights. As it happens in children, she was honest and devoted entirely to better protection of herself. Her youth was strange, sometimes funny (insights into the human soul be hardy because many problems are too heavy and arms are too weak). She moved between the lines, drawing up the unfinished life credas ("perfectly imperfect" was a dream, not nightmares like in Freddy Kruger stories). She started her cushy life's. If we don't want to lose control, we'll stay together.

Satanizm - co to naprawdę oznacza?

Satanizm to nie absurd, to nie subkultura, to nie dogmaty i nie religia. Satanizm to droga, pewien rodzaj filozofii oraz postrzegania świata. Wyjaśniając, pokrótce czym jest satanizm, postaram się oprzeć na pewnym przedstawieniu historii, bez której nie będę w stanie się obyć w temacie. Satanizm narodził się wraz z człowiekiem, ale to dopiero ludzie nadali temu zjawisku znaczenie, które pozwala dyskutować nad nazwą, zasadą oraz ogólną koncepcją. Satanizm nie jest ani dobry, ani zły. To koncepcja, bez której nie można się obyć w rozumieniu świata, wykorzystywana przez ludzi do zdobywania poklasku. Wykluczam satanizm, jako religię i dogmat, gdyż przekonanie o byciu w ofensywie do założonego planu stworzenia, nie może stanowić religii, a z tragedii, która się zadziała, nie można czynić doktryny. Istota satanizmu jest niewątpliwie ciekawa. Poznałem wielu znawców tego tematu, a jeszcze większą ilość obserwatorów i kibiców szatana, z którymi rozmawiałem. Największymi krzewicielami satanizmu w znanej nam postaci, są i będą ludzie religijni.Bez nich, satanizm i szatan, nigdy nie mieliby szansy zaistnieć, w takiej skali, o której możemy tutaj napisać. Działania tych osób, są niewątpliwie szkodliwe dla wiedzy o tym zjawisku, aczkolwiek stanowią pewien koloryt w sprawie.

Doktryna zła i szatan

Od zawsze, najważniejszą w identyfikacji aniołów była doktryna zła. Każdy, oparty na tym założeniu system, ma swoje dobre i złe strony. Czerpie z biblijnych przekazów, a te, przenoszą dawne zwyczaje i tradycje, na grunt własnego opisu, kształtując na nowo. Symboliczny szatan, to ofiara ludzkiej manipulacji, a nie sprawca grzechu. Zło uczynił zły, a tym złym był szatan, zwany również „diabłem”, „smokiem” lub „bestią”. Ileż to nie stworzono określeń, a ich lista jest tak imponująca, że musiałbym zapisać wszystkie karty tej książki, aby je w pełni podać. Pominę karkołomną identyfikację, ograniczając się w tym miejscu do zwykłego rozważania. Może sama książka wyjaśni więcej, niż nieciekawy opis ze wstępu. Skupmy się na tym, że według ludzi, szatan to absolutne zło. Absolut może być złem – stwierdzenie czystej abstrakcji. Absolut nie ma w sobie wątpliwości, ani nie miewa rozterek. Zło i dobro, to wahania, które wykluczają ideał. Pogląd ten został tak mocno zakorzeniony, że nie sposób z nim dyskutować. Dziwnym byłoby, gdybym na tym etapie, zaznaczył fakt, że każde nadane szatanowi imię, stanowi symboliczne określenie zjawiska, bądź odnosi się wprost do stworzeń, które z szatanem niewiele mają wspólnego.

Kaczkoduk przejmuje ster - próbka tekstu

Na początku[1] był system. Potem pojawił się człowiek tego systemu. Był nim, znany w kręgach politycznych, Wincenty Maria Dubie­niecki, zwany Pułkownikiem. Strefa jego wpływów, wskazywałaby niejednoznacznie, że mógłby zostać, co najmniej marszałkiem czy wręcz niekoronowanym królem Polgaru, czy też Europy. Ot, taki wyidealizowany obrońca systemu, a jednocześnie jego pan i władca. Choć, jak się czasem okazuje, „pan i władca”, też ma nad sobą kogoś kolejnego. Daw­niej mawiało się, że każdy ma dobrego towarzysza, w osobie „jakiegoś” kaprala. Jawny model drabiny społecznej z uwidocznionymi szczeblami powiązań i zależności (prasa wiecznie lubuje się w używaniu pojęć nieprzyzwoitych: „pajęczyna” i „ośmiorniczka”). Pułkownik miał szpakowate włosy, nosił ciemne okulary, eleganckie spodnie i koszulę na długi rękaw. Przypominał typowego wuja. Jego głos pasował do Hollywood, brzmiał jak Al Pacino, w roli Michaela Corleone, z filmu Francisa Forda Coppoli Ojciec chrzestny. Czasem przebrzmiewał[2] coś i w przebłysku olśnienia, przypominał niemą wersję Marlona Brando, wcielającego się w postać Dona Vito Corleone, tytułowego ojca mafijnego świata z Nowego Jorku.

Posłowie do Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo

Każdy autor, pisze posłowie do własnego dzieła, umieszczając na końcu książki, aby nie zdradzić Czytelnikowi zbyt wiele, z jego osobliwej historii. Stwierdzenie tego na początku, sprawiłoby wtedy, że dalsze czytanie książki byłoby utrudnione. Z posłowiem zapoznać się należy, mając wiedzę o treści, aby wydobyć z ostatnich tez autora, właściwy zamiar twórczy jego dzieła. Używam słowa „dzieło”, w odniesieniu do tego, co stworzyłem, bo tak zwykło się określać książki. Jeśli rzemieślnik wykona stół, to też jest jego dzieło. Czy tym jest właściwie ta książka? Oceńcie sami, czytając tę lekturę. Postaraliśmy się, aby cieszyła nie tylko zmysły, ale również nie męczyła, zbyt licznymi błędami. Trwało to dość długo. Jednak, każda rzecz dobra, powstaje w dość dużym okresie czasu. No… chyba że ktoś z Was rozpoczął czytanie właśnie z tego miejsca. Wówczas, i tak nie miałbym sposobu na to, jak to zmienić, nawet prosząc o to. Książka jest tak wykonana, że gdziekolwiek byście jej nie otworzyli, ma sens zapoznawanie się z jej treścią. Nie zgubicie się w tym, jak również nie zgubiliście się nigdy w Biblii, czytając tamto dzieło z dowolnego miejsca. Oczywiście, nie porównuje tych dwóch ksiąg, ale zaznaczam fakty dotyczące pewnego sposobu konstruowania treści. Udało mi się uzyskać dobrą formę.

Aniołowie podbili Ziemię i zgładzili ludzkiego Stwórcę, porywając człowieka do swego świata, a potem go stamtąd wygnali, osadzając na Ziemi

Nie było jednak zamierzeniem ludzi, sparaliżowanych strachem czegoś czynić, nawet gdyby ta śmierć oszczędziła miliony in­nych, nie podjęli...

Monday, 17 December 2018

Aniołowie podbili Ziemię i zgładzili ludzkiego Stwórcę, porywając człowieka do swego świata, a potem go stamtąd wygnali, osadzając na Ziemi


Nie było jednak zamierzeniem ludzi, sparaliżowanych strachem czegoś czynić, nawet gdyby ta śmierć oszczędziła miliony in­nych, nie podjęliby próby, kołatani egoizmem i pychą, zupełnie nie­wierzący w wędrówkę ich tchnienia.
Zbyt przywiązani do siebie, nie rozumieli potrzeby przetrwania całego gatunku. – Ech!… Wy­dawało się im, iż pozbyli się wiedzy i pewności, co do życia wiecznego i trwania swej niepoznanej duszy, którą poćwiartowano, wydobywając tchnienie. – Jak ciało mogło wiecznie się odradzać i żyć? – Głupie pytanie: Pewnie, że mogło! To, że ciało starzeje się i umiera jest nienaturalne, ale cóż począć, skoro sami sobie na to zapracowali.
Jakże to był wielki upadek dla Stwórcy. Jego człowiek po raz kolejny zawiódł. Posłuszne jeszcze zastępy, akceptowały to mi­mowolnie. Erem, o czym musicie wiedzieć, nie był świątynią zamyślonych głupców, triumfalnie zakochanych w głosie Stwórcy i wy­śpie­wujących mu chwalebne peany[1], poruszających skrzy­dłami do taktu. To był świat obserwujący wszyst­ko i wszystkich, przyglądający się z oddali stworzeniu. Tam myślano i rozu­mowano więcej, niż mogłoby się komuś, wtedy i te­raz wydawać. W Eremie wymyślono i wyhodowano człowieka oraz przeprowadzono na nim nieskończoną ilość eksperymentów ograniczających jego zmysły.
Wzniesiono niezależne miasta, do których nawet Stwórca nie wkraczał, a Jego prawa były tam ograniczone. Rządzili w nich Panowie Zastępów oraz ich dowódcy. System militarny Eremu, to największa armia we wszechrzeczy, którą zorganizowano aby pod­bijać, chronić i gładzić każdy przejaw wolnego myślenia. Pojęcie litości i współczucia nigdy nie zaistniało w tamtych stronach. Kel el nie mają uczuć, a władza Eremu była niepodzielna i absolutna, oparta na Prawie, które stanowiło jedyne źródło określające dane działanie.
To Erem zgromadził największą ilość wrogów, ale miał też sojuszników. Zanim nastał, rozegrała się wojna, w której inni Stwór­cy musieli upaść lub poddać się woli dominanta. Trwało to do czasu, w którym Ojciec postanowił pozbyć się potężnych synów i obalić rządy dwudziestu czterech. Człowiek stał się doskonały do wypełnienia luki po nas, ale nie ten z Eremu, ale ten z Ziemi. Nie wszystkich wygnaliśmy. Część form przejściowych, pozostała poza miastami, gdzie żyła w nienaruszonym stanie. Powinniśmy byli zwrócić się ku nim, a nie oszczędzać, modyfikować i tworzyć ziemskiego potwora. Zabawa z człowiekiem to igranie z losem. Zwrócą się ku dawnemu Stwórcy, gdy poznają prawdę o tym, że podbiliśmy ich świat, obalając władztwo Przedwiecznego.
Wprowadzenie ich do naszego świata stanowiło poważny błąd, ale Stwórca chciał spacyfikować każdą żywą formę i zwrócić ku nam. W porę ich wygnaliśmy, ale zaatakowali nas dwukrotnie. Raz w naszym świecie, a potem, posiadając wiedzę z Ogrodów, uderzyli w samo centrum Tronu, prawie burząc Erem. Odbudowa trwała długo.
Wówczas uczynił mnie, aby żadna istota nie zdołała zaatakować więcej Eremu. Ja, Uziel. Pan Zastępów dzierżę klucze do światów i dowodzę najpotężniejszą armią we wszechrzeczy. Znam czas i władam żywiołami, potrafię tworzyć i niszczyć. Ja jestem zapalczywym gniewem, światłem i burzą. Ja przesłaniam Ziemi drogę, prowadzącą ku światłu i wiedzy. Bramy słuchają wyłącznie mnie, a duchy podejmują swój żywot na me słowo. Oto bowiem stałem się Wężem, bo takim uczynił mnie Ten, który włada czasem, jak ja. Stałem się narzędziem, zdolnym gładzić Stwórców, których w moim świecie nazywamy Przedwiecznymi. 



[1] Pean – słowa pochwały, uwielbienia. W starożytnej poezji greckiej: hymn ku czci Apol­lina; później: uroczysta pieśń pochwalna lub dziękczynna.


Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo


Fragment z książki Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 

Sunday, 16 December 2018

Człowiek panujący w swej masie: kluczył i zszedł do pozoru


Rzekł człowiek: – Panuję zwierzętom, czynię Ziemię pod­daną i władztwo swe tam sprawuję. Nikt ich nie wysłucha, są głupie w swej masie. Bierzmy i jedzmy, co zechcemy. I nie przewidział iż głos istot żywych, w prawie należny im od zarania, wysłucha rząd okrutników, w dniu ludzkiego konania. Stojących w szeregu zbrojnych, sług swego Pana, nie obejdzie racja pacholików, lecz nieme do nich wołania. Istota wszelka, z budowy podobna i ciała, głos swój ma równy w wymowie, funkcje podobną do życia, gdy tchnienie w niej lub pierwiastek ożywczy się chowa. Nie zrozu­miał człowiek że budowa jego i działanie, zbliżone jest do tego, co zastał na planecie. Dotarł ów głos pod nieboskłon i został otwarty u kresu. Przemówił, z dawna zapomniany, ciągnąc się na bezdechu. Wymowa to była okrutna, świad­czyła o czynach ludzkości. Zgładzony winien być człowiek, takie jest Prawo na wysokości.

I zapisano w Prawie dla Ziemi:

Kto bowiem zabije inną istotę, w której stłoczono krew, a w krwi zawarło się tchnienie lub pierwiastek ożywczy, ten śmiercią zapłaci za swój czyn, tak bowiem rzekł Pan i to Jego Prawo.
Sąd nad nim czyniony nie będzie, sam czyn do zagłady uprawnia.
Jeżeli istota żywa, mająca tchnienie lub pierwiastek ożywczy, zechce przemówić, jej głos zostanie wysłuchany.
Jeżeli istota żywa, mająca tchnienie lub pierwiastek ożywczy, przemówi a głos jej nie zostanie wysłuchany, zapisze go Ziemia w jednej ze swych przestrzeni i trafi on do Księgi i odczytany zostanie na zgromadzeniu.
Człowiekowi zabrania się zniewalania istot żywych.
Pozostanie człowiek wolny w wyborze. Zapłaci za cierpienie i ból u swego kresu.
Kto nie złamie zakazu, ten głos uzyska. Pozostałych, bez sądu gładzić.

            I tak zapisano w Prawie dla Eremu:

Ludzi i zwierzęta należy traktować jedną miarą.
Nie należy ingerować w człowieka. Pozostawiono mu czas, aby sam o sobie zdecydował.
Bronić należy życia ziemskiego, bez względu na jego źródło i pochodzenie. Jeden jest ich rodzaj i jedna ich liczba.
Wszelka istota, mająca tchnienie i pierwiastek ożywczy, równy głos uzyska.
Sądzić będziemy tchnienia, gdyż przywlekliśmy je tu, na samo dno, porzucając na Ziemi.
Zaszczepiliśmy na Ziemi chorobę, wyrzucając z naszego świata twór okrutny, skazując życie na zagładę.
Chronić mamy ożywczy pierwiastek, który tu był i świadczy o planecie.
Nie będziemy naruszali ładu tego świata, dopóki tchnienia nie zakończą swego cyklu.
Zachowamy wszelką formę żywą, mającą pierwiastek ożywczy w Edenie, gdyż tchnienia są niestabilne i przeciwne naszemu prawu.
I jeśli kto będzie spożywał pierwiastek ożywczy, ten uruchomi mechanizm w tchnieniu i umrze w męczarniach. Choroby, które stworzyliśmy, uszczuplą mu z życia. I wola tchnienia osłabnie i stanie się nijakie.

            I tak zapisano w Księdze Życia:

Nadejdzie dzień, w którym nakarmią współbraci krwią żywą i uprowadzą ich daleko. Władzę roztoczą na każdym krańcu, a sa­mi przyjmą Prawo. Zniewolą ludzi i nie dadzą im ziarna ani owocu. Wielu umrze z głodu, czekając na krew. I nie przyjdzie im ocalenie. Śmierć jest zapisana dla niezliczonych. Człowiek władał będzie okrutnie. Szykował się dawno na podbicie naszego świata. Zaburzył wszelkie prawo, aby stać się nami. Nie podjął nic, w słowie kluczył. Zszedł do pozoru.  
Odejdzie od nas i nie powróci. Zgnieciony zostanie, nim wzniesie się wysoko.


Fragment z książki Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 


Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Saturday, 15 December 2018

Inne rasy opanowały równie potężną broń


Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo


Lecz wspomnieć należy, iż inne rasy, opanowały broń równie potężną, która nie raz i nie dwa, dziesiątkowała nasze wojsko. Konieczne stawało się stwarzanie no­wych, gdyż zastęp musi istnieć w swej liczbie i rodzaju. Szkolenie bojowników wymaga wdrażania przez wiele cyklów, a to zwiększa potrzebę koncentracji sił w miastach. Dalsze przegrupowanie naszych załóg, na zbyt rozciągniętych polach, stwarza zagrożenie dla zdolności manewrowej całej armii.
Stąd, poleciłem aby stworzono wrota, które ulepszyłem i na­znaczyłem. Dzierżąc do nich klucze, za­mykam światy i przestrzenie, tak żeby nic nie mogło przejść, wejść ani wyjść. Wewnątrz nich, zamknąłem alternatywne formy, aby ludzie mieli szansę na szybszą przemianę. Jeśli w jednym świecie ich tchnienie przekroczyło Prawo, w innym mogło zupełnie inaczej zaistnieć – mieć sposobność. Główny świat pozostawiam nieczynnym, tak aby nie zdołały się zejść w jednym miejscu, gdyż to doprowadziłoby do zaniku ludzkiej materii. Alternatywa jest formą dla nas, nie dla ludzi.
Jeśli alternatywa zostanie skierowana do Eremu, a Brama zo­stanie otwar­ta, przez Tron, Erem zo­stanie unicestwiony.
Beliar mnie nie posłuchał, ale nie udało nam się opanować podziemi. Dawni władcy ziemscy ingerują w rodzaj ludzki. Nie byliśmy w stanie ich zgładzić. Ukryli się, a my ich nie dostrzegamy. Mamy moc spalenia powierzchni i wytracenia człowieka, ale w wodzie i powłoce, stają poza naszym zasięgiem. Bariery wewnętrzne ich oślepią na ludzi, ale gdy znajdą drogę…
Pozostawimy ludzkość samej sobie, zdaną na łaskę dawnego Stwórcy tej planety.
Księga mówi, że ludzie posiądą zdolność transportu materii. Jeżeli ich wiedza stanie się zbyt zaawansowana, zmusi nas to do uruchomienia ognistych skał. Odwleczemy zagładę trzeciej Ziemi, zgodnie z wolą Stwórcy.
Rozkazałem bronić Eremu za wszelką cenę. Zajęcie naszego świata nie przekreśla naszej pozycji, ale jego zniszczenie, zagrozi ziemskiej fortecy. Nie połączymy źródeł i nie zrównamy czasu, bez posiadania władztwa nad planetą stracimy kontrolę nad materią.
Stwórca zgodził się na wytępienie człowieka i ostateczne roz­wiązanie problemu, ale w ostateczności i przy spełnieniu ścisłych warunków. Bez mojego rozkazu nie wkroczycie.
Ziemia to nie tylko więzienie, ale nasza najpotężniejsza broń, której użycie zostało wyznaczone na czas upadku Eremu.
Nie wiemy z czym się mierzymy. Duchy opanowały powłoki i namnażają się w nieznanym dotąd tempie, a ślady dawnego tworu zbliżonego do naszego El, rozlokowują się i przybierają kształtne formy. Zatopimy w lodzie jego Tron, aby nikt go nie odnalazł, a bezmiar ten będzie ogromny i spleciemy nim bieguny, pośrodku wód ziemskich ustawmy. Pod lądem osiadł, przygnieciony mo­rzem. Bezkresem jemu ocean. Zza lodu pokryty, nie rozerwie wrót, człowieka nie pchnie w głąb wszechrzeczy. 
Zaczną topić lód, Księga znów mi przypomina o nieuchron­nym końcu. Zaleją świat, a gdy posiądą Tron, opanują wszechrzecz. Staniemy w czasie, gdy przyjdzie nam zmierzyć się z tym co zniewolone, a własne twory rzucą się nam do gardeł. Los jest nieunikniony… Tak widziałem to naówczas w Księdze. Staliśmy tam jak trupy, tyle że nie odarte jeszcze z ciał.


Fragment z książki Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 


Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Friday, 14 December 2018

Panowanie człowieka i rzeź zwierząt na tle pojęcia szatana w ujęciu biblijnym

Rdz 1,26 mówi „A wreszcie rzekł Pan: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”. W czasach biblijnych, panowanie nad światem wyobrażano sobie jako władzę, którą mógł sprawować król, w stosunku do danego obszaru oraz mieszkańców. Jego panowanie wiązało się z wprowadzaniem wspól­nych norm. Zrozumienie tej części oraz kontekstu książki, wymaga przywołania pojęcia „panowania”. Za Słownikiem Języka Polskiego PWN, panowanie to: „sprawowanie rządów”, „przewodzenie”, „podporządkowanie czegoś”, „sprawne posługiwanie się czymś”, „rozprze­strzenianie się, trwanie”. 
W chwili buntu, człowiek zrzucił z siebie obowiązek panowania. Niektórzy interpretatorzy, posługujący się alegorezą (nowym definiowaniem biblijnych zna­czeń, alegorii), twierdzą że człowiek utracił panowanie na rzecz diabła, „władcy tego świata” – por. J 14,30. Sąd nad światem, to sąd nad szatanem, który zostanie „precz wyrzu­cony” – por. J 12,31, czyli jest to sąd nad „buntownikami, przeciwstawiającymi się niesprawiedliwości”. W Ps 8,7 jest mowa o tym, że człowiek został obdarzony władzą nad dziełami rąk Stwórcy, który złożył wszystko pod jego stopy. Należy zwrócić uwagę na Rdz 1,29, w którym wyraźnie, jako pokarm człowieka wskazano ziarno i owoc. Istotą nakazu z dnia szóstego jest nie jedzenie mięsa, czyli tego co ma w sobie pierwiastek życia (czyli „ele­ment, siłę stwórczą i jej napęd”).
Początek Księgi Rodzaju jest bardzo ważny. Tam znalazły się istotne wskazówki, dotyczące wzajemnych relacji i podobieństwa, panowania oraz okre­ślenia głównych kierunków istnienia człowieka; na linii człowiek-Stwórca. Przede wszystkim są one bardzo proste, co decyduje o ich wyjątkowości. Nic nie wskazuje w Księdze na władztwo diabła, poza tym zwróćmy uwagę na Księgę Hioba, gdzie rzekomy diabeł pyta Pana o człowieka oraz otrzymuje zgodę na wypróbowanie Hioba – por. Hi 1,12; Hi 2,06. Władztwo diabła wywodzi się z szeroko pojętego zła. „[…]Hiob jej odpowiedział: ”Mówisz jak kobieta szalona. Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?” W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył swymi ustami. […]” Hi 2,10. Istotą zła jest jego pochodzenie od Stwórcy albo jest to bardziej złożone, niż mówi to tradycyjny podział na dobro i zło. 
Przypo­mnijmy, że w Nowym Jeruzalem i nowej Ziemi zapanuje ład, a ludzie nie będą mogli zabijać zwierząt. Oczywiście tego nie ma w Apokalipsie Jana. To ludzie wierzą, że nie będą musieli zabijać (albo przestaną chcieć zabijać). Uznają zakaz z Rdz 1,29. Czynią to nieświadomie. Jednak spożywanie mięsa czy rytualny ubój, nie jest związany z diabłem i jego mocą. Zwróćmy z kolei uwagę na obszerny opis instrukcyjny z Wj 29, 10-46. Mamy tu bardzo ciekawe zobrazowanie ofiar oraz krwi. Pamiętajmy, że na Ziemi niejednokrotnie krwawe rytuały przywoływały Bogów. Pan staje się Bogiem Izraela mieszkającym pośród ludzi. Służą mu Aaron i jego synowie. Zabijają cielce, ba­rany i owce oraz składają ofiary z krwi i wnętrz­ności, którymi poświęcają ołtarz i przywołują Boga. Ofiary są palone, a miła woń ofiary jest uwielbiana przez Pana. Zatem Pan-Stwórca pragnie za grzechy mięsa, tłuszczu, wątroby i nerek. Mamy też pojęcie „świętego jedzenia” mięsa barana oraz chlebów przez Aarona i jego synów. Biblia wskazuje, że rzecz dzieje się w Namiocie Spotkania. Tak rodziły się przywileje. Ofiara krwi miała oczyścić ołtarz. Bóg upewnia ludzi, że jest Bogiem i żąda krwawej ofiary.
Przykłady te wskazują jak dalece ewoluowało pojęcie „panowania” oraz z jakim podobień­stwem mamy do czynienia w opisie z Rdz 1,26. Człowiek mający zakaz spożywania mięsa, staje się katem zwierząt, który krwią i śmiercią przywołuje Boga przed Namiot Spotkania. Prawo dnia szóstego zostaje ostatecznie pogrzebane w Księdze Wyjścia, bo Bóg żąda krwi. Człowiek posłużył się zwierzętami, aby osiągnąć przywileje kastowe. W mojej ocenie, jest to tak dalece związane ze Stwórcą oraz ideą panowania człowieka i podobieństwa, jak to że nakazał On istnienia niewolnictwa oraz wprowadził nakazy regulujące jego istnienie opisane w Biblii. Dowodzi to tego, że księga była przez ludzi dowolnie modyfikowana. Czy wobec tego, nadal uważamy, że diabeł jest zły? Czy jest diabeł „panem świata”? Czy podo­bieństwo do „Nas”, oznacza pragnienie krwi? Książka dostarcza tych odpowiedzi w całości, gdyż w tym miejscu nie jesteśmy w stanie ich udzielić, bez powodowania zbędnego w treści zamieszania. 
Utożsamianie Beliara (alias szatana) z władcą Ziemi jest związane z tym, że był on jej „zarządcą”. Wskazuje też na to mowa Uziela, który mówi o współczuciu dla ówczesnego Pana Eremu, który otrzymał „niewdzięczną misję”. Ludzkość w późniejszym czasie, kojarzyła władztwo szatana z pojawiającym się złem. Powstała omyłka, dowodząca że Biblia, którą posługiwał się człowiek, zawierała więcej informacji, które mówiły o czasach wcześniejszych, w których szatan-diabeł strzegł planety. W Rdz 6 jest mowa, że synowie Boga brali za żony córki ludzkie. Nie ma tam wzmianki, że je po prostu brali. Były to ich żony, zatem zakładali trwałe związki, w tym rodzinne, aby tworzyć nowe, lepsze i dobre pokolenia. Zarzutem jest, że cielesność człowieka stała się lepsza. Nie ma mowy o tym, że zawiedli, ale samo pojęcie „związku” z człowiekiem, mogło uchodzić za przekroczenie prawa. Niegodziwość na Ziemi była wynikiem działania ludzi, nie tych którzy przyszli. Beliar chciał poprawić naturę czło­wieka, wiążąc go z kel el.

Fragment przypisu z książki Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 

_________________
Bogactwem książki jest to, że zawiera ona odwołania do źródeł oraz tłumaczy kwestie, których na ogół się nie porusza. 


Panowanie człowieka i rzeź zwierząt na tle pojęcia szatana w ujęciu biblijnym

Imię w nazwie człowieka: plunąłem w twarz memu odbiciu


Iluzja może nas przytłoczyć. Człowiekowi potrzeba 20 lat, aby zrozumiał. Aniołom rzecz może zajmować tysiąclecia. Jednak, trwamy... wspólnie.  Polecamy tę formę wypowiedzi, która odnosi się do naszego wstępu. 
Nie jest to prosta forma, ale można się w niej odnaleźć. Plunąć twarz odbiciu - to nic innego jak przeglądać się w lustrze i nie szanować się, nie dostrzegać błędów. Takie to ludzkie, a jednak nie potrafimy często analizować własnego wyglądu. I nie chodzi o wygląd fizyczny, ten można upozorować, ale o głębię - tej nie da się ukryć i wymazać.  

__________________________

Przyszedłem i stanąłem,
plunąłem w twarz memu odbiciu.
Porzuciłem słowa, odszedłem.
Jestem splamiony. Nie przelałem krwi.
Wielka materio wszechrzeczy, dobądź słów.
Oto jest siła tkwiąca w imieniu.
Nazywaj mnie Proch.
Pozbądź się uczuć, naucz skamleć w gniewie.
Powiedz mi, że jestem Krew.
Kiedy posiądziesz me zmysły, mów do mnie.
Usłucham twego kołatania.
I nazwij mnie Bezczas.
Wzniosę się ponad, usłucham, czego pragniesz.
I wtedy powiedz mi po imieniu:
Pierwszy, Początek i Koniec.

A twoja próba osiągnie cel.
Nie dobywaj ręki zacny człowieku.
Jestem, który był.
Zaproś mnie, otwórz drzwi.
Twe jestestwo pragnie,
zagoszczę w tej komnacie.
Przytul swój ból, pragnij mnie.
Skosztuj zmęczenia.
Przywołaj imię w nazwie człowieka.
Wypełnij komnatę ogniem,
zgładź słowa zimnym tchnieniem po­wietrza.
Zapragnij ziemi pod stopami i wody na dłoniach.
Zatrzymaj czas ręką i dobądź swego brzucha.
Zawołaj me imię w milczeniu…

Niech porwie cię siła i prowadzi do mnie.
Narodziłem się w świecie, na końcu istnienia.
Jestem przy tobie, mój mały człowieku.
Synu wiecznego potępienia.
Zmruż oczy i zamknij usta,
bym nie wypełnił twego tchnienia.
Jesteś marny, ale wiejesz…

Zmarniałeś od czasów, kiedy chłonąłem cię!
Jesteś marny.
Bezbarwny.
Nikły.
Nie dasz świadectwa memu imieniu.
Ogień przywołaj.
Wołaj!
Przyjdę.

Wznieś się nad światem.
W cieniu zrodzony z mym bratem.
A teraz rozłóż swe ciało,
pokaż to, co cenne.
Nie ma nic prócz tchnienia,
reszta bez znaczenia.
Nic nie zaoferujesz?
Człowieku materia ucieka…


Fragment z książki Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 


Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Przywołanie Uziela: Nazwą go Przeciwnikiem, Odmieńcem i Szaloną Zarazą. Oplu­ją i zdradzą, porzucą samego.



seeik.pl



U wrót Ziemi, aby bronić jej krańców, stanie wieczna armia. Ostatni marsz wodza, Pan wzbudzi powstańców, martwych przy­mierzy z żywymi i obudzi góry, którymi poruszy. Dawny porządek nastanie po latach, tysiącleciu niewoli zwróci wolność.
Nazwą go Przeciwnikiem, Odmieńcem i Szaloną Zarazą. Oplu­ją i zdradzą, porzucą samego. Wówczas odstąpi od pomocy nie­sionej ludzkości. Skupi siły swe w marszu, aby słowo dać światu człowieka w upadku. Nie zachwieje się, on sam, pośród ludzi. Nie bójcie się, potęga się wzbudzi. Gromy odmówią mu, a burza nie usłucha. Gdy moc ujdzie, schowa ducha. Powstanie duch jak oręż, aby ożyć i mową przemówi. Milczy, pokarmu spragniony. Wezwij go…
Stań przyodziany w szatę na prostej ziemi. Ustaw kamienie naprzeciw gwiazd, aby dwie skrzyżować w drodze. Wypisz ich imio­na:


Gedel, Alna, Tylina, Meara, Deate, Nukta-era.
Dotaenra, Aesti, Pildera, Tunme, Orphaea, Xalia.
Cinta, Essiva, Moela, Karia, Elaeia, Monteila.


Ich rząd w sześć, a ich suma sześćset sześćdziesiąt sześć. Wyznacz liczbę, jej rodzaj i rząd. Gdy to uczynisz, zmocz dłonie w czystej wodzie, dotknij ziemi, złap powietrze i wznieć ogień. A gdy skończysz, dotknij dłońmi czoła. Oto znak twój i znamię twoje. Wówczas zawołaj: Uziel, Pan Zastępów, władca Eremu. Pośród Ziemi i światów, wzywam cię na widzenie. Niech znamię twoje prowadzi bezpiecznie, a armia twoja niech mnie omija. Ty bowiem ustanowiłeś Prawo, a ja pośród Ziemi, wyznaje: Pan mój i władca mój, któremu służę przez Aldae-ika i Ziemię, oto jest Stwórca mój i Ojciec mój, który wieczny, nie ma innych, wyrzekam się każdego, lecz wiem że istnieją. Służę tylko Jemu, nazwij mnie i uczyń swą armią. Niech duchy ziemi, przybędę na ucztę, po­śród światów, gdzie spoczywają i w imię Uziela, Pana Zastę­pów, Gwiazdy Zarannej i Pana Eremu, Węża, Smoka i Bestii, niech rozstąpią mi drogę wśród mych wrogów, których usta niech zamkną się, a oczy opuchną. Niech ich trzewia zgniją, a języki wymrą, jeśli przekroczyli Prawo. Osądź mnie wedle Prawa i jeśli jestem godny, a oni nie są, niech duchy wymierzą sprawiedliwość. W imię Uziela, gniewu Pana i Ojca, Stworzyciela Ziemi, oto Prawo.
            Lecz człowieku pamiętaj, o co prosisz, gdy imię gwiazd przy­wołasz, poczujesz w sobie energię. To znak, że usłyszał. Dając mu siłę, zjednasz wrogów, wiedz jednak, że on nie przebacza. Śmierć przyjdzie i zagłada. Umrą od chorób i troski. Im nieszczęścia wymierzy przeznaczenie, które słucha swego Pana.    



seeik.pl

             

Saturday, 8 December 2018

Nie uciekaj mi…


Nie uciekaj mi, nie mów więcej nic.
Każde z twoich słów mnie boli.
Niewzruszona trwam, lecz to tylko gra.
Zapomniałaś już jak to jest, gdy życie zniewoli,
a ten pierwszy raz, zaufałam ci
Twoje oczy były jak spełnienie snu.
Darowałam życie, opuściłam się,
a ty umiałaś mnie zniewolić.

Podążaj za mną, drogą tą, w której panuje mrok.
Nie bój się przy mnie stać, to nie zaboli.
W końcu, znamy się już tyle lat,
ile to już było słów, na niepamięć?
Czemu wciąż nie ufasz mi i targasz się,
myśląc, że ja chcę coś zmienić?
Nie jestem przeciw, powstrzymaj się,
a język swój pohamuj.
Nie zabijaj mnie, to boli.

Ja już nie chcę tak, zapytam się
czy potrzebujesz mnie?
Nadal jestem tu i wciąż oddycham.
Wypełniam światłem twoje dni,
ciągle ciebie widzę, w ciemności skrytą.  
Nie ronisz nawet żadnych łez, a księżyc już nie cieszy cię,
jakbyś nigdy nie widziała mnie i nie czuła.
A piekielne łzy ryją ścieżki swe na mej twarzy.

Powiedz mi że to już nic, że to koniec i mam iść.
Zapomnij o tym, że liczyłaś się tylko ty.
To może być koniec.
Nie mów mi już nic, nie przypominaj sobą,
dawnych chwil, wyrzuconych gdzieś, na horyzont,
gdzie ciemność wiecznie może trwać, a słońca brak.
Zniknij w końcu z moich snów, dobranoc powiem…
Nic już po mnie tu…

Ja, nie oddycham jak wcześniej, nie umiem.
Zapomnij o tym, że liczyłaś się tylko ty.
Nie powiem, że nie wzruszy mnie nic.
Zupełny brak nadziei, zabiłaś iskrę płonących serc,
którą tliła się nasza przyjaźń.
Wiadrem wody zalałaś ją, bezpowrotnie dobijając.
Kochałam cię, szanowałam cię,
A ty czynisz tak, jakbym była twoim wrogiem.

Jestem tu, aby żyć nadzieją bez słów,
przypominać ci o mym istnieniu.
Z bólu rodzą troski się,
a ty ciągle obwiniasz za wszystko mnie.
Przekonasz się jaki jest ten świat,
gdy zabraknie mnie.

Przekonujesz ludzi, że już nie ma barw.
Jesteś tylko mgnieniem, nie smuć się i wstań.
Zawsze podam ci dłoń, lecz ty obok siądź i płacz,
by oczyścić się i móc znów poświęcić mi czas.
Jeszcze przyjdzie dzień, w którym będziesz czegoś chciała.
Nie uciekaj stąd, zostań tu wśród nieposkromionych burz.
Z tego deszczu nie będzie już nadziei.
Utraciłam wiarę w nas i zapominam.
Nie chcę myśleć o tym, że to skończyło się: To nie moja wina!

Nie poznajesz mnie, gdy mnie mijasz.
Boli tak, jeśli chcesz wiedzieć.
Lecz ja już nie umiem inaczej.
Odwracam się, odejdź stąd.
Z głębi gdzieś, czuję że to koniec.
Nigdy więcej słów i trosk,
których zapomnieć nie mogę.
Idź już stąd, mi czas w drogę.


SEEiK.pl



Sunday, 2 December 2018

Jak mogłoby wyglądać zachowanie ludzi na Sądzie Ostatecznym - o trudnych relacjach z aniołami fragment z Pierwszej wojny w Niebie


Odetchnął przez chwilę, a jego myśli nadal walczyły, zma­gając się ze sobą. Przeczuwał nieunikniony los swego rodzaju i życie, które zawiedzie go do pustki, na sam kres otchłani wszystkich stworzonych światów[1].
Wielka brama, a za nią kolejne trzy, po­tem po nich dziewięć, a następnie czternaście mniejszych. Owe dwa­dzieścia cztery bra­my, prowadzą skrótem do Otchłani. Zamy­kają wrota Erebu, wżynające się w wieczny padół po bezkres, po­zba­wiając mocy kel el i Stwórcę. Zamknięte nie dają oddechu. Więzie­nie, złożone w ciele, gdy śmierć zejdzie na oczy. Inny świat, rzą­dzony przez kolejnego Stwórcę.
Brak źródeł pierwotnej energii, która po­wołała nas do stworzenia, zarzyna w nas wieczność. Śmierć byłaby lepsza nad istnienie na Ziemi. Jeśli ktoś skryłby się tu, po zamknięciu, nie znajdzie wytchnienia. Ludzkie ciało to więzienie o najcięższym ry­go­rze.
 Zdol­ność do regeneracji, przy zamknięciu mocy kręgów, obniża się aż do wyczerpania, prowadząc duszę w kierunku nicości, z której wyrywa się fragmentarycznie, grzęznąc w człowie­czym łożu. Nie mogąc zaczerpnąć całości z siebie, pozbawia natural­nej mocy, czyniąc kel el bezbronnym stworzeniem, które wysta­wione na rzeź, stanie się w mocy ludzkiej, upadłym i bezbronnym dzieckiem.
Pozostać samotnym to jedno, żyć można w niezrozumieniu. Potępio­ny zostanie za złamanie Praw lub trafiając tu, sam sobie zgotuje los skazańca. Wznoszą budowlę, aby gromadzić moc Eremu i przesyłać ją przez bramy.
Ziemska podróż to kres, gdy Ereb zapadnie we śnie. Wiedza, na którą nigdy nie pozwolono człowiekowi, to znajomość działania bram, które niczym struny kołyszą podstawami wszechrzeczy. Nauczeni karmić się energią Tronu, staliby się tacy jak my, potężni i silni. Nieodpowiedzialnym jest, nauczyć człowieka mocy.
Uziel chciał w nich widzieć takich przeciwników, wówczas skruszyłby ich oręż, rozsiewając w pył. Zyskałby powód do unicestwienia tej rasy, którego nawet Stwórca nie mógłby zakwestionować. Zniszczenie i wessanie energii tych galaktyk do mocy Tronu, zażegnałoby za­grożenie, wzmacniając siłę El.
Wojny w tej części wszechrzeczy, po­chłonęły rozliczne ofiary, nim padł ostatni z władców stworzenia. Zgładził go Beliar. Prowadząc ludzkość, nieraz dozwalał im używać mocy kręgów. Pierwszy władał Erebem, dopuszczając jego moc i dzierżąc klucze do odległych zakątków wszechświata. Wyjść z Ziemi można, krok zrobić w Tronie.      
Ten człowiek pozostanie taki sam, za każdym razem trwożył się Uziel, walcząc z rozważaniami o naturze, która ma kilka metrów mułu, a pod nim kilka den[2].
Nie jest to stworzenie proste, w całej rozciągłości można je znienawidzić, a jednocześnie, wyjątkowo i bezgranicznie pokochać, pomimo tworzonych na ślepo okrucieństw.  
Wówczas Uziel stosował prawo i człowiek podlegał wyłącz­nie takiej ocenie. Inna, możliwa do oglądu wykładnia, pozwalałaby w tym na szaleństwo. Rozpatrywanie problemów ludzi i innych stwo­rzeń musi zawierać w sobie realne granice, wyznaczone pra­wem. Tylko tak zachowa się najważniejszy w tym, trafny i pożądany obiektywizm.  
Ta chwila wpatrywania się, w odbijający we krwi obraz wła­snej twarzy, trwała dla Uziela przez nieprzerwaną wieczność, niczym nie­za­burzona, bez przerwy zapewniającej czysty oddech. 
Pochylił się nad kałużą, splamioną zbrodnią, wysunął w jej kierunku rękę i zdmuchnął w przestrzeń, odrzucając z miejsca zgro­madzenia. Krew zniknęła, odeszła nagle, pozostawiając miejsce bez skazy. Uziel nie widział już siebie, w tak obrzydliwym, własnym odbiciu. Nie chciał, aby ludzie stąpali po łzach jego Pana. Teraz nie byli godni – pomyślał. I to już wiedział na pewno.
Ludzie, oczekujący na Słowa Pana, poczuli na ciałach chłód pustyni. Powoli osiadał też nad dwudziestoma czterema wodzami, dając się we znaki zgromadzonym. Najbardziej z zimna cierpieli miesz­kańcy Ziemi.
Zastępy nieraz znosiły chłód, a marznące członki przywie­rały do wierzchniego okrycia. Od lodów wiecznych, wychodzili tu stając całą siłą. Niewidoczni ludzkości i skryci, stawiali się jak złodziej, który podchodzi pod dom niezauważony.
Nikt ich nie żałował w owym czasie. Bracia rozumieli się bez słów, znając czyny człowieka. Byli przeświadczeni o winie ludzko­ści. Nikt nie chciał, jak dawniej podejść i udzielić pomocy. A tych czterech mężczyzn i dwie kobiety, patrzyło jedno przez drugie. Trzę­sąc się z zimna i strachu, szczękając zębami, trwali w głuchym i nieustannym niebycie – paraliż postępował. Oddech, który wyda­wali, czasem zagłuszany w rytm pośpieszności dyszenia śmiertel­nika, zaczynał drażnić braci. Nie chcieli na nich spoglądać. W końcu, jeden z nas nie wytrzymał. Stał obok nich, tuż ponad ich gło­wami.
Milczeć! krzyknął Sofoniasz w kierunku ludzi[3].             
Był wyraźnie zdenerwowany, a jego skrzydła rozpostarły się, falując w przestrzeni. To znak, że sprawa, o której prawił wymagała uwagi. To utkwiło mi w pamięci.  
Jesteście nadzy kontynuował zaczętą mowę. Mimo waszego ubioru, nic wam nie pozostaje!
Uderzył rękoma, bijąc w przestrzeni. Na znak gniewu to uczy­nił. Zasadne to było i właściwe.   
Panie, nam jest zimno odpowiedział człowiek.
Zgrzytał zębami i pocierał dłońmi ramiona, jakby chciał wznie­cić ogień. Na próżno.
Nie… pokręcił głową Sofoniasz. Wam nie jest zimno! Targa wami lenistwo i pycha. Szukacie miejsca, aby odpocząć? Nie jeste­ście, co gorsza, zmęczeni. Przez długie wieki niszczyliście Ziemię, nie dając jej chwili odpoczynku i wytchnienia. Teraz cierpcie!
Ludzie zmieszali się, ale kilkoro z nich było mocno oburzonych, tym co usłyszeli. Zaczynali się niepochlebnie wysławiać i wysuwać roszczenia. Rodzaj ten miał to w zwyczaju, zapatrzony w siebie i dufny[4].  
Chcecie rozwiązać wasze problemy, śniąc o czymś innym? wtrą­cił, wychodząc z szeregu Aggeusz[5]. Nędznicy! Ta krew, którą rozwiał Uziel, wypłynęła z Księgi Życia i została przelana wa­szymi rękoma.
            Zrozumienie Aggeusza nie było trudne. Człowiek, który żyje, wciąż potrzebuje marzyć. Poszukuje wytchnienia, korzystając z każ­dej sposobności do snu. Niszczy i nie zastanawia się nad niczyim bólem. Jemu jest obojętne, dopóki życie toczy się tak, jak tego sam chciał. Ułożyli sobie świat, mówiąc że Ziemia należy do nich. Żadne sumienie ani trwoga nie przejawia się w człowieku.
Opanowując Ziemię stali się jej panami, rządząc wszystkim i sobą wzajemnie. Bezcześcili prawa i życie, nie robiąc nic z naszych nawoływań. Postaram się wam wytłumaczyć, co czuliśmy. Nienawiść – zbyt złe słowo, ale tylko takie człowiek zrozumie – mu jej nie mamy. Nazywamy inaczej zepsucie. Wytwarza się w nas zdolność do osądu, a jedyną emocją jest Prawo, które istnieje w nas bez­sprzecznie. Złość i gniew, to nasze naturalne instynkty, wynikające z siły i potęgi. Jesteśmy wyżsi i starsi, a nasza rasa jest doskonała.
Przez czyny przelano życie! – potwierdził Sofoniasz. Czyniąc wy­rzut człowiekowi, wyrażał wolę zgromadzonej większości.
Panie! My nie możemy odpowiadać krzyknęła przeraźliwie ko­bie­ta.
Do rozmowy włączył się też mężczyzna, który z kolei uniósł w górę ręce i rzekł: – Kim wy jesteście, aby nas oceniać!  
– Kim?!... – oburzył się Aggeusz.
– Zaraz ci pokażę, kim jesteśmy – zamierzył się Sofoniasz, którego w ostatniej chwili zatrzymał Uziel, pojawiając się nie wiadomo skąd. 
– Prawo! – strofował. – Nie dotykajcie ludzi!
Aggeusz był tak rozniecony, że nie mógł dłużej powstrzymać się od wybu­chu. – Wręcz chyba dążył do walki – tak sądzę.  
– Wyzywam cię! – zwrócił się do Uziela.
Szedł przy tym wzdłuż szeregu wojsk, które gotowe było poprzeć jego staranie o głowę.  
– Tak… – zatrwożył się Uziel. – To twoje prawo. – Staniemy tu – zaznaczył. – Czyń powinność. 
Odszedł od ludzi, stając na środku wielkiej wyżyny. Obstąpiły go zastępy… problem w tym, że nieznajdujące się pod jego wodzą, a Aggeusz zagrał w coś, czego nie mógł do końca zrozumieć. – Mój własny wódz, przeciwko mnie – zamartwiał się tym Uziel.
Wiedział też, że zdecydowanej większości, jego widok kojarzył się z wypełnianiem prawa, a to powodowało nieraz okropne kon­sekwencje.
Do Uziela podszedł Razjel, wiedząc że w przypadku niespo­dziewanych okoliczności, będzie musiał stanąć po stronie wodza. Asahar wyłączył się ze sporu, a Stwórca w momencie tak rzuconego wyzwania, pozostawił istnienie przeznaczeniu. Uziel był sam…
– Zatem, zmierzymy się z twej woli – zakomunikował Uziel.
– Zginiesz za nic – odpowiedział Aggeusz, prezentując groźnie kły.
Zmieniał się ciągle, stroszył, prezentował moc skrzydeł. Tym nie chciał chyba przestraszyć Uziela, który nadal nie wiedział, co dzieje się z jego bratem. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wyzywał Pana Zastępów na pojedynek.   
– Zginiesz, bracie – przekonywał do opamiętania.
– Nie pora na to! – rozwścieczył się na dobre Aggeusz.
Uziel czekał, trzymając kahel w dłoni. Stał wyprostowany, w lekkiej pozie, pochylając się przenosił ciężar na prawą stronę. Pochwycił aser, a wokół jego ciała zaczął zdobić się lśniący pancerz. Wódz był gotowy, umrzeć albo zanieść śmierć wrogom.
Aggeusz uderzył na niego, potężnie i gwałtownie, niczym tajfun czy wzniecony orkan[6].
Uziel wyszedł na lewo, kahel rzucił w górę, a sam chwyciw­szy za miecz obrócił się, zadając cięty cios napastnikowi – od łopa­tek po miednicę, dzieląc masywne plecy w pół.
Aggeusz zaryczał, wygiął się z bólu, chyląc do tyłu, wznosił się resztką sił na skrzydłach.  
W tym czasie, kahel spadł wprost do rąk Uziela. Pochwycił go za koniec i przebił nim Aggeusza, zaciskając włócznię na jego ma­sywnym pancerzu. Ten w niemocy, wierzgał się i na ślepo wyma­chiwał członkami.
Teraz Uziel dopadł swoją ofiarę na dobre. Pochwycił kahel oburącz i wbił go w skałę, powodując nieprzerwany ból u przeciw­nika. Aggeusz został unieruchomiony, nie mogąc się poruszyć zdał się na los zwycięzcy.  
– To czeka każdego, kto sprzeciwi się – mówił Uziel ku przestrodze zgromadzonym. – Prawem waszym jest mnie wyzwać, a kto pokona w walce me ręce, dostąpi zaszczytu mej władzy. – Niegodny jest ten, który prowadząc armie, nie dostępuje swym wojskom – Dziś poległ brat. – Taką mową Uziel naj­bardziej trwożył, gdyż Aggeusz jeszcze żył. Przesądzał tym jego los, który miał stać się oczekiwaniem na koniec. Do tego wyznaczał karę.
            Kel el nie mógł umrzeć, zatem musiał zostać gdzieś ode­słany. Wybór był dość duży, najprościej do gardzieli Dagona lub Numy, ale… Eremita wybrał nieco inne rozwiązanie.    
Podszedł do Aggeusza i pochwycił jego głowę, gładząc po­liki. Pocałował czoło, a kiedy tym pożegnał zuchwalca, chwycił go potężnie za szyję. Kły przebiły pancerz i dotarły do źródeł życia, sącząc je. Aggeusz porykiwał, a jego kły próbowały dosięgnąć Uziela. To było bezskuteczne. Ręce starały się wbić szpony w ciało oprawcy, ale ten je szybko chwytał i łamał. Z oddali słychać było szczęk kruszonego pancerza i kości. Aggeusz był bez szans…
Kiedy skończył, nie zmył krwi ze swych ust i nie schował kłów. Odszedł kilka kroków, stając tyłem do ledwie dychającego brata. Chwilę odstał, aż zęby zmniejszyły się. Nagle chwycił ręko­jeść i jednym ruchem, na wpół wygiętą dłonią, mierząc z dolnego chwytu, wyciął głowę z ciała, poczynając od szyi. Dawało to upragniony efekt, gdyż czaszka turlała się szybciej, a pozostawione resztki krwi, zna­czyły ślad jej drogi. Bano się Uziela, który nikomu nie przepuszczał, a słowo „sąd pański” miało wyraziste znaczenie, gdy się pojawiał.
Los Aggeusza został zakończony, a on sam stał się więź­niem nicości.  
– Wypuszczę go, gdy zmądrzeje – Uziel ukazał odrobinę współczucia.  
Żaden jednak z więźniów nicości nigdy nie wychodził. O to miał pretensję Beliar, który ganił taką postawę brata. W ten sposób, zgromadził tam całą masę potępieńców, których trzymał dla zmiany ich podejścia na dnie Szeolu, w ciemni Ziemi. Byli jak cienie dla świata, ale tym samym świat Uziela był bezpieczny. Tył tłumaczył, dlaczego ma jeszcze cierpliwość do ludzi. Ziemia była mu potrzebna. To miała być nauczka, nie kara: czas na przemyślenie i refleksję.
– Odtąd, ustanawiam w prawie, że przed każdym posiedzeniem, Pan Zastępów da znać, że na wyzwanie jest czas, zanim się zacznie, ale nigdy w trakcie – i skierował palec na Księgę, który zapłonął. Ogień wzniecił się od tego na jej kartach i zostało tak zapisane:

Prawem kel el, wyzwać Pana Zastępów, przed każdym sądem i zgromadzeniem, zanim wyznaczony termin, nie rozpocznie obrad.

Po skończonym przedstawieniu, zastępy cofnęły się, a Uziel zapłonął żywym ogniem. I w takim przyodzieniu, zbliżał się do lu­dzi. Cofali się i krzyczeli, ale on szedł nadal. Bali się, że ich spali, a ten tylko usiłował zastraszyć kilku szaleńców, aby nie dochodziło do dalszych incydentów. Tego dnia nie chciał ponownie zabijać swo­ich, z tak marnego powodu jak człowiek. Przez pył, zginął brat.
Uziel wydawać się mógł ludziom nieokrzesany, ale nie prze­bywał na tym świecie i nie znał panujących tu zwyczajów. Trzymał się jedynie reguł prawa. – To wystarczało w owym czasie – tak się tłumaczył ze szpetnego zachowania.    
Milcz! rzekł do kobiety. – Milcz, niewiasto! powtórzył złowieszczo. Rozumiesz już, larwo ziemska!
Ale… próbowała jeszcze coś wtrącić.
Zamilcz! rozpoczął tym swą mowę. – Bo zgniniesz! – ryknął.
Skuliła się i posmutniała, wiedząc że nie może oprzeć się zuchwałej postawie Uziela, z czasem całkowicie zamilkła. Był dla niej mordercą. Przecież widziała, co zrobił z jednym ze swoich. Nietrudno było jej domyślać się, że ją spotkałby los podobny lub nawet o wiele gorszy.  
Twój język jest mi jak udręka, która niesie się w słowach zabitych na Ziemi proroków. Ty zgniła duszo człowieczego upadku!
I przybrał normalną postać, możliwą bardziej do zaak­cep­towania przez ludzi. On tak miał, panował nad żywiołami, sta­wał się ich częścią, władał im i dzierżył potężną moc stwórczą.
Niesprawiedliwe jest to, co czynisz przemocą – wydarła z siebie, trzęsąc się przy tym z nerwów, które powodowały osłabienie jej cia­ła. Dziwnie energia zbierała się w niej, powodując skoki ciśnie­nia, co też Uziel czuł i zamierzał przeciwko niej wykorzystać.
Kłamiesz! dopowiedział, czym zakończył mowę.
Zamierzał się oddalić, aby nie pozostawać zbyt blisko. Lecz uniemożli­wiono mu to.
Nie mogąc już znieść tego języka, kobieta pochyliła głowę, którą ukryła w ramionach. Podniosła ją tylko lekko i ukradkiem spojrzała na stojącego nad nią Uziela. Oj!westchnęła. I zbiera­jąc w sobie siłę, dodała przed nim: – Ależ wielki, co też uczyniliśmy, aby odpowiadać za wszystko i wszystkich?  
Zatrzymał się i zmienił wolę. Pozostał i wywołany, zapra­gnął wysłuchać.
Rzecz! skierował słowa do odważnej kobiety.
Czy to nasza wina, że świat, w którym żyjemy został tak urzą­dzony? wypowiedziała.
Uziel uśmiechnął się, po czym spoważniał i zbliżając do niewinnej z pozoru twarzy, postanowił udzielić odpowiedzi.
Jakże nikczemne są twe słowa i brak zrozumienia prawa.
Jak to? wykasłała.
Gdyby nie Ojciec wyrwałbym te serce, które roztacza jad i zjadł na twych oczach, a potem patrzył, jak oddajesz mi życie, wybierając resztki twej krwi.
Nie czyń mi bólu i nie sprawiaj troski w swym gniewie prosiła przerażona.
Wiesz, co by było z twoim tchnieniem? zapytał Uziel.
I postanowił odpowiedzieć, nie czekając na przerażoną roz­mów­czynię.
Odnalazłoby się… mówił cicho. Odrodziło… głos powoli zanikał, wydobywając cichsze szepty. Nie zakończono czasu czasów i jego kresu, a tchnienia mogą przemieszczać się nadal … już prawie zamilkł. 
Przerażenie rysowało się na twarzy kobiety, która nie znalazła miejsca, do którego mogłaby uciec wzrokiem, przed przeszywają­cym ją spojrzeniem Uziela.
Nie widzisz w tym szansy ludzkości? podniósł głos.
Kobieta milczała, a jej twarz rysowała strach i zakłopotanie, nosząc się z wybuchem spazmu i płaczu. Wolała chlipać, dla niepoznaki. Okazać słabość, czy nie? – myślała. Dziwne wybory, które zaintrygowały Uziela. Kobieta zmuszona sytuacją, udawała przera­żoną.   
Rozumiesz wasze położenie?! wyrzekł, już prawie krzycząc.
Oczy kobiety stawały się powoli mętne, a ona sama tak była spa­ra­liżowana, że nie mogła wydobyć poważniejszego dźwię­ku. Z sekundy na sekundę, jednak strach w niej zagościł.


[1] Dosł. „Na Ziemię, do Szeolu”.
[2] Den – symbol jednostki grubości splotu tkaniny denier.
[3] Sofoniasz – dosł. „IHWH ukrywa, chroni” – jeden z dowódców Uziela. W Biblii prorok występujący za Jozjasza z Judy przeciwko nadużyciom politycznym. Syn Kusziego, syna Gedaliasza, syna Amariasza, syna Ezechiasza, tworzący Księgę Sofoniasza za dni Jozjasza, syna Amona, króla judzkiego.
[4] Dufny – „zbyt pewny siebie”.
[5] Aggeusz – dosł. „urodzony w święto”. Prorok mniejszy występujący w ST. Przypisuje mu się autorstwo Księgi Aggeusza. W tradycji bibl. zwany jest „wysłannikiem pańskim”, był aniołem, który do ludzi mówił: „ Ja jestem z wami!” – wyrocznia Pana” – por. Ag 1,13.
[6] Orkan – odmiana huraganu. W pierwotnym znaczeniu, cyklon tropikalny powstający w ob­szarze Oceanu Indyjskiego. Obecnie nazwa huraganów atlantyckich docierających do Eu­ropy.



Fragment z książki Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Polecamy

Labels

"Goryle we mgle" (1) 1939 r. (1) 500 plus (2) Abraham (1) Abraham Joshua Heschel (1) Adam (1) Adam Mickiewicz (1) Adolf Hitler (2) afery (1) Afryka (1) Agatka (4) agent (1) Aggeusz (1) akcyza (1) aktywność (1) Al-Imran (1) Alela (1) alkohol (2) alkoholizm (1) Ameryka (1) Ameryka Południowa (1) amok (1) anal (2) analiza (1) anecdote (1) angel (3) angels (1) Anglia (1) Aniela Dulska (1) anioł (32) anioł stróż (1) aniołowie (3) Anne Applebaum (2) Anton Szandor LaVey (8) antyk (1) aplikacje (1) Apokalipsa (5) Arabowie (1) Arakad (1) area (1) Ari (1) Armagedon (3) Armia Ludowa (2) Armillaria mellea (1) Aron ha-kodesz (1) artworks (1) aszera (1) atak energetyczny (1) atak psychiczny (1) Augustyn (2) Autumn (5) autumnal weather (2) awareness raising (1) Babel (1) Babilon (1) Baltic (1) Baltic Sea (1) bastion (1) beauty flowers (6) beauty plants (4) begonia (1) Beliar (2) bell (1) Belzebuba (1) Bereza Kartuska (1) bestseller (1) bezrobocie (2) bezrobotny (2) Biblia (29) Biblia Szatana (8) biblioteki (1) bigos (1) Birobidżan (1) biuro (1) bladder (1) Bliski Wschód (1) bliskość (1) Blok Wschodni (1) Bóg (6) ból dupy (1) bóle rodzącej (1) Bolivar Belicosos Finos (1) book (2) brak kontroli (1) Brama (1) Brama Erebu (1) Bruksela (2) buchanie (1) building (1) buildings (1) burdel (1) całun (1) cathedral (1) cele (1) celebracja (2) Chawa (1) cherub (1) choroba (1) chrześcijaństwo (6) church (2) cierpienie (1) cieśla (1) city (3) clapper (1) clean (1) coaching (2) collegium funeraticia (1) colorful (1) columbarium (1) Columbus Day (1) communist (1) contest (1) context (1) cooled (1) cooperates (1) country (2) Creator (1) curriculum vitae (1) cv (2) ćwiczenie (1) cygaro (1) cykl życia (1) cymbały (1) cytaty (1) cywilizacja (1) czar (1) czasy przełomu (1) Czechy (1) człowiek (27) czyściec (1) Dadźbog (1) Dagon (1) dam (1) Dąmbscy (1) damska pupa (1) dandelion (1) Dawne dzieje Izraela (1) death (1) demokracja (1) demon (6) demony (2) diabeł (3) dialog (1) dialogue (1) Diana Fossey (1) diatryba (1) dildo (2) Dni Miasta (1) dobro (2) doktryna (3) dokumenty (3) dokumenty aplikacyjne (3) dom (1) Donald J. Trump (1) Donald Tusk (1) Donatan Tursek (3) draczka (1) draka (1) druga Irlandia (1) druk (1) Dubieniecki (12) dupa (1) dust (1) dusza (1) Dżebel el Akra (1) Dziady (1) dzieci (1) dziecko (1) dziedzictwo (11) dziedziczenie (1) dzieje (2) dzieje aniołów (1) dzieło (1) Dzień Sądu (2) Echinopsis (1) echinus (1) Eden (2) edukacja (1) egzorcyzm (1) Eisenbach Artur (1) eksperyment (1) ekstremum (1) El (3) el sebaot (2) elity (1) elity polskie (3) emanacja (2) emancypacja (1) emancypacja Żydów (1) emendatio (1) emeryt (1) emigracja (1) En Gedi (1) endemita (1) energia (1) environmentalist (1) Er (1) Erem (8) Eremita (2) erotyka (1) erotyzm (1) Etemenanki (1) etnografia (1) Europa (2) Ewa (1) factory (1) fejk (1) fekalia (1) Feralia (1) feudalizm (2) field (1) filozofia (2) flower (5) flowers (6) folwark (1) fragment (43) fragment satyry (13) fragment tekstu (9) franciszkanie (1) from over the Baltic Sea (1) Fryderyk Engels (2) fuckingroom (1) fuksja (1) fundamentalizm (1) funkcje (1) Gabriel Amorth (1) galeria (5) gallery (20) garden (4) gardening (2) Gdańsk (1) gej (1) geje (1) geniusz (1) geszeft (1) Giżycko (1) Glenlivelt (1) głód (1) God (2) gofry (1) gołąbki (1) gorszy sort (1) goryl (1) gospodarka (1) gossip (1) gra (1) grasses (1) grassland (2) green (1) green pea (1) green plants (1) ground (1) grupa (1) grzech (2) grzyby (1) grzyby jadalne (1) GS (1) Gubałówka (1) gwarancje (1) heaven (1) Hebrew (1) herbata (1) heretyk (1) Heritage (2) historia (9) historyk (1) hiszpańska inkwizycja (1) home (1) homocentryzm (1) homoseksualizm (2) human (1) idea (1) ideologia (1) IHWH (1) II RP (1) III RP (1) III Rzesza (2) in the garden (3) Inbal (4) Indie (1) informacje (1) inhumacja (1) Innocenty IV (1) instrument muzyczny (1) interview (1) intryga (1) Ireland (1) Irelannd (1) Irlandia (2) irrigates (1) islam (1) istnienie (1) Izrael (4) Jakub (1) Jarosław Dumanowski (1) jebitnie (1) Jeruzalem (1) Jerzy Krasiulec (1) jesień (1) Jeszurun (1) jezioro Czos (1) Jezus (4) Jezus z Nazaretu (1) Josef Stalin (2) Joseph Smith (1) Joshue ben Qorch (1) Józef (1) Józef Flawiusz (1) Józef Maciejowik (1) Józef Stalin (2) Józef Topolski (1) judaizm (3) junona (1) kaczka (1) kaczka z kaszą (1) Kaczkoduk (44) Kaczkoduk przejmuje ster! (46) kaktus (1) Kalifornia (1) Kanaan (1) Kapitał (3) kapitalizm (2) kapłan (1) kapusta (1) kara (1) kardamon (1) kariera (1) Karl Popper (1) Karol Marks (5) Karta praw podstawowych (1) Kartezjusz (1) katolicyzm (1) kawa (1) kel el (2) Kętrzyn (1) kettle (1) kibuc (1) kiełbasa (1) kiełbasa mazurska (1) kiermasy (1) kłamstwo (3) klątwa (1) kluski (1) knowledge (1) kobieta (1) kochanka (1) kod (1) komedia (5) komuniści (4) Komunistyczna Partia Chin (1) komunizm (7) konflikty (2) koniunktura (1) Konopnicka (1) Konstytucja (1) kopiec (1) kopiec Czerniakowski (1) kopiec Kościuszki (1) kopiec Unii Lubeskiej (1) korale (1) Koran (2) kormoran (1) kornik (1) kościół (6) Kościół katolicki (1) kot (1) kpina (1) kradzież (1) kraj (1) krajobraz (1) Kraków (1) kremacja (1) Kresy (1) krew (2) krokusy (1) Król Dawid (1) kropla (1) krótka forma (7) Krutyń (1) Krutynia (1) Krzysztof Jackuń (1) Krzysztof Kolumb (1) krzywda (1) książka (29) książki (1) Księga Aniołów (4) Księga Dżungli (1) Księga Henocha (3) Księga Hioba (2) Księga Izajasza (2) Księga Mormona (1) Księga Razjela (1) Księga Rodzaju (7) Księga Wyjścia (2) Księga Życia (2) księgi (1) kuchnia (5) kuchnia regionalna (3) kuksiołki (1) kuksiołki mazurskie (1) kulinaria (6) kult (1) kultura (4) kura z grzybami (1) kurczak (1) kurczak w śmietanie (1) kusiciel (1) kuszenie (1) Kuta (1) kwiaty (3) lake (1) land (1) landscape (4) las (1) leaf (1) leaves (1) leczenie (1) lek (1) Lemuria (1) leninizm (1) lesbijka (2) Lew Trocki (1) lewak (2) lewita (1) licytacja (1) Lilit (1) list czytelnika (1) list motywacyjny (2) literatura (5) local government (1) łodyga (1) łodyga przeciwieństw (1) lokalnie (1) Londyn (1) los (2) loża (1) Lucanus (1) Lucyfer (2) lucyferianizm (1) Ludowe Wojsko Polskie (1) Ludwik Krzywicki (1) ludzie (4) ludzkość (1) Lwów (1) Łysoczoły (1) magia (2) magnateria (1) Malchut (1) mały człowiek (2) małżeństwo (1) manes (1) manufaktura (1) Marco Tosatti (1) Maria Magdalena (1) marksizm (2) Maryja (2) masoni (1) masturbacja (1) Masuria (11) materializm historyczny (6) Matylda (4) mauzoleum (1) Mazury (8) meadow (3) mean (1) Mela (1) Metamorfozy (1) mężczyzna (1) miasto (1) mięso (3) mieszkanie (1) Mikołajki (1) miłość (3) młodzież (1) Mojżesz (1) monster (1) monument (1) Mora (2) moralność (1) mord (2) mormoni (1) Morze Bałtyckie (1) możliwości (1) Mrągowo (5) Much (1) mur berliński (1) mushrooms (1) muzułmanin (1) N (1) Nabrod (1) Nabuchodonozor II (1) należna pomoc (1) name (1) Nana (2) narkotyki (1) natarcie (1) NATO (1) natural environment (1) nature (5) nature gallery (9) nature monuments (1) neighborhood (1) Nemrod (1) Niebo (4) niepodległość (1) niewolnictwo (1) Nimrod (1) Noe (1) November (1) Nowe Jeruzalem (1) Nowoczesna (1) Nowy Testament (1) o książkach (3) obchody (2) obrzęd (2) obyczaje (5) ochrona dzieci (1) ochrona praw (1) odkrycia geograficzne (1) Ofelia Tasiemiec (2) ogród (1) ojciec (1) okres starożytny (1) określenie (1) old city (1) Olsztyn (2) Onan (1) onanizm (1) opętanie (1) opieńka miodowa (1) opinia (1) opinion (1) opis literacki (1) opis postaci (1) opowiadanie (6) orientacja seksualna (2) ORMO (1) Orwell (1) outflow (1) owczarek podhalański (2) owczarek z Tatr (2) Owidiusz (1) padlina (1) Pan (1) Pan Zastępów (4) państwo (1) Państwo Islamskie (1) Państwo Środka (1) Państwo Żydowskie (1) papież (1) Park Słowackiego (1) Partzufim (1) Paryż (1) pentagram (1) Penuel (1) PESEL (1) pętla (1) photo (13) photography (11) piasek (1) picie (1) picture (6) pictures (3) piekielna diatryba (1) piekło (1) pieniądze (1) pieprznik (1) Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo (33) pies (1) piosenka (1) pipe (1) PiS (2) Pius XII (1) place (3) places (2) plan (1) planeta (1) plants (5) Platon (1) płeć (1) plotka (1) PO (2) pochówek (2) podniecenie (1) poezja (4) pogrzeb (2) pogrzeb kawalera (1) pogrzeb panny (1) pojęcie (1) pokój do seksu (1) Polacy (1) Polak (1) Poland (4) Polgar (2) polish people (1) political fiction (2) politicians (1) polityka (3) Polska (13) Polska Partia Robotnicza (1) polski pies górski (1) pomoc (1) pomoc rodzinie (1) pomoc społeczna (3) porady (6) porzucenie (1) poszukiwanie pracy (1) potop (1) potrawa (1) potrawy (3) potrawy z mięsa (1) powieść (23) powieść satyryczna (32) powstanie warszawskie (1) pozór (2) praca (1) pragnienie (1) prawa (1) prawa mniejszości (1) prawa podstawowe (1) prawda (5) prawda o aniołach (1) prawo (3) prawodawca (1) prayer (1) prezes (1) PRL (9) próbka tekstu (1) problemy (1) profanum (1) proroctwa (1) proroctwo (2) Proroctwo trzech (1) Prorok (1) prosaic form (1) prostytucja (2) Protais Zigiranyirazo (1) proza (2) przekleństwo (3) przemiany (2) Przemilczeć Armagedon (20) przepis (2) przepowiednia (1) przyjaciel (2) przyjaźń (2) przypis (1) przyprawy (1) przyroda (1) przywołanie (1) Publiusz Ovidius Naso (1) Pułkownik (3) pupa (1) PZPR (1) rain (1) raining (1) raróg (1) rasa (1) realny socjalizm (3) recensio (1) recenzja (5) recenzja historyczna (1) recenzja literacka (2) recenzje (5) recenzje literackie (5) refleksja (3) refleksje (3) reformy (2) region (1) reguła (1) Reichskonkordat (1) relacje (1) religia (16) Rewolucja Październikowa (1) rezydencja Pułkownika (1) Richard Elliot (1) RIP (1) rody polski (1) rodzina (4) rok obrzędowy (1) Ron Howard (1) rose (3) roses (1) Rosja (6) rośliny (2) rośliny gruboszowate (1) rosół (1) róża (1) Róża Luksemburg (1) Rozdział pierwszy (1) rozstanie (1) rozważania (2) rozwieracz (1) Rudyard Kipling (2) Rumunia (1) Russia (1) Russia Federation (1) Rwanda (1) Rydz (1) rytuał (1) rząd londyński (1) rządy (1) Rzym (1) sacrum (1) Sąd Ostateczny (1) sądy (1) saga (1) saga aniołów (1) sakiewka (1) Sansenoj (1) Sapon (1) sarkazm (1) satanizm (8) satyra (51) satyra polityczna (19) Sea (1) sędziowie (1) SEEiK (64) seeik.pl (82) Sefira (1) Sefirot (1) sekretarka (1) seks (5) seks analny (2) seksualność (2) Semangelof (1) Senoj (1) Seria: Prowincjonalna (1) Set (2) sex (2) sex na świecie (1) sheep-dog (2) short text (3) siekiera (1) siły natury (1) Singing in the Rain (1) sintoizm (1) skuteczność (1) skutki (1) SLD (2) Śledź (1) slogans (1) Słowacja (1) Słowianie (1) sługa (1) sługus (1) śmierć (4) śmieszność (2) śmieszny tekst (6) socjal (1) socjalizm (3) Sofoniasz (1) Solidarność (1) solidaruch (1) Sophie Neveu (1) spirytualne (1) społeczeństwo (2) społeczność (2) sprzedaż (1) sraczka (1) środki alkoholowe (1) środowisko (1) Stanisław Gruszczyński (1) starożytność (1) Stary Testament (2) Stasiu Bułka (1) state (1) state farm (1) stawki (1) ster (1) sterowanie (1) store shelves (1) stories (1) stosunek (1) stosunki (2) STTL (1) Stwórca (18) stworzenie (2) styl jebitny (1) succulentus (1) sukces (1) sukulenty (1) surowce (1) Swaróg (1) sweet flowers (4) świat (2) Świat Książki (1) światy (1) święta (1) Święta Inkwizycja (2) święto (1) święty (1) świnia (2) symbol (3) synkretyzm (1) system (3) szacunek (1) szanse (1) szatan (15) szatański (1) Szczachy Dolne (1) Szema (1) Szeol (2) Szinear (1) Szkocja (1) szkolenia (1) szlachta (1) sztuka (1) Sztuka kochania (2) sztuka miłości (1) sztuka pisana (1) Szua (1) szwadrony śmierci (1) Takie sobie bajeczki (1) Talmud (1) Tamar (1) Tatra (1) technika (2) tekst (1) terapia (1) The Fall (2) The First War in Heaven (2) The Jews (1) The Ten Sfirot (1) The Zohar (3) toga (1) toilet paper (1) tolerance (1) tolerancja (1) Tom Hanks (1) tomatoes (1) Tora (1) town (3) tradycja (10) tragedia (1) translate (1) travel (3) trees (2) Tron (1) trudności (1) trunek (1) trylogia (1) trylogia aniołów (6) Turcja (1) twórczość (1) ubój (1) uchodźcy (1) ucieczka (1) ucieczka z kraju (1) uczciwość (1) UE (4) Universally (1) upadek (1) UPaP (30) upap.eu (29) Urel (1) Urgal (1) urok (1) urzędy pracy (1) USA (2) utwór (5) utwory poetyckie (3) uzależnienia (1) Uziel (15) Uziel Mora (5) uzielmora.eu (3) view (3) vinegar (1) wafelnica (1) wafle (1) walk (1) walka (1) wampir (1) wampiryzm (1) war (1) Warchołów (1) Warszawa (2) wartości (1) waterfall (1) Watykan (2) węzeł (1) wiara (5) wibrator (2) widzenie (1) wiek XIX (1) wieprzowina (1) wiersz (5) wiersze (3) wierszyk (2) wieża (1) wieża Babel (2) Wikingowie (1) Wiocha (2) Wiocha. Powieść jebitna (5) Wiosna (1) władza (1) władza ludowa (1) władztwo (1) Włodzimierz Lenin (1) Wojciech Jaruzelski (1) wojna (3) wojna w niebie (2) wolność (1) woods (2) world (1) wota (1) wróg (1) wsparcie państwa (1) wstęp (6) wszechrzecz (2) www.materializmhistoryczny.com (3) wycinka (1) wydanie (1) wyjazd za granicę (1) wykluczenie (1) wykluczenie społeczne (1) wyuzdany seks (1) wywiad (1) wyzwolenie Warszawy (1) z autorem o książce (1) z życia wzięte (2) zabawa (1) zabawy erotyczne (1) zabory (1) zachowanie (1) Zagraniczna depesza (1) zagrożenia (1) Zakopane (2) żałomsza (1) zaloty (1) zapowiedź (1) zarobek (1) zarobki (2) zasady (1) zasiłek (1) zastęp (1) zatrudnienie (1) zaufanie (1) zawód (1) zdjęcia (4) zgoda społeczna (1) Ziemia (6) ziemie polskie (1) ziemniaki (2) ziggurat (1) zioła (1) Zion (1) zła wróżba (1) zło (4) złorzeczenie (2) zły (1) Zoefel (1) Zohar (2) ZSRR (11) zupa fasolowa (1) zupa grochowa (1) zupa z dyni (1) zupa ziemniaczana (1) związek (1) zwierzęta (5) życie (2) życiorys (1) Żydzi (5) żywa legenda (1)